01-09-2025, 05:32 AM
A, mam, wiem, jaki problem może być z miedzią. Na jakiej zasadzie może wywołać bezsenność. Już kiedyś o tym pisałem, ale totalnie wyleciało mi z głowy. No to odkrywamy koło na nowo.
Miedź jest niezbędna do przyswajania i metabolizowania wapnia. Co więcej, tężyczka utajona (czyli to, co najsilniej wiąże się z nerwicą lękową i atakami paniki) to tak naprawdę niedobór wapnia na poziomie komórki nerwowej.
Podejrzewałem, że sporo moich problemów bierze się z walniętego metabolizmu magnezu i wapnia. To, że źle na nie reaguję, że po nawet bardzo małych dawkach wapnia organizm mi świruje, pojawia się wapń w moczu, to, że po magnezie nie mogę spać i tak dalej. Najsilniej chyba świadczy o tym reakcja na witaminę D3.
No i teraz patrzę na to, jak mój organizm reaguje na magnez. Śpię super, ale cały czas jestem na granicy silnego strachu. Wręcz trzęsę się. Jakby wracała tężyczka, którą kiedyś miałem i która wtedy też brała się z nadmiaru magnezu w suplach, bez żadnej osłony wapnia. Pojawiały się coraz nowe objawy, które wg internetu były "niedoborem magnezu", reagowałem biorąc tego magnezu więcej, było tylko gorzej... oczywiście to BYŁY objawy niedoboru magnezu, ale mechanizm jest taki, że przy braku magnezu wewnątrz komórki nerwowej, wapń przestaje działać i ma się objawy niedoboru wapnia. Czyli tężyczkę.
No i może tu jest problem, że biorę teraz bardzo dużo magnezu, ale w ogóle nie biorę wapnia. Może przeciwutleniacze i miedź zaczęły regulować przepływ magnezu do i z komórek, może zaczęły regulować wapń, ale nagle tego magnezu w diecie jest więcej nawet, niż potrzeba, za to wapnia nie ma prawie w ogóle.
W ten dzień, gdy miałem po nim taki super sen pierwszy raz od chyba miesiąca, wziąłem magnez, ale wziąłem też wapń.
No i najważniejsze - jak w czasie covid wziąłem suple magnezu, palpitacje serca prawie mnie zmusiły do dzwonienia po pogotowie, ale minęły chwilę po tym, jak wypiłem rozpuszczalny wapń. Zero palpitacji, dosłownie 100 mg magnezu, serce zaczyna szaleć, przerywa co chwilę, podwójne uderzenia robi, no masakra, normalnie zagrożenie życia. 400 mg wapnia, po 10 minutach dosłownie zero zaburzeń rytmu serca.
To jest cholernie znaczące, ale do końca nie rozumiem, co tam się stało. Co to tak naprawdę oznacza. Że mam chronicznie coś nie tak z wapniem i covid pozwolił to zobaczyć? Że mam jednak coś innego, nie z wapniem, ale nie wiem, no na przykład z tarczycą, a w czasie covid po prostu byłem dużo wrażliwszy na najmniejsze nawet zmiany poziomu elektrolitów?
No ale wracając do wapnia - jaka dawka? Jak to ułożyć z magnezem, żeby się ładnie zgrało? Śledząc ten blog, raz na kilka miesięcy pojawia się to pytanie. Jak mam zgrać wapń z magnezem, żeby nie pojawiły się skutki uboczne, które zawsze wymuszały przerwę w suplementacji?
Zobaczymy 300 mg raz dziennie. Tyle co nic.
Miedź jest niezbędna do przyswajania i metabolizowania wapnia. Co więcej, tężyczka utajona (czyli to, co najsilniej wiąże się z nerwicą lękową i atakami paniki) to tak naprawdę niedobór wapnia na poziomie komórki nerwowej.
Podejrzewałem, że sporo moich problemów bierze się z walniętego metabolizmu magnezu i wapnia. To, że źle na nie reaguję, że po nawet bardzo małych dawkach wapnia organizm mi świruje, pojawia się wapń w moczu, to, że po magnezie nie mogę spać i tak dalej. Najsilniej chyba świadczy o tym reakcja na witaminę D3.
No i teraz patrzę na to, jak mój organizm reaguje na magnez. Śpię super, ale cały czas jestem na granicy silnego strachu. Wręcz trzęsę się. Jakby wracała tężyczka, którą kiedyś miałem i która wtedy też brała się z nadmiaru magnezu w suplach, bez żadnej osłony wapnia. Pojawiały się coraz nowe objawy, które wg internetu były "niedoborem magnezu", reagowałem biorąc tego magnezu więcej, było tylko gorzej... oczywiście to BYŁY objawy niedoboru magnezu, ale mechanizm jest taki, że przy braku magnezu wewnątrz komórki nerwowej, wapń przestaje działać i ma się objawy niedoboru wapnia. Czyli tężyczkę.
No i może tu jest problem, że biorę teraz bardzo dużo magnezu, ale w ogóle nie biorę wapnia. Może przeciwutleniacze i miedź zaczęły regulować przepływ magnezu do i z komórek, może zaczęły regulować wapń, ale nagle tego magnezu w diecie jest więcej nawet, niż potrzeba, za to wapnia nie ma prawie w ogóle.
W ten dzień, gdy miałem po nim taki super sen pierwszy raz od chyba miesiąca, wziąłem magnez, ale wziąłem też wapń.
No i najważniejsze - jak w czasie covid wziąłem suple magnezu, palpitacje serca prawie mnie zmusiły do dzwonienia po pogotowie, ale minęły chwilę po tym, jak wypiłem rozpuszczalny wapń. Zero palpitacji, dosłownie 100 mg magnezu, serce zaczyna szaleć, przerywa co chwilę, podwójne uderzenia robi, no masakra, normalnie zagrożenie życia. 400 mg wapnia, po 10 minutach dosłownie zero zaburzeń rytmu serca.
To jest cholernie znaczące, ale do końca nie rozumiem, co tam się stało. Co to tak naprawdę oznacza. Że mam chronicznie coś nie tak z wapniem i covid pozwolił to zobaczyć? Że mam jednak coś innego, nie z wapniem, ale nie wiem, no na przykład z tarczycą, a w czasie covid po prostu byłem dużo wrażliwszy na najmniejsze nawet zmiany poziomu elektrolitów?
No ale wracając do wapnia - jaka dawka? Jak to ułożyć z magnezem, żeby się ładnie zgrało? Śledząc ten blog, raz na kilka miesięcy pojawia się to pytanie. Jak mam zgrać wapń z magnezem, żeby nie pojawiły się skutki uboczne, które zawsze wymuszały przerwę w suplementacji?
Zobaczymy 300 mg raz dziennie. Tyle co nic.



