05-01-2025, 05:27 PM
Witam wszystkich!
Powróciłem do kraju.
Będę tu opisywał swoje treningowe osiągnięcia, przemyślenia no i przydałoby się coś z rodzicami zrobić, w sensie ich zdrowia... Jednak zostaję na forum, było mi smutno bez psa po prostu i popadłem w coś w stylu depresji, minęło mi już.
Ale są istotniejsze kwestie, tutaj bezpośrednio do Tomakina:
Ojciec:
https://zapodaj.net/plik-QRo1tfOhjL
https://zapodaj.net/plik-HPVoaB133p
https://zapodaj.net/plik-bfEpXjK6lT
https://zapodaj.net/plik-KMaZkjbo4T
https://zapodaj.net/plik-KGtwH1SVO1
https://zapodaj.net/plik-mOo9CCktKx
Matka:
https://zapodaj.net/plik-jmFJR5vWdq
https://zapodaj.net/plik-AGqYDTPJCa
https://zapodaj.net/plik-ZPPvzuOpxh
https://zapodaj.net/plik-LoWGoqYBvf
https://zapodaj.net/plik-dsAKq04kMx
Takie wstępne badania, pisz co dalej trzeba, odgrzebie jeszcze to co jest gdzieś w otchłaniach mieszkania.
Więc tak, zacznę od wywiadu ojca: waży coś około 60 kg~ przy wzroście 174 cm, pół życia jeździł na rowerze, do 400 km dziennie, mięsa jeść nie może bo ma chyba zakrzywiony pęcherzyk żółciowy czy coś takiego i ma bóle, ale nie są to kamienie. Pali od 2012 r. jakoś niecałą paczkę dziennie. Jak się okazało te szumy uszne o których już wspominałem miał jeszcze przed jodem, strasznie ciężko z niego coś wycisnąć, nie skarży się, tłumi wszystko w sobie. Nie pije, dieta fatalna, głównie pączki, drożdżówki, mleko, to wiem, że trzeba zmienić, ale to trochę trudne. Muszę nie dość, że pokonać swoją prokrastynację to jeszcze jego w stylu jak daję mu np. cysteinę: a to kwaśne, a to pierdzi się po tym, a to boli go szyja, noga, ręka, no mnóstwo kontuzji miał, ma te bóle codziennie, ale zrzuca na cysteinę (jasne). Chodzi mi o to, że ogólnie się nie skarży na nic, ale jak przyjdzie wypić jakiś suplement to już totalna mimoza. Jakieś rady jak namówić kogoś do zmiany stylu życia? Konkretnie do rzucenia palenia i zmodyfikowania diety... Raz nie palił już tydzień to wrócił bo "mu przeszkadzał dym papierosa matki".
Dalej: był ostatnio prywatnie u chirurga naczyniowca czy jak się to tam nazywa, napisał mu jakieś leki, później dojdę i napiszę jakie, zalecił rzucenie palenia inaczej będzie amputacja nogi/nóg (ma żylaki). U kardiologa też był, ten zalecił brać leki i żyć jak żyje... Aha i zdiagnozował mu miażdżycę. Przeczytam tą stronkę o miażdżycy z 20x, żeby mojemu adhd nic nie umknęło, wydrukuje mu to.
Z tych leków, które bierze:
acard, nedal, tramal 75 mg rano i wieczorem, co mogło i prawdopodobnie namieszało w badaniach, klonazepam 2 mg dziennie. Miał mnóstwo kontuzji na rowerze, raz dupnął rozpędzony w ciężarówkę, szyje do teraz czuje.. Żyły ma strasznie wywalone. Rozjebane ręce, nogi, twarz, no ale to tylko kontuzje, od tego się raczej nie umiera. Ruchu mu raczej nie brakuje, naprawia rowery, wyciąga, pakuje towar, cały dzień na nogach.
U matki sytuacja jest raczej beznadziejna, pali 2 paczki papierosów, 95 kg wagi przy wzroście 155 cm, czyli otyłość x stopnia. Ma nerwiaka nerwu słuchowego, ale tym bym się raczej nie martwił bo to problem od 2010r, miała operację, wycieli część, teraz tylko raz w roku rezonans, nic się nie dzieje. Większy problem to guz nadnerczy, nie chce się operować, uważa, że co ma być to będzie, to się chyba fatalizm nazywa?
Leki jakie bierze:
amizepin, haloperidol, nedal, acard, spironol, telmisartan, lercan, doxar, nitrendypina, toramide, metformax, chlorprothixen (na sen), klonazepam 2 mg dziennie.
Na razie dawałem obydwojgu potas i cysteinę, chyba nie zaszkodziłem?
CDN.
Powróciłem do kraju.
Będę tu opisywał swoje treningowe osiągnięcia, przemyślenia no i przydałoby się coś z rodzicami zrobić, w sensie ich zdrowia... Jednak zostaję na forum, było mi smutno bez psa po prostu i popadłem w coś w stylu depresji, minęło mi już.
Ale są istotniejsze kwestie, tutaj bezpośrednio do Tomakina:
Ojciec:
https://zapodaj.net/plik-QRo1tfOhjL
https://zapodaj.net/plik-HPVoaB133p
https://zapodaj.net/plik-bfEpXjK6lT
https://zapodaj.net/plik-KMaZkjbo4T
https://zapodaj.net/plik-KGtwH1SVO1
https://zapodaj.net/plik-mOo9CCktKx
Matka:
https://zapodaj.net/plik-jmFJR5vWdq
https://zapodaj.net/plik-AGqYDTPJCa
https://zapodaj.net/plik-ZPPvzuOpxh
https://zapodaj.net/plik-LoWGoqYBvf
https://zapodaj.net/plik-dsAKq04kMx
Takie wstępne badania, pisz co dalej trzeba, odgrzebie jeszcze to co jest gdzieś w otchłaniach mieszkania.
Więc tak, zacznę od wywiadu ojca: waży coś około 60 kg~ przy wzroście 174 cm, pół życia jeździł na rowerze, do 400 km dziennie, mięsa jeść nie może bo ma chyba zakrzywiony pęcherzyk żółciowy czy coś takiego i ma bóle, ale nie są to kamienie. Pali od 2012 r. jakoś niecałą paczkę dziennie. Jak się okazało te szumy uszne o których już wspominałem miał jeszcze przed jodem, strasznie ciężko z niego coś wycisnąć, nie skarży się, tłumi wszystko w sobie. Nie pije, dieta fatalna, głównie pączki, drożdżówki, mleko, to wiem, że trzeba zmienić, ale to trochę trudne. Muszę nie dość, że pokonać swoją prokrastynację to jeszcze jego w stylu jak daję mu np. cysteinę: a to kwaśne, a to pierdzi się po tym, a to boli go szyja, noga, ręka, no mnóstwo kontuzji miał, ma te bóle codziennie, ale zrzuca na cysteinę (jasne). Chodzi mi o to, że ogólnie się nie skarży na nic, ale jak przyjdzie wypić jakiś suplement to już totalna mimoza. Jakieś rady jak namówić kogoś do zmiany stylu życia? Konkretnie do rzucenia palenia i zmodyfikowania diety... Raz nie palił już tydzień to wrócił bo "mu przeszkadzał dym papierosa matki".
Dalej: był ostatnio prywatnie u chirurga naczyniowca czy jak się to tam nazywa, napisał mu jakieś leki, później dojdę i napiszę jakie, zalecił rzucenie palenia inaczej będzie amputacja nogi/nóg (ma żylaki). U kardiologa też był, ten zalecił brać leki i żyć jak żyje... Aha i zdiagnozował mu miażdżycę. Przeczytam tą stronkę o miażdżycy z 20x, żeby mojemu adhd nic nie umknęło, wydrukuje mu to.
Z tych leków, które bierze:
acard, nedal, tramal 75 mg rano i wieczorem, co mogło i prawdopodobnie namieszało w badaniach, klonazepam 2 mg dziennie. Miał mnóstwo kontuzji na rowerze, raz dupnął rozpędzony w ciężarówkę, szyje do teraz czuje.. Żyły ma strasznie wywalone. Rozjebane ręce, nogi, twarz, no ale to tylko kontuzje, od tego się raczej nie umiera. Ruchu mu raczej nie brakuje, naprawia rowery, wyciąga, pakuje towar, cały dzień na nogach.
U matki sytuacja jest raczej beznadziejna, pali 2 paczki papierosów, 95 kg wagi przy wzroście 155 cm, czyli otyłość x stopnia. Ma nerwiaka nerwu słuchowego, ale tym bym się raczej nie martwił bo to problem od 2010r, miała operację, wycieli część, teraz tylko raz w roku rezonans, nic się nie dzieje. Większy problem to guz nadnerczy, nie chce się operować, uważa, że co ma być to będzie, to się chyba fatalizm nazywa?
Leki jakie bierze:
amizepin, haloperidol, nedal, acard, spironol, telmisartan, lercan, doxar, nitrendypina, toramide, metformax, chlorprothixen (na sen), klonazepam 2 mg dziennie.
Na razie dawałem obydwojgu potas i cysteinę, chyba nie zaszkodziłem?
CDN.



