01-14-2025, 12:09 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-14-2025, 12:13 PM przez neko1witek.)
(01-14-2025, 01:35 AM)tomakin napisał(a): No z tym znamieniem to niezły bajer, wiem, że mogą się pojawiać nowe, ale znikać? Nie spotkałem się. Któryś suplement, na to stawiam, ale który?
Z tych rzeczy co wymieniłeś, miłorząb i soplówka mają mocny wpływ na nastrój, oczywiście też magnez, ale tu stawiam, że w przeszłości brałeś regularnie i nie było efektów?
Jakiej firmy mumio kupiłeś? Może też sobie walnę? Tyle dobrego o tym słyszałem.
U mnie ponad 11 godzin snu, przeplatanego wybudzeniami, więc ciągłego było pewnie mniej niż 8. Ale snu, a nie przewracania się z boku na bok i myślenia o śmierci.
Ze znamieniem to raczej nie sądzę, aby to zrobiły suple, bo raczej biorę je regularnie, ale zmieniam składy. Chyba nic nie biorę ciągle przez 2 lata, czy dłużej. Raz bo nie mam kasy, dwa, bo dowiaduje się o nowych suplach i je testuję.
Ale kto wie.
Co do poprawy psychiki, którą miałem zjebaną totalnie, to stawiałbym faktycznie na miłorząb i soplówkę, tego nigdy nie brałem regularnie. To samo z munio i goat colostrum.
Ale dużą rolę odegrało też pewnie CBD, bo to biorę naprawdę regularnie. Dodatkowo Schultz (medytacja) dzień w dzień oraz ogólnie ćwiczenia oddechowe. Tyle, że te ćwiczenia robię od lat, a Schultz doszedł niedawno, kiedy ostro miałem jechane. Schultz pomógł mi w jeden dzień, tzn. efekt był po jednym seansie. Oczywiście potem było różnie, ale zacząłem go robić codziennie i jest ok.
Co prawda teraz mnie czasem wkurza, albo bawi, ale dalej się tego trzymam. Jest jak odruch Pawłowa. Robię to i zaraz się relaksuję mimo, że automatycznie moje myśli przechodzą w stan relaksu i nie słyszę już tego co mi babka gada o relaksowaniu się. Robię to od wielu miesięcy, ale nigdy nie dotrwałem do całej medytacji ( w sumie to metoda relaksacji a nie medytacji, ale szybciej mi się to tak nazywa).
No coś zadziałało. Byłem naprawdę w czarnej dupie, a radzę sobie dobrze z większością rzeczy, nawet trading mnie nie stresuje.
A miałem to co ty, problemy z zaśnięciem, myślenie o śmierci, jakieś tam totalne dno.
Miałem też i mam dalej spotkania terapeutyczne co tydzień, ale w sumie traktuję to bardziej jak naukę angielskiego niż faktycznie terapię. Poza tym terapeutka moje ostatnie spotkanie, które miało być ostatnie przedłużyła, bo jej się fajnie ze mną rozmawia i powiedziała, że się sporo nauczyła ode mnie :-).
Ale też przyznam, że jej metoda rozróżniania problemów w ciągu kilku dni zmieniła mi totalnie podejście do życia.
Proste rozróżnienie lęków prawdziwych od hipotetycznych zmienia totalnie życie :-)
Co do supli to wszystko albo z nowfoods, albo aliness. Miłorząb, munio, soplówka z aliness.



