05-12-2025, 01:27 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-12-2025, 02:44 AM przez tomakin.)
No tak, ale to dotyczyłoby wszystkich ogródków, a nie tylko tego jednego. Ten, gdzie jest działka mojej rodziny, nie ma praktycznie żadnych opuszczonych altanek, dosłownie kilka procent. Nie wiem, może faktycznie położenie jest nie takie, bo trochę daleko od centr mieszkaniowych, bardziej położony obok dzielnicy usługowej, ale i tak, nie powinno być aż takiej masakry.
Może na zasadzie śnieżnej kuli, ileś osób zrezygnowało, pojawiła się żulerka, więcej osób uciekło przed żulami, przyszło więcej żuli i tak aż do stanu obecnego?
Zastanawia mnie, czemu po kreatynie mam taką poprawę funkcjonowania mózgu. Pamiętam badania jakieś, gdzie sprawdzali, jak suplementacja wpływa na jej poziom w komórkach mózgowych. I było to dość... powolne. Kwestia miesięcy, żeby podnieść o kilka procent. Z drugiej strony, tutaj poprawa była, jeśli się nie mylę, już po kilku dniach:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11985880/
ale jaki konkretnie mechanizm za tym stoi? Czy ja mam niedobór kreatyny? Trochę wątpliwe, biorąc pod uwagę, że sporo tego suplementowałem. Może bardziej o to, że organizm zużywa większość grup metylowych do jej syntezy, gdy jej brakuje, przez co nie ma ich na inne procesy? Może po prostu efekt wzmocnienia mięśni, przez co poprawia się krążenie, bo w końcu każde naczynie krwionośne (no... tętnica) jest wyłożone mięśniami? Od cholery możliwości.
Ciekawi mnie to, bo coś mi mówi, że odpowiedź na to pytanie mogłaby umożliwić bardziej skoordynowane działania, znacznie bardziej poprawiające ogólny stan zdrowia. No i najważniejsze, może naprowadzić na ślad czegoś, co da trwałą poprawę, bo kreatyna to raczej tylko objawy maskuje.
Pewne jest, że powinienem się tego trzymać.
Może na zasadzie śnieżnej kuli, ileś osób zrezygnowało, pojawiła się żulerka, więcej osób uciekło przed żulami, przyszło więcej żuli i tak aż do stanu obecnego?
Zastanawia mnie, czemu po kreatynie mam taką poprawę funkcjonowania mózgu. Pamiętam badania jakieś, gdzie sprawdzali, jak suplementacja wpływa na jej poziom w komórkach mózgowych. I było to dość... powolne. Kwestia miesięcy, żeby podnieść o kilka procent. Z drugiej strony, tutaj poprawa była, jeśli się nie mylę, już po kilku dniach:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11985880/
ale jaki konkretnie mechanizm za tym stoi? Czy ja mam niedobór kreatyny? Trochę wątpliwe, biorąc pod uwagę, że sporo tego suplementowałem. Może bardziej o to, że organizm zużywa większość grup metylowych do jej syntezy, gdy jej brakuje, przez co nie ma ich na inne procesy? Może po prostu efekt wzmocnienia mięśni, przez co poprawia się krążenie, bo w końcu każde naczynie krwionośne (no... tętnica) jest wyłożone mięśniami? Od cholery możliwości.
Ciekawi mnie to, bo coś mi mówi, że odpowiedź na to pytanie mogłaby umożliwić bardziej skoordynowane działania, znacznie bardziej poprawiające ogólny stan zdrowia. No i najważniejsze, może naprowadzić na ślad czegoś, co da trwałą poprawę, bo kreatyna to raczej tylko objawy maskuje.
Pewne jest, że powinienem się tego trzymać.



