02-08-2025, 02:32 AM
Dość istotna dla niektórych obserwacja dotycząca cynku. Forma siarczanu powoduje czasem silne osłabienie, poprzez zbicie poziomu kortyzolu poniżej wartości niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Odczuwałem to i było naprawdę silne i nieprzyjemne, wręcz przedmioty z rąk wypadały.
Forma pikolinianu chyba nie ma takiego działania. Nie wiem, jak byłoby po większej dawce, ale biorę 2 - 3 razy po 30 mg i nic, zero.
I chyba ten cynk coś pomaga. Samopoczucie lepsze, skóra głowy czystsza, w jelitach też jakby spokojniej. No ale zobaczymy jeszcze, bo takie poprawy / pogorszenia mam cały czas bez widocznego powodu.
Myślę jeszcze o B1. Kiedyś po benfotiaminie (aktywna forma B1) miałem mega tripa, pisałem już o tym, nagle zacząłem czuć się jak jakiś mnich buddyjski, zero dosłownie agresji, negatywnej emocji, ludzie mnie nie poznawali w czasie rozmowy. Nigdy potem nie udało mi się tego powtórzyć.
W 2020 brałem bardzo duże dawki B1. Miałem mega poprawę pracy mózgu, obłączki zaczęły rosnąć.
No i może, moooże, jednak B1 jest fragmentem układanki? Bardzo mocno spada we wszystkich prawie chorobach, w których zanikają obłączki czy pojawia się objaw Terry'ego. To badanie nad nerwicą co wklejałem wykazało, że jak są jej niedobory, to wystarczy je uzupełnić, by nerwica znikła. Zajmuje to jakiś tydzień.
No dobra, ale to tylko nerwica. Może jednak jest coś, co współgra z B1, co sprawia, że tak na mnie działała, ale tylko czasem? Objaw Terry'ego wskazuje, że u mnie walnięte mogą być hormony, jako że on jest najczęściej łączony własnie z zaburzeniami hormonalnymi. Może na przykład B1 potrafi wspomagać jakiś konkretny proces, który to proces w efekcie kontruje zaburzenie hormonalne? I ten proces wymaga czegoś jeszcze? Nawet niekoneicznie supli, ale np ćwiczeń fizycznych.
Prawie na pewno nie było jej w 2010, prawie, bo wtedy nie zapisywałem wszystkiego tak dokładnie.
Forma pikolinianu chyba nie ma takiego działania. Nie wiem, jak byłoby po większej dawce, ale biorę 2 - 3 razy po 30 mg i nic, zero.
I chyba ten cynk coś pomaga. Samopoczucie lepsze, skóra głowy czystsza, w jelitach też jakby spokojniej. No ale zobaczymy jeszcze, bo takie poprawy / pogorszenia mam cały czas bez widocznego powodu.
Myślę jeszcze o B1. Kiedyś po benfotiaminie (aktywna forma B1) miałem mega tripa, pisałem już o tym, nagle zacząłem czuć się jak jakiś mnich buddyjski, zero dosłownie agresji, negatywnej emocji, ludzie mnie nie poznawali w czasie rozmowy. Nigdy potem nie udało mi się tego powtórzyć.
W 2020 brałem bardzo duże dawki B1. Miałem mega poprawę pracy mózgu, obłączki zaczęły rosnąć.
No i może, moooże, jednak B1 jest fragmentem układanki? Bardzo mocno spada we wszystkich prawie chorobach, w których zanikają obłączki czy pojawia się objaw Terry'ego. To badanie nad nerwicą co wklejałem wykazało, że jak są jej niedobory, to wystarczy je uzupełnić, by nerwica znikła. Zajmuje to jakiś tydzień.
No dobra, ale to tylko nerwica. Może jednak jest coś, co współgra z B1, co sprawia, że tak na mnie działała, ale tylko czasem? Objaw Terry'ego wskazuje, że u mnie walnięte mogą być hormony, jako że on jest najczęściej łączony własnie z zaburzeniami hormonalnymi. Może na przykład B1 potrafi wspomagać jakiś konkretny proces, który to proces w efekcie kontruje zaburzenie hormonalne? I ten proces wymaga czegoś jeszcze? Nawet niekoneicznie supli, ale np ćwiczeń fizycznych.
Prawie na pewno nie było jej w 2010, prawie, bo wtedy nie zapisywałem wszystkiego tak dokładnie.



