07-22-2024, 10:04 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-22-2024, 10:15 AM przez Bartek8787.)
Witam wszystkich bardzo serdecznie
Na wstępie chciałem podziękować autorowi bloga, zalozycielowi forum za kompensacje fajnej wiedzy i chec pomocy innym.
Doceniam, wiem po sobie jak długo i drogo może trwać krucjata związana z dolegliwościami.
Chciałbym się przedstawić nazywam się Bartek mam 36 lat jestem aktywny sportowo od lat trenuje sporty walki, siłownie (lekkie ciężary kalistenike ćwiczenia wydolnościowe).
W 2022 na jesieni, mialem rumień (lekarz stwierdził ze to Bolerioza) dostałem antybiotyk który brałem bodajże ok miesiąca, kleszcza co prawda nie znalazłem, ale podobno taki rumień wystarczy. Lekarz stwierdził ze po antybiotyku będzie już wszystko w porządku.
Moja historia zaczyna się w 2023 roku, po jednym z treningów poczułem się słabo, było to wrażenie duszności przez która nie miałem siły się poruszać delikatnych boli w klatce piersiowej pojechałem na sor . Na sor zrobiono badania krwi- wskaźniki sercowe, jonogram lipidogram morfologię itp itd wszystko w porządku, te duszności i delikatne kołatania serca zaczęły się pojawiać częściej, zrobiłem oczywiscie echo holter ekg próbę wysyłkowa wszystko było ok wówczas wyszło mi ok 180 skurczy dodatkowych komorowych na dobę.
Jeden z kardiologów zasugerował przeprowadzenie gastroskopii w celu diagnostyki żołądka, gastroskopia wykazała przepuklinę rozworu przełykowego oraz refluks gerd st b. Gastrolog stwierdził ze przepukliny może nie być bo to badanie potrafi fałszować wyniki, dostałem ipp emanera oraz prokit , które później brałem przez rok. Uwierzyłem ze to na pewno przez to, wróciłem do aktywności co prawda słabiej niż normalnie bo jednak duszności nieraz się pojawiały kołatania serca również. Stwierdzono ze może to buc podyktowane złym działaniem nerwu błędnego. Próbowałem to przewalczyć i przyzwyczaić się do tego, trenowałem na pusty żołądek, ale dolegliwości zaczęły się pojawiać również w spoczynku. W między czasie zaczalem analizować ze ja tao naprawdę nigdy nie miałem dolegliwości ze strony refluksu które zgłaszają ludzie. Próbowałem odstawiać ipp na jakiś czas . Tu wspomnę o tym ze moj tryb życia to dramat, bardzo nerwowy w związku z praca odżywianie i dieta również była bardzo kiepska na tamten moment. W 2024 w lutym dostałem zapalenia płuc które leczyłem antybiotykiem od lekarza zapalenie przeszło ja próbowałem wrócić do treningow oraz pracy, dosyć szybko bo po tygodniu od końca brania antybiotyku. Poczułem ograniczenie wydolności dosyć znaczne, robiło mi się słabo przy wejściu na pierwsze piętro. Poszedłem do lekarza , Pani zrobiła mi echo stwierdziła bardzo delikatnie ograniczona frakcje wyrzutowa serca powiedziała ze to prawdopodobnie zapalenie mięśnia sercowego. Na drugi dzień po wstaniu z lozka czułem się bardzo słabo, znowu było ograniczenie wydolności. W związku z tym co zdiagnozowała lekarz udałem się na sor. Tam zrobili badania krwi założyli holter na 48h. W Ekg Ujawniły sie dodatkowe skurcze jednakże nie groźne a pozostale badania mialem w normie. Lekarze postanowili mnie zatrzymać na pare dni do momentu przeprowadzenia echo oraz na holter podając beta bloker oraz magnez i potas. Będąc na sor według aparatury puls skakał mi między 40 a 80 spadał i podnosil się natomiast nie byłem wtedy podłączony do ekg i nic się nie zapisało. Minęło kilka dni w szpitalu, dostałem wypis ta wydolność była dalej słaba ale w badaniach nic nie wyszło (mialem mieć MR serca ale nie było terminu) wypisano mnie do domu Pani doktor stwierdziła ze to osłabienie po infekcyjne a tamto echo zrobione prywatnie pewnie było złe przeprowadzone. Dali mi holtera jeszcze na 7 dni w którym nie wyszło nic poza komorowych skurczami dodatkowymi i bradykardia podczas snu która mam od zawsze. Liczba skurczy wynosiła 9138 przez 7 dni , Pani doktor stwierdziła ze nie jest to zbyt duża liczba i ze skoro ich nie odczuwam to nie jest zbytnio ważne . Z czasem wydolność wracała, prywatnie poszedłem do profesora kardiologii skonsultować wyniki, stwierdził ze to nie było raczej zapalenie mięśnia sercowego, potrzebny byłby rezonans żeby to stwierdzić, ale nie było możliwości go wykonać. Tak sobie dalej funkcjonowałem aż zaczęły się nowe dolegliwości.
Z reguły w spoczynku (jazda samochodem bardzo często, siedzenie przy biurku)odczuwam taka dusznosc uczucie słabości i zaczyna się tachykardia puls skacze na około 150 i spada te ataki są krótkie ale później dosyć męczące. Nauczyłem się już kiedy nadchodzą i pomaga głębokie oddychanie wiec w chwili obecnej puls dochodzi mi do mniejszych wartości a te ataki trwają krócej. Z tego co przeczytałem na stronie to akurat objaw ataków Paniki. Do tego mam często mgle mózgowa splątanie, zapominam, zdarzają się uderzenia gorąca nieraz drętwieją mi ręce i nogi. Te ataki są randomowe, po wysiłku zdarzył mi się tylko raz, głównie zdarza się to w spoczynku i w sytuacjach nie związanych ze stresem czy emocjami. Ogólnie życie mam stresujące, w ostatnich badaniach kortyzol jest podniesiony, zastanawiam się czy to może być przyczyna ?
Jeden z epizodów był inny niż standardowe , tego wystraszyłem się najbardziej, znowu podczas jazdy samochodem poczułem się słabo, zalozylem pulsometr a tam 35-45 puls. Zatrzymałem się czułem dosyć duża słabość, puls nagle zaczął mi rosnąć doszedł do 188, zadzwoniłem po karetke. W karetce zrobili ekg, było ok do ich przyjazdu puls spadł mi na 90. Panowie z karetki zapytali czy chce jechać do szpitala, pojechaliśmy zrobiono mi badania sercowe, wszystko w porządku. W związku z tym ze obawiałem się związku przepukliny z tymi problemami, wybrałem się znowu do gastrologa (dietę trzymałem od dłuższego czasu, nie brałem jedynie tych ipp) gastrolog znowu mi przepisał te leki. Jednakże ataki wracały ale tylko już takie z tachykardia, brak tej najgorszej sytuacji z obniżeniem pulsu i jego wyskokiem w gore. Nie trenuje od marca, próbuje wracać do aktywności, pompki delikatny rowerek , o boksie czy ćwiczeniach wydolnościowych nie ma mowy, przy wysiłku odczuwam ciagle odbijanie się z żołądka, słabość, zawroty głowy. Wiem ze ludzie zmagający się z nerwica przy wysiłku miewają tez takie objawy które nasilają się w trakcie wysiłku. Ostatnio znowu miałem holter, wyszło około 1400 skurczy komorowych na dobę, jakieś pary i trójki ale nie odczuwałem ich, oczywiscie w trakcie noszenia holtera wykonywałem tez kilkukrotnie taki delikatny trening. Kardiolog powiedział ze holter jest w porządku, ze dla niego przyczyna tych problemów nie leży w samym sercu. Powiedział żebym powtórzył znowu próbę wysiłkowa. Gastrolog sugerował zrobienie testów na pasożyty, mam świeże badania krwi i enzynofile są w normie. Tsh ft3 i ft4 również.
Ciśnienie zawsze mam dobre wręcz wzorowe 120/80.
Biorę na codzien potas (Kalipoz 1x dziennie, magne b6 forte 1x dziennie, zincas forte 1x dziennie, b12 1 x dziennie te preparaty biorę od marca, omega 3 1000 1x dziennie od niedawna, ashwaganda 2x dziennie, valused 2 kapsułki 1x dziennie.
W ostatnim czasie ataków jest mniej, ja czuje się lepiej mniej spięty i zestresowany. Dotychczas miałem sporo przeżyć i problemów ale to pewnie jak każdy człowiek coś miał w życiu.
W 2011 czerniak skóry, usunięte węzły pod pachą badania okresowe w porządku.
Bardzo głupie pytanie, czy to może być ukryta bolerioza (mieszkam obok lasu często sobie biegałem po lesie, mogłem mieć kleszcza i go nie zauważyć) no i tez miałem tego który objawił się rumieniem. Może to zwykła nerwica? Tylko objaw ze spadkiem pulsu nie pasuje. Może jakieś inne problemy?
Drodzy państwo będę bardzo wdzięczny jeżeli ktoś zechce mi cokolwiek doradzic lub pomoc, przeczyta moje wypociny.
Wydałem masę kasy na lekarzy straciłem dużo czasu, chciałbym normalnie funkcjonować , bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Serdecznie pozdrawiam
Na wstępie chciałem podziękować autorowi bloga, zalozycielowi forum za kompensacje fajnej wiedzy i chec pomocy innym.
Doceniam, wiem po sobie jak długo i drogo może trwać krucjata związana z dolegliwościami.
Chciałbym się przedstawić nazywam się Bartek mam 36 lat jestem aktywny sportowo od lat trenuje sporty walki, siłownie (lekkie ciężary kalistenike ćwiczenia wydolnościowe).
W 2022 na jesieni, mialem rumień (lekarz stwierdził ze to Bolerioza) dostałem antybiotyk który brałem bodajże ok miesiąca, kleszcza co prawda nie znalazłem, ale podobno taki rumień wystarczy. Lekarz stwierdził ze po antybiotyku będzie już wszystko w porządku.
Moja historia zaczyna się w 2023 roku, po jednym z treningów poczułem się słabo, było to wrażenie duszności przez która nie miałem siły się poruszać delikatnych boli w klatce piersiowej pojechałem na sor . Na sor zrobiono badania krwi- wskaźniki sercowe, jonogram lipidogram morfologię itp itd wszystko w porządku, te duszności i delikatne kołatania serca zaczęły się pojawiać częściej, zrobiłem oczywiscie echo holter ekg próbę wysyłkowa wszystko było ok wówczas wyszło mi ok 180 skurczy dodatkowych komorowych na dobę.
Jeden z kardiologów zasugerował przeprowadzenie gastroskopii w celu diagnostyki żołądka, gastroskopia wykazała przepuklinę rozworu przełykowego oraz refluks gerd st b. Gastrolog stwierdził ze przepukliny może nie być bo to badanie potrafi fałszować wyniki, dostałem ipp emanera oraz prokit , które później brałem przez rok. Uwierzyłem ze to na pewno przez to, wróciłem do aktywności co prawda słabiej niż normalnie bo jednak duszności nieraz się pojawiały kołatania serca również. Stwierdzono ze może to buc podyktowane złym działaniem nerwu błędnego. Próbowałem to przewalczyć i przyzwyczaić się do tego, trenowałem na pusty żołądek, ale dolegliwości zaczęły się pojawiać również w spoczynku. W między czasie zaczalem analizować ze ja tao naprawdę nigdy nie miałem dolegliwości ze strony refluksu które zgłaszają ludzie. Próbowałem odstawiać ipp na jakiś czas . Tu wspomnę o tym ze moj tryb życia to dramat, bardzo nerwowy w związku z praca odżywianie i dieta również była bardzo kiepska na tamten moment. W 2024 w lutym dostałem zapalenia płuc które leczyłem antybiotykiem od lekarza zapalenie przeszło ja próbowałem wrócić do treningow oraz pracy, dosyć szybko bo po tygodniu od końca brania antybiotyku. Poczułem ograniczenie wydolności dosyć znaczne, robiło mi się słabo przy wejściu na pierwsze piętro. Poszedłem do lekarza , Pani zrobiła mi echo stwierdziła bardzo delikatnie ograniczona frakcje wyrzutowa serca powiedziała ze to prawdopodobnie zapalenie mięśnia sercowego. Na drugi dzień po wstaniu z lozka czułem się bardzo słabo, znowu było ograniczenie wydolności. W związku z tym co zdiagnozowała lekarz udałem się na sor. Tam zrobili badania krwi założyli holter na 48h. W Ekg Ujawniły sie dodatkowe skurcze jednakże nie groźne a pozostale badania mialem w normie. Lekarze postanowili mnie zatrzymać na pare dni do momentu przeprowadzenia echo oraz na holter podając beta bloker oraz magnez i potas. Będąc na sor według aparatury puls skakał mi między 40 a 80 spadał i podnosil się natomiast nie byłem wtedy podłączony do ekg i nic się nie zapisało. Minęło kilka dni w szpitalu, dostałem wypis ta wydolność była dalej słaba ale w badaniach nic nie wyszło (mialem mieć MR serca ale nie było terminu) wypisano mnie do domu Pani doktor stwierdziła ze to osłabienie po infekcyjne a tamto echo zrobione prywatnie pewnie było złe przeprowadzone. Dali mi holtera jeszcze na 7 dni w którym nie wyszło nic poza komorowych skurczami dodatkowymi i bradykardia podczas snu która mam od zawsze. Liczba skurczy wynosiła 9138 przez 7 dni , Pani doktor stwierdziła ze nie jest to zbyt duża liczba i ze skoro ich nie odczuwam to nie jest zbytnio ważne . Z czasem wydolność wracała, prywatnie poszedłem do profesora kardiologii skonsultować wyniki, stwierdził ze to nie było raczej zapalenie mięśnia sercowego, potrzebny byłby rezonans żeby to stwierdzić, ale nie było możliwości go wykonać. Tak sobie dalej funkcjonowałem aż zaczęły się nowe dolegliwości.
Z reguły w spoczynku (jazda samochodem bardzo często, siedzenie przy biurku)odczuwam taka dusznosc uczucie słabości i zaczyna się tachykardia puls skacze na około 150 i spada te ataki są krótkie ale później dosyć męczące. Nauczyłem się już kiedy nadchodzą i pomaga głębokie oddychanie wiec w chwili obecnej puls dochodzi mi do mniejszych wartości a te ataki trwają krócej. Z tego co przeczytałem na stronie to akurat objaw ataków Paniki. Do tego mam często mgle mózgowa splątanie, zapominam, zdarzają się uderzenia gorąca nieraz drętwieją mi ręce i nogi. Te ataki są randomowe, po wysiłku zdarzył mi się tylko raz, głównie zdarza się to w spoczynku i w sytuacjach nie związanych ze stresem czy emocjami. Ogólnie życie mam stresujące, w ostatnich badaniach kortyzol jest podniesiony, zastanawiam się czy to może być przyczyna ?
Jeden z epizodów był inny niż standardowe , tego wystraszyłem się najbardziej, znowu podczas jazdy samochodem poczułem się słabo, zalozylem pulsometr a tam 35-45 puls. Zatrzymałem się czułem dosyć duża słabość, puls nagle zaczął mi rosnąć doszedł do 188, zadzwoniłem po karetke. W karetce zrobili ekg, było ok do ich przyjazdu puls spadł mi na 90. Panowie z karetki zapytali czy chce jechać do szpitala, pojechaliśmy zrobiono mi badania sercowe, wszystko w porządku. W związku z tym ze obawiałem się związku przepukliny z tymi problemami, wybrałem się znowu do gastrologa (dietę trzymałem od dłuższego czasu, nie brałem jedynie tych ipp) gastrolog znowu mi przepisał te leki. Jednakże ataki wracały ale tylko już takie z tachykardia, brak tej najgorszej sytuacji z obniżeniem pulsu i jego wyskokiem w gore. Nie trenuje od marca, próbuje wracać do aktywności, pompki delikatny rowerek , o boksie czy ćwiczeniach wydolnościowych nie ma mowy, przy wysiłku odczuwam ciagle odbijanie się z żołądka, słabość, zawroty głowy. Wiem ze ludzie zmagający się z nerwica przy wysiłku miewają tez takie objawy które nasilają się w trakcie wysiłku. Ostatnio znowu miałem holter, wyszło około 1400 skurczy komorowych na dobę, jakieś pary i trójki ale nie odczuwałem ich, oczywiscie w trakcie noszenia holtera wykonywałem tez kilkukrotnie taki delikatny trening. Kardiolog powiedział ze holter jest w porządku, ze dla niego przyczyna tych problemów nie leży w samym sercu. Powiedział żebym powtórzył znowu próbę wysiłkowa. Gastrolog sugerował zrobienie testów na pasożyty, mam świeże badania krwi i enzynofile są w normie. Tsh ft3 i ft4 również.
Ciśnienie zawsze mam dobre wręcz wzorowe 120/80.
Biorę na codzien potas (Kalipoz 1x dziennie, magne b6 forte 1x dziennie, zincas forte 1x dziennie, b12 1 x dziennie te preparaty biorę od marca, omega 3 1000 1x dziennie od niedawna, ashwaganda 2x dziennie, valused 2 kapsułki 1x dziennie.
W ostatnim czasie ataków jest mniej, ja czuje się lepiej mniej spięty i zestresowany. Dotychczas miałem sporo przeżyć i problemów ale to pewnie jak każdy człowiek coś miał w życiu.
W 2011 czerniak skóry, usunięte węzły pod pachą badania okresowe w porządku.
Bardzo głupie pytanie, czy to może być ukryta bolerioza (mieszkam obok lasu często sobie biegałem po lesie, mogłem mieć kleszcza i go nie zauważyć) no i tez miałem tego który objawił się rumieniem. Może to zwykła nerwica? Tylko objaw ze spadkiem pulsu nie pasuje. Może jakieś inne problemy?
Drodzy państwo będę bardzo wdzięczny jeżeli ktoś zechce mi cokolwiek doradzic lub pomoc, przeczyta moje wypociny.
Wydałem masę kasy na lekarzy straciłem dużo czasu, chciałbym normalnie funkcjonować , bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Serdecznie pozdrawiam





