01-28-2025, 03:18 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-28-2025, 03:18 AM przez tomakin.)
Niedługo 4 a ja dalej nie śpię. (edit - no ładnie, zasiedziałem się pisząc) Ale z racjonalnych powodów, nie bezsenność, po prostu marnuję czas w internecie.
I tak kminię, czy kupować nową karnitynę jak ta się skończy. Miałem testować, czy zniknie objaw Terry'ego, poprawi się jakość snu i ogólnie zniknie nerwica. Objaw jest jak był, ale sen cały czas trzyma się OK, o nerwicy też niedawno pisałem, że coś się poprawiło, przy ukruszonym zębie powinienem świrować, wkręcać sobie że pewnie kanałowe i ponad 1000 zł poleci, albo i w ogóle ząb do wyrwania, a tu nic.
No ale oprócz niej biorę też parę innych rzeczy, w tym luteolinę, która w badaniach miała takie właśnie działanie, bardzo silnie wyciszała stany lękowe i depresyjne. Pilnuję melatoniny. Wyciszyłem stany zapalne żołądka, co też może mieć wpływ. Nawet olej sezamowy może coś poprawiać.
No ogólnie, psychicznie jest jakby lepiej. Ciężko ocenić, ząb tu dużo namieszał. Jak bym się czuł, gdyby nie on? Jak bym się czuł z ukruszonym zębem, ale bez supli poprawiających samopoczucie? Jeśli chociażby koniec bezsenności to zasługa karnityny, warta jest każdych pieniędzy. No ale... czy to na pewno jej zasługa? Ani tanie to nie jest, ani też nie jest pozbawione skutków ubocznych, zalewam sobie organizm TMAO i berberyna tylko częściowo to niweluje.
Zawsze jest opcja, że owszem, jest lekka nadczynność i owszem, karnityna na to pomaga, ale objaw Terry'ego jest wywołany mechanizmem nadczynności, na który karnityna nie działa. Ona nie zbija poziomu hormonów, tylko blokuje ich działanie na poziomie komórki.
No tak czy tak, żadnych obiektywnych efektów nie ma. Dwa, na które liczę, są nie do pomylenia z niczym innym, czyli objaw Terry'ego i prążki, które też wg literatury mogą towarzyszyć zaburzeniom tarczycy. Wszystko jest jak było, ale trzymam karnitynę, do końca opakowania spróbuję. Najmocniejsza opcja to prążki, bo tu już nie ma możliwości wmawiania sobie, że są bardziej czy mniej widoczne. Jeśli nagle przestaną rosnąć, to będzie widać w połowie płytki paznokcia ich zanik.
A, tauryna kompletnie nieodczuwalana, ale to zawsze tak było. W sensie, żołądek się uspokoił odkąd ją biorę, ale to bardziej efekt powrotu do w miarę dokładnej diety. A przynajmniej unikania coli.
Olej biorę jak brałem, mniej niż planowałem, ale żołądek nie pozwala na duże dawki. Skóra głowy dalej czyściutka.
I tak kminię, czy kupować nową karnitynę jak ta się skończy. Miałem testować, czy zniknie objaw Terry'ego, poprawi się jakość snu i ogólnie zniknie nerwica. Objaw jest jak był, ale sen cały czas trzyma się OK, o nerwicy też niedawno pisałem, że coś się poprawiło, przy ukruszonym zębie powinienem świrować, wkręcać sobie że pewnie kanałowe i ponad 1000 zł poleci, albo i w ogóle ząb do wyrwania, a tu nic.
No ale oprócz niej biorę też parę innych rzeczy, w tym luteolinę, która w badaniach miała takie właśnie działanie, bardzo silnie wyciszała stany lękowe i depresyjne. Pilnuję melatoniny. Wyciszyłem stany zapalne żołądka, co też może mieć wpływ. Nawet olej sezamowy może coś poprawiać.
No ogólnie, psychicznie jest jakby lepiej. Ciężko ocenić, ząb tu dużo namieszał. Jak bym się czuł, gdyby nie on? Jak bym się czuł z ukruszonym zębem, ale bez supli poprawiających samopoczucie? Jeśli chociażby koniec bezsenności to zasługa karnityny, warta jest każdych pieniędzy. No ale... czy to na pewno jej zasługa? Ani tanie to nie jest, ani też nie jest pozbawione skutków ubocznych, zalewam sobie organizm TMAO i berberyna tylko częściowo to niweluje.
Zawsze jest opcja, że owszem, jest lekka nadczynność i owszem, karnityna na to pomaga, ale objaw Terry'ego jest wywołany mechanizmem nadczynności, na który karnityna nie działa. Ona nie zbija poziomu hormonów, tylko blokuje ich działanie na poziomie komórki.
No tak czy tak, żadnych obiektywnych efektów nie ma. Dwa, na które liczę, są nie do pomylenia z niczym innym, czyli objaw Terry'ego i prążki, które też wg literatury mogą towarzyszyć zaburzeniom tarczycy. Wszystko jest jak było, ale trzymam karnitynę, do końca opakowania spróbuję. Najmocniejsza opcja to prążki, bo tu już nie ma możliwości wmawiania sobie, że są bardziej czy mniej widoczne. Jeśli nagle przestaną rosnąć, to będzie widać w połowie płytki paznokcia ich zanik.
A, tauryna kompletnie nieodczuwalana, ale to zawsze tak było. W sensie, żołądek się uspokoił odkąd ją biorę, ale to bardziej efekt powrotu do w miarę dokładnej diety. A przynajmniej unikania coli.
Olej biorę jak brałem, mniej niż planowałem, ale żołądek nie pozwala na duże dawki. Skóra głowy dalej czyściutka.



