05-11-2025, 02:58 AM
Tak myślę, że gdyby aakg miało dawać jakieś super hiper efekty, to bym je już poczuł. Nie jest źle, ale tez nie ma jakiegoś totalnego odlotu.
Cały czas idzie mi o to, co sprawiło, że najpierw przez ileś dni czułem się jak chodzące zwłoki, a potem z dnia na dzień cala energia wróciła. Całkowicie aakg nie przekreślam, bo samopoczucie jest OK, ale no... gdyby to było to, efekt powinien być dużo większy. Biorę kilka razy dziennie, regularnie, będę jeszcze brał.
Czyli na liście rzeczy, które RACZEJ nie odpowiadają za tamten okres poprawy, jest
- aakg
- b complex
- witamina E
To biorę codziennie i mocno tego pilnuję.
Do sprawdzenia zostały rzeczy, których nie brałem w ogóle, albo robiłem to nieregularnie
- jod
- olej sezamowy
- wapń
- miedź
- q10
- tauryna
- urosal
są rzeczy, na które nie mam tak bezpośredniego wpływu, np te badania, które wykazały, że osoby z takimi atakami osłabienia mają zmiany w składzie flory jelitowej, mają więcej bakterii produkujących konkretną formę kwasu mlekowego, te bakterie żywią się cukrem i to by mogło pasować. Wziąłem tabletkę urosalu dzień wcześniej, to ma czyścić układ moczowy, ale też wybija nadmiar bakterii w jelitach.
Biorę bardzo duże dawki kreatyny, zobaczę jak to wpłynie na grę na pianinie, gdzie najładniej widać poprawę pracy mózgu.
Z rzeczy niemedycznych, zwiedziłem dziś ogródki działkowe, klimaty jak z filmu postapo. Ogródki z najładniejszym widokiem, bardzo blisko miasta, ogólnie w moim mieście takie miejsca są bardzo eleganckie, ludzie o to dbają. Ale te konkretnie to jakiś koszmar. Może 20% działek ma właściciela, kogoś, kto tam robi. Reszta zarośnięta, altany to ruiny. Niemal wszystkie. Właziłem do środka, niektóre drzwi nie były otwierane od wielu lat, co widać po pajęczynach, czyli nawet żule tam nie zaglądają. No, jednego żula spotkałem, lazłem z audiobookem w uszach i prawie go rozdeptałem. Widać, że mieszka tam od dawna, siedział z ćmikiem, przed nim jakaś doniczka czy coś z niedopałkami, których było setki, może nawet tysiące.
I dlaczego? Czemu na tych konkretnych ogródkach nikogo nie ma, czemu nikt tam nie ryje w ziemi? Sobota była, ładna pogoda, na całych działkach nie widziałem nikogo, może w bardziej zadbanej części, do której się nie zapuściłem, ale tak zero, pusto. No OK, lokalizacja taka, że mogą tam częściej kraść, ale też bez przesady, marchewki nie ukradną. A nawet jeśli, to co. Może ktoś ma ochotę na ziemię, bo jest naprawdę dobra lokalizacja, robi ludziom pod górkę?
Cały czas idzie mi o to, co sprawiło, że najpierw przez ileś dni czułem się jak chodzące zwłoki, a potem z dnia na dzień cala energia wróciła. Całkowicie aakg nie przekreślam, bo samopoczucie jest OK, ale no... gdyby to było to, efekt powinien być dużo większy. Biorę kilka razy dziennie, regularnie, będę jeszcze brał.
Czyli na liście rzeczy, które RACZEJ nie odpowiadają za tamten okres poprawy, jest
- aakg
- b complex
- witamina E
To biorę codziennie i mocno tego pilnuję.
Do sprawdzenia zostały rzeczy, których nie brałem w ogóle, albo robiłem to nieregularnie
- jod
- olej sezamowy
- wapń
- miedź
- q10
- tauryna
- urosal
są rzeczy, na które nie mam tak bezpośredniego wpływu, np te badania, które wykazały, że osoby z takimi atakami osłabienia mają zmiany w składzie flory jelitowej, mają więcej bakterii produkujących konkretną formę kwasu mlekowego, te bakterie żywią się cukrem i to by mogło pasować. Wziąłem tabletkę urosalu dzień wcześniej, to ma czyścić układ moczowy, ale też wybija nadmiar bakterii w jelitach.
Biorę bardzo duże dawki kreatyny, zobaczę jak to wpłynie na grę na pianinie, gdzie najładniej widać poprawę pracy mózgu.
Z rzeczy niemedycznych, zwiedziłem dziś ogródki działkowe, klimaty jak z filmu postapo. Ogródki z najładniejszym widokiem, bardzo blisko miasta, ogólnie w moim mieście takie miejsca są bardzo eleganckie, ludzie o to dbają. Ale te konkretnie to jakiś koszmar. Może 20% działek ma właściciela, kogoś, kto tam robi. Reszta zarośnięta, altany to ruiny. Niemal wszystkie. Właziłem do środka, niektóre drzwi nie były otwierane od wielu lat, co widać po pajęczynach, czyli nawet żule tam nie zaglądają. No, jednego żula spotkałem, lazłem z audiobookem w uszach i prawie go rozdeptałem. Widać, że mieszka tam od dawna, siedział z ćmikiem, przed nim jakaś doniczka czy coś z niedopałkami, których było setki, może nawet tysiące.
I dlaczego? Czemu na tych konkretnych ogródkach nikogo nie ma, czemu nikt tam nie ryje w ziemi? Sobota była, ładna pogoda, na całych działkach nie widziałem nikogo, może w bardziej zadbanej części, do której się nie zapuściłem, ale tak zero, pusto. No OK, lokalizacja taka, że mogą tam częściej kraść, ale też bez przesady, marchewki nie ukradną. A nawet jeśli, to co. Może ktoś ma ochotę na ziemię, bo jest naprawdę dobra lokalizacja, robi ludziom pod górkę?



