05-04-2025, 10:30 PM
Takie opowiadanie sf było, gdzie ktoś wypuścił dziurę trzymają w jakimś tam zabezpieczeniu, zostawioną przez inną cywilizację. Spadła do środka planety, wciągając po drodze wszystko, co napotkała. Wypadła z drugiej strony, wpadła z powrotem... i tak latała.
Na "logikę" małe czarne dziury nie mają prawa istnieć dłużej, niż najmniejsze części sekundy, bo pole grawitacyjne, trzymające toto do kupy, jest za słabe. Praktycznie nie istnieje. Potrzeba masy wielu słońc, inaczej każda cząstka sobie poleci w swoją stronę.
Na "logikę" małe czarne dziury nie mają prawa istnieć dłużej, niż najmniejsze części sekundy, bo pole grawitacyjne, trzymające toto do kupy, jest za słabe. Praktycznie nie istnieje. Potrzeba masy wielu słońc, inaczej każda cząstka sobie poleci w swoją stronę.



