08-01-2025, 11:30 PM
tomakin napisał(a):Ja źle na serotoninę reaguję, ale to co opisujesz to jakaś masakra. Na pewno coś masz mocno zaburzone z serotoniną, ale co dokładnie to już ciężko wyczuć.
Ja coś takiego czułem tylko po wzięciu 1 mg alprazolamu jakieś półtora roku temu, gdy byłem mocno roztrzęsiony po rozmowie o pracę, a miałem tabletkę od koleżanki. Byłem wtedy w centrum handlowym. Po pół godziny zacząłem się czuć źle i wiedziałem, że nie dojdę do domu. Zamknąłem się więc w toalecie. Drgawki, osłabienie, fale gorąca i zimna, nudności, szybkie bicie serca, mnóstwo kolorowych wizuali po zamknięciu oczu. Po dwóch godzinach przeszło na tyle, że mogłem wrócić do domu, ale cały dzień chodziłem struty. Objawy podobne do zespołu serotoninowego, ale nie wiem, czy to faktycznie było to.
Drugi raz wziąłem połowę tej tabletki i też nie czułem się najlepiej, ale to nie była taka masakra. Jak pierwszy raz w życiu wziąłem pregabalinę w zbyt dużej dawce, to też miałem helikopter w głowie, jakieś mozaiki przed oczami i rzygać mi się chciało, ale mimo to normalnie funkcjonowałem. Teraz już wiem, ile tego brać, jeśli już muszę.
Za to równie źle było, gdy zażyłem czyste MDMA w proszku w klubie. Moje własne, przetestowane, nie żadne nie wiadomo co od obcego. Godzina w kiblu, bo myślałem, że zaraz zemdleję. A potem nagle wszystkie negatywne objawy odeszły. Wstałem, umyłem twarz wodą i poszedłem na parkiet tańczyć przez kolejne kilka godzin. Dziwna sprawa, ale już takich rzeczy wolę nie ruszać.
Za to LSD nawet w dawkach heroicznych (500, 700 ug) z doświadczeniem rozpadu ego to bez problemu wiele razy. Grzyby to samo. Spacerek w parku, nawet jeśli fizycznie czasem czułem się nieco gorzej. Nigdy nie wiadomo, jak organizm zadziała, więc też już się w to nie bawię. Co miałem zobaczyć, to zobaczyłem.
tomakin napisał(a):Biorę probiotyk
Jakiś konkretny szczep, czy losowo?
yugon napisał(a):Jeżeli chodzi o alprę to od 0,25 mg się zaczyna, zresztą są takie tabsy nawet. Klonazepam ma 2 i 0,5 mg. Ale jak masz takie jazdy po 1 mg to bardzo dziwne, uważałbym na to. Ja 29 mg alpry kiedyś zjadłem i wróciłem do domu, jakoś słabo na mnie działa.
Co kraj to obyczaj. Nie tykam już rzeczy, które mnie tak przeorały i od których można się uzależnić. Biorę wtedy, gdy mam sytuację aktywującą moją fobię. Clon działa bez takich cyrków, bez zjazdów. Robi co ma robić poprawiając mi komfort życia w tym konkretnym momencie.
neko1witek napisał(a):Próbuję też cały czas ogarnąć trading, które uczę się codziennie, plus oczywiście treningi, plus youtube itd.
Mam podobne spostrzeżenia, co Nawaphon. Czy trading nie stał się dla ciebie zbyt uzależniający i wyniszczający psychicznie i finansowo? Może ilość poświęcanego czasu jest niewspółmierna do wyników, szczególnie tych finansowych, skoro grozi ci bezdomność. CFD, forex, krypto, to wszysko ma w sobie duży pierwiastek hazardu. Ja wrzucam wszystkie nadwyżki w ETF Vanguard all-world z automatyczną akumulacją dywidend. Dywersyfikacja na cały świat, więc średniorocznie w długiej perspektywie zawsze się będzie zarobionym. Uważam, że największą inwestycją jest moja praca. Nawet gdy ktoś zarabia minimalną w Polsce, to jest to równoważne z dywidendą roczną od kapitału rzędu powiedzmy 500-700k PLN. Więc ja sam jestem tyle warty. I każdy jest. Dlatego jeśli się nie ma dużego kapitału, z którego można żyć, to trzeba wykorzystywać swój wewenętrzny kapitał i pracować.
Przemyśl, czy day traiding nie przynosi ci więcej szkody, niż pożytku.



