01-30-2025, 09:46 PM
Tia, jak zwykle nic nie napisał mądrego. Na pewno nie chodzi o dotlenienie tkanek, jakby tak było, to osoby z miażdżycą by w ogóle nie miały, a mają. Ten mój ziom z chorobą serca to najlepszy przykład, u niego dosłownie obumiera miejscami skóra z powodu braku tlenu. Ojciec przed śmiercią też miał spore obłączki, a serce nie dało rady tyle pompować, żeby wszedł po schodach.
"Osłabienie organizmu" to tak cholernie naukowy termin, że tylko bot mógł na to wpaść.
No ale tak myślę, że może jednak coś na rzeczy jest z błonami komórkowymi, jako że stres oksydacyjny to to, co najmocniej je niszczy.
Zakładając, że to o nie chodzi, musiałbym nie tylko wyciszyć stres likwidując wolne rodniki. Konieczne też byłoby umożliwienie organizmowi podjęcie procesu regeneracji, co wymaga fosfatydylów, tauryny i kwasu dihomo gamma linolenowego, to z rzeczy, które udało mi się zidentyfikować.
"Osłabienie organizmu" to tak cholernie naukowy termin, że tylko bot mógł na to wpaść.
No ale tak myślę, że może jednak coś na rzeczy jest z błonami komórkowymi, jako że stres oksydacyjny to to, co najmocniej je niszczy.
Zakładając, że to o nie chodzi, musiałbym nie tylko wyciszyć stres likwidując wolne rodniki. Konieczne też byłoby umożliwienie organizmowi podjęcie procesu regeneracji, co wymaga fosfatydylów, tauryny i kwasu dihomo gamma linolenowego, to z rzeczy, które udało mi się zidentyfikować.



