This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
(12-27-2024, 07:21 PM)tomakin napisał(a): Jakby to było takie proste, to nie byłoby miejsca dla takich ludzi jak ja. Zresztą, z takich właśnie powodów medycynę często uważa się bardziej za sztukę, niż za naukę.

W sumie... można by wszystko ogarnąć DOKŁADNIE, bez miejsca na niedomówienia, ale to wymagałoby między innymi pełnego zmapowania genomu konkretnego pacjenta. To na początek, bo potem oczywiście poziom wszystkich substancji w jego ciele, no i wypadałoby też mieć badania wpływu konkretnych leków i supli, które nie są zafałszowane.

Wracając do mojego przypadku, chyba zauważyłem zależność. Chyba stopień nasilenia zmian na skórze głowy pokrywa się z poziomem wolnych rodników. Już któryś raz się na tym łapię, jak robię coś, co ma prawo te wolne rodniki podnieść, zmiany się nasilają. Gdyby taka zależność faktycznie występowała, miałbym idealne narzędzie diagnostyczne. Coś dzieje się nie tak ze łbem = trzeba więcej przeciwutleniaczy.

Ze zmian, dorzucam małe dawki tryptofanu, 2 x 300 mg tak na oko. Nie powinno zaburzyć dopaminy, a takie dawki w tym polskim badaniu w kilka tygodni leczyły wrzody. No i karnitynę w końcu dokończę tę co kiedyś dostałem, kilka tabletek tam zostało, poza tym mam dużo acetylokarnityny.

Jak sam powoli dochodzisz do wniosku, że sporo zależy od tego jak się odżywiasz i co robisz ze swoimi kichami - spróbuj je trochę naprawić i oczyścić.
Co jakiś czas to robię, mojej partnerce to też pomaga gdy ma jakieś problemy z brzuchem bądź z sercem, a to wszystko  się wiąże.
Wpierw oczyszczam się rano poprzez picie wody z węglem aktywnym ( ja mam kokosowy z aliness). Potem po godzinie zasiedlasz kichy ponownie zdrowymi bakteriami. 

Węgiel Ci wyczyszcza wszystko, a potem jeżeli nie masz kasy to pijesz kefir, albo jogurt, jeżeli masz to bierzesz probiotyki.
W zależności od tego jaki masz problem to bierzesz np. bifido (histamina) albo inne.
Albo bierzesz Narum, ponoć najlepsze.

Zaszkodzić Ci nie zaszkodzi, ale pomóc może.

Przebadaj temat.

Co do supli, to mi AI ułożyła plan i się go trzymam. Co brać z czym, co się gryzie, co współdziała, co rano, co wieczorem itd.

Wiesz, mamy podobne problemy zdrowotne, jak pewnie większość ludzi, więc Ci kibicuję i korzystam z Twoich wskazówek, ale sam też szukam.
Odpowiedz
Żołądek akurat niewiele ma wspólnego z jelitami, tzn od niego zależy w dużej mierze stan jelit, ale w drugą stronę to już tak nie działa. Na żołądek są konkretne sposoby i są inne, niż te na jelita. Stosuję je i efekty są szybkie i dobre, tyle że jak tylko jest poprawa to oczywiście robię coś głupiego. No ale też robię to w ciemno, nie wiedząc, co konkretnie tam jest, czy helicobacter, czy wrzody z nerwów, czy wrzody z nadmiaru histaminy, czy refluks, czy jeszcze coś innego. Albo wszystko naraz.

O węglu aktywnym myślałem z kilku powodów, ale cena medycznego jest dość powalająca. Techniczny jest tani, ale czy bezpieczny? Próbowałeś taki i przeżyłeś? Nie wiem, czy wiesz, jakie dawki są stosowane w medycynie. To się zaczyna od 20 gramów, a przy poważniejszych zastosowaniach nawet 200 gramów jednorazowo. Jeśli patrzę na ten sam aliness o którym piszesz, to jest opakowanie na jeden raz. I to będzie dość niska dawka.

Probiotyki nie są wskazane przy problemach z żołądkiem, jako że najczęściej towarzyszy temu właśnie przerost flory jelitowej, tyle że w jelicie cienkim. Probiotyk dodatkowo robi tam zadymę.

Owszem, o jelita powinno się zadbać, ale to jest bardzo złożona sprawa. Na pewno powinienem skorygować kilka błędów dietetycznych, które regularnie popełniam. Na pewno powinienem trzymać się suplementacji berberyną, bo to reguluje skład flory. Jej działanie lecznicze na tym właśnie polega w dużej mierze. Na pewno trzymać się oleju z ogórecznika, bo niski poziom GLA rozwali jelita, nawet jeśli o wszystko inne się zadba, a na pewno mam niski (zapalenie skóry głowy to objaw niedoboru). I myślę, że to wystarczy. No ale kluczem jest zadbanie o dietę, a jakby dbanie o dietę było takie proste, nie byłoby ludzi otyłych.

Kiedyś kupiłem betainę i brałem jakiś czas, właśnie żeby zmienić skład flory, u myszy działało. Ktoś na forum też kupił i zaczął taki eksperyment... Muniesław? Coś mi się zdaje, że też miał cierpliwość na kilka dni.

No i raz na zawsze trzeba rozwiązać problem tarczycy. Wyczekać na okres, gdy mam większą bezsenność / stany lękowe i wtedy zrobić badanie. A póki co pilnować karnityny. Ona w żaden sposób nie wpływa na poziom hormonów, czyli nie zafałszuje wyników badań, ona działa na poziomie komórki, regulując to, jak hormony na tę komórkę działają.
Odpowiedz
No ktoś tak czy tak ktoś założył "dziennik" taki jak ten, żeby efekty betainy opisywać i na pierwszym wpisie się skończyło, jeśli dobrze pamiętam. Pewnie wątek skasowany, bo nie mogę w wyszukiwarce znaleźć... nie chce mi się skasowanych przeglądać.
Odpowiedz
W ogóle zastanawiam się, czy w melatoninie ostrovit, którą kupiłem, jest melatonina. Miałem kiedyś taką po 5 mg / kapsel i zdaje się, że efekty były. Teraz nic prawie nie czuję, pomimo brania podobnej dawki. No ale nawet przy różnych melatoninach nie miałem nigdy czegoś, co mocno daje się odczuć.

Tak myślę o tym, bo w jednych polskich badaniach melatonina zbiła poziom stresu oksydacyjnego do praktycznie niewykrywalnych wartości. I w 2020 miałem bardzo silną poprawę po - między innymi - melatoninie. No i cały czas mam gdzieś tam z tyłu głowy, że może wtedy były efekty, bo brałem melatoninę, a potem nie było, bo jej nie brałem. Chociaż... nie no, testowałem potem tej samej firmy.

Co do skakania powieki - chyba mi zaczęła lekko skakać po tryptofanie. Dziwne by było, że po tak małej dawce, po dużych na pewno mi kiedyś skakała, ale dosłownie 5 razy większych i branych przez kilkanaście dni. Ale do tej pory nie ustaliłem, co konkretnie za to odpowiadało - czy skok serotoniny i związane z tym zaburzenia elektrolitowe, czy po prostu spadek dopaminy. No i nie tyle jest to skakanie, co wkurzające drganie takiego dziwnego mięśnia, który powiekę obkurcza jakoś tak... do środka? Kiedyś nawet wyszukiwałem co to może być, jak się nazywać, bo nie wiedziałem, że tam w ogóle są jakiekolwiek mięśnie. Myślałem że tylko ten co podnosi i tyle.
Odpowiedz
No i jeszcze jedno zapiszę, bo to naprawdę ważna rzecz i coś, co powinno dać mi mocno do myślenia. Kreatyna znowu daje silny, szybki efekt poprawy pracy mózgu, wyraźnie to czuć już po kilku dniach niewielkich dawek. W 2020 miałem bardzo silną poprawę odczuwalną w grze na pianinie, równocześnie zaczęły mi rosnąć obłączki. Teraz jestem pewien, że przynajmniej za poprawę w grze odpowiadała w dużej mierze kreatyna. W większym niż piracetam, co do którego byłem pewien, że to tylko on zadziałał.

Niedawno zrobiłem podsumowanie, gdzie wyszło, że przy każdym okresie poprawy były duże dawki przeciwutleniaczy i kilka innych rzeczy. W tym kreatyna. Coś mi mówi, że ona jest chyba najważniejszym suplem, jaki mogę brać. No i przedłużała życie zwierząt w labie, jako jedna z kilku dosłownie rzeczy w historii badań nad długowiecznością. Całe 9%, co jest naprawdę niezłym wynikiem, gdyby o tyle zwiększyła się średnia w Polsce, skoczylibyśmy z 59 miejsca na 1.

Zastanawiam się ciągle, jaki może być mechanizm tak silnego działania kreatyny u mnie. I u tych zwierząt w labie. Oczywiście oszczędza ona grupy metylowe, ale poza tym nie ma zbyt wielkiego wpływu na nic. Ot, lekko poprawia pracę mózgu, lekko poprawia pracę komórek mięśniowych. I tyle.

Chyba coś ważnego tutaj przegapiłem. I nie tylko ja, ale również naukowcy którzy badali wpływ na długowieczność. W obydwu przypadkach, gdy zanikł objaw Terry'ego, brałem jej całkiem dużo. I teraz pytanie, czy ona może w jakiś sposób na to wpływać? Albo wręcz na wzrost obłączków? Jeśli tak, to jak?

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC2886719/

tu jest całkiem duży artykuł o tym, w jaki sposób poprawia ona metabolizm energetyczny komórki. Ale to dotyczy komórek o wysokim stopniu zużycia energii, mózg, mięśnie. No i serce, które jest przecież mięśniem. Kurcze... a mięśnie wyściełające naczynia krwionośne? Czy to może iść w tę stronę? Objaw Terry'ego to walnięte naczynia krwionośne.
Odpowiedz
Sen ogólnie się poprawił, ale dalej daleki od ideału. I tak myślę, że fajnie by było dokładnie określić, od czego ona zależy. Po prostu nerwica? Tarczyca za mocno się rozkręca? Magnez? A może coś jednak z miedzią?

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...84#pid9784

Co ja robiłem przez kilka dni zanim była ta jedna noc, gdy ani razu się nie obudziłem? Wróć, przez jeden dzień. 16 grudnia - zero snu, 18 grudnia - spałem jak dziecko.

No tylko miedź, pamiętam ze 3 tabletki wtedy zjadłem. Nic innego się nie pojawiło, nic czego bym nie brał regularnie. Aaaa, chyba jeszcze soplówka. Nie zapisałem, ale pamiętam że wziąłem 2 tabletki przed snem. No i hydroksyzyna.

No kurcze... lepszy sen po miedzi, która powinna działać odwrotnie i to bardzo silnie, może wskazywać, że jej brakuje i to mocno. Do tego siwe włosy zaczęły po niej zamieniać się na ciemne, co nie miałoby miejsca, gdyby nie było niedoboru. To by naprawdę na histaminę wskazywało. Tylko że związek histaminy z miedzią to bardziej redditowy mem, niż rzeczywistość

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6623016504

u szczurów niedobór miedzi nie powodował jakiegoś dużego zwiększenia poziomu, zaburzał gospodarkę, owszem, ale to tyle. Może odrobinę podnosił, ale właśnie, odrobinę.

Może powinienem wziąć dziś przed snem normalną porcję hydroksyzyny, a nie połowę i zobaczyć, czy będzie super hiper efekt? To byłby niejako dowód na to, że przyczyną bezsenności jest po prostu zbyt wysoka histamina. I wskazówka co dalej robić, bo wysoka histamina prawie zawsze rozwala żołądek.

A poduszka z wkładem z łuski prosa jest rewelacyjna. Już na zwykłej nie daję rady spać. Fakt, że ta zwykła to jakiś najtańszy śmieć, ale no, jest naprawdę duża różnica na plus.
Odpowiedz
https://www.researchgate.net/publication...tized_Rats

Kurcze co ta kwercetyna tutaj zrobiła... na wykres wystarczy popatrzeć. U szczurów, które jej nie dostały, histamina skoczyła do 80-100, u szczurów które przez 4 tygodnie ją dostawały, do zaledwie 15.

No i ją też brałem przed tą nocą, gdy tak dobrze spałem.
Odpowiedz
A, no tak, bym znowu zapomniał. Zapalenie skóry głowy, które mam, jest mocno histaminozależne. I tu dwie rzeczy będą, po pierwsze po kwercetynie może minąć, po drugie zaleczenie tego, nawet tak nie wprost, może bardzo silnie poprawić ogólny stan zdrowia. Te stany zapalne muszą sporo mieszać w organizmie.

(i nie mogę uwierzyć, jak szybko i silnie działa kreatyna, nawet w małych dawkach, piszę na klawiaturze teraz i no... całkowicie inaczej czuć kontrolę palców)
Odpowiedz
Tak myślę, czy kwercetyna nie powinna znaleźć się wśród rzeczy rekomendowanych na stronie o nerwicy. Jeśli ona AŻ TAK obniża poziom histaminy, możliwe, że jest najskuteczniejszym lekiem na stany lękowe. Testowali tylko na zwierzętach i raczej uwzględniali inne mechanizmy, ale histamina wydaje się być kluczowa.

Wszystko zależy od tego, na ile skuteczna jest hydroksyzyna. Niestety, nie ma zbyt wielu badań - nie można jej za bardzo objąć patentem, więc spotkał ją ten sam los, co witaminy. Na ile ataki paniki zależą od działania histaminy? Badania nad hydroksyzyną dałyby tutaj odpowiedź, bo jej jedyne działanie to blokowanie działania histaminy na komórki nerwowe.

Jeśli dodatkowo ma inne mechanizmy, to byłaby naprawdę idealna. Bez skutków ubocznych, za to z wieloma pozytywami. W badaniach nad zwierzętami kwercetyna działała bardzo dobrze, całkowicie niekiedy cofając zaburzenia lękowe.
Odpowiedz
Kolejne ciekawe połączenie kropek

W zespole niespokojnych nóg i chorobie Parkinsona bardzo mocno obniżony jest poziom GLA

Niski poziom GLA może wiązać się z nadmiarem histaminy, olej z ogórecznika jest przebadany jako lek na astmę z bardzo dobrym rezultatem:

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5304961/

Co najciekawsze, zarówno w zespole niespokojnych nóg, jak i w parkinsonizmie, histamina jest podniesiona, a leki na jej obniżenie (bądź zablokowanie jej receptorów) są rozważane jako skuteczna terapia.

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9088957/

tu nawet u szczurów wyleczyli parkinsonizm lekami przeciwhistaminowymi. Oczywiście nie jest to sposób na ratowanie komórek nerwowych przed śmiercią... a może jest?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości