This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Kiedyś chyba wklejałem, na jakimś forum jest starożytny wpis, jak to komuś po tyrozynie odrosły obłączki, teraz nie chce mi się tego szukać.

https://physoc.onlinelibrary.wiley.com/d...3/EP086329

a tu wpływ tyrozyny na rozszerzenie drobnych naczynek krwionośnych. Bardzo, bardzo duży, ale tylko w określonych sytuacjach.

Gdzieś na pewno mam coś z dopaminą walnięte, zespół niespokojnych nóg to nic innego, jak objaw zbyt niskiej dopaminy, ale tyrozyna mi nie pomagała, a nawet pogarszała czasem sytuację. I może p5p jest tu jednym z elementów układanki, bo bez niego z tyrozyny nie będzie syntetyzowana dopamina?
Odpowiedz
O, stare ale jare

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/article...5-0033.pdf

W marskości wątroby jest nadmiar tyrozyny, ale to nieistotne. Co jest ważne, nadmiar ten prowadzi do nadprodukcji pochodnych tyrozyny, które nie są aktywne, jak dopamina, ale za to dopaminę mogą wywalić z miejsca, gdzie jest ona potrzebna. W efekcie mamy jednocześnie nadmiar tyrozyny, do granicy toksyczności, a także objawy niedoboru tyrozyny, z powodu niedoboru jej pochodnych w tkankach.

Sama dopamina raczej nie ma tu szczególnego wpływu, podawana zwierzętom zwiększała wręcz ciśnienie w żyle wrotnej. No ale coś tu jest na rzeczy.

Tak jeszcze myślę, wpadło trochę kasy, może kurkuminę jakąś porządną w końcu kupię? W badaniach miała naprawdę rewelacyjne wyniki, jeśli chodzi o interleukinę 6 to nawet proponują ją jako skuteczny lek

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/27719643/

tylko że taka naprawdę skuteczna jest jednak droga. Niektóre kosztują więcej, niż wszystkie moje pozostałe suple razem wzięte, jeśli liczyć koszt miesięcznej terapii.

Mam jeszcze kupioną hmm... kiedy to było... październik 2022, z ostrovitu, ona ma w MIARĘ przyzwoity skład i dobry stosunek ceny do zawartości. W sumie nieźle mi poszło, bo widzę że chyba 60 kapsli zeżarłem. I cały czas podejrzewam, że okresy poprawy, o których niedawno pisałem, zgrywały się z okresami, gdy sobie przypominałem, by to przez kilka dni brać.

Może podwoić dawkę? Nawet wtedy będzie to w miarę tania rzecz, niecałe 27 zł miesięcznie. I nawet wtedy będzie to niska dawka w porównaniu do badań klinicznych.

O jeszcze jednej rzeczy myślę, terapii niskimi dawkami naltreksonu. Praktycznie bez skutków ubocznych, a rezultaty w przypadku niektórych chorób wręcz oszałamiające. Co więcej, ryzyko zachorowania na nowotwory u osób które są na takiej terapii jest śmiesznie niskie, opisano też przypadki cofnięcia się raka trzustki po jej zastosowaniu.

Problem w tym, że to jest tylko na receptę. I raczej nie załatwię sobie tego na lewo, bo to jakby nie patrzeć, substancja dość silnie kontrolowana, jakoś powiązana z opiatami.

...dobra, nie jestem w stanie sobie przypomnieć, jaki nick ma ten gość co po śmietnikach w aptekach łazi Big Grin ALE, można z takiego śmietnika wyjąć naltex?
Odpowiedz
O, Muniesław. Taki nick, dobrze pamiętam? Sorki w ogóle, że tak nie kojarzę po nickach ludzi, ale póki kogoś nie poznam na żywo, to internetowe nicki zlewają mi się w jedną całość, szczególnie te forumowe. Wszystko idzie do szufladki "ten gość z forum", bo nick nie jest dla mózgu zaczepieniem.

Rozpuściłem wici wśród znajomych narkomanów i alkusów, w końcu znajdzie się ktoś, kto chce to sprzedać.

W jakiś cudowny sposób rozwaliłem kolano. Kilka dni gorączki, więc nie wyłaziłem nawet z domu, głównie leżałem. Dziś boli tak, jakby coś tam się urwało. No to powrót do siłowni jeszcze się przeciągnie, takie kontuzje znikąd to objaw wycieńczenia organizmu, pewnie dwie silne infekcje w ciągu kilku miesięcy do tego doprowadziły. Brakuje surowców do odbudowy, bo wszystko przesunięte do regeneracji błon śluzowych nosa i gardła, do ich wzmacniania i do budowania komórek odpornościowych? Trochę nie tak, bo ścięgna budują się całymi latami.

Patrzę na kartkę, którą przylepiłem na ścianie jakiś czas po tym, jak w 2020 była ta poprawa i obłączki zaczęły rosnąć. Są na niej wypisane rzeczy, które wtedy brałem.

- piracetam
- HMB
- DAA
- B1 + P5P
- melatonina
- ALA + karnityna
- Q10
- beta alanina

Potem znalazłem tę fotę, kiedyś już wklejałem

https://imgur.com/a/uJkukVH

Kreatyna i wapń, z rzeczy, których nie ma wypisanych wyżej.

Szkoda, że wtedy nie prowadziłem pamiętników. COŚ działało, coś sprawiło, że była naprawdę mega poprawa działania mózgu, a także odrosły obłączki. Może po prostu dawka piracetamu 2 razy wyższa, niż biorę teraz? Może połączenie p5p z hmb, które jest silniejszą wersją bcaa?

Może połączenie któregoś z tych elementów i DAA, kwas d-asparaginowy? Pewnie nie brałem go za dużo, bo jest cholernie niesmaczny.
Odpowiedz
Mam jeszcze HMB, z tamtego okresu. Mam też DAA, ale smak...

Rozsądnie byłoby dołożyć teraz HMB, skoro już biorę BCAA. Jeśli biorę p5p, to lepiej połączyć ją ze wszystkim, co mogłoby się z nią zgrywać i co mogłoby odpowiadać za efekt w 2020.

A jak nie będzie rezultatów, pewnie pozostanie zwiększyć dawkę piracetamu, nawet na te 2-3 tygodnie, zobaczyć, czy wpłynie na obłączki.

A, jeszcze jedna rzecz, potas. Też chyba pojawił się w 2020, w każdym razie pisałem o nim na początku tego tematu, wtedy mniej więcej pamiętałem, co brałem.
Odpowiedz
O, patrzę właśnie na metabolizm tauryny. Jej synteza w organizmie wymaga aktywnej formy witaminy B6 w aż 3 krokach metabolicznych. W pierwszym wymaga również magnezu.

https://www.sciencedirect.com/science/ar...4694900396

poziom tauryny we krwi osób z marskością jest dużo niższy, tauryna też w badaniach wyraźnie zmniejszała zmiany w układzie krążenia, odpowiedzialne za objaw Terry'ego. Jeden z objawów to skurcze mięśni, które znikły po suplementacji.

Ale co mnie najbardziej interesuje... czy tauryna wymaga aktywnej formy witaminy B6 do tego, by została wykorzystana na poziomie komórki?

Szukam czegoś, co mogłoby tu się jakoś łączyć, bo miałem i mam dużo objawów, które mogą wskazywać na niski poziom tauryny, a suplementacja nie daje jakiegoś szczególnie rewelacyjnego wyniku. Przede wszystkim miałem pogorszenia po beta alaninie, która blokuje taurynę na poziomie komórki. Nie powinno być żadnego pogorszenia, jeśli poziom przed suplementacją nie był bardzo niski. Oczywiście objawy mogą być od dziesiątek innych rzeczy, a z tym pogorszeniem też tak nie do końca pewne, ostatnio miałem sprawdzać i nie było nic szczególnego po betce. No ale zawsze to jakiś trop, tauryna to jedna z dosłownie kilku rzeczy, które w badaniach korygowały zmiany w układzie krążenia u chorych na marskość wątroby, czyli w pewnym przynajmniej stopniu leczyły objaw Terry'ego. Ona sama nie bardzo chce działać, ale może coś ją po prostu blokuje.
Odpowiedz
Tak myślę o hipotezie, że zadziałał w jednym wypadku żeńszeń, w drugim piracetam.

Zamówiłem go 25 maja 2010. To była środa. Tylko kiedy dokładnie przyszedł? O, mam, 1 czerwca. Już 3 czerwca pisałem o zmianie w wyglądzie paznokci oraz o poprawie wyników biegowych. No nie, nie ma opcji, żeby zadziałał tak szybko. Tworzenie drobnych naczynek zajmuje trochę czasu.

12 maja zmierzyłem sobie ciśnienie, okazało się, że w tej ręce, gdzie mam wyraźniejszy objaw, jest dużo wyższe, niż w drugiej. O chyba 40 punktów. Wtedy podjąłem decyzję, że będę walczył z miażdżycą / zwapnieniami, bo to podejrzewałem o wywołanie takiego nadciśnienia.

"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."

Kurcze no, nawet 10 gramów witaminy C dziennie. To jest jedna z rzeczy, których nie robiłem wcześniej ani potem. 800 IU witaminy E brałem nie raz.

14 maja "Staram się co pół godziny ładować małe porcje (po 1000-2000 procent zapotrzebowania), gdyż zbyt duże nie są wchłaniane. "

17 maja - dochodzę do wniosku, że to raczej nie zmiany miażdżycowe, ale jak już, to zwapnienia, dorzucam magnez.

19 maja, ciśnienie krwi mocno spadło, najniższe od kilku lat.

20 maja - kontuzja, piszę, że przy niej powinno się unikać białka (głupio), ale to sygnał, że pewnie zmniejszyłem je w diecie. Piszę też, że powinno się brać bor, więc pewnie go brałem.

21 maja - brak jakichkolwiek zmian na paznokciach, za to bardzo poprawiło się wszystko inne, sen, tętno. Oraz:

"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."

24 maja - ciśnienie krwi dalej w dół, ale wyniki biegowe bez zmian.

26 maja

"ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. Od chwili gdy kuracja zaczeła działać aż do teraz w zasadzie ani razu nie przekroczyło 140/90, z reguły utrzymując się poniżej 130/70"

Pamiętam jednak, że miałem po prostu niesprawny ciśnieniomierz, tylko że nawet jeśli był niesprawny, to powinien prawidłowo pokazywać zmianę na plus i na minus, skoro wcześniej cały czas było wysoko a potem cały czas nisko, to znaczy, że spadło, a niesprawność może co najwyżej dać problem w rodzaju "nie wiemy, o ile dokładnie spadło".

27 maja

"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."

1 czerwca

"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."

3 czerwca:

"...no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."

2 czerwca pobiłem też rekord szybkości biegu.

I to jest punkt przełomowy. Jakoś zaraz wtedy zacząłem brać żeńszeń, dosłownie 3 dni wcześniej zacząłem brać cholinę w dużych dawkach. Wcześniej przez długi czas witaminę C, a także niezbyt regularnie białko.

5 czerwca

" Miałem okazję poprawić pracę rąk, które latają na boki jak polski rząd w kokpicie pilotów. " - eh Big Grin

oraz "W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "

6 czerwca

" Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej."

Zapisuję i kontynuuję w nowym.
Odpowiedz
No i OK, mamy teraz takie opcje, oczywiście przy założeniu, że poprawa wynikała z tego, co robiłem, a nie z np układu gwiazd, albo aktywacji genów.

1. poprawa wyników biegowych była wynikiem rzeczy, które zacząłem brać kilka dni przed tym, czyli po 1 czerwca. Nie pasuje tu jednak fakt, że zauważyłem większe obłączki, one rosną POWOLI.

2. poprawa była efektem kulminacji rzeczy, które brałem od kilku tygodni, wynikała z tego samego, co obniżyło mi ciśnienie krwi. Tu z kolei nie pasuje to, że poprawa była skokowa, bardzo silna w ciągu paru dni.

3. połączenie tych dwóch rzeczy, obniżenie ciśnienia krwi przygotowało organizm, a dorzucenie choliny pozwoliło zrobić co trzeba. Ewentualnie np cholina mogła zadziałać dopiero po wyciszeniu stresu oksydacyjnego witaminą C, albo tego typu mechanizm.

Wszystko wskazuje na połączenie witaminy C i choliny. I ta cholina potem za mną łaziła, testowałem nie raz i nie dwa razy, żeby zobaczyć, czy będzie taki sam efekt. Nigdy nie było. Ile razy kupowałem lecytynę, która w identyczny sposób zwiększa poziom choliny, to nawet nie zliczę. Też ani razu nie było takiego efektu. Ewentualnie żeńszenia i choliny.
Odpowiedz
Hmm, może jednak spróbuję z witaminą C? Mam askorbinian sodu. Ile tam... 20 dni brałem, zanim pojawiła się wyraźna poprawa. Ogólnie to trochę boję się o nery, które od witaminy C dostają po nerach, ale 20 dni idzie przeżyć.

Tylko z kolei z 2020 ni chu chu to się nie zgrywa, wtedy nic takiego nie brałem, C w takich dawkach głównie wycisza stres oksydacyjny.

No, do przemyślenia na potem.
Odpowiedz
A, jeszcze jedna rzecz, tam napisałem, że po witaminie C i E znikło mi zapalenie skóry głowy.

...i coś tu może być na rzeczy

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1831657/

witamina E była dużo niższa u chorych, czasem nawet dwukrotnie. Dziś kupiłem witaminę E, bo to, co mi zostało, nieco się przeterminowało, a konkretnie to capi niemiłosiernie.
Odpowiedz
Myślę o tym badaniu co ostatnie wkleiłem, witamina E jak tam witamina E, ale glutation był tam mocno wyjechany poza skalę. On jest dużo ważniejszy, odpowiada za o wiele więcej procesów w organizmie. Już parę razy zastanawiałem się, jaki jest związek między nim a obłączkami, bardzo mocno spada w każdej chorobie, gdzie one zanikają, są też badania, gdzie antyoksydanty (czyli coś, co podnosi jego poziom), doprowadzały do powrotu obłączków.

Mamy tu dwie rzeczy, pierwsza, moje próby z podniesieniem glutationu nie przyniosły za bardzo efektów.

Druga, jeśli zmiany w skórze głowy są wynikiem (między innymi) obniżonego glutationu, to chyba nie podniosłem go tak bardzo, jak mi się wydawało, że podniosłem.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25903262/

mało jest badań nad melatoniną, a te zrobione w Polsce w ogóle wydają się trochę nierealne, ale tu jest coś w miarę fajnego, tylko że jeszcze gorzej, bo z r0sji. No ale mamy wpływ melatoniny na glutation, jest dość duży.

No nie wiem no... w 2010 na pewno robiłem coś, co ma kosmiczny wręcz wpływ na stres oksydacyjny i to w stopniu, którego nie powtórzyłem chyba nigdy. W 2020 jednak nie brałem żadnych takich rzeczy, oprócz melatoniny. Testowałem ją potem, w takich samych dawkach, nie było efektu.

W 2020 brałem koenzym Q10, który ma wpływ na stres oksydacyjny, ale nie jest to wpływ duży. Brałem olej z rokitnika, to ma jakiś wpływ, ale też nie bardzo duży. Chociaż...

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4925700/

tu w zależności od dawki, olej z rokitnika potrafił całkowicie zlikwidować stres oksydacyjny u zwierząt. Tylko te dawki były naprawdę duże. Sprzężony kwas linolowy, który brałem, również nie miał bardzo dużego wpływu na stres oksydacyjny.

No nie, nie dojdę, co się stało w 2020. Nic tam się nie pokrywa z poprzednimi.

Może w sumie być tak, że piracetam ma jakiś bardzo wyraźny wpływ na obłączki, jakieś nie wiem, aktywacje przywspółczulnego, zwiększanie przepływu krwi, ale ten wpływ jest widoczny dopiero po wyciszeniu stresu oksydacyjnego, bo wcześniej będzie blokowany przez reakcje powiązane z tym stresem.

Zaraz, efekt piracetamu jest przecież CAŁKOWICIE blokowany przez jakieś zaburzenia pracy nadnerczy. Może coś tu jest na rzeczy, może stres oksydacyjny blokuje efekty piracetamu poprzez wpływ na nadnercza?

https://www.sciencedirect.com/science/ar...2889800981

tu po wycięciu nadnerczy żadna dawka piracetamu nie miała efektu, ile by tego zwierzętom nie ładowali. Tylko stres oksydacyjny działa tu raczej w drugą stronę, podnosi ich poziom.

No, nic mądrego nie wymyślę, wracam do pracy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości