04-18-2025, 02:22 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-18-2025, 02:36 AM przez tomakin.)
Kurcze, teraz by było fajnie zrobić testy. Brać różne rzeczy, które mają wpłynąć na potencjalną przyczynę tego otępienia i obserwować. Dość łatwa rzecz, bo jak mam takie okresy, to wręcz mam problem żeby prosto iść, rzeczy mi z rąk lecą. Poprawę na pewno bym zaobserwował i nie byłoby mowy o pomyłce.
Może być, że to nadmiar bakterii jelitowych, które produkują kwas d-mlekowy. To jedna z mocniejszych hipotez zespołu przewlekłego zmęczenia. Akurat wczoraj się cukru obżarłem, a on podobno jest czynnikiem nasilającym ten przerost. Nawet tak się diagnozuje w jednym z przypadków, podaje pacjentom proste węgle i patrzy, czy rośnie poziom we krwi. Tylko tutaj bym musiał nie wprost, bo testy z krwi to raczej abstrakcja, żadne labo nie bada d-mlekowego. Ale można jakieś naturalne antybiotyki, albo nawet kwas jabłkowy, który mocno obniża kwas mlekowy. Przynajmniej u krów.
Może po prostu obkurcz naczynek krwionośnych w mózgu.Tu już gorzej, bo by trzeba coś, co tylko na rozszerzenie naczynek wpłynie.
Może być, że padają mitochondria. Mógłby pomóc Q10.
Może być, że leci w dół dopamina, dowolna rzecz z l-dopą, w praktyce tylko do bobu mam dostęp.
Elektrolity... no tu trudniej, bo to dośc złożona sprawa. Ale wapń rano nie pomógł za bardzo. A może pomógł? Fascykulacje znikły. Tylko ta wata w mózgu została.
Jakiś inny neuroprzekaźnik, no i tu są całe zastępy środków, które niestety są na receptę i mają tonę skutków ubocznych.
Nadnercza, bo ten stan przypomina to, co miałem po cynku kiedyś, gdy mi bardzo spadł kortyzol. Kilka razy wypić napar z lukrecji.
No sporo tego. Może też być, że kwas foliowy napędził jakąś reakcję, która zużyła zasoby krytycznej dla stanu zdrowia substancji, organizm ją oszczędzał, ale gigadawki kwasu foliowego wszystko rozregulowały. Kwas foliowy odpala metylację, zwłaszcza w takiej formie, w jakiej go mam, a to może bardzo szybko zużywać dopaminę.
Może być, że to efekty tego krótkiego biegu. Jak wyżej, mogło zużyć się coś, co powinno być oszczędzane.
Może oczywiście być tarczyca, tutaj starczy zrobić badania krwi.
Póki co wziąłem aakg i piję jeszcze jeden wapń.
O, znalazlem, dawno temu czytałem, że aakg może "leczyć" z nadmiaru amoniaku we krwi, ale nie mogłem znaleźć potwierdzenia
https://www.sciencedirect.com/science/ar...0702008250
no faktycznie może, obniżył poziom szkodliwych substancji prawie do normy, podniósł poziom przeciwutleniaczy również prawie do normy.
Amoniak, bo kiedyś miałem z tym poważne problemy - dosłownie jechało ode mnie amoniakiem, gdy biegałem i się spociłem, bardzo mocny i intensywnych zapach, jak sole trzeźwiące. Mogło być z nadmiaru białka w diecie, ale mogło też być z powodu jakiegoś wywalenia szlaków metabolicznych odpowiedzialnych za jego usuwanie. A nadmiar amoniaku daje własnie objawy otępienia.
/edit o cholera, jak popatrzyłem na dawki... no nie, stanowczo dużo, duuuuużo więcej tego szczury dostały, niż ja biorę. Ponad 10 razy więcej.
No trudno, trochę jeszcze tego zeżrę. Ale na pewno nie tyle, co te szczury.
Może być, że to nadmiar bakterii jelitowych, które produkują kwas d-mlekowy. To jedna z mocniejszych hipotez zespołu przewlekłego zmęczenia. Akurat wczoraj się cukru obżarłem, a on podobno jest czynnikiem nasilającym ten przerost. Nawet tak się diagnozuje w jednym z przypadków, podaje pacjentom proste węgle i patrzy, czy rośnie poziom we krwi. Tylko tutaj bym musiał nie wprost, bo testy z krwi to raczej abstrakcja, żadne labo nie bada d-mlekowego. Ale można jakieś naturalne antybiotyki, albo nawet kwas jabłkowy, który mocno obniża kwas mlekowy. Przynajmniej u krów.
Może po prostu obkurcz naczynek krwionośnych w mózgu.Tu już gorzej, bo by trzeba coś, co tylko na rozszerzenie naczynek wpłynie.
Może być, że padają mitochondria. Mógłby pomóc Q10.
Może być, że leci w dół dopamina, dowolna rzecz z l-dopą, w praktyce tylko do bobu mam dostęp.
Elektrolity... no tu trudniej, bo to dośc złożona sprawa. Ale wapń rano nie pomógł za bardzo. A może pomógł? Fascykulacje znikły. Tylko ta wata w mózgu została.
Jakiś inny neuroprzekaźnik, no i tu są całe zastępy środków, które niestety są na receptę i mają tonę skutków ubocznych.
Nadnercza, bo ten stan przypomina to, co miałem po cynku kiedyś, gdy mi bardzo spadł kortyzol. Kilka razy wypić napar z lukrecji.
No sporo tego. Może też być, że kwas foliowy napędził jakąś reakcję, która zużyła zasoby krytycznej dla stanu zdrowia substancji, organizm ją oszczędzał, ale gigadawki kwasu foliowego wszystko rozregulowały. Kwas foliowy odpala metylację, zwłaszcza w takiej formie, w jakiej go mam, a to może bardzo szybko zużywać dopaminę.
Może być, że to efekty tego krótkiego biegu. Jak wyżej, mogło zużyć się coś, co powinno być oszczędzane.
Może oczywiście być tarczyca, tutaj starczy zrobić badania krwi.
Póki co wziąłem aakg i piję jeszcze jeden wapń.
O, znalazlem, dawno temu czytałem, że aakg może "leczyć" z nadmiaru amoniaku we krwi, ale nie mogłem znaleźć potwierdzenia
https://www.sciencedirect.com/science/ar...0702008250
no faktycznie może, obniżył poziom szkodliwych substancji prawie do normy, podniósł poziom przeciwutleniaczy również prawie do normy.
Amoniak, bo kiedyś miałem z tym poważne problemy - dosłownie jechało ode mnie amoniakiem, gdy biegałem i się spociłem, bardzo mocny i intensywnych zapach, jak sole trzeźwiące. Mogło być z nadmiaru białka w diecie, ale mogło też być z powodu jakiegoś wywalenia szlaków metabolicznych odpowiedzialnych za jego usuwanie. A nadmiar amoniaku daje własnie objawy otępienia.
/edit o cholera, jak popatrzyłem na dawki... no nie, stanowczo dużo, duuuuużo więcej tego szczury dostały, niż ja biorę. Ponad 10 razy więcej.
No trudno, trochę jeszcze tego zeżrę. Ale na pewno nie tyle, co te szczury.



