03-05-2025, 10:15 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-05-2025, 10:17 PM przez tomakin.)
Sprawdziłem w historii, aż zapisałem sobie przy ostatnim okresie bardzo dużej poprawy snu, że to na pewno nie uzupełnienie tauryny, bo jej wtedy nie brałem. I bardzo dobre zrobiłem, bo właśnie zacząłem podejrzewać, że może tauryna mi pomogła, a beta alanina zaszkodziła.
No i dalej nie wiadomo, co się wtedy stało. W zasadzie z dnia na dzień sen się bardzo mocno poprawił, z bardzo złego na bardzo dobry. Jak potem sprawdzałem, wyszło, że było więcej magnezu, dużo n-acetylocysteiny, cholina, kwas alfa liponowy, witamina B1. W sumie głównie rzeczy wyciszające stres oksydacyjny na poziomie centralnego układu nerwowego, gdzie zwykłe przeciwutleniacze nie zawsze docierają, za to dociera na przykład kwas alfa liponowy.
Ale może też być, że poszło o elektrolity na poziomie komórki nerwowej. Albo jakiś banał, typu ile miałem w diecie rzeczy zwiększających poziom kwasu glutaminowego. Był wtedy obecny czosnek, który reguluje gospodarkę wapniem na poziomie komórki nerwowej.
...albo te ćwiczenia relaksacyjne, bądź te z oczami. Tak po prostu. Bo to też była nowa rzecz. Zaraz zrobię z oczami, potem może Schultza.
Do poduszki całkowicie się przyzwyczaiłem, nic już nie boli jak na początku, pewnie teraz nie dałbym rady spać na innej.
Stan skóry na głowie - bardzo dobry. No... dobry. Nie jest całkowicie czysto, ale pewnie nigdy nie będzie, genów się nie przeskoczy. Niemniej w porównaniu do złych okresów, niebo a ziemia.
Objaw Terry'ego raczej bez zmian.
Wczoraj wrócił niezbyt mocny, ale jednak najmocniejszy od kilku miesięcy zespół niespokojnych nóg. I to by się zgadzało z hipotezą, że jego przyczyną może być wywalona tarczyca. Duże dawki selenu, jakie brałem, musiały ją troszkę podkręcić, może właśnie na tyle, by wywołać lekką bezsenność i objawy zespołu. Na dłuższą metę powinno pomóc, ale jeśli miałem nawet lekkie niedobory, to ich uzupełnienie w pierwszej kolejności musiało wspomóc "głodujące" szlaki metaboliczne odpowiedzialne za przemianę hormonów tarczycy w ich aktywne formy.
Trochę mnie to martwi, bo oznacza, że suplementacja olejami z ogórecznika i sezamu nie jest całkowicie skutecznym lekiem. Albo po prostu robię to za krótko. W badaniu nad stwardnieniem rozsianym poprawa po ogóreczniku była stopniowa przez 2 lata.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9599059/
tutaj ta hipoteza, że zespół to tak naprawdę objaw wywalonej tarczycy.
No i dalej nie wiadomo, co się wtedy stało. W zasadzie z dnia na dzień sen się bardzo mocno poprawił, z bardzo złego na bardzo dobry. Jak potem sprawdzałem, wyszło, że było więcej magnezu, dużo n-acetylocysteiny, cholina, kwas alfa liponowy, witamina B1. W sumie głównie rzeczy wyciszające stres oksydacyjny na poziomie centralnego układu nerwowego, gdzie zwykłe przeciwutleniacze nie zawsze docierają, za to dociera na przykład kwas alfa liponowy.
Ale może też być, że poszło o elektrolity na poziomie komórki nerwowej. Albo jakiś banał, typu ile miałem w diecie rzeczy zwiększających poziom kwasu glutaminowego. Był wtedy obecny czosnek, który reguluje gospodarkę wapniem na poziomie komórki nerwowej.
...albo te ćwiczenia relaksacyjne, bądź te z oczami. Tak po prostu. Bo to też była nowa rzecz. Zaraz zrobię z oczami, potem może Schultza.
Do poduszki całkowicie się przyzwyczaiłem, nic już nie boli jak na początku, pewnie teraz nie dałbym rady spać na innej.
Stan skóry na głowie - bardzo dobry. No... dobry. Nie jest całkowicie czysto, ale pewnie nigdy nie będzie, genów się nie przeskoczy. Niemniej w porównaniu do złych okresów, niebo a ziemia.
Objaw Terry'ego raczej bez zmian.
Wczoraj wrócił niezbyt mocny, ale jednak najmocniejszy od kilku miesięcy zespół niespokojnych nóg. I to by się zgadzało z hipotezą, że jego przyczyną może być wywalona tarczyca. Duże dawki selenu, jakie brałem, musiały ją troszkę podkręcić, może właśnie na tyle, by wywołać lekką bezsenność i objawy zespołu. Na dłuższą metę powinno pomóc, ale jeśli miałem nawet lekkie niedobory, to ich uzupełnienie w pierwszej kolejności musiało wspomóc "głodujące" szlaki metaboliczne odpowiedzialne za przemianę hormonów tarczycy w ich aktywne formy.
Trochę mnie to martwi, bo oznacza, że suplementacja olejami z ogórecznika i sezamu nie jest całkowicie skutecznym lekiem. Albo po prostu robię to za krótko. W badaniu nad stwardnieniem rozsianym poprawa po ogóreczniku była stopniowa przez 2 lata.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9599059/
tutaj ta hipoteza, że zespół to tak naprawdę objaw wywalonej tarczycy.



