This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Tak gapię się na to, co się stało w 2020, co mniej więcej (bo dokładnie nie mam zapisane) wtedy brałem. Wszystko, co było w zestawie, pojawiało się potem w tej czy innej konfiguracji.

Kurcze no... cysteina i czosnek. To się przewija. Cysteina też ciągle jako element, po którym zanikał objaw Terry'ego. Ostatnio chciałem ją testować, ale nie dałem rady brać regularnie. Pozostałe rzeczy z założonego wtedy zestawu dałem radę, bo ich nie trzeba 5+ razy dziennie w regularnych odstępach.

Może to kwestia naturalnej odporności, a konkretnie jej elementów w jelitach? Też o tym nie raz myślałem, zgadza się to, że w czasie największego nasilenia objawu Terry'ego, miałem też mnóstwo problemów z układem pokarmowym.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/15270715/

No i to. Według tej hipotezy, jedną z głównych (jak nie główną) przyczyną zaburzeń krążenia (a więc i objawu Terry;ego) w marskości wątroby jest nadmiar bakterii jelitowych, co skutkuje nadmiarem tlenków azotu. W zasadzie wszyscy zgadzają się z tym, że winne są tlenki azotu, problem w tym, gdzie konkretnie są one produkowane w takich ilościach.

Jeśli w jelitach, to mogłoby się mniej więcej zgadzać. Zarówno czosnek, jak i cysteina mocno podnoszą odporność, obniżając z kolei nadprodukcję tlenków. Dodatkowo czosnek po prostu te bakterie zabija. Pamiętam, że po doksycyklinie miałem też kiedyś sporą poprawę, ale to jednorazowa akcja była.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...9075000166

w 2010 była między innymi spora dawka witaminy E, która chroni przed nadmiarem tlenków azotu. Nie jest to duża ochrona, ale... kto wie, czy nie połączyło się wtedy jakoś z innymi cudami, które brałem? Zwłaszcza z czosnkiem?

No i wreszcie, czy to nie jest tak, że objawy które mam (problemy z pamięcią, motywacją etc) wynikają z nadmiaru bakterii jelitowych i tego, co one produkują, a objaw Terry'ego jest jedynie objawem wynikającym z NIESZKODLIWEGO nadmiaru tlenków azotu? Objawem ubocznym i bez znaczenia?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9314156/

w 2010 było dużo witaminy C, tutaj obniżała produkcję tlenków azotu i zwiększała przepływ krwi przez żyłę wrotną, częściowo cofając zmiany w układzie krążenia w marskości.

No dobra, miałem już test w postaci dużych dawek kwasu masłowego, glutaminy etc. Efekty były w zasadzie zerowe.

Nic mądrego nie wymyślę.
Odpowiedz
No i taka rozkmina mnie naszła. W marskości niby powodem jest słaba odporność, przez co rozwijają się nie te bakterie co trzeba, przenikają ścianki jelit i prowokują do nadmiaru tlenków azotu, right?

To czemu w HIV/AIDS, gdzie odporność leży i kwiczy, nie ma takiego zjawiska? Nie występuje tam objaw Terry'ego?

Dalej, mamy coś takiego, jak zespół przewlekłego zmęczenia. Jedną z przyczyn jest rozwój bakterii i wirusów w jelitach, również na skutek spadku lokalnej odporności. No i znowu to samo pytanie, czemu to nie pojawia się w HIV/AIDS?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11786972/

Tutaj niespodzianka, u szczurów zmiany w układzie krążenia, takie jak w marskości, pojawiają się tylko przy specyficznym zaangażowaniu centralnego układu nerwowego, konkretnego obszaru w mózgu. Bez tego nie pojawią się, pomimo uszkodzenia żyły wrotnej.

Eh, no wszystko wskazuje u mnie na jedną z 2 rzeczy. Albo nadmiar tlenków azotu, albo nadmierna wrażliwość konkretnych komórek na te tlenki, przy normalnym poziomie. Pośrednim dowodem jest reakcja na argininę (surowiec do produkcji tych tlenków), gdzie objaw Terry'ego stał się dużo, dużo wyraźniejszy po tym, jak wziąłem jej większą dawkę.

Myślę jeszcze o tarczycy... wyniki samych hormonów OK, ale TSH w zasadzie na granicy nadczynności. ALE - taki wynik nie dawałby aż takich objawów, nie ma opcji, żeby aż ta zmienił się układ krążenia pod wpływem tak minimalnej zmiany poziomu hormonów.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9496499/

tutaj n-acetylocysteina cofnęła zmiany w mięśniu sercowym, wywołane nadczynnością tarczycy.

No nie daje mi ta tarczyca spokoju, głównie z tego powodu, że jej zaburzenie może trwale uszkodzić sporo rzeczy w organizmie.

Popatrzmy... w Indiach (pierwszy wynik z google) średnia wartość FT3 to niemal równo 3 pg/ml, a ft4 to w zasadzie równo 1. Tyle, ile u mnie. Eh, dobra, zostawiam to.

Melatonina obniża tlenki azotu, o. No to by się zgadzało. Testowałem melatoninę, ale może błędem było testowanie jej oddzielnie, może trzeba ze wszystkim, co obniża te tlenki?

Ekstrakt z kasztanowca bezpośrednio chroni wyściółkę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami, a to ponoć te uszkodzenia są mechanizmem prowokującym wytwarzanie tlenków.

Kurcze no... jakiś mechanizm za tym stoi, coś sprawia, że mam te naczynka zbytnio rozszerzone. I to nie może być mechanizm typu "poziom hormonów tarczycy wyższy o 5% od optymalnego", bo to tak nie działa. Żeby wywołać taką zmianę w rozszerzeniu naczynek, musi być jakiś SILNY czynnik, typu np 2 razy wyższy poziom tlenków azotu. A żeby tych tlenków było 2 razy więcej, musi być coś, co faktycznie daje 2 razy większą produkcję.

O, magnez, jego niedobór u szczurów zwiększył poziom tlenków azotu.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8845288/

O, tu jest z numerkami

https://academic.oup.com/ajh/article/15/12/1081/97760

I faktycznie, poziom tlenków azotu wzrósł... dwukrotnie. To by było TO. Nie znam innego mechanizmu, który zwiększa produkcję tlenków azotu w organizmie, a nie jest ciężką chorobą, dającą bardzo wyraźne objawy.

No mniejsza, znowu nocka zawalona, spać.
Odpowiedz
Sen bardzo dobry, pomimo wzięcia magnezu tuż przed snem. A może dzięki temu?

No tak czy tak doszedłem do wniosku, że jednak zacznę brać duże dawki magnezu razem z kompletnym zestawem mającym wpływać na jego przyswojenie na poziomie komórki - witaminy B1, E, selen, bor. Magnez też się przewijał za każdym razem, jak była duża poprawa, ale testowanie go oddzielnie nie przynosiło efektów.
Odpowiedz
https://bmcgeriatr.biomedcentral.com/art...24-05009-x
Odpowiedz
Coś, co z obłączkami ma mniej więcej tyle wspólnego, co link konradosa. Z nudów policzę prawdopodobieństwo śmierci na skutek spotkania niedźwiedzia vs mężczyzny.

W USA i Kanadzie od 2020 do 2024 na skutek ataku niedźwiedzi zginęło 7 kobiet.

Daje to w zaokrągleniu 2300 zabitych przez mężczyzn kobiet na 1 zabitą przez niedźwiedzia kobietę.

W tym samym czasie na skutek morderstw zginęło 16 000 kobiet. Powiedzmy, że wszystkie z ręki mężczyzny.

ALE (tu już liczby będą totalnie z czapy)

Załóżmy, że statystyczna kobieta spotyka każdego dnia, powiedzmy, 500 mężczyzn. Przez 4 lata to będzie 500x365x4=730 000 mężczyzn.

Załóżmy, że 1 kobieta na 500 spotyka 1 niedźwiedzia w ciągu tych 4 lat.

Wychodzi na to, że statystycznie kobieta spotyka mężczyznę, uwaga uwaga, 365 milionów (!) razy częściej, niż niedźwiedzia.

Napotkany niedźwiedź zabija jakieś 160 000 (tak, sto sześćdziesiąt tysięcy) razy częściej, niż napotkany mężczyzna.

Tak, wiem, w lesie wygląda to inaczej, do tego trzeba doliczyć przemoc inną niż zabójstwa, no ale w dalszym ciągu to grube tysiące razy różnicy.

A co do całej afery, to śmieszne i straszne trochę. Ludzie nic nie zmienili się od czasu polowań na wiedźmy, palenia Żydów czy linczowania Murzynów. Bez żadnego problemu można poszczuć zwykłego, przeciętnego człowieka, jakich codziennie mijamy na ulicy, na jakąś grupę, usprawiedliwiając to tym, że jakiś jeden członek tej grupy zrobił coś złego. "Wolałabyś spotkać niedźwiedzia czy Murzyna"? I nagle julki rozumieją, dlaczego generalizacje są krzywdzące. Tzn nie rozumieją, bo i tak zrobią jakiegoś fikołka żeby usprawiedliwić swoje naziolskie poglądy.

565 mg magnezu rozbite na porcje, plus zestaw wszystkiego, co zwiększa jego przyswajanie na poziomie komórki. Do tego cały czas wciągam czosnek.
Odpowiedz
(05-04-2024, 02:50 AM)tomakin napisał(a): I nagle julki rozumieją, dlaczego generalizacje są krzywdzące.

 Nie zrozumieją. Przekonań opartych na emocjach nie obalisz logiką. Tutaj też trzeba emocji - więc zrozumieją dopiero kiedy z lasu wyskoczy na nich niedźwiedź i instynktownie pobiegną w stronę najbliższego mężczyzny Smile.
Odpowiedz
Już mniejsza z tym, czy lęk jest uzasadniony, czy nie. Główny problem to krzyczenie o tym na lewo i prawo i ten żałosny bełkot "jak ci się nie podoba wsadzanie do jednego worka, to zrób coś, żeby inni mężczyźni nie byli agresywni". Podmienić "mężczyzna" na "murzyn" i wyjdzie credo KKK. Albo na "Żyd" i można zacząć heilować.

Magnez jakoś jednak działa, spałem bardzo dobrze, niemal idealnie, pomimo bardzo wysokiej dawki suplementu. Tak się zastanawiam, czy to efekt czegoś, co zrobiłem, czy może w przeszłości po prostu przypadkiem branie magnezu zgrywało się z okresami gorszego snu?
Odpowiedz
No, chyba bark przestał boleć. Coś sobie kiedyś naderwałem i teraz co jakiś czas wraca kontuzja, nawet po tak śmiesznie lekkich obciążeniach jakie użyłem ostatnio. Ciężko było ułożyć się do snu, żeby nie napieprzało. Zrobiłem przerwę od siłowni żeby odpoczął, może dziś da radę coś poćwiczyć.

W ogóle z tym układaniem się do snu... mogę spać tylko w jednej pozycji, w każdej innej po jakimś czasie budzę się z bólu. Podejrzewam, że mam po prostu za nisko poduszkę, przez co przygniatam sobie nerw w szyi - to jest powód, dla którego czasem budzimy się ze zdrętwiałą ręką. Tylko że jak próbowałem inną poduszkę, to nie dawało rady, przyzwyczaiłem się do tej co mam.

Liczyłem, że czosnek zrobi błyskawiczną akcję z cofnięciem objawu Terry'ego, tak by to mogło działać, gdyby chodziło o jego efekt wpływu na komórki mięśni wyściełających naczynia krwionośne. No ale objaw jest jak był. Jest opcja, że to faktycznie czosnek, ale poprzez stymulację układu odpornościowego, albo wręcz zabijanie bakterii jelitowych.

Teraz wygląda to tak:

- miedź, ale już bez szaleństw, tabletka, dwie dziennie
- czosnek
- magnez i przystawki

Cały czas oczywiście piracetam.

Szkoda, że nie ma za bardzo badań na stężenie tlenków azotu. W sensie, nie ma dostępnych dla zwykłych śmiertelników. Taki test rozwiązałby podstawowy problem - czy mam ich nadmiar? Objaw Terry'ego podobno bierze się z nadmiaru, ale może też wynikać z nadwrażliwości receptorów, albo w ogóle z czegoś innego. Wiedząc, że tlenków jest za dużo, bardzo mocno zawęża się potencjalne przyczyny.

Aaaa, jeszcze jedną rzecz koniecznie muszę dodać. Taurynę, z tego powodu:

https://www.wjgnet.com/1007-9327/full/v15/i36/4529.htm

Po suplementacji, poziom tlenków azotu spadł do poziomu prawie normalnego. Chińskie badanie, więc tak średnio wiarygodne, ale tauryna była u mnie obecna w wielu przypadkach poprawy. Inna sprawa, że przy niedoborze tauryny tlenki azotu spadają, a nie rosną. Pewnie jest tu jakaś piętrowa zależność, przy silnym niedoborze nie ma produkcji, ale gdy jest nadprodukcja, zwiększona podaż sprowadza ją do normalniejszego poziomu. Już kilka razy widziałem badania z udziałem tauryny, gdzie wyraźnie pomagała w marskości na problemy z krążeniem.

Kurcze, może ta poprawa następuje, gdy połączę kilka czynników, które w jakiś sposób wpływają na tlenki azotu? Może nawet chodzić o powiedzmy okres odstawienia nadmiaru cukru, co też wpływa, a czego nie zapisuję.

Jedna rzecz jest pewna: po suplementacji argininy (surowiec do produkcji tlenków) objaw Terry'ego jest u mnie o wiele, wiele wyraźniejszy.

Oooo, jest tania escyna - ekstrakt z kastanowca, który bardzo mocno chroni naczynia krwionośne. Ruskolina plus to się nazywa, jakieś 20 zł kosztuje, myślałem o czymś takim, ale cena mnie odstraszała. Escyna bezpośrednio wpływa na syntezę tlenków w ściankach naczynek krwionośnych.
Odpowiedz
I znowu spało się bardzo fajnie, chociaż krótko. Wychodzi na to, że magnez nie wywołuje u mnie bezsenności. Pytanie, czy przestał to robić, bo zadbałem o pozostałe rzeczy niezbędne do jego przyswajania, czy może nigdy tego nie robił, a ja kilka razy pod rząd zaczynałem go brać tuż przed tym, gdy zaczynały się okresy bardzo złego snu.

No tak czy tak, jest git, można brać magnez do oporu. Mam jeszcze kilka opakowań. Jeśli faktycznie jego niedobór powoduje wzrost stężenia tlenków azotu, jak w tym badaniu na szczurach, to może być rozwiązanie zagadki.
Odpowiedz
Ta ławeczka co kupiłem to najlepsza inwestycja. Okazuje się, że można izolować najszerszy pleców. Coś jak wiosłowanie hantlem, ale ręka jest prosta w łokciu. Miałem z tym problemy, robiły mi się skurcze w trójgłowym, nie czułem pracy pleców, okazało się, że jak się oprze na skośnej ławeczce wszystko jest OK, po prostu brakowało stabilizacji.

Z plecami mam problem, biceps zrobił się o wiele za silny w stosunku do nich, w efekcie przy jakimkolwiek ćwiczeniu na plecy on wykonuje większość pracy, czy przy wiosłowaniu, czy przy podciąganiu się na drążku. Zobaczymy jutro, czy będą na nim zakwasy po tym, co dziś robiłem, czy coś to dało.

Myślę o siarczanie magnezu na wagę, 10 zł kosztuje kilogram, to starczy na dłuuuuugo. Żeby spróbować tej metody z płukaniem gardła, bez przełykania. Tylko tutaj można się przejechać, stężenie we krwi wywala w kosmos po takim czymś, jak po kroplówce. Ale w przeciwieństwie do kroplówki, nie ma opcji by kontrolować, ile dostało się do krwi. Był już przypadek śmiertelny przedawkowania w ten sposób.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 5 gości