02-03-2025, 08:16 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2025, 08:19 PM przez neko1witek.)
(02-02-2025, 11:39 PM)munieslaw napisał(a): Ktoś tutaj (nie wiem czy nie Ty) pisał, że Zaorski to hazardzista, nie zgodziłbym się z tym. Przy shortowaniu luny czy cyberpunka argumenty miał mocne. Ale też się mylił wiele razy, wprawdzie przewidział wojnę na Ukrainie, ale stawiał, że oligarchowie sprzątną Putina, tak samo zakładał, że Kamala Harris wygra wybory etc. Co do jego gadania, że kursy z inwestowania są nic nie warte się w 100% zgadzam, podobnie jak analiza techniczna. Załóżmy, że masz sposób by wyciągać te nawet 30% rocznie to po chuj robisz filmiki na yt?
Ja Zaorskiego bardzo lubię, więc to raczej nie ja pisałem. Czy jest hazardzistą - raczej nie, bardziej spekulantem w niektórych aspektach.
Co do kursów, to święta racja, bo jakiego huja się babrać w gównie z ludźmi, kiedy masz system i zarabiasz kasę.
Na takich matołów nie tracę czasu, ale z części kursów wybieram kawałki, które podchodzą mi pod mój styl tradingu.
Niektóre kursy to kursy poważnych firm, a nie śmiesznych youtuberów, np. kurs Jima Daltona, gość zjadł zęby na tradingu i był twórcą tradingu według market profile, czyli założeniu, że cena wraca do miejsc w których spędziła najwięcej czasu. Jego teoria jest różnie odbierana, ale biorę to pod uwagę zawsze gdy analizuję rynek.
Akurat uważam, że warto się w tym temacie uczyć. Oglądam większość kursów na 2 krotnym przyspieszeniu, albo przewijam całe fragmenty, które znam, które mnie nudzą, albo które uważam za idiotyzm. Póki co mogę obalić prawie każdy kurs youtuberów i udowodnić, że jest do dupy.
Ale zrozumienie błędów w kursie, to świetny krok do rozwoju.
To tak jak w karate. Sensei nie bazuje na chwaleniu twoich najmocniejszych stron, ale na negowaniu najsłabszych. Tylko wtedy jest progres.
Tak podchodzę do tradingu. Nawet gówniany kurs da mi coś.
Póki co zostało mi już niewiele kursów, niewiele nowych rzeczy. Chyba tylko zostało mi szlifowanie i szukanie swojego stylu.
A przy okazji, to na wojnie z Ukrainą w pierwszy dzień zarobiłem 1600 dolców na rublu, po prostu go zaszortowałem i przy malutkim ryzyku zebrałem jak dla mnie kokosy.



