This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Mi żal dupę ściska jak mam wydać 50 zł na tokotrienole, a Ty mi smartwatcha polecasz Big Grin Te najtańsze modele pewnie nie złapią dobrze oddechów, a te droższe są za drogie, żeby raz coś zmierzyć, bo nie bardzo widzę mierzenie tym parametrów na co dzień. Chociaż... może to i byłoby dobre, monitoring reakcji organizmu na różne dziwne wynalazki, które w siebie wsypuję.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21838198/

a tu n-acetylocysteina była całkiem dobrym środkiem przeciw bezdechowi, 3x600mg. Na tyle dobrym, że nie chce się wierzyć w tak korzystne rezultaty badania.
Odpowiedz
Jeszcze co do bezdechu, to by dużo tłumaczyło, ale nie to, że w okresie największej bezsenności nie potrafiłem zasnąć przez czasem 8 godzin, leżąc w łóżku. Bezdech wybudza, ale zasnąć idzie w miarę normalnie. Jeśli mam problemy z oddechem to jak najbardziej powinienem o to zadbać, bo to niszczy organizm i to konkretnie niszczy, ale to na pewno nie jedyny mechanizm.

W ogóle myślę o tej nocy, co miałem jelitówkę czy tam zatrucie. To było po tym, jak wziąłem 1200 mg wapnia. I takim klasycznym objawem nadmiaru tego pierwiastka we krwi jest mocne zatwardzenie. Jako że miałem dokładnie odwrotnie, to nie przerywałem suplementacji. Kurcze, faktycznie mogłem sobie wtedy krzywdę zrobić, zwłaszcza że rozwolnienie dodatkowo zaburza gospodarkę wodą, zagęszcza krew i tym samym zwiększa stężenie wapnia. Ciężko mi teraz ocenić, które objawy brały się z zatrucia / jelitówki, a które z nadmiaru wapnia, ale chyba tego wapnia było naprawdę sporo, patrząc ile piłem wody i jak często sikałem.

Taka reakcja na suplementy wapnia jest książkowym obrazem niedoboru magnezu. Tylko jak mam ten magnez brać, skoro po nim w ogóle nie mogę spać?

Jest jeszcze taka opcja, że magnez robi zadymę nie przez to, że jest magnezem, ale przez to, że zawiera nieaktywną formę B6, blokującą aktywną u części populacji. A może zrobić tak, jak ta babka, która zabiła się płukaniem gardła solą magnezową? Podniosła sobie poziom we krwi tak mocno, że wpadła w śpiączkę. Oczywiście robiłbym to ze 20 razy rzadziej niż ona, ale i tak powinno to bardzo mocno wysycić krew magnezem i wymusić jego przechodzenie do wnętrza komórki. Byłby to odpowiednik kroplówki, ze wszystkimi zaletami i wadami.

Jak patrzę, dożylnie czy domięśniowo podaje się siarczan magnezu w dawce nawet przekraczającej 1000 mg dziennie. Dla porównania, z supli które biorę wchłania się może 100 mg, jeśli biorę dużą dawkę. Hummm... chyba sobie kupię ten siarczan, to jest dosłownie 7 zł za kilogram. Myślę, że bez problemu będzie można wyliczyć, ile maksymalnie wchłonie się w czasie płukania gardła. Jako że będą to dwie różne drogi przyswajania, będzie można równocześnie z magnezem brać wapń, co zminimalizuje ryzyko skutków ubocznych. Najgorsze co się stanie to pojawi się znowu bezsenność.

Trzeba będzie ostrożnie, pamiętam jak raz w czasie covid po magnezie miałem palpitacje, a to już niewesoła sprawa. Jeszcze na dodatek nie wiadomo, co konkretnie za to odpowiadało, bo magnez potrafi zbić poziom wapnia, sodu i potasu, a niski poziom każdej z tych rzeczy może dać takie objawy.
Odpowiedz
(03-31-2024, 01:14 AM)tomakin napisał(a): Taka reakcja na suplementy wapnia jest książkowym obrazem niedoboru magnezu. Tylko jak mam ten magnez brać, skoro po nim w ogóle nie mogę spać?

Może po prostu bierz go do południa :-)
Ja biorę wieczorem przed snem i bywa różnie. Ogólnie wydaje mi się, że śpię lepiej, gdy nie biorę suplementów, ale teraz pytanie, czy dlatego bo organizm się nimi nasycił. A śpię gorzej, gdy przez tydzień nie brałem? Ponieważ biorę tydzień i tydzień robię przerwę.
Czyli powiedzmy organizm przez tydzień brania nasyca się fajnie i potem przez tydzień gdy nie biorę to i tak jestem nasycony i jest po prostu lepiej.
A czuję się np. gorzej nie dlatego bo biorę suplementy, ale dlatego, że poprzedni tydzień nie brałem i teraz są tego efekty. No nie wiem, nie mam pojęcia.

Co do soli magnezowej, to moja partnerka po prostu prawie codziennie sobie ją wciera w ciało. Pod pachami, w nogi itd. Mówi, że jej to świetnie pomaga. Płucze też czasem usta.
Ja czasem też smaruję jak mam kontuzję, no i kąpię się raz w tygodniu w wannie z solą magnezową. Jakieś 30 minut leżenia. Oprócz tego oczywiście biorę normalnie codziennie wieczorem tabletkę.
Może tak spróbuj?

Co do smarwatcha, to mój jest stary, bo teraz jestem biedny jak diabli, ale sprawuje się super.
Zauważa się fajne zależności.
Czasem np. wydaje mi się, że spałem super, a okazuje się, że kręciłem się całą noc. A czasem odwrotnie, wydaje mi się, że się przebudzałem, a widzę, że w nocy było całkiem ok.
Ogólnie cieszę się jak mam np. 3 godzinne okresy bez ruchu, to dla mnie jest super noc. Czyli zasypiam, leżę godzinę bez ruchu, potem trochę się ruszam, za jakiś czas znowu godzina bez żadnego ruchu, znowu jakieś tańczenie w łóżku i znowu godzina mocnego snu.

Jak piłem, to miałem po zaśnięciu np. 100 minut bez jakiegokolwiek poruszenia. Teraz najdłuższe mam około 80 minut.
Odpowiedz
Próbowałem brać do południa, próbowałem kąpać się w tym, niewiele to dawało.

W ogóle przejrzałem fora i widzę, że bardzo dużo ludzi ma takie coś jako powikłanie po covid. Oczywiście pytaniem otwartym jest, czy nie mieliby przypadkiem takich samych objawów, jakby żaden covid się nie pojawił, a teraz po prostu wszystko do tego przypisują, jako że chorowała chyba większość populacji, więc siłą rzeczy każda choroba, jak teraz mamy, jest czasowo po covid dla większości ludzi.

Wiele razy ludzie pisali, że takie okresy bezsenności pojawiały się po silnym lęku, czyli kto wie, czy to nie jest po prostu nerwica, efekt napompowania organizmu hormonami stresu? Albo właśnie najzwyczajniej w świecie niski magnez? Może nawet tak było, że brałem ten magnez w okresach, gdy pogłębiały się stany lękowe, jako lek na nie, ale zbyt mało i zbyt krótko, by miał wpływ, a bezsenność wynikała nie z niego, tylko właśnie z tych okresów? Wczoraj go nie brałem, a spałem naprawdę fatalnie.
Odpowiedz
(03-31-2024, 02:27 PM)tomakin napisał(a): Próbowałem brać do południa, próbowałem kąpać się w tym, niewiele to dawało.

W ogóle przejrzałem fora i widzę, że bardzo dużo ludzi ma takie coś jako powikłanie po covid. Oczywiście pytaniem otwartym jest, czy nie mieliby przypadkiem takich samych objawów, jakby żaden covid się nie pojawił, a teraz po prostu wszystko do tego przypisują, jako że chorowała chyba większość populacji, więc siłą rzeczy każda choroba, jak teraz mamy, jest czasowo po covid dla większości ludzi.

Wiele razy ludzie pisali, że takie okresy bezsenności pojawiały się po silnym lęku, czyli kto wie, czy to nie jest po prostu nerwica, efekt napompowania organizmu hormonami stresu? Albo właśnie najzwyczajniej w świecie niski magnez? Może nawet tak było, że brałem ten magnez w okresach, gdy pogłębiały się stany lękowe, jako lek na nie, ale zbyt mało i zbyt krótko, by miał wpływ, a bezsenność wynikała nie z niego, tylko właśnie z tych okresów? Wczoraj go nie brałem, a spałem naprawdę fatalnie.

Szczerze współczuję, bo nikt nie lubi bezsenności.
Ja kiedyś sypiałem jak zabity. Kładłem się spać na plecach i tak wstawałem, jakbym nie ruszał się całą noc. Miałem to wypracowane przez lata. Codziennie zasypiałem o 23 i budziłem się bez budzika o 5 rano często co do minuty. Po prostu sobie to wyćwiczyłem.
Problemy zaczęły się kilka lat temu. Sypiałem gorzej, przebudzałem się, trafiał się zespół niespokojnych nóg, ja to nazywałem nietykactwo, bo nie znałem prawidłowej nazwy. Po prostu mnie wkurzało wszystko co dotykało mojego ciała. Z czasem to zniknęło i pojawia się bardzo rzadko, ale też nauczyłem się z tym walczyć psychicznie.
Kiedyś mnie to wkurzało, ale potem zaakceptowałem taki stan i starałem się myśleć o czymś przyjemnym ale nudnym. Albo ćwiczyłem karate w głowie (kata).
Jeżeli zdarzy mi się lekkie nietykactwo w nocy, to odkrywam się i doprowadzam do wyziębienia (okno otwarte). Gdy już czuję, że mi jest nieprzyjemnie zimno, przykrywam się kołdrą i to uczucie błogości pomaga mi z reguły szybko zasnąć.
Pewnie jest pełno książek radzenia sobie z tym, ale póki co jakoś sobie radzę.
Moim takim pomagaczem sprawdzającym się w większości sytuacji jest CBD.
Kiedy czuję się zestresowany bardziej niż zwykle, czuję, że mam np. podniesione ciśnienie, to biorę CBD i jest ok. Może działa jak placebo, kto wie, ale w większości przypadków pomaga.
Mój sąsiad z naprzeciwka miał problemy ze snem i poradziłem mu wiele suplementów.
Koniec końców przyznał się, że najbardziej mu pomogło CBD.
Może tego spróbuj?
Odpowiedz
Na początek nie wiem, czy nie spróbuję hydroksyzyny w mikrodawce, to mam akurat pod ręką. Kiedyś nawet chciałem ją przetestować z uwagi na to, że jest silnym lekiem przeciwhistaminowym, jakby reakcja na nią byłą mega mocno pozytywna, wiedziałbym, że problem leży w histaminie.

Eh, gdzieś tam tkwi praprzyczyna i póki jej nie znajdę, to takie cbd czy hydroksyzyna to łatanie dziur, zamiast wypieprzenia za burtę tego, co te dziury młotkiem wybija. Coś jest nie tak, czy to jakiś brak balansu składników odżywczych, czy jakaś choroba np hormonalna, czy może zła higiena myśli, prowadząca do nerwicy, czy może nawet problemy z oddechem / bezdechem, ale coś jest tam na początku, a bezsenność i inne rzeczy to tylko konsekwencja.

Wczoraj złapałem się na tym, że sobie medytowałem w pozycji na wznak, doprowadziłem się do stanu, że prawie odpłynąłem w sen, nagle wyrwało mnie z tego łapczywe łapanie oddechu. I faktycznie, jak teraz sobie przypominam, to czasami w złych pozycjach nie mogłem spać, bo się przyduszałem. Ale jak się ostatnio budzę po godzinie snu, to nie ma objawu duszności, nie budzę się łapiąc powietrze.

Teraz trochę namieszałem znowu, bo zacząłem brać MSM. To zawsze mnie pobudzało i mocno utrudniało zaśnięcie, ale ogólne korzyści zdrowotne MSM są raczej tego warte. No i pytanie, jak teraz odróżnić, czy to kwestia tego, czy może dużych dawek magnezu, które wziąłem. No i jeśli faktycznie po MSM są problemy, to warto zastanowić się, dlaczego. Ludzie biorą dużo większe dawki i kłopotów nie mają. Jakby tak znaleźć konkretny powód, dla którego MSM tak na mnie działa, to byłby świetny trop.

https://www.reddit.com/r/Supplements/com...rs_to_msm/

Tu gość poradził sobie megadawkami choliny, ale też molibdenem. Właśnie, molibden. Kurde, nie wolno wręcz brać dużych dawek NAC bez osłony molibdenu, totalnie o nim zapomniałem. A teraz brałem równolegle taurynę, NAC i MSM, wszystkie są bogatymi źródłami siarki.

No to jest dobry trop w sumie, nadmierna metylacja wywołuje u mnie tak bezsenność, jak i stany lękowe. Już nie raz to zaobserwowałem. Tylko co konkretnie z tą metylacją, bo ona odpowiada za miliard różnych reakcji w organizmie. I czy nie jest przypadkiem tak, że mam zbyt wolną, a jak dostarczę produktów, to organizm rusza z nią do przodu, by nadrobić zaległości?

Nic nie wymyślę, spróbuję molibden.

ps. zespół niespokojnych nóg to nie to samo, co nadwrażliwość na dotyk. Zespół to coś jak swędzenie wewnątrz łydki. Kto miał, ten nigdy tego z niczym nie pomyli.
Odpowiedz
Oprócz CBD dorzuciłbym też Amanita Muscaria, najlepiej w tabletkach. Już kiedyś o tym wspominałem, działa bardzo uspokajająco przed snem i daje przyjemne sny.

Mógłbym też poradzić tymczasowe przerzucenie się na sen co dwa dni zamiast codziennie i tę zarwaną noc spędzić aktywnie, ale to nie jest uniwersalna rada dla każdego i trzeba uważać. Po dwóch dobach zmęczenie może być na tyle duże, że zaśnie się bez problemów i prześpi całą noc.
Odpowiedz
No nie wiem, miałem tak, że w ogóle nie spałem prawie i dalej nie dawało rady zasnąć, tyle, że dodatkowo nie dawałem rady w ogóle funkcjonować Big Grin

Mi najbardziej zależy na jakimś rozwiązaniu, że tak powiem, permanentnym. Można całe życie na prochach, muchomorach czy czym tam, ale raz, że to sporo kosztuje, dwa, pozostaje nie rozwiązany problem. Jeśli tym problemem jest na przykład niedobór magnezu, to nie korygując go, podwajam ryzyko ciężkiej choroby serca czy udaru. Jasne, że lepiej brać proszki niż nie spać, bo bez snu przynajmniej u mnie w ogóle nie ma funkcjonowania.

Miałem już okres, że w momencie gdy zacząłem brać większe dawki magnezu, bardzo mocno poprawił się sen. Całkiem niedawno. Coś wtedy się stało. Jakbym mógł bez konsekwencji jeść po 300-400 mg magnezu dziennie, to stawiam, że w kilka miesięcy bardzo dużo by się w moim zdrowiu psychicznym zmieniło, może też w fizycznym.

Konkretnie tutaj była ta zmiana

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...05#pid8105

tylko przyczyny należałoby szukać tydzień - dwa wcześniej, wtedy pojawiły się skurcze mięśni, będące oznaką ucieczki z nich magnezu, a więc (zgaduję) przeniesienia tego magnezu gdzie indziej. Tak jakby nagle organizm zaczął ten magnez wykorzystywać i przyswajać.

Myślę, że na zapisy zmian w stanie zdrowia i składu zestawu supli, które pochłaniam, przydałby się tak naprawdę oddzielny wątek. Ciężko przebrnąć przez rozkminy, gdy się czegoś konkretnego szuka. Co robiłem przed pojawieniem się tych skurczy?

- potas
- b12
- kreatyna
- może Q10, witamina E, może trochę kwasu foliowego

Ni chu chu to się kupy nie trzyma.

...kreatyna?

https://www.sciencedirect.com/science/ar...2706000035

Wyraźnie niższy poziom kreatyny w mózgu u osób z zespołem lęku uogólnionego. Ale kreatyna znana jest z tego, że wywołuje bezsenność, a nie leczy ją.

No najmocniej by pasował potas do tego wszystkiego.

Zobaczymy, dziś w sumie 500 mg magnezu zeżarłem, dorzucę też potasu.
Odpowiedz
Wywalone tętno, rozrobiłem 5 gramów cytrynianu potasu, co daje jakieś 2 gramy potasu, wypiłem połowę, pomedytowałem, tętno spadło o prawie 15 uderzeń (dokładnie nie pamiętam, ile było), przy okazji lekko spadło też ciśnienie krwi, no ale to w granicach błędu pomiaru. Taki mini test, czy potas może mieć tu coś na rzeczy, chociaż oczywiście ciężko ocenić, czy to on, czy medytacja. No ale to raczej sygnał, że tętno nie jest podniesione na skutek nie wiem, gorączki, tarczycy czy czegoś, ale z powodu nerwicy. Skoro spada na skutek medytacji albo potasu, to raczej tu powinienem szukać przyczyny bezsenności, która u mnie wiąże się z podniesionym tętnem. Wypiję potem drugiego grama, pomedytuję jeszcze i zobaczę, czy spadnie bardziej, czy może wzrośnie po kolacji.
Odpowiedz
No, ciśnienie poleciało w dół, tętno nie zmienia się, tzn dalej jest niższe, niż przy pierwszym pomiarze. Ale ciśnienie rozkurczowe spadło o prawie 10.

Może to potas ma jakoś współgrać z magnezem? W końcu magnez reguluje jego poziom wewnątrz komórki. Niski potas znacznie zwiększa poziom noradrenaliny, zaś stres oksydacyjny wyrzuca go z wnętrza komórki nerwowej. Może przy połączeniu tego stresu z niedoborem magnezu, suplementacja samym magnezem wyrzuca zbyt dużo potasu z komórek nerwowych? Ci wszyscy ludzie, którzy nie mogli spać po magnezie, może problemem był nie wapń, jak zawsze podejrzewałem, ale właśnie potas?

Zagadka ludzi, którzy tak reagują na magnez, nie daje mi spokoju. Może to być coś z nadnerczami na przykład, wtedy dużo bardziej reaguje się na wszystko, co wpływa na poziom potasu i sodu.

https://www.youtube.com/watch?v=pBxWivhBdpA

to ciągle jest podawane jako rozwiązanie. No ale testowałem B1. Hum, nie jestem pewien, czy przy tym okresie "odporności" na magnez nie brałem właśnie B1 osłonowo. No i na pewno powinienem dołożyć sporo kwasu borowego, jeśli chcę, żeby w ogóle cokolwiek z tego magnezu weszło do wnętrza komórek.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości