01-13-2025, 09:17 PM
Przez całe życie miałem spore znamię na szyi. Dzisiaj moja córka oglądała mój stary dowód osobisty i spytała się co to jest to znamię na szyi. Powiedziałem, że to jest to coś co mam na szyi, ale zapomniałem czy po lewej stronie, czy po prawej, bo rzadko patrzę do lusterka i po prostu nie zwracałem na to uwagi... Okazało się, że znikło prawie w ogóle. Było ciemno brązowe, teraz jest delikatnie ciemniejsze od skóry. Zacząłem przeglądać fotki i zobaczyłem, że zaczęło mi znikać chyba 2 lata temu, już wtedy przestawało być widoczne na fotkach.
Sorry za off top, ale to jakby jednak temat różnych zmian skórnych. Co mogło spowodować zniknięcie znamienia? Miałem je przez ponad 50 lat życia... po prostu się wkurwiło i sobie poszło?
Odnoście tematu lęków, spania itd. u mnie nastąpiła znaczna poprawa, ale nie mam pojęcia co to spowodowało. Być może po prostu regularność brania supli.
Ostatnio dodałem soplówkę jeżowatą, biorę też magnez glycynian, gilnkgo biloba, munio himialjskie oraz goat colostrum. To te nowe rzeczy, które dodałem. Może coś z tego pomogło?
Oczywiście regularnie biorę CBD, ale coraz częściej zapominam je brać, a to oznacza, że jest lepiej, bo nim regulowałem mój nastrój. Jak było gorzej to brałem więcej kropel, jak lepiej to mniej. A teraz dochodzi do tego, że zapominam czasem wziąć, albo biorę mniej.
Coś musiało mi psychę poprawić mimo, że stresu nie ma mniej ani trochę.
Biorę też regularnie ostatnio probiotyki... Coś tu zadziałało póki co.
Sorry za off top, ale to jakby jednak temat różnych zmian skórnych. Co mogło spowodować zniknięcie znamienia? Miałem je przez ponad 50 lat życia... po prostu się wkurwiło i sobie poszło?
Odnoście tematu lęków, spania itd. u mnie nastąpiła znaczna poprawa, ale nie mam pojęcia co to spowodowało. Być może po prostu regularność brania supli.
Ostatnio dodałem soplówkę jeżowatą, biorę też magnez glycynian, gilnkgo biloba, munio himialjskie oraz goat colostrum. To te nowe rzeczy, które dodałem. Może coś z tego pomogło?
Oczywiście regularnie biorę CBD, ale coraz częściej zapominam je brać, a to oznacza, że jest lepiej, bo nim regulowałem mój nastrój. Jak było gorzej to brałem więcej kropel, jak lepiej to mniej. A teraz dochodzi do tego, że zapominam czasem wziąć, albo biorę mniej.
Coś musiało mi psychę poprawić mimo, że stresu nie ma mniej ani trochę.
Biorę też regularnie ostatnio probiotyki... Coś tu zadziałało póki co.



