03-02-2025, 10:47 PM
A, kolana. No trzymają się, ciężko powiedzieć, czy jest lepiej, ale na pewno nie jest gorzej. Kupiłem ławeczkę z prasą, żeby spokojnie wzmacniać czwórki bez obciążania powierzchni stawu, ale efekty tego będą widoczne jak spróbuję kiedyś robić przysiady ze sztangą.
Od daaaawna już nie miałem bólu kolana przy schodzeniu z górki, to pozycja, w której coś się tam przestawiało i zaczynało boleć no... naprawdę konkretnie. Pamiętam jak raz zlazłem do jakiegoś takiego komina skalnego, 3 czy 4 metry w dół się schodzi jakby studnią. Na dole po prostu siadłem, bo nie byłem w stanie stać. Całe szczęście, że po kominie jest dalej tunel, którym można iść i koniec końców wyjść z tego, dosłownie na dupie szorowałem, bo nie byłem w stanie chodzić. Potem jakoś dałem radę wstać i już doszedłem do domu, ale jakby tam nie było tunelu, to bym pewnie w tym kominie został. Wyjście jest proste dosłownie jak wchodzenie i schodzenie po drabinie, dzieci tam łażą, a ja nie widziałem żadnej opcji, żeby to zrobić, bo każdy ruch nogą to ból w kolanie, jakby ktoś gwoździa wbijał.
Ale nie licząc tej jednej pozycji, nie było tak źle, bez problemu mogłem biegać sprinty, podnosić ciężary... chociaż niezbyt duże. Tylko przy schodzeniu bolało, to podobno typowe przy krzywym prowadzeniu rzepki, co właśnie można korygować tymi ćwiczeniami, co teraz robię.
Inna sprawa, że jeśli są aż takie objawy, to powierzchnia stawu musi być mocno zniszczona. Ale to akurat miałem całe życie, już w podstawówce po lekarzach z kolanami chodziłem.
Od daaaawna już nie miałem bólu kolana przy schodzeniu z górki, to pozycja, w której coś się tam przestawiało i zaczynało boleć no... naprawdę konkretnie. Pamiętam jak raz zlazłem do jakiegoś takiego komina skalnego, 3 czy 4 metry w dół się schodzi jakby studnią. Na dole po prostu siadłem, bo nie byłem w stanie stać. Całe szczęście, że po kominie jest dalej tunel, którym można iść i koniec końców wyjść z tego, dosłownie na dupie szorowałem, bo nie byłem w stanie chodzić. Potem jakoś dałem radę wstać i już doszedłem do domu, ale jakby tam nie było tunelu, to bym pewnie w tym kominie został. Wyjście jest proste dosłownie jak wchodzenie i schodzenie po drabinie, dzieci tam łażą, a ja nie widziałem żadnej opcji, żeby to zrobić, bo każdy ruch nogą to ból w kolanie, jakby ktoś gwoździa wbijał.
Ale nie licząc tej jednej pozycji, nie było tak źle, bez problemu mogłem biegać sprinty, podnosić ciężary... chociaż niezbyt duże. Tylko przy schodzeniu bolało, to podobno typowe przy krzywym prowadzeniu rzepki, co właśnie można korygować tymi ćwiczeniami, co teraz robię.
Inna sprawa, że jeśli są aż takie objawy, to powierzchnia stawu musi być mocno zniszczona. Ale to akurat miałem całe życie, już w podstawówce po lekarzach z kolanami chodziłem.



