02-05-2025, 09:58 PM
Ta bezsenność po D3 dała mi do myślenia. Jeszcze wczoraj rozpisywałem się, jaka to miedź jest ważna i ile to jest powodów by ją brać, ale wszystko sprowadza się do tego, czy to niski poziom miedzi powoduje u mnie bezsenność.
No i teraz tak:
Jeśli działa to na zasadzie, że szybkie obniżenie poziomu miedzi wywoła problemy ze snem (np jak zauważyłem, że nasilają się po witaminie C), to by oznaczało, że szybkie podniesienie powinno problemy zlikwidować, right?
No i właśnie, jedna tabletka powinna wystarczyć, a tak nie było. Zresztą... jednorazowa dawka witaminy C czy cynku też nie zbijają poziomu miedzi we krwi w jeden dzień.
Do czego dążę... czytam sobie badania o astmie, WSZYSTKIE wykazały, że chorzy mają niższy poziom cynku. Wszystkie badania o niewydolności nerek wykazały to samo. Podobnie wszystkie o marskości wątroby. W depresji niedobór jest na tyle silnie zaznaczony, że niektórzy naukowcy proponują uznać go za marker, pozwalający diagnozować chorobę.
No i co więcej, zarówno zapalenie skóry głowy, jak i stany lękowe są powiązane z podwyższonym poziomem miedzi, a obniżonym cynku.
Innymi słowy, wszystkie możliwe badania sugerują, że powinienem ten cynk brać regularnie, codziennie, a miedzi raczej unikać.
Powtórzę jeszcze raz eksperyment z 0,1% siarczanem cynku
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4566477/
Wychodzę z założenia, że niedobór miedzi mogę mieć tylko w jednym wypadku - gdy mam bardzo duży poziom cynku, co blokuje jej przyswajanie.
Zrobił mi się "język geograficzny", co częściowo może być tłumaczone ułamanym zębem i chemią, którą brałem na ranę na języku (całkowicie się zagoiło, bez śladu praktycznie), częściowo refluksem i cofaniem się treści pokarmowej na język np w nocy, ale
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6904920/
jedyne naprawdę duże różnice dotyczyły poziomu cynku w ślinie, który był prawie 2 razy niższy u pacjentów z tą przypadłością. Dwa razy! Moją pierwszą myślą była B12, dlatego zresztą zacząłem ją brać, ale widzę, że to przede wszystkim cynk.
No i teraz tak:
Jeśli działa to na zasadzie, że szybkie obniżenie poziomu miedzi wywoła problemy ze snem (np jak zauważyłem, że nasilają się po witaminie C), to by oznaczało, że szybkie podniesienie powinno problemy zlikwidować, right?
No i właśnie, jedna tabletka powinna wystarczyć, a tak nie było. Zresztą... jednorazowa dawka witaminy C czy cynku też nie zbijają poziomu miedzi we krwi w jeden dzień.
Do czego dążę... czytam sobie badania o astmie, WSZYSTKIE wykazały, że chorzy mają niższy poziom cynku. Wszystkie badania o niewydolności nerek wykazały to samo. Podobnie wszystkie o marskości wątroby. W depresji niedobór jest na tyle silnie zaznaczony, że niektórzy naukowcy proponują uznać go za marker, pozwalający diagnozować chorobę.
No i co więcej, zarówno zapalenie skóry głowy, jak i stany lękowe są powiązane z podwyższonym poziomem miedzi, a obniżonym cynku.
Innymi słowy, wszystkie możliwe badania sugerują, że powinienem ten cynk brać regularnie, codziennie, a miedzi raczej unikać.
Powtórzę jeszcze raz eksperyment z 0,1% siarczanem cynku
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4566477/
Wychodzę z założenia, że niedobór miedzi mogę mieć tylko w jednym wypadku - gdy mam bardzo duży poziom cynku, co blokuje jej przyswajanie.
Zrobił mi się "język geograficzny", co częściowo może być tłumaczone ułamanym zębem i chemią, którą brałem na ranę na języku (całkowicie się zagoiło, bez śladu praktycznie), częściowo refluksem i cofaniem się treści pokarmowej na język np w nocy, ale
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6904920/
jedyne naprawdę duże różnice dotyczyły poziomu cynku w ślinie, który był prawie 2 razy niższy u pacjentów z tą przypadłością. Dwa razy! Moją pierwszą myślą była B12, dlatego zresztą zacząłem ją brać, ale widzę, że to przede wszystkim cynk.



