05-10-2025, 12:50 AM
Jeśli o osłabienie idzie, nie jest gorzej, ale tez nie jest lepiej. W sensie, dużo lepiej niż było w zeszłym tygodniu, ale gorzej niż gdy miałem ten super dzień.
Jeszcze jedna myśl - miałem wtedy kontakt z jodem. Może być i tak, że tarczycę mam wywaloną nie w tę stronę co myślę, że mam i jod mi pomógł.
Może być i tak, że organizm podnosi poziom hormonów tarczycy, by czemuś zapobiegać. Jest taka reakcja, ale w drugą stronę, przy niedoborze żelaza poziom hormonów będzie obniżony, co pomaga, ratuje przed utratą zasobów. Trochę naciągana teoria, z tym ratowaniem, ale obniżenie to fakt. Może mój podniesiony poziom też ma jakiś cel, a bardzo mocne podniesienie dopiero daje dobre samopoczucie?
No i teraz pytanie, czy mam problemy z nadczynnością? Bezsenność, palpitacje, objaw Terry'ego, nadmierne pocenie się, nawet zespół niespokojnych nóg to dość typowe objawy nadczynności. Stany lękowe, przewlekłe zmęczenie... no wszystko pasuje. Wszystko, tylko nie wyniki krwi, ale i one są graniczne.
Jeśli jednak NIE mam tego problemu, powinienem zadbać o chociaż drobne źródła jodu, np 50 mcg dziennie. Nie byłoby problemu, mam jodek potasu w szafie. Bo może być i tak, że mam niedobory jodu, tak po prostu. A objawy nie biorą się z tarczycy, tylko z czegoś kompletnie innego, nawet z najzwyklejszej nerwicy, bo i to pasuje jak ulał.
W 2020 miałem przy grze na pianinie kilka hmm... zjawisk? Jedno to to odczucie kontroli w palcach, świadomości, gdzie każdy się znajduje w danym momencie. Druga już obiektywna, nie subiektywna rzecz, przestałem robić błędy w grze i uczyłem się dosłownie kilka razy szybciej. Nie że trochę, nie że może, ale kilka razy. Trzecia, czytając nuty widziałem kilka taktów naraz, zamiast jak teraz, fragmentu jednego. Zaczęły mi też rosnąć obłączki.
Czy ja wtedy nie bawiłem się trochę jodem? Aż sprawdziłem historię wpisów na blogu, ale nie, nic o tym nie pisałem w 2020.
Jeszcze raz przejrzę, co takiego robiłem w 2020.
Jeszcze jedna myśl - miałem wtedy kontakt z jodem. Może być i tak, że tarczycę mam wywaloną nie w tę stronę co myślę, że mam i jod mi pomógł.
Może być i tak, że organizm podnosi poziom hormonów tarczycy, by czemuś zapobiegać. Jest taka reakcja, ale w drugą stronę, przy niedoborze żelaza poziom hormonów będzie obniżony, co pomaga, ratuje przed utratą zasobów. Trochę naciągana teoria, z tym ratowaniem, ale obniżenie to fakt. Może mój podniesiony poziom też ma jakiś cel, a bardzo mocne podniesienie dopiero daje dobre samopoczucie?
No i teraz pytanie, czy mam problemy z nadczynnością? Bezsenność, palpitacje, objaw Terry'ego, nadmierne pocenie się, nawet zespół niespokojnych nóg to dość typowe objawy nadczynności. Stany lękowe, przewlekłe zmęczenie... no wszystko pasuje. Wszystko, tylko nie wyniki krwi, ale i one są graniczne.
Jeśli jednak NIE mam tego problemu, powinienem zadbać o chociaż drobne źródła jodu, np 50 mcg dziennie. Nie byłoby problemu, mam jodek potasu w szafie. Bo może być i tak, że mam niedobory jodu, tak po prostu. A objawy nie biorą się z tarczycy, tylko z czegoś kompletnie innego, nawet z najzwyklejszej nerwicy, bo i to pasuje jak ulał.
W 2020 miałem przy grze na pianinie kilka hmm... zjawisk? Jedno to to odczucie kontroli w palcach, świadomości, gdzie każdy się znajduje w danym momencie. Druga już obiektywna, nie subiektywna rzecz, przestałem robić błędy w grze i uczyłem się dosłownie kilka razy szybciej. Nie że trochę, nie że może, ale kilka razy. Trzecia, czytając nuty widziałem kilka taktów naraz, zamiast jak teraz, fragmentu jednego. Zaczęły mi też rosnąć obłączki.
Czy ja wtedy nie bawiłem się trochę jodem? Aż sprawdziłem historię wpisów na blogu, ale nie, nic o tym nie pisałem w 2020.
Jeszcze raz przejrzę, co takiego robiłem w 2020.



