06-02-2025, 10:34 PM
A cholera wie, ale miałbym luz i spokój psychiczny. Pewnie sezonowo, jakieś nasadzania roślin czy coś.
A wzięło mnie na wspominki. Próbuję sobie kilka książek przypomnieć.
Jedna to coś o jakimś profesorze, który prowadził dziwne śledztwo i jedyne, co mi się wbiło w pamieć, to że jego sekretarka (albo on ale raczej kobieta) znała dwa języki, suachili i papiamento.
Tapatiki - to pamiętam, pamiętam też że kiedyś do tego wróciłem, ale straszny kwas był.
Jakaś dziewczyńska książka o dziewczynce mającej psa, suczkę która zachorowała na nosówkę i był jakiś motyw z odwiedzinami w muzeum.
No i coś, z czego pamiętam tylko okładkę - front jakiegoś domku, gdzie leżało kilkanaście, może kilkadziesiąt kotów.
Aaaaa... jeszcze ferdynand wspaniały, to był niezły shit
A wzięło mnie na wspominki. Próbuję sobie kilka książek przypomnieć.
Jedna to coś o jakimś profesorze, który prowadził dziwne śledztwo i jedyne, co mi się wbiło w pamieć, to że jego sekretarka (albo on ale raczej kobieta) znała dwa języki, suachili i papiamento.
Tapatiki - to pamiętam, pamiętam też że kiedyś do tego wróciłem, ale straszny kwas był.
Jakaś dziewczyńska książka o dziewczynce mającej psa, suczkę która zachorowała na nosówkę i był jakiś motyw z odwiedzinami w muzeum.
No i coś, z czego pamiętam tylko okładkę - front jakiegoś domku, gdzie leżało kilkanaście, może kilkadziesiąt kotów.
Aaaaa... jeszcze ferdynand wspaniały, to był niezły shit



