This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No i jeszcze jedna ważna rzecz. Nadczynność tarczycy i wrzody żołądka nawzajem się wykluczają, po prostu nie mogą razem istnieć. Cały czas mnie to męczy, bo tarczyca to jedna z potencjalnych przyczyn objawu Terry'ego, objawy też się zgadzają, ale wyniki badań już nie.

Jestem na 99% pewien, że znalezienie przyczyny objawu Terry'ego, albo chociaż mechanizmu, który za tym stoi, pozwoliłoby mi bardzo mocno poprawić stan zdrowia. I to wydaje się o wiele rozsądniejszym kierunkiem poszukiwań, niż kombinowanie z obłączkami. Objaw Terry'ego jest bardzo rzadki i występuje tylko w kilku chorobach.

Podsumujmy, co o nim wiem:

- występuje w marskości wątroby
- występuje podobno w zastoinowej niewydolności serca
- występuje być może w przewlekłej niewydolności nerek, ale tu są wątpliwości, czy to nie pomyłka naukowców mylących go z objawem Lindsaya

Bardzo silnie wiąże się z marskością wątroby i tu chyba jest klucz do zagadki, jeden z mechanizmów który pojawia się w marskości pojawił się też u mnie, tylko dużo mniej nasilony. Ale... naukowcy nie wiedzą, jaki mechanizm odpowiada za objaw Terry'ego. Z tego, co udało mi się wyłapać:

- w marskości jest bardzo mocno podniesiony poziom tlenków azotu
- niektórzy sugerują zaburzenie równowagi androgeny vs estrogeny
- surowce do produkcji tlenków w organizmie (a konkretnie arginina) wyraźnie nasilają u mnie objaw
- w marskości dochodzi do przesunięcia krwi z obwodu do układu pokarmowego, a konkretnie do żyły wrotnej
- możliwy mechanizm objawu Terry'ego to silny nacisk krwi przez rozszerzone tlenkami azotu drobne tętnice, które zresztą widać w postaci tej ciemnej obwódki na końcu paznokcia, przy równoczesnym zablokowaniu odpływu krwi przez żyły, w efekcie krew blokuje się w drobnych naczynkach i rozszerza je - to jest ta ciemniejsza część.
- najbardziej istotny mechanizm to nadprodukcja tlenków azotu w jelitach, co prowadzi do rozszerzenia naczyń krwionośnych w tym regionie i zablokowanie swobodnego przepływu
- możliwym mechanizmem jest też nadmiar serotoniny

W praktyce jest możliwe, że przyczyna objawu to u mnie jakieś problemy z jelitami, typu przerost określonej flory. Albo np niezłośliwy guz, zalewający organizm serotoniną, dość często są takie spotykane (złośliwy dawno by mnie już zabił)

Możliwe, że to nadprodukcja jakiegoś innego hormonu, uwrażliwiającego naczynka krwionośne na tlenki azotu.
Odpowiedz
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8343227/

tutaj olej z wiesiołka sprawił, że cofnęło się lekkie nadciśnienie, które wg naukowców mogło być wywołane niskim poziomem prostaglandyny E1, produkowanej z tego oleju. Mechanizm cofnięcia się nadcisnienia polegał na... rozszerzeniu żył. Czyli usunięciu tego mechanizmu, który odpowiada za objaw Terry'ego, a w każdym razie jednego z mechanizmów.

No nie wiem no... najwięcej daje mi do myślenia to, że mam ciągle to zapalenie skóry głowy, które występuje podobno TYLKO wtedy, gdy jest bardzo duży niedobór określonych kwasów tłuszczowych, dokładnie tych, które mocno spadają w marskości wątroby, a także które u szczurów rozluźniły naczynka krwionośne w badaniu wyżej, te same naczynka, których obkurcz może odpowiadać za objaw Terry'ego.

Problem w tym, że testowałem już kwasy tłuszczowe. Zarówno podstawowe omega 6, jak i zaawansowane, które są niestety dość drogie - no ale sporo ich wypiłem. Może być jakiś defekt genetyczny, sprawiający, że powinienem tego brać dużo więcej, bo produkcja w organizmie jest bardzo mocno upośledzona.

Jakbym był bogatym człowiekiem, sprawdziłbym miesiąc czy dwa dawek rzędu 20 ml dziennie. 250 czy 300 zł miesięcznie takie coś kosztuje. Chociaż jak znam siebie, kupiłbym te oleje, brał przez kilka dni i zapomniał.
Odpowiedz
O, są pierwsze wyniki badań nad suplementacją czystym DGLA. Bardzo dobre efekty, tak jeśli chodzi o podniesienie poziomu we krwi, jak i poprawę stanu pacjentów.

To jest tak, że w diecie jest głównie LA - obecny np w oleju sezamowym, który od wczoraj piję. Kupiłem pół roku temu i miał na 10 dni wystarczyć, prawie pełna butelka jest.

LA jest zamieniany w GLA za pomocą delta 6 desaturazy. GLA można jednak dostarczyć z diety, olej z wiesiołka czy ogórecznika to załatwia.

On jednak musi być zamieniony w DGLA, za co z kolei odpowiada elongaza.

DGLA zaś musi być zamieniony w prostaglandynę E1, co dzieje się na poziomie komórki w całym ciele.

Najtaniej jest dostarczać LA, drożej GLA, ale wtedy pomija się problem z delta 6 desaturazą, która może z różnych powodów nie działać jak trzeba.

Co jednak, gdy kłopoty zaczynają się dalej, przy syntezie DGLA, albo nawet PGE1? Widzę, że DGLA nie jest w ogóle dostępny na rynku, robili eksperymentalne badania. PGE1 to w ogóle abstrakcja, są leki, ale wyłącznie w formie zastrzyków i to na ściśle kontrolowane recepty.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8611750/

sezam sprawia, że DGLA nie jest zamieniany w AA - i to bardzo dobre działanie, tego staramy się uniknąć, AA jest bezwartościowy z punktu widzenia terapii podnoszącej PGE1. Czyli wskazane jest łączenie oleju sezamowego z wiesiołkiem / ogórecznikiem. Tylko czy takie dawki jakie są w oleju cokolwiek w ogóle zmieniają?

Hmmm... no właśnie, może być też tak, że DGLA jest produkowany jak trzeba, ale jest bardzo mocna aktywność delta 5 desaturazy, która zamienia DGLA w AA. Jeśli tak to wygląda, to suplementacja LA ani GLA niewiele da, trzeba zablokować ten krok.

Oczywiście to tylko możliwości, w ogóle nie mam pewności, ani nawet dużego przekonania, że brakuje mi akurat prostaglandyny E1 i wszystkiego, co jest potrzebne do jej syntezy. A nawet jeśli mi brakuje, to jestem w stanie zidentyfikować tylko kilka potencjalnych mechanizmów prowadzących do tego braku, takich mechanizmów są setki jak nie tysiące.

Fakt pozostaje faktem, że mam silne objawy niedoboru kwasów tłuszczowych z tej grupy, jeśli wierzyć tym tureckim badaniom, które wykazały ich skrajny niedobór w łojotokowym zapaleniu skóry głowy. Zaraz, chyba nie tylko tureckie, niech ja poszukam...
Odpowiedz
...mam

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4726488/

Solidne badania w solidnym instytucie. Ale źle pamiętałem, nie chodziło o skórę głowy, tylko o zespół niespokojnych nóg. Poziom jest mocno obniżony, ale nie aż tak, jak w tym zapaleniu w tureckim badaniu. Za to w chorobie Parkinsona jest jeszcze niższy. Podejrzewam, że ta choroba może brać się z niedobory tego jednego konkretnego kwasu tłuszczowego (plus oczywiście sprzyjające inne warunki, ale niedobór jest konieczny). Jest nawet niedawno opublikowane badanie, gdzie olej z wiesiołka wyleczył parkinsonizm u szczurów.

No i mamy to włoskie badanie, któremu bardziej ufam niż tureckiemu, gdzie wyszły fikołki typu całkowity brak (0,0) niezbędnego do życia kwasu tłuszczowego w grupie badanej.

https://sci-hub.se/https://www.sciencedi...1191900645

Włochom wyszło, że nie brakuje ani podstawowego omega 6, ani oleinowego, za to bardzo mało jest DGLA oraz AA. O połowę mniej. Samego GLA nie wiedzieć czemu nie zbadali.
Odpowiedz
...jeszcze jedno, w tym włoskim badaniu jak byk stoi, że osoby z zapaleniem skóry głowy mają bardzo niski poziom przeciwutleniaczy i glutationu. Nie dwukrotnie niższy, ale dużo do tego nie brakuje.

I tu musi być zależność, tylko nie wiadomo, w którą stronę. Może to wolne rodniki sprawiają, że synteza kwasów tłuszczowych nie zachodzi jak powinna, a może to niski poziom tych kwasów sprawia, że spada poziom przeciwutleniaczy a rośnie wolnych rodników. A może obie te rzeczy naraz. Co jest istotne - powinno się równolegle dbać o obie te rzeczy naraz.

Heh, może moje próby z kwasami tłuszczowymi w przeszłości nie dawały efektów z powodu tych dwóch zależności? Nie zablokowałem delta 5 desaturazy, a także nie zbiłem poziomu wolnych rodników i nie podniosłem glutationu.
Odpowiedz
https://www.tandfonline.com/doi/pdf/10.1271/bbb.62.1917

kurcze no... tutaj sezamina działała, blokowała delta 5 desaturazę, ale było jej 0,1% wagi pożywienia. Pożywienia! Tyle jej jest w ziarnach sezamu czy w oleju.

Wszędzie piszą, że blokuje, że brać razem, ale nikt nigdy nie podaje linku do badania, które wykazało to blokowanie w dawce, jaka jest przez tego kogoś zalecana.

...mam coś

https://doi.org/10.1159/000237661

kuźwa chińskie

a nie, nie chińskie, z US&A tylko szef zespołu ma dziwne nazwisko. No dobra, co tam mamy... 30% kcal z oleju sezamowego. Nie tak źle. Tyle oczywiście nie zeżrę, ale to już w granicach tego, co jem, a nie 10 000 więcej.

Poziom DGLA w wątrobie skoczył z .56 na 1.23

No dobra, mamy to. Żebym chociaż te 5% kcal w diecie miał z oleju sezamowego, byłoby dobrze. 125 kcal, powiedzmy. 15 ml. Powinno mieć mierzalny wpływ. Oczywiście im więcej, tym lepiej, a najlepiej sobie sezamki kupić, bo to tanie i dobre.
Odpowiedz
Sezamki kupione, będę regularnie pogryzał, popijając czasem olejem z ogórecznika. Testowałem już nie raz hipotezę kwasów tłuszczowych, ale nigdy nie zwracałem uwagi na to, że to ma być konkretnie sezam, który zawiera substancję blokującą niszczenie kwasu DGLA.
Odpowiedz
(10-11-2024, 08:43 PM)tomakin napisał(a): Sezamki kupione, będę regularnie pogryzał

 Przyjemne z pożytecznym to sukces odwieczny © Big Grin.
Odpowiedz
(10-11-2024, 04:18 AM)tomakin napisał(a):  najlepiej sobie sezamki kupić, bo to tanie i dobre.

"Hmm, słodycze trzeba jeść, bo... *przegląda pubmed* ...blokują przemiany delta 5 desaturazy. Same nasiona sezamu bez dodatku cukru mogą nie zadziałać."
Odpowiedz
Po prostu sezamki będę w stanie jeść w miarę regularnie. Sam sezam czy olej już nie bardzo, próbowałem. Kilka dni o tym pamiętam, w porywach, bo czasem pól dnia.

...w sumie sezamki też kiedyś próbowałem i dość szybko o nich zapomniałem.

Problemy ze snem od jakiegoś czasu znikły. Dalej jestem nerwowy, podkręcony, dalej stany lękowe, ale śpię dobrze. Akurat odkąd zacząłem pić olej sezamowy - i tak myślę, u starszych osób z bezsennością wykryto bardzo duże niedobory kwasu oleopalmitynowego. Sezam go nie zawiera, ale za to ma kwas palmitynowy, z którego organizm może już go sobie wygodnie syntetyzować. Hmmm... nie, jest go tam za mało, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie, w porównaniu z innymi źródłami które mogą być w diecie.

Ciągle myślę o objawie Terry'ego. Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że krew nie odpływa przez żyły jak powinna. I zastanawiam się, czy są jakiekolwiek testy, które można zrobić, by to sprawdzić. USG naczyń raczej odpada, bo to trzeba wszystkie zbadać w całym ciele, a nie jakieś pojedyncze. Ewentualnie żyłę wrotną, ale tego się na usg nie zrobi. Może po innych objawach? Pojawiłyby się, nie wiem, żylaki, jakby problem był na tyle istotny, by wywołać zmiany w wyglądzie paznokci?

Inne wyjaśnienie to zbyt duże ciśnienie w tętnicach, lub zbyt duże rozluźnienie / rozszerzenie tętnic, szczególnie tych najmniejszych. Samo nadciśnienie nie daje objawu Terry'ego, mam lekkie, ludzie z dużo większym nie mają zmian w wyglądzie paznokci. Więc byłoby to raczej na zasadzie nieco większego ciśnienia w dużych tętnicach, ale połączonego z bardzo dużą wazodylatacją małych. Jakiś suplement czy lek, który lekko zwiększa obkurcz tylko tętnic włosowatych, nie ruszając ani dużych tętnic, ani żył?

Jakbym tak kombinował, to w końcu udałoby się dojść do tego, gdzie konkretnie jest problem, w którym miejscu - czy w żyle wrotnej, czy w drobnych tętnicach, czy w drobnych żyłach. A potem już z górki, bo jest skończona liczba czynników wpływających na np rozszerzenie włosowatej tętnicy i każdy niemal taki czynnik można prześledzić przez jego zależności.

Teraz z tym sezamem i zwiększaniem stężenia DGLA bardziej celuję w to, że według tych włoskich badań i w ogóle zgodnie z wiedzą medyczną, łojotokowe zapalenie skóry głowy wiąże się z bardzo silnym niedoborem tego własnie kwasu tłuszczowego, już kij ze skórą, tego nie widać bo jest pod włosami, ale niskie stężenie bardzo mocno wiąże się z wieloma ciężkimi, nieuleczalnymi chorobami. Nie ma dostępnego testu w żadnym labie, gdzie można sprawdzić czy ma się niedobór, zakładam że mam po objawach. Jeśli okaże się, że pomaga też na objaw Terry'ego / obłączki to git, jak nie to trudno.

Hmm, jeszcze raz, gdzie to badanie na niemowlakach, w którym GLA pomogło...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości