This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No to zobaczmy, czy coś na reddicie piszą ciekawego

"You might want to try supporting sodium and potassium. Magnesium is notorious for lowering your sodium value. If that happens it induces adrenal fatigue. And, with adrenal fatigue you get insomnia of all kinds can't fall asleep and can't stay asleep."

Hmm, co napisałem 10 marca

"Zaparzę sobie lukrecję i wypiję wapń, zjem TROSZKĘ tryptofanu i zobaczymy." - lukrecja mocno podnosi kortyzol, likwidując to, o czym tam gość pisze, czyli "zmęczenie nadnerczy", pamiętam 2-3 dni ją piłem.

A to 12 marca

"No, pierwszy raz od dawna duże dawki magnezu, pierwszy raz od dawna porządny sen i obudziłem się wyspany. Może faktycznie coś z tym magnezem weszło w interakcję"

No i kolejny wpis

"Waking in the middle of the night is a cortisol/blood sugar issue."

Znowu kortyzol, cukier wiadomo, też jest problemem, będę coś z nim musiał zrobić, ale kortyzol się przewija i przewija, również w temacie obłączków. Tylko że bezsenność jest raczej wywołana wysokim kortyzolem, a nie niskim!

No i co się ciągle przewija - tiamina, tiamina, tiamina. Ale tego miałem w suplach w dość wysokich dawkach, czy w b complex, czy regularnie co jakiś czas w kapslach z tiaminą czy benfotiaminą.
Odpowiedz
No i jeszcze jedna rzecz, sporo osób pisze, że po magnezie spadł poziom wapnia, czego główne dwa objawy to bezsenność, ale też, uwaga uwaga, brak motywacji do działania i ciągłe wrażenie przemęczenia.

I to byłoby bingo, bo właśnie takie objawy miałem po tym, jak zacząłem brać te nowe suple, które wyciągają wapń z krwi i przesyłają go do kości, głównie kreatynę, ale tam coś jeszcze chyba było.

No dobra, powiedzmy że bezsenność to wina wapnia, spada po magnezie, ale coś zrobiłem i nagle mogłem brać magnez bez mega silnych objawów niskiego wapnia. Tylko co?

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8845718/

tu Q10 całkowicie wyleczył zaburzenia związane z niedoborem wapnia na poziomie komórki nerwowej.

Jakiś czas brałem P5P, co mogło wysycić organizm.

Jakiś czas brałem tiaminę, w tej b complex w której jest P5P tiaminy jest 25 mg, to całkiem sporo.

To może być efekt piracetamu.

...albo po prostu to efekt tego, że codziennie, od wielu miesięcy, biorę małe dawki D3 i magnezu. Takie coś pozwala stopniowo wysycić organizm, bez powikłań takich jak spadek wapnia po dużej dawce magnezu. Wysoki poziom D3 i magnezu wewnątrz komórki sprawiają, że organizm nie wpada brak równowagi na skutek zbicia poziomu wapnia suplementami magnezu.

Nie no, nie wiem, równie dobrze mogłem po prostu zjeść w te dni dużo wapnia i o tym nie pamiętać, bo diety nie zapisuję. Coś mi się kołacze po łbie, że jakoś w tamtym okresie wciągnąłem kiedyś cały ser pleśniowy taki duży, to jest ponad 1000 mg wapnia i zastanawiałem się, czy zapisać.

Pamiętam, jak w czasie gorączki wziąłem magnez i z miejsca miałem mega mocne zaburzenia rytmu serca, minęły od razu po wypiciu rozpuszczalnego wapnia. Po kreatynie, która też mocno "kradnie" wapń, miałem ciągłe odczucie zmęczenia. Niedawno znowu fascykulacje, które też są książkowym objawem zaburzenia wapnia na poziomie komórki nerwowej.

No kurcze, to musi być coś w tym kierunku, jestem pewien, że wapń gra główną rolę w moich problemach ze snem i zapewne też ze stanami lękowymi. Może również wpływać na resztę rzeczy związanych z ogólnym komfortem życia, ale bezsenność i stany lękowe najmocniej utrudniają mi funkcjonowanie. Tylko to nigdy nie jest takie proste, zazwyczaj wapnia w organizmie nie brakuje (zapasy w kościach są gigantyczne), problemem nie jest jego spożycie, tylko to, że nie jest prawidłowo wykorzystywany. Próby suplementacji wapniem w większych dawkach kończyły się tym, że pojawiały się kryształki w moczu.

Może pora uśmiechnąć się też do starej hipotezy, że to może mieć związek z miedzią, jako że niski poziom miedzi w diecie (albo jej zbicie cynkiem i żelazem) mocno utrudnia przyswajanie wapnia, a z kolei niski poziom wapnia mocno utrudnia przyswajanie miedzi?
Odpowiedz
Jak to się ma do tego że masa osób po suplementacji dawkami dużymi magnezu poprawia sen?

U mnie nasiliły się w momencie bezsenności mioklonie jak i uczucie spadania.
Odpowiedz
No właśnie, jak to się ma... nikt na dobrą sprawę nie wie. Zgaduję, że osoby z niskim poziomem wapnia / parathormonu / witaminy D3 / lizyny / czegoś innego co reguluje gospodarkę wapniem tak reagują na magnez, ale to takie moje zgadywanki. Nie ma o tym słowa w literaturze medycznej, nikt na forach internetowych nie podał rozwiązania, które działało u więcej niż 1 osoby.

Pewne jest, że mam tego wapnia za mało w diecie, mam też w diecie za dużo fosforu, co dodatkowo zaburza gospodarkę. Tej nocy spałem jeszcze gorzej, spróbuję nażreć się wapnia.

Eh, nie mogę sobie wybaczyć, że kilogram lizyny z rozpędu wyrzuciłem do śmieci, jak robiłem porządki.
Odpowiedz
(03-22-2024, 05:00 PM)tomakin napisał(a): Bilirubina, aspat, alat OK


Cholesterol trochę za wysoki.

OB dobre.

TSH 0.658, norma 0,350 — 4,940

FT3 2,91 przy normie 1,58 — 3,91

FT4 1,05 przy normie 0,70 — 1,48

No właśnie, jak to jest z tym cholesterolem. Jaki masz wynik?
U mnie ja, partnerka i córka mamy podniesiony cholesterol. Ja najwięcej. Nigdy nie mieliśmy z tym problemu, bo wegetarianie i odżywiamy się zdrowo, ale... ostatnio zwiększyliśmy znacznie spożywanie jajek. Średnio kupujemy 64 na markecie organicznym i zjadamy to przez 2 tygodnie. Często brakuje i musimy dokupywać.
Ale z drugiej strony czytałem trochę o tym, że ten cholesterol to trochę zaniżone granice, bo kiedyś wiązano to z chorobami serca itd. a nowsze badania pokazały, że to bzdura.
Więc w sumie nie wiem jak to tego podchodzić...
To samo z TSH, gdzieś tam wyczytałem, że najlepiej mieć około 2, czyli po środku. Ty masz podobnie do mnie, czyli dolna granica. Ja mam 0.8, ostatnio miałem 0.51.

A jaką masz bilirubinę?
Zawsze mnie wkurza, że nie wiem jak czytać te normy. Czy środek jest najlepszy, czy w niektórych przypadkach mieć lepiej dolną, albo górną granicę.
Na logikę środek powinien być najlepszy, ale pewnie nie zawsze tak jest.
Robiłem ostatnio badania, bo tu w UK są za darmo (większość) i oprócz cholesterolu mam wszystko w normie.
Tylko pytanie jak te normy traktować. Creatyna 64 (dolna granica), Potas 3.5 (dolna granica), Sodium 143, (górna granica), Ferytyna 100 (30-400 skala), bilirubina 12 (jak na chlanie takich ilości alkoholu, to super), D 107 (górna granica), cholesterol 5.8 granica jest 4.9.  Ostatnio miałem 4.2, przedostatnio 4.6. Zawsze w górnej, ale nie przekroczona. HDL cholesterol też przekroczony 1.6, granica 1.5, zwykle miałem 1.3, SE non HDL też przekroczony (cokolwiek to znaczy) granica 3.9 a mam 4.2.
Są jeszcze inne badania, ale nie mam pojęcia co oznaczają, białe krwinki, prostata i takie tam.
Ogólnie ciekawi mnie ten cholesterol i czy przestać żreć te jajka.
Problem jest taki, że ja jestem wiecznie głodny. Żarłbym jak świnia, bo ćwiczę 2 godziny dziennie, ale uważam, że jem za dużo. Co prawda waga nie jest zła, bo 74 kilo, ale chcę spaść do 69 kilo, aby zobaczyć jak to jest na średniej BMI, bo górną mam 79 a dolną 59 co raczej jest niedorzeczne.

Zastanawia mnie też jak to jest z tymi suplami. Bo w UK mają wywalone, czy jadłeś przed badaniami i czy brałeś suple. Chodzi o to, że po co usuwać suple z diety przed badaniami, skoro je przecież bierzesz regularnie, więc jak przestaniesz brać to zakłamiesz badania, bo przecież bierzesz je regularnie. Taka trochę pokręcona logika.
Odpowiedz
Z cholesterolem ważne jest, żeby nie nażreć się nawet dzień przed badaniem, bo wyjdzie podniesiony. 224 cholesterolu, norma do 190, bilirubina 0,9 norma do 1,2.

Jest sporo powodów, dla których cholesterol rośnie, nie tylko dieta, ale też ruch, w jednym badaniu po niecałych 2 tygodniach cholesterol spadł o prawie 60. Zaburzenia cukru mocno wywalają cholesterol. No, sporo ogólnie jest czynników, ale najważniejszy to ruch. Jajka też podnoszą, ale nie jakoś drastycznie mocno, na tyle słabo, że część badań w ogóle tego nie wykazuje.

Żadna dieta i żadne suple nie zastąpią ruchu, na tym się skup.

Cholesterol oczywiście wpływa na choroby serca, te "nowsze badania" to pewnie jakieś jedno z jakiegoś zimbabwe, które blogerzy stawiają jako żelazny dowód, obalający całą współczesną naukę.

U mnie akurat sprawa jest prosta, zapuściłem się i są efekty.
Odpowiedz
(03-24-2024, 11:59 AM)tomakin napisał(a): Z cholesterolem ważne jest, żeby nie nażreć się nawet dzień przed badaniem, bo wyjdzie podniesiony. 224 cholesterolu, norma do 190, bilirubina 0,9 norma do 1,2.


Żadna dieta i żadne suple nie zastąpią ruchu, na tym się skup.

Widzę, że mamy zupełnie inne skale w UK :-).
Co do ruchu, to jak pisałem ćwiczę średnio 2 godziny dziennie, taka mi wypada średnia na 7 dni, choć w weekendy oczywiście nie ćwiczę, więc ćwiczę trochę więcej od poniedziałku do piątku. 

U mnie problemu z ruchem nie ma. Co pół godziny wstaję od kompa i ruszam się kilka minut, a normalnie oprócz tego biegam, ćwiczę karate, oraz nawalam na orbitreku np. 90 minut na największym obciążeniu maszyny plus 10kg kamizelka na sobie. Więc to raczej nie tworzy problemu.

Sumując staram się spalać około 1000 kalorii dziennie.
Odpowiedz
Te skale zamiennie się używa chyba w zależności od tego, jaką maszynkę ma laboratorium. No powiedzmy, że mamy niemal identyczne poziomy całkowitego.

Sporo zależy też od tego, ile masz w diecie tłuszczu ogólnie, ile szybko przyswajalnych węgli, zwłaszcza cukru, ile błonnika. Dużo tam może być rzeczy, możesz też po prostu mieć wywalone geny. Już mniejsza z wynikami tarczycy, ale masz w diecie wystarczająco dużo jodu?
Odpowiedz
(03-24-2024, 05:38 PM)tomakin napisał(a): Te skale zamiennie się używa chyba w zależności od tego, jaką maszynkę ma laboratorium. No powiedzmy, że mamy niemal identyczne poziomy całkowitego.

Sporo zależy też od tego, ile masz w diecie tłuszczu ogólnie, ile szybko przyswajalnych węgli, zwłaszcza cukru, ile błonnika. Dużo tam może być rzeczy, możesz też po prostu mieć wywalone geny. Już mniejsza z wynikami tarczycy, ale masz w diecie wystarczająco dużo jodu?

Jako tako mam obrzydzenie do tłuszczy wszelkiego rodzaju od urodzenia, więc ich unikam jak mogę. Tak jak pisałem zawsze cholesterol miałem w normie, ale zmienił się nam wszystkim odkąd zaczęliśmy jeść jajka. Stawiam na jajka, ale mogę się mylić.
Staram się odżywiać zdrowo od zawsze, choć każdy pewnie tak mówi. Jestem wegetarianinem od 40 lat. Co do cukru, to też niby staram się unikać, ale jem np. 2 jabłka dziennie. Dodatkowo około 20 gram gorzkiej czekolady. To takie moje słabości. Czarna 80-90% czekolada 2 x dziennie po ok. 10 gram, ale to robiłem od zawsze, a teraz pomniejszam te ilości.
Łykam jod dosyć regularnie, dodatkowo kelp ostatnio bardzo regularnie. Z jodem więc też powinno być ok.
Chleb domowej roboty z organicznej mąki płaskurki na zakwasie żytnim organicznym. No ogólnie staram się żreć zdrowo, więc ten cholesterol mnie dziwi, ale jeżeli to jakiś problem, to po prostu ograniczę jajka, choć wolałbym nie :-)
Zastanawiam się na ile naprawdę ten cholesterol jest niebezpieczny.
Ogólnie prawie zero kupowanego przetworzonego żarcia. Wszystko bio/organiczne. Dodatkowo kiełki, różne zielonki (spiruliny, trawy jęczmienne itd. do picia) olej z wiesiołka.
Pomarańcze bio prosto z farmy, dosłownie prosto z drzewa. Oliva z oliwek prosto z małych prywatnych wytłoczni. Chodzi o to, że szukamy takich rzeczy i okazuje się bardzo często, że jest taniej niż np. w tesco sprowadzić pomarańcze od farmera zerwane dzień wcześniej i wysłane do nas DHL, czy coś w tym stylu. Od momentu zerwania do wysłania mija kilka dni.

Oczywiście raz na jakiś czas pozwalam sobie na grzechy, bo inaczej życie nie ma sensu. Na święta domowej roboty ciasta, tłusty czwartek domowej roboty pączki itd. Paluszki raz w miesiącu. Frytki raz na 3 miesiące, czasem doritos, czy coś w tym stylu.
Suple też staramy się kupować najlepsze jakie są. Np. Omega 3 z EnzOmega, które są ponoć najlepsze na rynku. itd.
Cola 3-4 razy w roku itd.
Wydaje mi się, że w miarę jest ok.
Odpowiedz
No właśnie, omega 3 to byłoby następne pytanie, ale widzę, to też ogarnięte.

No nie wiem... karnityna? Tego też może mocno brakować na diecie wege, a niedobór prowadzi do wzrostu cholesterolu. Kwestia tego, czy Wasze organizmy potrafią to dobrze syntetyzować, jak nie, suplementacja byłaby mocno korzystna, z wielu powodów, nie tylko o cholesterol chodzi.

Tauryna? Też jej brakuje na diecie wege, też niski poziom sprawia, że cholesterol może wywalić w kosmos.

Kreatyna w badaniach nawet ludziom, którzy jedzą mięso, poprawiała frakcje cholesterolu, chociaż nie obniżała całkowitego. Może jej bardzo niski poziom, jak u wege, może prowadzić do podwyższenia?

https://wegetarianizm.vegie.pl/

tu masz wszystkie możliwe rzeczy związane z dietą wege. Zwracam uwagę na dietę wege, bo z tego co piszesz, robisz raczej wszystko jak trzeba, ale jest opcja, że po prostu masz jakiś nietypowy niedobór, właśnie jakaś karnityna czy coś równie egzotycznego. To jest o tyle ważne, że niski poziom tych substancji może mieć fatalny wpływ na inne rzeczy, przykładowo tauryna jest niezbędna do prawidłowej regeneracji niektórych struktur oka, niski poziom karnityny może prowadzić do uszkodzenia serca, a brak kreatyny może między innymi obniżać gęstość kości, przyspieszając osteoporozę.

(właśnie piję trzeci wapń tego dnia, to razem 900 mg będzie)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 4 gości