02-10-2025, 03:54 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2025, 05:44 AM przez tomakin.)
Nie, to musi być tutaj
"Noc bez hydroksyzyny była koszmarna. 2 godziny może spałem? Może nawet nie. Oczywiście przyczyn może być sto różnych, ale faktem jest, że chociaż z blokerami histaminy nie spałem idealnie, to o niebo lepiej niż bez nich. Oczywiście nerwy mnie zżerały.
Dziś pakuję magnez i przeciwutleniacze, przy czym witaminy z umiarem, magnez do oporu. Plus to, co pisałem - gotu kola, kwas alfa liponowy 2 tabletki, zamiast 1 na pół, cały czas biorę olej z ogórecznika, kreatynę, karnitynę, od tygodnia naltrekson w mikrodawce 2 mg. Regularnie miedź, codziennie witaminę U. Ciągle biorę spore dawki molibdenu, jakoś raz na tydzień kilka ml roztworu. W miarę regularnie sulforafan, taurynę, chondroitynę."
Noc, w czasie której praktycznie w ogóle nie spałem, więc to, co robiłem PRZED nią raczej nie ma znaczenia. Zaraz następna noc, po tej koszmarnej, była idealna.
A co zmieniłem:
- gigadawka magnezu, chyba 600 mg wtedy wziąłem
- trening Schultza
- podwójna dawka kwasu alfa liponowego
- sporo cysteiny
No i oczywiście jest opcja tarczycy, która potrafi się tak rozkręcać i wyciszać, brałem wtedy duże dawki karnityny, zwiększyłem przed tą dobrą nocą, jeśli pokryły się z okresem wyciszenia, mogło to dać taki efekt.
No i teraz tak
Treningu autogennego ani niczego takiego nie robiłem ostatnio w ogóle
Kwasu alfa liponowego brałem bardzo mało
Magnez i cysteina były ostatnio, nie pomogły jakoś szczególnie mocno, ale też nie biorę bardzo dużych dawek, jako że magnez blokuje przyswajanie cynku, a staram się brać cynk w chwilach "gdy mi się przypomni że mam coś wziąć".
Żadne badania nie wykazały, że kwas alfa liponowy pomaga na sen, a wprost przeciwnie, może szkodzić.
No kurde... Schultz i "kręcenie oczami", na to wygląda.
A, skóra głowy. Jest lepiej, prawie czysto, pomimo odstawienia oleju. Pewności nie ma, bo to pojawia się i znika, ale cynk naprawdę mógł zrobić robotę.
"Noc bez hydroksyzyny była koszmarna. 2 godziny może spałem? Może nawet nie. Oczywiście przyczyn może być sto różnych, ale faktem jest, że chociaż z blokerami histaminy nie spałem idealnie, to o niebo lepiej niż bez nich. Oczywiście nerwy mnie zżerały.
Dziś pakuję magnez i przeciwutleniacze, przy czym witaminy z umiarem, magnez do oporu. Plus to, co pisałem - gotu kola, kwas alfa liponowy 2 tabletki, zamiast 1 na pół, cały czas biorę olej z ogórecznika, kreatynę, karnitynę, od tygodnia naltrekson w mikrodawce 2 mg. Regularnie miedź, codziennie witaminę U. Ciągle biorę spore dawki molibdenu, jakoś raz na tydzień kilka ml roztworu. W miarę regularnie sulforafan, taurynę, chondroitynę."
Noc, w czasie której praktycznie w ogóle nie spałem, więc to, co robiłem PRZED nią raczej nie ma znaczenia. Zaraz następna noc, po tej koszmarnej, była idealna.
A co zmieniłem:
- gigadawka magnezu, chyba 600 mg wtedy wziąłem
- trening Schultza
- podwójna dawka kwasu alfa liponowego
- sporo cysteiny
No i oczywiście jest opcja tarczycy, która potrafi się tak rozkręcać i wyciszać, brałem wtedy duże dawki karnityny, zwiększyłem przed tą dobrą nocą, jeśli pokryły się z okresem wyciszenia, mogło to dać taki efekt.
No i teraz tak
Treningu autogennego ani niczego takiego nie robiłem ostatnio w ogóle
Kwasu alfa liponowego brałem bardzo mało
Magnez i cysteina były ostatnio, nie pomogły jakoś szczególnie mocno, ale też nie biorę bardzo dużych dawek, jako że magnez blokuje przyswajanie cynku, a staram się brać cynk w chwilach "gdy mi się przypomni że mam coś wziąć".
Żadne badania nie wykazały, że kwas alfa liponowy pomaga na sen, a wprost przeciwnie, może szkodzić.
No kurde... Schultz i "kręcenie oczami", na to wygląda.
A, skóra głowy. Jest lepiej, prawie czysto, pomimo odstawienia oleju. Pewności nie ma, bo to pojawia się i znika, ale cynk naprawdę mógł zrobić robotę.



