08-03-2025, 08:13 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-03-2025, 08:16 PM przez neko1witek.)
(08-03-2025, 01:28 PM)Nawaphon napisał(a): Witek - może lepiej nie opowiadaj tej historii ze sprawą sądową znajomym, którzy chcą Cię przyjąć pod Swój dach. Mogą się zacząć zastanawiać, czy to dobry pomysł.
Wiadomo, nie wiem wszystkiego... ale Ty też tutaj nie wyglądasz najlepiej. Co mają robić ludzie, "Janusze Landlordowie", jak im ktoś przez rok zajmuje mieszkanie, nie chce się wynieść i nie zamierza płacić? A później nawet na ugodę nie pójdzie, tylko poczuł okazje i chce kogoś zrujnować. Przepraszam, ale to masakra jakaś. Nie dziwie się, że ludzie się boją wynajmować mieszkania.
Jak najbardziej Cię rozumiem. Absolutnie nie życzę żadnemu landlordowi takiej sytuacji. Powinni mieć prawo do wykopania ludzi bez najmniejszego problemu. Sam to popieram.
Ale ... tu chodzi też o skurwysynów, którzy mają w dupie ludzi. Tu w Anglii to norma, wynajmują dom 20 osobom, śpią po kilka, kilkanaście osób w pokoju, syf w domu, szczury itd.
U mnie było tak, że mieszkam tutaj 18 lat, gnoje nigdy nic przez ten czas nie wyremontowali, bo im było szkoda kasy.
Jak pisałem, jak chciałem się wynieść i nie robić im problemów, ale sami poprosili, żebym został, bo powiedzieli, że jak się wyprowadzę, to będą musieli wydać kasę na remont, ale potem zmienili zdanie, a ja to już miałem w dupie, bo podeszli do tego jak szmaciarze. Wystarczyło powiedzieć, że zmienili zdanie, a nie jebany huj jej mąż przyniósł mi rano w niedzielę nakaz eksmisji tak bez niczego, bez żadnej rozmowy... po 17 latach mieszkania w domu.
Dlatego chcę ich rozjebać w sądzie.
Normalnie rozumiem, że to masakra jak landlord musi się męczyć z ludźmi, jeżeli jest normalnym landlordem i postępuje fair wobec ludzi.
(08-03-2025, 04:06 PM)tomakin napisał(a): Jestem za połową całej serii discworld, tak mi się przypomniało, jak to się zaczęło. Czasy po komunie, pracy nie ma, perspektyw nie ma. Ktoś rzucił, że potrzeba ludzi do obsługi komputerów, trzeba w tepsie robić spis sprzętu. Niewiele myśląc, wsiadłem w pociąg, pojechałem do warszawy, wziąłem służbowego laptopa, wsiadłem w drugi pociąg, pojechałem do krakowa i już na miejscu zacząłem zastanawiać się, gdzie ja w ogóle będę spał. Najpierw u jednych ziomów, potem u drugich, na koniec jakiś hotel wynajmowałem. Na laptopa zgrałem sobie ebooki pratcheta, chyba 7 części i już zawsze pratchett będzie mi się kojarzył z tym wyjazdem. Jeszcze po drodze zaliczyłem spotkania ze wszystkimi znajomymi z netu z tamtych okolic, a potem odwiedziłem napaloną na mnie koleżankę.
I tak patrzę na siebie z tamtego okresu, za cholerę nie ogarniam, co się stało, że teraz mam problem z przejechaniem kilku kilometrów autobusem. Tamten wyjazd to było coś, na co niejeden nie miałby odwagi, bez zaplecza, bez niczego jechać na drugi koniec kraju. Zero jakiegokolwiek lęku.
No nic, idę odsłuchać kolejną część. Zaginiony kontynent.
Co roku przez wiele lat jak byłem w wieku 20 paru lat wychodziłem z domu pod koniec czerwca i wracałem pod koniec września. Z reguły bez grosza. Pakowałem mój worek marynarski i znikałem na 3 miesiące. Spałem u znajomych, jadałem co popadło i balowałem. To była dla mnie norma. Najlepsze wspomnienia i do dzisiaj Ci znajomi są dla mnie najlepszymi znajomymi.




.