Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...jakiś test by się przydał na niedobór potasu. Samo z krwi niewiele daje, bo tam może być dobry, ale wewnątrz komórki już niekoniecznie. Jakiś objaw, który jest charakterystyczny właśnie dla potasu, albo nie wiem, pomiar ciśnienia krwi przed i po suplemencie, może to pozwala jakoś ocenić? Ten stan, który miałem dziś, to właśnie mój największy problem, czasem tak mam, jakby mi się mózg wyłączył. W czasie rozmów z ludźmi niemal bełkoczę, dziś totalnie zapomniałem wszystkiego, co umiałem na pianinie, w głowie wata. To nawet nie to, że trudniej się grało, po prostu siadłem i nie wiedziałem, co nacisnąć, w kawałku, który grałem z tysiąc razy i znam go na pamięć. To dosłownie można porównać do zapomnienia, jaki jest adres tego forum. Próbowałem raz, drugi, trzeci... nic, nie zaskakiwało, nie włączała się pamięć mięśniowa. Dopiero na logikę "kurcze, to się zaczyna od G dur w przewrocie" i jakoś załapałem początek, ale tylko początek. Odnoszę wrażenie, że na co dzień mam podobny stan, tylko w dużo mniejszym nasileniu, tak, że nie daje wyraźnych objawów, zresztą może się po prostu przyzwyczaiłem.
Jakby wyłapać, co konkretnie spowodowało ten stan dziś, byłoby to kolejne "okienko", przez które można zajrzeć do wnętrza organizmu i zobaczyć, co tam się dzieje.
Potas zresztą miałem brać, nawet kupiłem pół kilo cytrynianu, nawet nie rozpakowałem, mam jeszcze końcówkę starego.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
...a myślę o metodzie sprawdzenia, bo jednak duże dawki potasu mogą być groźne dla zdrowia, nawet zabójcze, a małymi można sobie uzupełniać do sądnego dnia. Powinienem mieć jakieś 150 gramów potasu w organizmie, załóżmy, że brakuje 50 (nie wiem, czy to w ogóle możliwe, żeby tyle brakowało i nie umrzeć, no ale załóżmy), załóżmy, że połowa z suplementu albo się nie przyswoi, albo od razu będzie wysikana. 100 gramów potasu, żeby przywrócić poziom, a to przy założeniu, że nie będę miał niedoboru w diecie, bo jeśli miałbym taki niedobór, duża część suplementów poszłaby na utrzymanie po prostu stałego poziomu.
Eh
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Co by tu jeszcze zrobić, jeśli idzie o stany lękowe?
https://www.sciencedirect.com/science/ar...0-main.pdf
GABA jest często polecane, ale tutaj poziom we krwi był taki sam u osób ze stanami lękowymi i u zdrowych
https://www.sciencedirect.com/science/ar...2395000763
tu jednak poziom w płynie mózgowo rdzeniowym miał silny związek z atakami paniki, tyle że leki zmniejszały ten poziom, zamiast zwiększać.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1089777/
a tutaj leki docelowo zwiększające poziom w płynie mózgowo rdzeniowym leczyły z ataków
Do tej pory kłócą się o to, czy to w ogóle przenika barierę krew mózg.
Może jednak kwercetynę w dużych dawkach?
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21933701/
tutaj w leczeniu depresji była skuteczniejsza (!) od dowolnego przepisywanego przez diler... lekarzy leku. Problem w tym, że była tam tylko częścią składu chińskiej mieszanki, no i fakt, badania robione w chinach mają znikomą wartość. Ale wszystkie możliwe badania na szczurach i myszach dały mega pozytywne efekty.
Odpowiednik dawki dla człowieka to 100 do 300 mg dziennie.
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1X11003160
Tu podawali szczurom kwercetynę żeby sprawdzić, jak będzie działać na nowotwory. Szczury miały wszczepione guzy i dostawały ją w różnych dawkach. Najniższa dawka całkowicie (!) wyleczyła 25% zwierząt, guzy po prostu znikły, dwie wyższe wyleczyły co 8 zwierzę, dopiero bardzo wysoka nie miała efektu.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24252772/
tu z kolei guzy rosły po niej szybciej.
https://physoc.onlinelibrary.wiley.com/d...3/ep088605
tu ciekawe, szczurom podali środek wywołujący raka bodajże jelita i oprócz tego albo dostały też intensywne ćwiczenia fizyczne, albo kwercetynę, albo jedno i drugie.
Wszystkie zwierzęta w grupie kontrolnej zachorowały, w grupie z kwercetyną tylko co trzecie zwierzę. W grupie z ćwiczeniami co drugie, a w grupie która miała jedno i drugie naraz, zaledwie co szósty szczur zachorował na raka.
jeszcze ciekawsze jest porównanie średniej objętości guzów u zwierząt. Grupa kontrolna, czyli tylko kancerogen, miała 600 mm3 objętości guzów, grupa kwercetyna plus ćwiczenia niecałe 2 mm3. Wynik tak dobry, że niewiarygodny, możliwe że tam jest błąd w druku, bo totalnie nie zgrywa się z innymi wynikami, albo w jednej tabeli podali średnią, w drugiej sumę.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6658003/
Tu chroniła przed miażdżycą, wywołaną "polską" dietą. Nie była to całkowita ochrona, ale zmniejszyła przyrost blaszek o połowę. Nie wiadomo, jak to zadziała u ludzi, którzy zazwyczaj mają w diecie trochę więcej witamin, niż mysz w laboratorium, no i trochę lepiej tolerują niezdrowe jedzenie.
No nie wiem, kwercetyna to jakieś grosze... jak będę coś nowego kupował, to ją zamówię.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
aaaa, no tak, poprawa o której niedawno pisałem była po dużej dawce kwercetyny z diety, jak zrobiłem cebulową z kilograma czerwonej cebuli. To też może mieć znaczenie.
Liczba postów: 556
Liczba wątków: 2
Dołączył: Sep 2020
Reputacja:
11
02-05-2024, 03:02 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-05-2024, 03:03 PM przez Nawaphon.)
Co do siłowni - Tomakinie, jeszcze raz dam radę, nie żeby się wymądrzać, ale starając się pomóc - po przeczytaniu, że znowu miałeś dłuższą przerwę.
Moim zdaniem źle do tego podchodzisz, biorąc pod uwagę własny temperament i osobowość, czego ja też musiałem się nauczyć. Nawet jeśli z czysto fizycznego punktu widzenia lepiej jest, żeby ćwiczyć zgodnie z określonym planem, w strukturze - to i tak lepiej jest ćwiczyć w nie-optymalnej formie(albo bez optymalnego planu), niż nie ćwiczyć w ogóle. Wyjść poza myślenie wszystko albo nic, gdzie drobne odejście, odchylenie od planu powoduje pogorszenie nastroju, rozczarowanie - i tym samym spadek chęci do ćwiczenia.
Ja rozwiązałem to tak, że już nie planuję niczego - tylko mam na kartce napisane poszczególne ćwiczenia, dopisuję kreseczkę kiedy je wykonuję i tym samym nie narzucam Sobie presji. Jednego dnia mogę zrobić większy trening, drugiego parę serii jednego ćwiczenia. Z własnego doświadczenia, jest to dla mnie dużo łatwiejsze mentalnie. Nie wywiera takiej presji na "ego", zgodnie z teorią ego depletion.
Teraz mam już dużą objętość treningu - ale przede wszystkim osiągnąłem już pełną regularność, co kiedyś było dla mnie problemem. Nigdy nie odchodzę zupełnie od treningu.
Moim zdaniem i dla Ciebie takie podejście było by lepsze.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Eh, przerwę miałem z powodu covid czy co to tam było, totalnie mnie rozłożyło i dałem czas na regenerację.
Dobrze piszesz, tylko u mnie ciężko jest przemóc się nawet do brania tabletek, a co dopiero do rozłożenia siłki i zrobienia serii ćwiczeń. Nawet jednej. Nawet właśnie tak robiłem przez jakiś czas, nawet kilkanaście minut, ale żeby było.
No i niestety, ale ciągle łapią mnie kontuzje. Coś mam z regeneracją kolagenu.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
W ogóle samochód dziś odpaliłem, po zimie, przerwę miałem od jeżdżenia, brak opon zimowych, szkoda kupować bo więcej kosztują od tej kupy złomu. I zdziwiłem się, jak dobrze prowadzę. To jest to, o czym pisałem, drobnych zmian się nie widzi, bo człowiek się do nich przyzwyczaja. Dopiero jak zrobi się przerwę kilka miesięcy i spróbuje zrobić znowu coś, co robiło się wcześniej, widać różnicę.
Coś robię bardzo dobrze, jeszcze tylko ogarnąć, skąd ten stan wczoraj.
Liczba postów: 915
Liczba wątków: 1
Dołączył: Mar 2023
Reputacja:
13
Nawaphon ma dobrą strategię na siłownię. Staram się robić podobnie i nie narzucać sobie konkretnego celu do osiągnięcia, bo już i tak za dużo sobie na głowę nałożyłem. Moim jedynym celem jest to, żeby nie stać się grubym. I po to ćwiczę. Myślę, że dla wielu chłopaków będzie to wystarczające, jeśli trenują rekreacyjnie.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No ja tak od lat już robię, jak jest chęć i energia, jakieś podstawowe ćwiczenia na główne grupy mięśniowe, bez dużego planu, w sumie to bez żadnego planu.
Ale w moim wypadku musiałbym jak z duolingo, po prostu mieć żelazną zasadę "robię nawet te 5 minut, ale robię i nie ma wymówek".
No i kontuzje, lewy bicek mam rozwalony od lat już i to, jak ostatnio sobie naciągnąłem wyjmując paczkę z paczkomatu to po prostu konsekwencja braku poprawnego zagojenia. Chyba już nigdy się nie zagoi jak trzeba. No, ale nie jest to nic strasznego, da się ćwiczyć i pracować, byle ostrożnie, regularne ćwiczenia powinny to wzmocnić, jeśli będę pamiętał o kilkudniowych przerwach.
Co do supli, przypomniało mi się, że kwercetynę mam w wapniu, tylko tam są dość małe dawki.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
W ogóle z tym bickiem śmieszna sprawa, bo boli przy trzymaniu ręki w jakiejś pozycji, np gdy trzymam 0,1 kg parasol nad głową. Ale już przy gryfie z dużym obciążeniem, 25 kg, wszystko jest w miarę OK. Nie wiem, czy tam jest coś naderwane, czy może np mięsień na coś uciska przy konkretnych pozycjach. Zerwanie bicepsów to cholernie ciężka kontuzja i tu chcę bardzo ostrożnie do tego podchodzić, biorąc pod uwagę moją słabą regenerację. Coś może strzelić nawet przy słabych obciążeniach.
Skończyłem grzebać w starożytnej joomli, w pracy przerzucałem to na nowy serwer, skrypt ma ze 20 lat. Wymęczyło mnie. Teraz w ramach relaksu siedzę i kminię, co ja konkretnie ostatnio robiłem, że była taka poprawa. I to jest chyba bardziej męczące, niż instalowanie skryptów które dawno powinny leżeć w muzeum.
Kurcze no, wszystko dobrze, z dnia na dzień coraz wyraźniejsza poprawa, potem "coś" się dzieje i w jeden dzień cofam się do średniowiecza mentalnego. Na chwilę, bo potem była poprawa, teraz znowu jest OK, ale... co tam się stało? Dlaczego jest lepiej, czy to tylko zasługa piracetamu? Czy czegoś innego, bo piracetam 4 miesiące już biorę, a nagła poprawa była jakoś ze 2 tygodnie temu?
Skąd poprawa? Może PQQ to jednak było to, co zamówiłem, a efekty pojawiły się dopiero niedawno? Może to wymaga czasu, by się akumulować w organizmie? Może jednak kwercetyna z czerwonej cebuli? Karnityna, cysteina? Witamina U?
I skąd to nagłe pogorszenie? Mam trójkę podejrzanych, elektrolity (np potas), cukier (sporo go dzień wcześniej zjadłem, mogło rozregulować), a także stres oksydacyjny, bo brałem wcześniej suple żelaza, ale oczywiście zapomniałem o witaminie C, którą powinno się brać nawet przez parę dni po żelazie. Nie brałem w ten dzień tryptofanu.
Wszystko oczywiście przy założeniu, że to w ogóle w jakikolwiek sposób zależy od supli i/lub diety.
|