This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
"(..)u Ciebie to może być po prostu spadek ciśnienia krwi, czosnek tak działa."
Możliwe, to by miało sens bo podobnie czułem się biorąc Koenzym Q-10.
Z drugiej strony, o ile może realistycznie obniżyć ciśnienie 1 ząbek czosnku? Nie wiem, może to jakaś alergia. Ja w ogóle dziwnie reaguję na wiele rzeczy i tak moja podróż do zdrowia to raczej historia diety eliminacyjnej i odchodzenia od suplementów.
Odpowiedz
Nie wiem, czemu tak na czosnek reagujesz, może wątroba w strzępach, może alergia, może zły metabolizm związków siarki, np z powodu braku molibdenu. Może wrzody żołądka albo coś takiego.

Ja się raz zatrułem czosnkiem, tak że kilka dni nie mogłem jeść, ale to zrobiłem wynalazek, czosnek + oliwa +... nie pamiętam, sok z kapusty? z cytryny? coś tam się trzeciego dawało.

Dziś cały dzień cysteinę ładuję i magnez, do tego podjadam dżem z borówki amerykańskiej, zobaczymy jak będę po tym spał. Jeśli to prawda z tym glutaminianem w mózgu, powinno pomóc. W takich chwilach mam ochotę spróbować jakiegoś normalnego psychotropa, który ma bardzo wąskie działanie - tylko i wyłącznie blokuje nadmiar glutaminianu. Wtedy wiedziałbym, w którą stronę działać. A tak na ślepo próbuję, to, co robię, nie ma jakiegoś dużego wpływu i nawet jak pomoże, to nie będę pewien czy to suple, czy samo lekko się poprawiło.

Jeszcze witaminę C dorzucę, tzn i tak miałem ją brać, ale widzę, że ma silne działanie chroniące przed skutkami nadmiaru glutaminianu. Nieco obniża też poziom, ale najważniejsze, że komórki mózgowe nie obumierają, gdy jest obecna.

Sąsiadka soplówkę zamówiła, może odkupię od niej parę tabletek.

No i znowu zapomniałem kupić tej pasty sezamowej.
Odpowiedz
Trochę lepiej spałem, po końskiej dawce magnezu i cysteiny. Ale co ciekawe, z dnia na dzień mi się pamięć poprawiła, może przypadek, może sobie wkręcam, ale dziś byłem sobie w stanie przypomnieć tytuły piosenek, ich treść, jakieś nazwy czegoś, o czym gadałem rok wcześniej. Miałem z tym ostatnio spore problemy. Nie piracetam, bo jego nie brałem, ale może bakopa jednak zadziałała? Albo D3 zaczyna działać, w miarę uzupełniania magnezu, który jest niezbędny do jej przyswojenia? Czy właśnie magnez, w miarę uzupełniania D3? Ciągłe branie oleju z ogórecznika plus sezamu zadziałało tak, jak to opisano w badaniu nad zespołem przewlekłego zmęczenia, gdzie ludzie mówili, że jakby im mgła znikła z głowy, ale dopiero po jakimś czasie brania?

No niestety, dalej mózg jest na wysokich obrotach, jak w fazie manii. Bez przerwy wkręca mi się śpiewanie ostatnio usłyszanej piosenki, w kółko i w kółko kilku słów. Będę dalej brał cysteinę i magnez. A, kupiłem w końcu tahini. Nawet nie najgorsze.
Odpowiedz
To nie pasta sezamowa, to jakaś mieszanina oleju sezamowego (dosłownie konsystencja oleju) z betonem sezamowym. Spróbowałem rozmieszać, niech się odstoi i może da się zjeść. Nawet w lodówce nie ma co trzymać, pewnie tam będzie miało OK konsystencję, ale da się na chleb czy gdzieś, rozgrzeje się i spłynie.

Za to można jeść łyżką i jest całkiem OK.

Zastanawia mnie taka możliwość:

Magnez i witamina D3 są w ścisłej zależności. Duże dawki D3 sprawiają, że spada poziom magnezu, co więcej, opisano w prasie medycznej przypadki, gdy nie dało się podnieść poziomu tej witaminy u osób, które miały niedobór magnezu i dopiero jego uzupełnienie sprawiło, że było to możliwe.

Na ile te dwie substancje są od siebie zależne? Czy jest możliwość, że ktoś, kto ma niedobór magnezu, nie uzupełni D3, bo po prostu nie przyswoi się ona, ale też nie uzupełni magnezu, jeśli będzie go brał w stanie niedoboru witaminy? Już kiedyś kombinowałem w tę stronę. Zdaje się testowałem duże dawki równolegle D3 i magnezu, zatrzymały mnie skutki uboczne. Bodaj czy to nie było przed tym bardzo długim okresem bezsenności?

Na szczurach sprawdzali, jaki wpływ na metabolizm kwasów tłuszczowych (czyli na desaturazy) ma niedobór witaminy D3:

https://www.plefa.com/article/S0952-3278...4/abstract

Poziom GLA spadł z .77 na .48, niska delta 6 desaturaza
DGLA spadł z .11 na .9 - mała różnica, na granicy błędu w badaniu
AA wzrósł - bardziej aktywna delta 5 desaturaza

Spadł oleinowy, spadł oleopalmitynowy.

No ale bardziej mnie interesuje, czy to może działać w drugą stronę. Czy niski poziom tych kwasów tłuszczowych może utrudniać przyswajanie magnezu albo witaminy D3. Jest nawet sporo badań gdzie podawano jedno i drugie, ale nigdy nie zrobili na zasadzie jedno, drugie, jedno plus drugie.

Jak już pisałem, tu nie tylko o mnie chodzi, ale też o to, że to byłby bardzo ważny dodatek na stronki o nerwicy. Bardzo dużo osób ma niedobory magnezu, których nijak nie mogą wyleczyć, jakby ten magnez przelatywał im przez organizm. Czegoś tam brakuje, by to funkcjonowało jak trzeba.
Odpowiedz
Nazbierałem muchomorów czerwonych. Problem w tym, że zawierają kwas ibotenowy. Sam w sobie nie jest mocno toksyczny, ALE jego toksyczność polega na aktywacji receptorów glutaminianu. Jeśli mam zbyt mocne stężenie tego szajsu w głowie, nawet niewielkie dawki kwasu ibogenowego mogą mocno namieszać, łącznie ze zabiciem komórek nerwowych.

https://www.jstage.jst.go.jp/article/sho...f/-char/en

tu analizowali jak działają różne metody. Suszenie w 120 stopniach prawie całkowicie likwiduje kwas.

Trzymanie suszu przez 3 miesiące nic a nic nie zlikwidowało kwasu.

Marynowanie w słonej zalewie zlikwidowało go, ale po kilku miesiącach i też nie do końca.

Gotowanie w zakwaszonej wodzie błyskawicznie go likwidowało
Odpowiedz
A w ogóle dawno się tak dobrze nie czułem, jak dziś. Może i faktycznie coś zacząłem robić jak trzeba. A może to efekt naprawienia żołądka, bo to też może mieć bardzo silny wpływ na samopoczucie, a nawet pamięć, która się niby poprawiła.

Może późny efekt bylicy, która mogła wybić co trzeba w jelitach, to też możliwe. No kurcze... za dużo rzeczy naraz robię i potem nie idzie dojść, dlaczego jest lepiej, o ile to w ogóle wynika z supli, a nie z np zmiany pogody. No ale naprawdę jest duuużo lepiej. Na wszelki wypadek mocno będę się trzymał tych kilku rzeczy, które się ostatnio zmieniły, z najważniejszych

- magnez w dużej dawce razem z dużą dawką D3
- cysteina w dużej dawce
- bakopa

Niedawno pisałem, że mam odczucie potwornego zmęczenia, te rzeczy wyżej to to, co się zmieniło od tamtej pory.

(pewnie jakby się temu dobrze przyjrzeć, wyszłoby coś w rodzaju zaburzeń maniakalno depresyjnych bez związku z suplami, dietą czy fazą księżyca)

Kleszcz mnie złapał, ale chyba nie siedział długo. Posmarowałem miejsce po nim jodyną, podobno dobry patent na ubicie wszystkiego, co tam mogło pod skórę podejść.
Odpowiedz
No, kreatyna jest zalecana na reddicie jako supel na poprawę myślenia lepszy od piracetamu.
Odpowiedz
No dobra, zaraz próba moczenia muchomorów w wodzie z kwaskiem cytrynowym. Liczę, że nie rozwalą się od razu. Potem wysuszyć i stężenie kwasu powinno spaść kilkukrotnie. Przy mikrodawkowaniu nawet duże stężenie nie powinno mieć znaczenia, ale lepiej dmuchać na zimne.
Odpowiedz
Za amanitę się bierzesz?
Odpowiedz
Czerwieniejący jest bardziej toksyczny, ale dalej nie jest śmiertelny, z innymi, naprawdę niebezpiecznymi nie sposób pomylić.

Spróbuję mikrodawek, ale nie teraz jeszcze, poczekam aż mi się zadyma w głowie uspokoi. Znowu okres bezsenności i gonitwa myśli.

Może rację mieli na reddicie i trzeba duuuże dawki B1 brać, naprawdę duże i naprawdę często, jeśli kombinuje się z magnezem? To za cholerę nie jest logiczne, bo ona niby magazynuje się w tkankach i powinna zostać wykorzystana, nie ma racjonalnego powodu, dla którego organizm miałby potrzebować setki razy więcej witaminy niż jest w stanie dostać ze źródeł naturalnych.

No ale jest jakaś opcja zawsze że np nie potrafi jej metabolizować, bo mu czegoś brakuje i nie jest ona wykorzystywana. Coś jak z kwasami tłuszczowymi.

Jedyne, co brałem ostatnio w ilościach większych niż normalnie, to duże dawki D3 i sporo magnezu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 6 gości