This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ja miałem lęk przed ludźmi z powodu rumieńców na twarzy. Po latach one okazały się zaleta, zwłaszcza jak szczeka zrobiła się bardziej kwadratowa, ale jak miałem 20-22 lata to bałem sięwsiadać do autobusu (SERIO!), że wszyscy na mnie patrzą. Interakcje z dziewczynami? Tak, ale w większym gronie z kolegami, albo po 1-2 piwach kiedy rumieńce w głowie mozna było zwalić na alkohol.

Myślałem, że każdy na nie patrzy a dziewczyny myslą, ze mi się podobają. Dorobiłem się ogromnej fobii społecznej. Trzymała mnie ok. 4 lata. Mineła jak wyprowadziłem się z domu i znalazłem celowo mieszkanie gdzie poza mna mieszkały 4 dziewczyny.

I od tamtego czasu spokój (tzn. ok 3 miesiące lek mijał ale jak już minął - nie wrocił)
Odpowiedz
No, metoda odczulania, to co opisałem na stronce o nerwicy. Takie lęki przed konkretną rzeczą znikają, jeśli będziemy przez długi czas blisko ich źródła. Tylko ważne jest, żeby to było codziennie (w ostateczności co kilka dni) i żeby nie uciekać, gdy lęk się pojawi, bo wtedy mózg uczy się, że rzecz, która wywołuje strach, faktycznie jest groźna, w końcu gdy się od niej oddalamy, to lęk mija, więc to znaczy, że jest się czego bać. Nielogiczne i głupie, ale tak działa mózg. Dlatego fobię miałeś kilka lat, a potem w kilka miesięcy minęła. Jakbyś nie wymusił tego mieszkania z laskami, to byś mógł mieć nawet do teraz.

Z lękiem przed podróżą jest o tyle gorzej, że nie można zamieszkać w autobusie czy pociągu. To nie lęk przed pająkiem, gdzie wystarczy trzymać takiego w słoiku. Trzeba kilka godzin dziennie poświęcać na jeżdżenie bez celu, to kosztuje pieniądze, ale przede wszystkim czas. Jeszcze krótkie podróże czerwonym autobusem miejskim jako tako przejdą, ale dalsze odległości to już problem.

Na szczęście mieszkam na końcu najdłuższej linii w mieście, 15 kilometrów, bardzo małym kosztem będę mógł dość długo "trenować", stopniowo zwiększając odległość, aż całkowicie zniknie na danym odcinku strach i potem przechodzić na większą. Słuchawki na uszy, dobry audiobook i można szaleć, jest z 5 lasów z trasami turystycznymi po drodze.
Odpowiedz
No to wracamy do zestawu supli. Badania zrobione, czekam na wyniki.
Odpowiedz
No, są wyniki. Rozjazd w białych krwinkach, ale to normalne po tej infekcji, którą niedawno miałem.

Krwinki OK, MCV jak zawsze nieco podwyższone. Odkąd pamiętam takie właśnie mam.

Sód dobrze, potas dobrze, jakieś APTT dobrze.

Bilirubina, aspat, alat OK

Wszystkie wskaźniki pracy nerek OK, badanie moczu OK

Cholesterol trochę za wysoki. Nie dziwi mnie to, no ale muszę coś z tym zacząć robić jednak.

Glukoza 98, przy normie do 99. Tu stanowczo coś trzeba zrobić.

OB dobre.

TSH 0.658, norma 0,350 — 4,940

FT3 2,91 przy normie 1,58 — 3,91

FT4 1,05 przy normie 0,70 — 1,48

Wyniki tarczycowe samych hormonów po prostu idealne, niemal pośrodku normy.

No i dalej nie ma odpowiedzi na pytanie, skąd objaw Terry'ego. Pojawia się w niewydolności serca, zaburzeniach tarczycy, nerek i wątroby. Wszystkie te rzeczy mam idealnie sprawne.

No dobra, można przyczepić się do tego, że TSH mam bardzo mocno blisko dolnej granicy, jej przekroczenie świadczyłoby o nadczynności. 0,66 przy normie 0,45 (taką przyjmuje się na świecie) to trochę za blisko jak na mój gust, szczególnie że stres podwyższa TSH, a ja ostatnio miałem sporo stresu, plus samo pobranie denerwowało mnie mocniej niż przeciętną populacji, agorafobia to nie tylko lęk przed podróżą, ale też przed zamknięciem w pomieszczeniu z którego nie można wyjść. Ale nawet jeśli ta tarczyca jest nieco zbyt mocno aktywna, to przy takim TSH nie powinno być objawów, a już na pewno nie zmian w układzie krążenia.

Z innej beczki, ziom przyjechał i jeździliśmy jego samochodem parę godzin, właśnie wróciłem. Jakbym tak codziennie jeździł byłoby to naprawdę mocno korzystne dla mojej agorafobii, na początku prawie chciałem z tego samochodu uciec.

No dobra, tarczycę można wykluczyć jako główną przyczynę zaburzeń lękowych. Ludzie z nerwicami lękowymi wywołanymi subkliniczną nadczynnością tarczycy mają hormony FT3 i FT4 wywalone poza normę, ewentualnie na jej goranicy, TSH jest u nich poniżej 0,1 a często nawet poniżej 0,01. Nawet jeśli mam tarczycę TROCHĘ zbyt mocno aktywną, to może to jedynie w niewielkim stopniu zwiększać stany lękowe, ich główna przyczyna musi tkwić gdzie indziej.
Odpowiedz
Wracam do kombinowania, skąd te okresy bezsenności, bo znowu jest gorzej. Wklejam co napisałem po ostatniej poprawie, lista możliwych przyczyn:

"- w końcu uzupełniła się B6 w formie P5P
- jakoś zadziałała biotyna
- zadziałały przeciwutleniacze, głównie witaminy E, C i melatonina, ale też trochę luteiny i zeaksantyny
- potas
- B12 lub kwas foliowy
- uzupełniła się witamina D3
- jakoś zadziałał koenzym Q10
- kreatyna
- z lekkim opóźnieniem zadziałała kwercetyna lub berberyna
- podobnie z opóźnieniem zadziałała karnityna, może dzięki równoległemu braniu berberyny, blokującej niszczenie karnityny w jelitach"

Dobrze, że to zapisuję, bo już sobie wmówiłem, że mogła też zadziałać miedź, patrzę, a tam dopisane "miedzi nie brałem".

Na przemian brałem i odstawiałem różne rzeczy, ale na pewno od tamtego czasu nie brałem

- kwasu foliowego
- dużych dawek witaminy C
- luteiny
- biotyny
- Q10 w większych dawkach.
Odpowiedz
Pewnie już widziałeś, ale wrzucam na wszelki wypadek.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5922674/
Odpowiedz
O, fajne.

No ale nie no, ta tarczyca jest na tyle zdrowa, że nie może wywoływać aż takich objawów. Może hormony tarczycowe są delikatnie podniesione ponad optymalną dla organizmu wartość, np z powodu jakiegoś bardzo małego guzka czy cysty, co sprawia, że tsh jest lekko poniżej optimum, ale właśnie, DELIKATNIE. Warto to obserwować, bo nawet takie delikatne podniesienie może znacznie zwiększać ryzyko niektórych chorób serca czy udaru, ale na pewno nie to odpowiada za problemy. No zawsze jest opcja, że np wczorajsza kąpiel zmieniła wyniki, ale to już trochę sfera fantazji. Faktem jest, że odwodnienie może zmienić wyniki badań tarczycy, przy czym kąpiel to nie tylko odwodnienie, ale i ucieczka elektrolitów. Na pewno wpłynęło to na wyniki badań moczu, ale nawet jakby zmieniło poziom hormonów tarczycy, byłaby to lekka zmiana.

Z wyników wychodzą dwie rzeczy, trzeba trochę zadbać o cholesterol i trochę o cukier.

Z supli, konkretnie przyjrzeć się cysteinie, czy jej mega dawka nie cofa objawu Terry'ego. To był bardzo szybki i bardzo silny efekt. No i spróbować wyłapać, czy któryś suplement przypadkiem nie sprawił, że mogłem brać magnez i nie mieć po nim silnej bezsenności. Tylko tam za bardzo niewiele na tej liście zostało... zobaczymy z kwasem foliowym.
Odpowiedz
Moja mama ma w badaniach glukozy na czczo stan przedcukrzycowy, ale jak robili krzywę cukrową to wyszła w normie. O czym to świadczy? Hemoglobina glikowana też w normie.
Odpowiedz
O niczym szczególnym. To często taki absolutnie pierwszy etap początków cukrzycy, który może nigdy nie przejść do następnego.
Odpowiedz
Taka rozkmina mnie naszła, odnośnie tego, że niedawno bardzo poprawiła mi się jakość snu i zastanawiałem się, czy to od któregoś suplementu.

Nie ma opcji, żeby objaw Terry'ego czy problemy z pamięcią miały źródło w np niskim poziomie kwasu foliowego. Były okresy, gdy miałem takich rzeczy bardzo dużo tak w diecie, jak i w suplach. Jak patrzę na listę tego, co brałem przed poprawą, to tam nie ma nic chyba, co mogłoby odpowiadać za wieloletnie problemy.

Co z kolei mogło mieć taki wpływ? Napisałem wtedy:

"No, pierwszy raz od dawna duże dawki magnezu, pierwszy raz od dawna porządny sen i obudziłem się wyspany."

No nie, to MUSIAŁ być magnez. Tylko on zawsze mocno pogarszał u mnie jakość snu. Coś sprawiło, że ten mechanizm pogarszania się wyłączył.

I wracamy do problemu, który już wiele razy próbowałem rozwiązać, bez większych rezultatów. Jaki to konkretnie mechanizm odpowiada za to, że po magnezie nie mogłem spać? Miałem tu kilka hipotez, w tym

- spadek poziomu wapnia we krwi
- zwiększenie stężenia noradrenaliny
- zwiększenie aktywności hormonów tarczycowych
- podniesienie poziomu serotoniny

Na pewno mam zbyt mało magnezu wewnątrz komórek, na pewno powinienem podnieść jego poziom we krwi. Ale co sprawiło, że to podniesienie nie miało już skutków ubocznych?

Raczej nie chodzi o sam wapń, bo wtedy go nie brałem, chociaż może po prostu coś zablokowało spadek jego poziomu? Nie o tarczycę, to sprawdziłem badaniami.

Potas potem testowałem i poprawy snu nie było, ale może potas działa tak, że neguje efekt nadmiaru magnezu? Może trzeba brać równocześnie jedno i drugie, żeby np nie podnosiła się noradrenalina?

No tak czy tak teraz widzę, że robiłem wszystko źle. Testowałem różne rzeczy, które brałem przed poprawą snu, ale nie brałem razem z nimi magnezu, który jest tutaj kluczowy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości