06-14-2025, 06:49 PM
1 masz stronkę Tomakina o odchudzaniu - tam napisał, że 1 kg to 7k kalorii. Druga sprawa kiedyś w 2020 r. spotkałem kolegę z ławki nad Zalewem, który został lekarzem. Taka ciekawostka dostał się na tą medycynę z łatwością, 100% z biologii i chemii rozszerzonej, a tam był też prymusem, a wiele się nie uczył. Do rzeczy pytał się co ja tam robię to mu napisałem, że gubię wagę i dopytałem go ile kalorii ma dokładnie 1 kg tłuszczu - czy 7k czy 8k bo różnie pisało w necie i powiedział, że 7, nawet bez zastanowienia. 3 sprawa gdzie nie sprawdzałem w necie to pisało, że 1 kg tłuszczu to 7-8k kalorii, ale raczej pisali, że 7, 8 było jakoś tam warunkowo, że jak spalasz to palisz też mięśnie, które chyba mają więcej kalorii/kg.
Wiem, że nie jest dobre, ale jestem "pączkiem" dopiero drugi raz. Pisałem jeszcze na poprzednim koncie, że robię to celowo. Nie zamierzam utrzymywać tego stanu permanentnie, już pracuje nad zrzuceniem wagi. Właśnie wróciłem z drugiego już spaceru z rzędu 25 km, wczoraj nie mogłem, bo musiałem rodziców w pracy zastąpić przez godzinę bo jechali obydwoje do kardiologa, przez to nie położyłem się spać o 4 nad ranem jak zwykle tylko o 13 i musiałem odespać to, dlatego wczoraj spaceru nie było.
Groźba więzienia była realna, tu masz dowód, którego chyba nie widziałeś:
https://zapodaj.net/plik-GpeDcKpOi6
Biegać to nawet nie wiem czy bym mógł szczerze mówiąc, bo niecały rok temu złamałem nogę w 3 miejscach o czym już pisałem, grzebałem wtedy w kontenerach na przeterminowane leki, które od tak stały sobie w Lublinie (LOL). No i efekt był taki, że 24/7 byłem najebany, tydzień bez toksykologii to był tydzień stracony. Raz mnie reanimowali, miałem farta bo podobno przez minutę ponad już byłem "na tamtym świecie". Spokojnie, nic tam nie ma, żadnego bólu, żadnego tunelu ze światełkiem, nie ma świadomości, niczego. Tu trochę zdjęć znalazłem z tamtych czasów:
https://zapodaj.net/plik-Eo1fYfis1Z
Taki typowy drop z kontenera:
https://zapodaj.net/plik-mZRLsQoZwy
Tutaj sam kontener:
https://zapodaj.net/plik-Hme9Y2JkSZ
Tutaj taka "lubelska przestępczość zorganizowana":
https://zapodaj.net/plik-rp8sJ66R6W
Niby jak biegłem kawałek na rondzie, bo zielone światło było to było ok lub jak np. ostatnio przed strażą miejską spierdalałem.
W każdym razie pracuje nad tym, by to zmienić, rad mi odnośnie odchudzania akurat nie potrzeba.
Dzisiaj chyba bez treningu: po 1 zmęczony już jestem po spacerze i druga sprawa ojca coś ręka boli, drętwieje etc. wolę nie ryzykować takiej "asekuracji".
Wiem, że nie jest dobre, ale jestem "pączkiem" dopiero drugi raz. Pisałem jeszcze na poprzednim koncie, że robię to celowo. Nie zamierzam utrzymywać tego stanu permanentnie, już pracuje nad zrzuceniem wagi. Właśnie wróciłem z drugiego już spaceru z rzędu 25 km, wczoraj nie mogłem, bo musiałem rodziców w pracy zastąpić przez godzinę bo jechali obydwoje do kardiologa, przez to nie położyłem się spać o 4 nad ranem jak zwykle tylko o 13 i musiałem odespać to, dlatego wczoraj spaceru nie było.
Groźba więzienia była realna, tu masz dowód, którego chyba nie widziałeś:
https://zapodaj.net/plik-GpeDcKpOi6
Biegać to nawet nie wiem czy bym mógł szczerze mówiąc, bo niecały rok temu złamałem nogę w 3 miejscach o czym już pisałem, grzebałem wtedy w kontenerach na przeterminowane leki, które od tak stały sobie w Lublinie (LOL). No i efekt był taki, że 24/7 byłem najebany, tydzień bez toksykologii to był tydzień stracony. Raz mnie reanimowali, miałem farta bo podobno przez minutę ponad już byłem "na tamtym świecie". Spokojnie, nic tam nie ma, żadnego bólu, żadnego tunelu ze światełkiem, nie ma świadomości, niczego. Tu trochę zdjęć znalazłem z tamtych czasów:
https://zapodaj.net/plik-Eo1fYfis1Z
Taki typowy drop z kontenera:
https://zapodaj.net/plik-mZRLsQoZwy
Tutaj sam kontener:
https://zapodaj.net/plik-Hme9Y2JkSZ
Tutaj taka "lubelska przestępczość zorganizowana":
https://zapodaj.net/plik-rp8sJ66R6W
Niby jak biegłem kawałek na rondzie, bo zielone światło było to było ok lub jak np. ostatnio przed strażą miejską spierdalałem.
W każdym razie pracuje nad tym, by to zmienić, rad mi odnośnie odchudzania akurat nie potrzeba.
Dzisiaj chyba bez treningu: po 1 zmęczony już jestem po spacerze i druga sprawa ojca coś ręka boli, drętwieje etc. wolę nie ryzykować takiej "asekuracji".



