03-06-2025, 01:42 AM
Tak jeszcze myślę, czy w 2020 mogłem zrobić coś, co wpłynęło na helicobacter? W 2010 na pewno, sama witamina C mogła wtedy zdziałać cuda. Ale w 2020?
Tętnice nie obkurczają się tak, jak powinny. Kurcze, tam nie ma tak wielu substancji, które regulują ten obkurcz. Kilka dosłownie, tak samo jest kilka, które wysyłają sygnał do rozszerzenia. Za wysoki poziom jednej z dosłownie kilku rozkurczających, za niski jednej z dosłownie kilku obkurczających, źle działająca komórka mięśnia naczynia krwionośnego, źle działająca komórka nerwowa wysyłająca sygnał do tego mięśnia. I tyle, 4 możliwości, które mogą odpowiadać za to, że drobne tętnice są rozszerzone.
No i jeszcze ewentualnie walnięty odpływ przez żyły.
W marskości jest to połączenie kilku elementów, bardzo wysoki poziom tlenków azotu, które rozszerzają, niski tej substancji, której podanie wyleczyło szczury, uszkodzenie samych nerwów obwodowych, wysoki adrenaliny, wysoki serotoniny, a do tego zapchany odpływ przez żyłę wrotną.
I może najwyższy czas, żebym się przełamał i zrobił to, jak trzeba. Wypisał te substancje i po kolei albo badał poziom we krwi, albo stosował sztuczki które obniżą / podwyższą poziom.
Przykładowo serotonina, 2-3 dni diety z obniżony tryptofanem powinno wystarczyć. W zasadzie 1 dzień mógłby być wystarczający. Mam pod ręką mieszankę aminokwasów, które są go pozbawione, tyrozyny tylko brakuje, przez co obniżyłbym też jej poziom, niestety, ale 1 dzień z niższą trochę tyrozyną nie jest szczególnie dużym problemem.
Tlenki azotu... bardziej złożona sprawa. Duże dawki lizyny by pomogły, ale jak robiłem porządki, to ją wyrzuciłem. Są jakieś zioła, ale słabo działają. Leki, ale tu nie ma co ryzykować. No trudniej by było.
Nerwy to współczulny układ nerwowy, raczej powinno się unikać pobudzania, ale coś się znajdzie. Komórki mięśni... też trudno.
No tak czy tak, największych 3 podejrzanych to serotonina, tlenki azotu, (nor)adrenalina. Serotoninę i adrenalinę można od biedy zbadać, tylko oba te badania to koło stówki. Tlenków ni cholery się nigdzie nie zbada, albo nie mogę znaleźć. Tylko w wydychanym powietrzu, co ma znikomą wartość, tzn fajne, ale w innych chorobach. Tlenki są na szczycie listy podejrzanych, serotonina zaraz za nimi i ona jest najprostsza do sprawdzenia. Może nawet już to kiedyś zrobiłem tylko nie załapałem, że to to, brałem kiedyś peptydy i one są właśnie mieszanką aminokwasów pozbawioną tryptofanu. Jeszcze BCAA dodać i będzie git.
Tętnice nie obkurczają się tak, jak powinny. Kurcze, tam nie ma tak wielu substancji, które regulują ten obkurcz. Kilka dosłownie, tak samo jest kilka, które wysyłają sygnał do rozszerzenia. Za wysoki poziom jednej z dosłownie kilku rozkurczających, za niski jednej z dosłownie kilku obkurczających, źle działająca komórka mięśnia naczynia krwionośnego, źle działająca komórka nerwowa wysyłająca sygnał do tego mięśnia. I tyle, 4 możliwości, które mogą odpowiadać za to, że drobne tętnice są rozszerzone.
No i jeszcze ewentualnie walnięty odpływ przez żyły.
W marskości jest to połączenie kilku elementów, bardzo wysoki poziom tlenków azotu, które rozszerzają, niski tej substancji, której podanie wyleczyło szczury, uszkodzenie samych nerwów obwodowych, wysoki adrenaliny, wysoki serotoniny, a do tego zapchany odpływ przez żyłę wrotną.
I może najwyższy czas, żebym się przełamał i zrobił to, jak trzeba. Wypisał te substancje i po kolei albo badał poziom we krwi, albo stosował sztuczki które obniżą / podwyższą poziom.
Przykładowo serotonina, 2-3 dni diety z obniżony tryptofanem powinno wystarczyć. W zasadzie 1 dzień mógłby być wystarczający. Mam pod ręką mieszankę aminokwasów, które są go pozbawione, tyrozyny tylko brakuje, przez co obniżyłbym też jej poziom, niestety, ale 1 dzień z niższą trochę tyrozyną nie jest szczególnie dużym problemem.
Tlenki azotu... bardziej złożona sprawa. Duże dawki lizyny by pomogły, ale jak robiłem porządki, to ją wyrzuciłem. Są jakieś zioła, ale słabo działają. Leki, ale tu nie ma co ryzykować. No trudniej by było.
Nerwy to współczulny układ nerwowy, raczej powinno się unikać pobudzania, ale coś się znajdzie. Komórki mięśni... też trudno.
No tak czy tak, największych 3 podejrzanych to serotonina, tlenki azotu, (nor)adrenalina. Serotoninę i adrenalinę można od biedy zbadać, tylko oba te badania to koło stówki. Tlenków ni cholery się nigdzie nie zbada, albo nie mogę znaleźć. Tylko w wydychanym powietrzu, co ma znikomą wartość, tzn fajne, ale w innych chorobach. Tlenki są na szczycie listy podejrzanych, serotonina zaraz za nimi i ona jest najprostsza do sprawdzenia. Może nawet już to kiedyś zrobiłem tylko nie załapałem, że to to, brałem kiedyś peptydy i one są właśnie mieszanką aminokwasów pozbawioną tryptofanu. Jeszcze BCAA dodać i będzie git.



