This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No i wracam do piracetamu. Będzie połączenie 3 czynników, które podejrzewam o poprawę w 2020, P5P, piracetam i Q10.
Odpowiedz
Ex mi podrzuciła fajne obrazki, z pracy nad agorafobią. Drabina lęku to się nazywa czy jakoś tak, przykład walki z lękiem przed jazdą autobusem, gdy człowiek boi się, że dostanie ataku gdy nie może wysiąść.

1. 54 razy (!) jazda 1 przystanek z osobą towarzyszącą, stojąc blisko drzwi
2. 38 razy jazda 1 przystanek bez osoby towarzyszącej, stojąc blisko drzwi
3. 21 razy jazda 3 przystanki, stojąc blisko drzwi
4. 19 razy jazda 5 przystanków, stojąc daleko od drzwi
5. 15 razy jazda 2 różnymi autobusami kilka przystanków, daleko od drzwi
6. 25 razy dojazd autobusem do miejsca zamieszkania przyjaciela

Co zwraca uwagę - liczba powtórzeń, po której spada poziom lęku. 172 razy w sumie, a efektem jest brak reakcji lękowej na podróż autobusem przez te powiedzmy 10 przystanków. Przy cenie biletu 4 zł to jest już całkiem poważna suma, nie mówiąc o czasie, gdyby robić to codziennie, to zajmie niemal pół roku.

U mnie jest dużo, dużo luźniej, spokojnie mógłbym zacząć od ostatniego punktu, czy nawet punktu po nim (jazda pół godziny) ALE - co dalej? Przeskok z jazdy czerwonym autobusem miejskim do jazdy do innego miasta to jest poważna sprawa.

Hmm... może jazda pociągiem na krótkim dystansie, albo autobusem do powiedzmy szklarskiej poręby.

Trzeba o tym poważnie pomyśleć. Ze 30 podróży na średni dystans czerwonym, ze 30 na duży dystans, a potem można zastanawiać się nad następnym krokiem.
Odpowiedz
...a może jakiś miesięczny na pociąg? Kurcze, może są jakieś inne opcje, pozwalające tanio jeździć.

Wracam do melatoniny, jeśli idzie o suple. I naprawdę powinienem pomyśleć o żelazie, ciągle mam problem z zespołem niespokojnych nóg.

Może w tym kierunku powinienem trochę pokombinować. Dlaczego ciągle mam zespół, co sprawia, że żelazo nie przyswaja się jak trzeba? Bo gdzieś tutaj jest zależność. To trochę tak, jakby to żelazo przelatywało przez organizm, ewentualnie szorowało po wszystkim, zamieniając się w wolne rodniki, ale nie było odkładane tam, gdzie trzeba.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8868060/

tu wyszło, że ludzie z zespołem mają podniesiony poziom niektórych pierwiastków.

Reddit nie jest pomocny, ludziom pomaga czasem magnez, czasem żelazo, czasem tyrozyna.

Badania wskazują na przeciwutleniacze, ale to badania z bananowych republik.
Odpowiedz
Wróciłem do żelaza. Co 2 dzień 4 tabletki ascoferu. W zasadzie mam już komplet tych supli, które brałem przed infekcją, żelaza najbardziej się bałem, bo ono jest "pożywką" dla bakterii.

U brata objawy są nawet mocniejsze niż u mnie, czyli to nie jest jakieś osłabienie odporności, po prostu taka silna bakteria krąży.
Odpowiedz
Ze skórą głowy jest cały czas źle. To, co ostatnio biorę, raczej nie ma pozytywnego wpływu, ewentualnie po infekcji ciągle jestem osłabiony. Przydałoby się ustalić, co odpowiada za fale pogorszenia i poprawy, oprócz oczywistych rzeczy, jak noszenie czapki czy spadek odporności po chorobie. Raz że to kwestia estetyczna, a dwa, to pewnie też objaw jakiegoś zaburzenia równowagi, które daje objawy na skórze głowy, ale zapewne wpływa też na ogólne zdrowie w dużo poważniejszy sposób, tylko tego się na co dzień nie czuje. Ciągle gdzieś tam z tyłu głowy mam, że może brakuje omega 6, bo brałem za dużo omega 3, albo mam przyblokowane jakieś szlaki metaboliczne ich przetwarzania. Sporo badań wykazało bardzo duży spadek omega 6 u osób z takim problemem skóry głowy.

Teoretycznie p5p miała bardzo szybko pomóc, ale widzę, że nic z tego nie ma. Nietrafiona hipoteza. Jeszcze popatrzymy na Q10 i witaminę E, bo to od niedawna biorę. I dorzucę cysteinę, która też może tu grać rolę.

Z rzeczy wartych podkreślenia, od dłuższego czasu prawie codziennie biorę D3, niezbyt duże dawki, ale bardzo regularne. Podobnie prawie codziennie biorę magnez, też w niezbyt dużych dawkach, ale bardzo regularnie, to już ponad miesiąc będzie.
Odpowiedz
Myślę, że warto zwrócić uwagę - czy witamina E nie pogarsza objawów.
Ja mam ten problem - u mnie to się objawia raczej na skórze twarzy, niż głowy - ale myślę, że mechanizm może być podobny.
Odpowiedz
W badaniach chorzy mają sporo niższy poziom witaminy E, ale może faktycznie jest tu jakiś mechanizm, np tokoferole (te w zwykłej, taniej witaminie) obniżają poziom tokotrienoli?

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full...jocd.15793

tutaj tokotrienole pomogły na jakieś inne stany zapalne skóry.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3819075/

a tutaj sprawiły, że łysiejącym panom zaczęły odrastać włosy, tylko że to chińskie badania niestety.

W ogóle tokotrienole to fajna rzecz, w badaniach cofały zarówno zmiany miażdżycowe, jak i nowotworowe, tylko cena... olej palmowy zawiera 800 mg / kg, to też nie opłaca się ani finansowo, ani zdrowotnie, bo ty trzeba to miskami jeść.

Żelazo to paskudna rzecz, 2 godziny po tabletkach nie można pić kawy. Jak przeżyć bez kawy rano?
Odpowiedz
Polecam zamienić kawę na amfetaminę. Big Grin
Odpowiedz
Kupiłem olej kokosowy, będę nim "płukał" zęby, podobno bardzo dobrze pomaga na wszystko. Przy okazji bardzo dobrze działa, gdy się go wetrze we włosy, ale to jeszcze zobaczę, grubsza impreza, łazienkę trzeba zarezerwować. Jakiś tam wpływ będzie na pewno na zdrowie, bo tego oleju trochę siłą rzeczy połknę, ale raczej niewiele, niemniej lepiej to zapisać. Kupiłem też te dziwne szczoteczki do szorowania pomiędzy zębami, problem jest taki, że za cholerę nie da się nimi sięgnąć do siódemek i ósemek.

Nic chyba nie dzieje się nowego, żadne objawy się nie nasilają, żadne nie zanikają, To musi być jakaś grubsza impreza powiązana z ogólnym zdrowiem, coś się większego wykrzaczyło i póki nie będzie silnego bodźca, nie będzie poprawy. Jakiś hormon, szlak metaboliczny, coś w ten deseń. Rozesłałem wici po kraju, ale jak na razie nikt nie ma naltreksonu. To mógłby być taki bodziec. Karnityna miała być testem, czy poprawi się stan tarczycy, na razie jest bez zmian, ale też przez tę anginę czy co tam teraz miałem nie trzymałem się jej jakoś bardzo regularnie.
Odpowiedz
(02-29-2024, 04:35 PM)tomakin napisał(a): Kupiłem olej kokosowy, będę nim "płukał" zęby, podobno bardzo dobrze pomaga na wszystko.

 O! Też tak robię, łyżeczka oleju kokosowego + łyżeczka ksylitolu, 2-3 razy w tygodniu po 15-20 minut.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości