06-24-2025, 08:38 PM
A w ogóle po ashawagandzie mam zawaloną nockę, nic prawie nie spałem. Leżałem i się bałem wszystkiego. Do tego częstomocz. Zastanawiam się, jaki był mechanizm, czy to nie jest kolejne "okno" by zajrzeć, co się dzieje wewnątrz organizmu.
Pomimo braku snu, całkiem fajnie mi się myśli, porusza, jakoś tak lżej się czuję. Coś jakby to zioło jednak trochę pomogło.
Pomimo braku snu, całkiem fajnie mi się myśli, porusza, jakoś tak lżej się czuję. Coś jakby to zioło jednak trochę pomogło.



