01-17-2025, 05:02 PM
Koleżankę w biedronce spotkałem. No, bardziej znajomą. Nie wiem, czy kiedyś o niej pisałem, kiedyś utrzymywała się z negocjowalnego afektu, obecnie cholera wie z czego. Jak znam życie, może śpi po noclegowniach dla bezdomnych albo coś. Co w niej jest niezwykłego - wręcz promieniuje od niej jakiś taki spokój i pogodzenie się z życiem. Jakby to życie działo się obok niej, a ona tylko obserwowała.
Obecnie jest po chemii, po operacji i aktualnie przechodzi radioterapię. Pewnie niewiele z tego będzie, bo do lekarza poszła, jak już było po zawodach. Ale nic sobie z tego nie robi, będzie jak będzie. Kolejny raz próbowałem namówić ją, żeby jakieś suple dodatkowo do tej chemii brała, ale nie, po co, będzie jak będzie.
Obecnie jest po chemii, po operacji i aktualnie przechodzi radioterapię. Pewnie niewiele z tego będzie, bo do lekarza poszła, jak już było po zawodach. Ale nic sobie z tego nie robi, będzie jak będzie. Kolejny raz próbowałem namówić ją, żeby jakieś suple dodatkowo do tej chemii brała, ale nie, po co, będzie jak będzie.



