This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
...kurde dosłownie kilka wzmianek przez cały okres istnienia tej społeczności, kilka osób pisało, że lekko pomaga, kilka że nie pomaga. Biorąc pod uwagę, że to musi być długotrwała terapia dość wysokimi dawkami, żeby dała jakikolwiek efekt (dopiero wysokie naprawdę podniosą poziom we krwi, a wysycanie komórek trwa długie miesiące), mogło być tak, że brali zbyt mało i zbyt krótko. No i mamy próbę może 5 osób.

Wiesiołkowy tak czy tak powinienem pić, dla ogólnego zdrowia. Może powinienem sobie jakiś rytuał zrobić, wypisać kilka supli, które MUSZĘ brać, dołączyć je do porannej kawy? Mam ten olej w szafie i powoli jełczeje, parę miesięcy temu pisałem i będę pił codziennie...
Odpowiedz
"Co więcej, ciężka depresja lub stany lękowe - dwa zaburzenia łączące się z podwyższonym poziomem glikokortykoidów - mogą ograniczać liczbę dendrytów i kolców w hipokampie."

Z książki "Zachowuj się" Roberta Sapolskiego (Albo Sapolskogo?).
Pewnie nic nowego dla Ciebie, ale pomyślałem o tym co piszesz o problemach z pamięcią i stanami lękowymi.
Odpowiedz
No ogólnie wiadomo, że stres pogarsza pamięć i ogólnie sprawność mózgu, ale tu zawsze będzie problem, na ile u mnie wynika to ze stresu, a na ile z innych czynników. Na pewno krew nie dopływa mi tam, gdzie trzeba, co widać po bladych paznokciach, kilka dni temu nawet kumpel zwrócił uwagę, że są nienormalnie jasne. Brak naczynek krwionośnych, albo naczynka tak obkurczone, że nic tam prawie nie płynie. Jeśli podobny brak dopływu krwi jest w mózgu, to nie ma opcji, żeby to działało jak powinno. Podobnie z bieganiem, nagle przestałem mieć wydolność tlenową, znikła, z poziomu gdy prawie każdego mogłem przegonić, do stanu niższego niż u emerytów. Nie wiem dokładnie, jaki mechanizm za to odpowiadał, ale przypuszczalnie to również wynikało z odcięcia dopływu krwi.

Ani brak dopływu krwi do paznokci (jedyne miejsce, gdzie to widać, no może jeszcze dziąsła, wszystko inne jest pokryte skórą), ani mocno obcięta wydolność tlenowa nie wynikają ze stresu. Jeśli te dwie rzeczy się poprawią i dalej będą problemy z mózgiem, wtedy będzie można przyjąć, że problem wynika ze stresu czy stanów lękowych.

Oczywiście warto robić ćwiczenia relaksacyjne, warto na inne sposoby walczyć z nerwicą, ale najważniejsze problemy to te, które widać gołym okiem. Równie dobrze może być tak, że stany lękowe to efekt przytkania naczynek krwionośnych i tylko tego, że ich odetkanie z miejsca postawi mnie na nogi. Bo na pewno nie działa to w drugą stronę, stres sam z siebie na pewno nie zmniejsza dopływu krwi w aż takim stopniu.
Odpowiedz
Myślę jeszcze o tym przypadku gościa z reddit. Dopiero metylokobalamina i dopiero w formie pod język postawiła go na nogi, ale do tego stopnia, że nawet zaczęły mu odrastać włosy, które kiedyś wypadły, nie mówiąc o tym, że pojawiły się obłączki.

Jest książka, już nie pamiętam tytułu, ale autor tam opisuje, że ukryte niedobory B12 to powód bardzo wielu chorób współczesnych ludzi. Opisuje wiele przypadków wyleczenia, co może i jest zmyślone, ale mamy też tysiące opisów w internecie, jak ludzie mieli po prostu dramatyczną poprawę po tym, jak zaczęli brać zastrzyki albo megadawki doustnie.

Tak myślę, czy tu w ogóle jest jakiś sens. W końcu B12 w suplach jest w naprawdę bardzo dużych dawkach, setki, tysiące razy wyższych, niż mają w diecie kultury pierwotne czy małpy. Nawet uwzględniając niską przyswajalność limitowaną czynnikiem Castle'a (dobrze pamiętam?), i tak ludzie, którzy biorą po prostu czasem suple, mają poziom o wiele wyższy, niż średnia populacji. To dotyczy tego gościa z reddit, który wcześniej brał często zwykłą B12, to dotyczy na przykład mnie. Czy może tu istnieć jakiś mechanizm, który sprawia, że ta B12 się nie wiem, nie przyswaja, nie jest wykorzystywana? Czy może być nawet tak, że B12 którą brałem wcześniej, to była podróbka? Obłączki odrosły mi po preparacie na receptę.

Już mniejsza o mnie, ale czy jest sens polecać to ludziom, którzy wg autora książki mają niedobory, czyli osobom z depresją czy nerwicą? Przeglądam badania kliniczne i jakaś tam poprawa była, np tutaj

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3856388/

ale to nie jest jakaś dramatyczna zmiana. Na dobrą sprawę, to może być wynik przypadku. Duże dawki B12 mogą po prostu mocno "podkręcić" tarczycę, co tłumaczyłoby tak niewielką poprawę u pacjentów w badaniu wyżej, jak i u tego gościa z reddit. Ta witamina bardzo mocno wpływa na funkcję tarczycy, a ona z kolei jest już ściśle powiązana z wielkością obłączków. Już szczególnie włosy są tutaj wskaźnikiem, bo ich wypadanie jest powiązane z tarczycą, a nie z B12.
Odpowiedz
tomakin napisał(a):Jest książka, już nie pamiętam tytułu, ale autor tam opisuje, że ukryte niedobory B12 to powód bardzo wielu chorób współczesnych ludzi.
Ta? https://www.taniaksiazka.pl/niedobor-wit...10879.html
tomakin napisał(a):ale to nie jest jakaś dramatyczna zmiana.
Na dodatek, w tym badaniu nie było grupy placebo.
"We did not give sham injections to the control group. A placebo response due to injections may be responsible for the significant improvement in the treatment group."
Odpowiedz
A czort wie, pewnie ta, to jakoś z 15 lat temu mocno było popularne za oceanem.

O, jedna ważna rzecz. Od kilku dni regularnie biorę potas. Zdaje się, że mocno pomaga na bezsenność, no ale tu ciężko ocenić, bo z nią jest tak, że kilka dni w ogóle nie mogę spać, a potem jest spokój i idealny sen. Potas to dość istotna sprawa, bardzo pomaga na ogólne zdrowie, zmniejsza ryzyko chyba wszystkich chorób cywilizacyjnych, a do tego jest bardzo, ale to bardzo skuteczny w nerwicach i stanach lękowych.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...6522026995

tu jakieś badania z Afryki, czyli wiarygodność znikoma, no ale potas był cudownym wręcz lekiem przeciw cukrzycy.

Z ciekawostek, jaka komedia jest w badaniach

Chlorek potasu bardzo mocno zwiększa ryzyko raka żołądka

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7585582/

Chlorek potasu bardzo mocno zmniejsza ryzyko raka żołądka

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full....tb01843.x

No i bądź tu człowieku mądry Big Grin

Może kwestia tego, że w pierwszym badaniu użyto bardzo dużych stężeń, które faktycznie mogą działać drażniąco, a w drugim stężenie było na tyle małe, że głównym efektem dla organizmu było zwiększenie stężenia potasu w diecie?

No nic, efekt finalny jest taki, że za cholerę nie wiemy, czy potas naprawdę zmniejsza ryzyko nowotworów. Ciągle mamy tylko poszlaki.
Odpowiedz
Nie wiem, czy to efekt tych supli, które ostatnio biorę, ale jestem cały czas totalnie przemęczony. Próba rozpoczęcia jakiejś pracy to wyczyn, a nawet jak zacznę, to nie mogę się na niczym skupić. Snuję się jak zombie i marnuję cały dzień.

Zakładając, że to efekt uboczny supli, widzę tu kilka scenariuszy

- Q10 zadziałał jak u Nawaphona, ludzie piszą, że to może być efekt obniżenia ciśnienia (mam OK, nawet zbyt wysokie), albo obniżenia kortyzolu (to już bardziej). Podobne objawy miałem po cynku, który mocno obniża kortyzol. Mam na to nawet lek, lukrecję, która blokuje rozkład kortyzolu. Zresztą, z moich supli kilka działa podobnie, obniża kortyzol.

- spada mi poziom wapnia, na skutek supli, które go zużywają, zwiększając wbudowanie w kości, a nie biorę wapnia od jakiegoś czasu.

- poleciała serotonina.

Najbardziej pasuje mi zbyt niski kortyzol, który zresztą często jest łączony tak z zanikiem obłączków, jak i z niektórymi zmianami na paznokciach. Kto wie, może mam walnięte gdzieś szlaki metaboliczne wytwarzania kortyzolu, może np na skutek zbyt niskiej podaży omega 6 i zablokowania przemiany w ich aktywne formy?

Zaparzę sobie lukrecję i wypiję wapń, zjem TROSZKĘ tryptofanu i zobaczymy.
Odpowiedz
A może jakieś sokole oko wypatrzy, czy zmieniła się tu wielkość obłączków?

https://www.researchgate.net/figure/Chan..._341228030

Chyba w ogóle nie ma, ani przed ani po. Podobnie tutaj:

https://onlinelibrary.wiley.com/cms/asse...0001-m.jpg

to wszystko są zdjęcia paznokci pacjentów z silnym niedoborem kortyzolu. Dawno temu wklejałem zdjęcia paznokci przed i po operacji guza przysadki albo czegoś podobnego, tak czy tak, była tam silna zmiana kortyzolu i zmieniła się chyba wielkość obłączków, ale zdjęcie było tak niewyraźne, że nie było pewności.

https://casereports.bmj.com/content/12/3/e227200

tu też są zdjęcia paznokci przed i po, też niewiele widać.

No i jest ten artykuł, gdzie opisano przypadki bardzo dużego wzrostu obłączków na paznokciu, który był smarowany syntetycznym kortyzolem.
Odpowiedz
Jeden pijak na osiedlu ma GIGANTYCZNE obłączki, do tego zmiany jak w zespole Cushinga, gdzie organizm jest zalany kortyzolem. No ale patrzę, pojawiło się coś nowego odkąd ostatnio w tym kierunku szukałem

https://casereports.bmj.com/content/bmjc....large.jpg

Obłączki przy zespole były małe, po jego wyleczeniu nie zmieniły się. Jakieś zdjęcia inne znalazłem już nie przed - po, ale w czasie trwania choroby, obłączki nie są powiększone.

Może jakieś inne zdjęcia się pojawiły w wyszukiwarkach...

https://musculoskeletalkey.com/wp-conten...1_HTML.jpg

tu prawa ręka ma porażenie nerwów autonomicznego układu nerwowego, według kilku artykułów zanikają wtedy obłączki. Na kciuku na pewno jest, ale co z resztą palców?

https://blogs.biomedcentral.com/on-medic...e-full.jpg

podobnie tutaj, są mniejsze czy nie są?

https://www.semanticscholar.org/paper/PR...4/figure/1

to już chyba wklejałem, obłączek dużo mniejszy, ale jest opcja, że po prostu skórka jest tak opuchnięta, że na niego zachodzi.

dobra MAM, dopiero yahoo znalazło:

https://cdn.mdedge.com/files/s3fs-public...1_AB_0.jpg

tu wyraźnie widać lewą rękę, gdzie są obłączki

https://cdn.mdedge.com/files/s3fs-public...ig2_AB.jpg

tu prawą, gdzie obłączków nie ma. Efekt wypadku samochodowego i uszkodzenia nerwów.

To oczywiście dalej nie jest jakąś bardzo dobrą wskazówką, bo w tej chorobie nerwy są całkowicie sparaliżowane, co więcej, sparaliżowane są wszystkie, jest też stan zapalny, są wolne rodniki, jest opuchlizna, no dużo się tam zmienia. Ale potwierdza się to, co było w tych artykułach, obłączki potrafią zniknąć na tylko jednej ręce, gdy nastąpi uszkodzenie nerwów autonomicznego układu nerwowego.
Odpowiedz
Kurcze... bardziej mnie to wybiło niż nakierowało. Chciałoby się powiedzieć "dobra, wiemy, że to nie jakaś ogólna rzecz, typu poziom jakiejś witaminy, wiemy, że to muszą być komórki nerwowe!". No dobra, ale tu mamy sytuację, gdy one nie działają jedynie słabiej. One w ogóle nie działają. A co, jeśli gdy działają trochę słabiej, to zmian w wielkości obłączków nie ma? Gdy te zmiany pojawią się dopiero, gdy nerwy całkowicie albo niemal całkowicie odmówią posłuszeństwa?

To by oznaczało, że to nie komórki nerwowe odpowiadają za zmiany w wielkości obłączków w takich chorobach, jak marskość wątroby, niewydolność nerek, HIV/AIDS czy depresja. I dalej może być tak, że za wielkość obłączków odpowiada jakiś nie wiem, hormon, jakaś substancja, grupa substancji działająca synergicznie, a komórki nerwowe są niezbędne tylko po to, by wysłać sygnał wywołany tą konkretną substancją.

Porównując to z samochodem, to trochę tak, jakbyśmy odkryli, że po usunięciu benzyny silnik przestaje pracować. Nie oznacza to, że jeśli bak będzie tylko do połowy pełny, to będziemy jechać 2 razy wolniej, a dolanie do baku benzyny sprawi, że pojedziemy szybciej.

No super, wiemy, że to lokalny proces, który MUSI być sterowany za pomocą nerwów autonomicznego układu nerwowego. Ale takich procesów jest od cholery i ciut ciut, wszystkie niemal są na jakimś etapie sterowane. Nawet rozszerzenie i obkurcz naczynek krwionośnych odbywa się w dużej mierze na zasadzie odebrania sygnału od komórki nerwowej. Właśnie, a co, jeśli to coś zależne od sygnału tylko pośrednio? Przy tej chorobie rośnie poziom stresu oksydacyjnego w tylko jednej ręce, pojawiają się w niej stany zapalne, zmienia się przepływ krwi. Zmienia się lokalnie cała chemia.

No właśnie, co się zmienia lokalnie? I tu jest problem, bo za bardzo nie ma badań. Sprawdzali, czy stres oksydacyjny jest podniesiony, ale we krwi, a nie w tkankach chorej ręki czy nogi. Objawy znacznie się zmniejszają po podaniu przeciwutleniaczy, stąd wnioskuję, że w jednej ręce wolne rodniki szaleją, w drugiej nie, zapewne na skutek upośledzonej obrony, gdyż nie jest ona prawidłowo sterowana z uwagi na brak aktywności układu nerwowego. Są zmiany w układzie krążenia, przytkanie przepływu krwi przez drobne naczynka. Są wreszcie zmiany w gęstości i aktywności mitochondriów.

Yhh... no bardzo obiecujący kierunek, ale idealnie by było, jakby sprawdzić efekty lekkiego zwiększenia / zmniejszenia aktywności przywspółczulnego, np na grupie pacjentów biorących leki które na to wpływają. Całkowite odcięcie nerwów to jednak zbyt duża zmiana.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 6 gości