01-24-2025, 12:18 AM
Kurde no wszystko się przez tego zęba rozregulowało. Nie ma za bardzo jak śledzić, co się z organizmem dzieje, skąd mam na przykład wiedzieć, czy słabszy sen nie jest wyłącznie wynikiem bólu języka. Na podróże autobusem też się nie skuszę, póki nie przestanie boleć, nie chcę, żeby mózg zaczął je łączyć z czymś nieprzyjemnym. Na oko jest już lepiej, albo po prostu przywykłem. Niemniej, z rzeczy od tego niezależnych, objaw Terry'ego jest jaki był. Karnityna najwyraźniej na niego nie wpłynęła, będę oczywiście brał dalej. Jeśli olej sezamowy ma przynieść efekty, to raczej nie tak szybko. Z pozytywów, znowu czułem lekkość w nogach podczas spaceru. No i zadziwiająco dobrze psychicznie to znoszę. Podobnie było przy covid, 40 stopni gorączki, chwilami wręcz majaczyłem, a stany lękowe nie istniały. Odnosiłem wrażenie, że jakby było trzeba, wsiadłbym w pociąg i pojechał na drugi koniec świata, bez żadnych objawów agorafobii. Teraz mam wszystkie niby przesłanki, by panikować, na pewno poleci grubsza kasa, być może bardzo gruba, być może poleci ząb, z bólu nie bardzo da się gryźć i przełykać, a psychicznie czuję się lepiej, niż przez poprzednie tygodnie.
Hummm... a może jednak karnityna robi, co trzeba? Naprawia psychikę? Tylko no... przez tego cholernego zęba nie jestem w stanie ocenić. Może bez niej byłbym teraz kłębkiem nerwów, a może ta poprawa psychiki to efekt stresu i wyzwania, przez co trochę się ogarnąłem?
Gadałem z jedną koleżanką, jej z jednego zęba pieniek został, ale do dentysty z tym nie pójdzie, bo się boi. I nie była w stanie zrozumieć, czemu ja się nie boję, w końcu jestem "strachliwy". No kurde, nie jestem. Po prostu mam irracjonalny lęk przed jedną, konkretną rzeczą.
No nic, czekać, obserwować, jak dobrze pójdzie, z językiem za kilka dni będzie już OK, jak źle, przejdę się tam do dentysty żeby mi chociaż przyszlifował wystający kawałek. Póki co już widzę, że instynktownie przełykam w sposób, który nie podrażnia, język nie obciera się o ostre części. Jak dobrze pójdzie, to ta lekkość ruchu, którą czułem, okaże się poprawą krążenia dzięki podniesieniu DGLA. A jak źle pójdzie, to pomimo sezaminy, będę miał pogorszenie stanu skóry głowy i cała hipoteza, że mi DGLA brakuje, pójdzie na spacer.
Z żołądkiem spokój. Czasem bardzo minimalne objawy. Ciągle lecę na omeprazolu plus suplach na regenerację.
A, miedzi pod język nie biorę, no bo niby jak, skoro w języku dziura.
Hummm... a może jednak karnityna robi, co trzeba? Naprawia psychikę? Tylko no... przez tego cholernego zęba nie jestem w stanie ocenić. Może bez niej byłbym teraz kłębkiem nerwów, a może ta poprawa psychiki to efekt stresu i wyzwania, przez co trochę się ogarnąłem?
Gadałem z jedną koleżanką, jej z jednego zęba pieniek został, ale do dentysty z tym nie pójdzie, bo się boi. I nie była w stanie zrozumieć, czemu ja się nie boję, w końcu jestem "strachliwy". No kurde, nie jestem. Po prostu mam irracjonalny lęk przed jedną, konkretną rzeczą.
No nic, czekać, obserwować, jak dobrze pójdzie, z językiem za kilka dni będzie już OK, jak źle, przejdę się tam do dentysty żeby mi chociaż przyszlifował wystający kawałek. Póki co już widzę, że instynktownie przełykam w sposób, który nie podrażnia, język nie obciera się o ostre części. Jak dobrze pójdzie, to ta lekkość ruchu, którą czułem, okaże się poprawą krążenia dzięki podniesieniu DGLA. A jak źle pójdzie, to pomimo sezaminy, będę miał pogorszenie stanu skóry głowy i cała hipoteza, że mi DGLA brakuje, pójdzie na spacer.
Z żołądkiem spokój. Czasem bardzo minimalne objawy. Ciągle lecę na omeprazolu plus suplach na regenerację.
A, miedzi pod język nie biorę, no bo niby jak, skoro w języku dziura.



