07-17-2025, 09:14 PM
Bazuję na danych ze Szwecji, gdzie górne 50 % lepiej zarabiających rodzi o wiele więcej dzieci, niż biedniejsza połowa.
Chiny i Indie zeszły już poniżej zastępowalności pokoleń. Prawie cały świat zszedł. Korea Południowa i Japonia to już jest dramat, Polska miała jakieś 20-30 lat dodatkowej dywidendy demograficznej, która już się kończy i zaraz będzie odczuwać tego skutki.
Jedyne miejsca, gdzie dzietność jest na plusie, to Izrael i subsaharyjskie obszary Afryki, ale i tam w ciągu 80 lat wszystko wyhamuje. Za 40-50 lat cały łaciński świat czeka zapaść. Ludzkość sobie pewnie poradzi i za jakieś 150 lat nastąpi odbicie dzietności, ale my żyjemy w schyłkowej erze i tak jak w upadającym Cesarstwie Rzymskim Hunowie gwałcili tyberiańskie matrony, które rodzić nie chciały, tak samo teraz będą do głosu dochodziły silne, młode społeczeństwa, które niekoniecznie będą się przejmowały moralnością. Armia europejskich starców nie da rady się bronić. Odwrotu nie ma, więc też niespecjalnie trzeba się tym przejmować. Jedynym wyjście byłaby jakaś technologiczna osobliwość, czarny łabędź, który by puściła historię na nowe tory. Czymś takim mogliby być syntetyczni, produkowani w laboratoriach ludzie. W obliczu katastrofy społecznej rządy zrobią wszystko, co tylko możliwe, żeby ją powstrzymać lub opóźnić i żadna kościółkowa moralność nie będzie miała znaczenia. Póki co bal na Titanicu trwa.
Chiny i Indie zeszły już poniżej zastępowalności pokoleń. Prawie cały świat zszedł. Korea Południowa i Japonia to już jest dramat, Polska miała jakieś 20-30 lat dodatkowej dywidendy demograficznej, która już się kończy i zaraz będzie odczuwać tego skutki.
Jedyne miejsca, gdzie dzietność jest na plusie, to Izrael i subsaharyjskie obszary Afryki, ale i tam w ciągu 80 lat wszystko wyhamuje. Za 40-50 lat cały łaciński świat czeka zapaść. Ludzkość sobie pewnie poradzi i za jakieś 150 lat nastąpi odbicie dzietności, ale my żyjemy w schyłkowej erze i tak jak w upadającym Cesarstwie Rzymskim Hunowie gwałcili tyberiańskie matrony, które rodzić nie chciały, tak samo teraz będą do głosu dochodziły silne, młode społeczeństwa, które niekoniecznie będą się przejmowały moralnością. Armia europejskich starców nie da rady się bronić. Odwrotu nie ma, więc też niespecjalnie trzeba się tym przejmować. Jedynym wyjście byłaby jakaś technologiczna osobliwość, czarny łabędź, który by puściła historię na nowe tory. Czymś takim mogliby być syntetyczni, produkowani w laboratoriach ludzie. W obliczu katastrofy społecznej rządy zrobią wszystko, co tylko możliwe, żeby ją powstrzymać lub opóźnić i żadna kościółkowa moralność nie będzie miała znaczenia. Póki co bal na Titanicu trwa.



