This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Jeśli przeoczyłeś to masz.
https://web.archive.org/web/202303311655...aspergera/
Odpowiedz
Tak jeszcze myślę, czy jest możliwe, że w 2020 brałem tryptofan. Wtedy ułożyłem cały zestaw na poprawę samopoczucia i funkcji poznawczych, zrobiłem mu nawet fotę, ale nie było na niej tryptofanu.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6165698/

tu coś na myszach wyszło, że piracetam zwiększa stężenie tryptofanu w mózgu.

Tryptofan to jedna z tych rzeczy, co do których ciągle mam wątpliwości. Czasem działa jak magia, nagle dostaję energii, robię wszystkie zaległe rzeczy, w tydzień nadrabiam zaległości z całego roku, czasem wytrąca mnie totalnie z równowagi, a nawet prowadzi do skutków ubocznych świadczących albo o silnym spadku dopaminy, albo o bardzo dużym wzroście serotoniny.

Badania z obłączkami też są niejednoznaczne, w połowie chorób gdzie one znikają, trypto spada bardzo nisko, w połowie rośnie bardzo wysoko.

Tak myślę o tym, bo zostało mi dosłownie na 2 porcje w puszce, kupionej zresztą kilka lat temu. Zamawiać nowy czy nie? Miałem kupić berberynę, bo to ma tyle zalet w badaniach, że naprawdę szkoda nie brać, a przede wszystkim blokuje rozkład karnityny i choliny na toksyczne produkty przemiany materii, pewnie jakiś sprzedawca ma jednocześnie i trypto i berberynę w formie hcl. Z tym blokowaniem powstawania TMAO to dość ważna rzecz, bo teraz biorę sporo i choliny i karnityny, co jest zresztą niezbędne przy braniu piracetamu, no ale efektem ubocznym jest TMAO, które błyskawicznie niszczy ścianki naczyń krwionośnych.

No ale co z tryptofanem? Gdyby pomagał na sen, to sprawa jasna. niecałe 40 zł za 200 gramów, przy 2 gramach dziennie to ile... 12 zł miesięcznie? Przy 1 gramie to 6 zł miesięcznie, za komfort snu, jak za darmo. Jeśli do tego miałby wpłynąć na produktywność, to już w ogóle. Godzina dziennie więcej nie zmarnowana na próby zaśnięcia, niech nawet z tego zbierze się zaledwie 5 godzin więcej przepracowanych w miesiącu, te wydane 6 zł zamienia się w całkiem pokaźną sumę w portfelu. A i tak potem człowiek słyszy, że "marnuje pieniądze na suplementy".

Tylko czy naprawdę wpływa na produktywność, czy naprawdę poprawia sen? Już to sprawdzałem i efekty były... różne. Tylko że wtedy mieszałem sto różnych rzeczy, cholera wie, na ile był to efekt tryptofanu, na ile np magnezu.

To chyba jakiś solidny autyzm, że tak zastanawiam się nad jakimś suplem za 38 zł Big Grin
Odpowiedz
https://looptube.io/?videoId=56WjHWD7fAo

Najlepsza rzecz do medytacji, ale wiadomo, co jednemu się podoba, drugiemu z kolei bardzo się nie podoba. Próbuję trochę medytować, może to coś da.

Dziś czytałem historię gościa, któremu właśnie dziewczyna zmarła, naście lat razem, diagnoza rak trzustki, 4 miesiące po diagnozie do piachu. To chyba też mocno autystyczne, że pierwsze myśli miałem o niechęci ludzi do słuchania o zapobieganiu chorobom nowotworowym. Jakby ten gość pół roku temu, przed diagnozą usłyszał, ile supli biorę (no... chcę brać, bo z regularnością jest różnie), by zmniejszyć ryzyko zachorowania, pewnie by mnie od czubków zwyzywał. Ba, coś mi mówi, że nawet teraz by to zrobił.

Ale to chyba ta dobra strona zachowań autystycznych, pod warunkiem oczywiście, że wszystko będzie w proporcji do innych sfer życia. To całkowity brak zwracania uwagi na zapobieganie chorobie, która statystycznie zabija co 4 człowieka, jest kretynizmem.

https://aacrjournals.org/cancerres/artic...051244.pdf

bardzo mała grupa, ale ciekawe wyniki

Na 40 szczurów w grupie kontrolnej, u 9 rozwinął się jakiś nowotwór.

Na 40 szczurów w grupie, która dostała nadmiar tryptofanu, nowotwór rozwinął się tylko u 3

Niedobór witaminy B6 zdawał się chronić przed chorobą, ale równoczesny niedobór B6 i nadmiar tryptofanu zdawał się zwiększać ryzyko.

Za małe grupy, by wyciągać wnioski, niestety.

Na reddicie post gościa, który od 5 lat bierze 2 gramy tryptofanu dziennie. Zero skutków ubocznych, same korzyści. To jest to, o czym pisałem, jeśli po zaledwie kilku dniach brania niewielkich dawek tryptofanu są silne skutki uboczne, to jest to bardzo, bardzo wyraźny ślad, można niemal bezbłędnie pokazać "o, tu w tym miejscu jest problem". Oznacza to albo bardzo silny niedobór dopaminy, na tyle duży, że zaledwie niewielkie jej zablokowanie tryptofanem da objawy kliniczne niedoboru, albo też z kolei bardzo duży nadmiar serotoniny, na tyle duży, że nawet niewielkie zwiększenie jej stężenia w organizmie da objawy kliniczne zatrucia.

To, co mnie najbardziej martwi, to fakt, że w marskości wątroby (jedyna choroba, gdzie na 100% wiadomo, że występuje objaw Terry'ego), poziom tryptofanu jest bardzo wysoki, co więcej, część naukowców uważa, że to on odpowiada za zmiany w układzie krążenia. Suplementacja tryptofanem przy marskości wątroby to dolewanie oliwy do ognia. Ja marskości nie mam, ale jeśli u chorych zmiany są z nadmiaru tryptofanu, to kto wie, czy nie mam właśnie takiego nadmiaru?

Wracając do problemów ze skórą głowy (które swoją drogą obecnie są w zaniku), mamy takie coś

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/1980980/

Porównano częstotliwość występowania takiego problemu u pacjentów leczonych psychiatrycznie (depresja, schizofrenia etc) vs grupa kontrolna, pacjenci czekający na operację (czyli też pod wpływem stresu, ale wynikającego z sytuacji). 13 w grupie kontrolnej, 38 wśród pacjentów psychiatrycznych, co więcej, praktycznie całość różnicy to pacjenci leczeni na depresję.

Kurcze no... najbardziej mnie pociąga fakt, że 5htp pomagał w nerwicy lękowej, pomagały też ssri, więc i tryptofan powinien działać. Ale część przypadków wiąże się z nadmiarem serotoniny, a nie niedoborem. Mając nadmiar i jeszcze go zwiększając, można wywołać epizod nerwicowy, po którym będzie sporo problemów, długo się po takim czymś dochodzi do siebie.

Eh, no trudno, zamawiam to.
Odpowiedz
O, nauka sprawdziła, jak powinny wyglądać ćwiczenia oddechowe, które dosłownie leczą stany lękowe

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25156003/

Liczy się nie tylko to, że oddycha się powoli, ale również to, jaki jest stosunek długości wdechu do wydechu.

https://medium.com/yudemon/determining-t...a76e4bf6dd

a tu gość nawet sprawdzał na sobie.

Wygląda na to, że optymalnie to będzie jakieś 3-4 sekundy wdech, 6-7 sekund wydech.

Co mnie zastanawia, czy ja przypadkiem nie mam bardzo popsutego oddechu (nie, nie chodzi o zapach). Jak miałem robione badania w klinice chorób płuc, nie byli w stanie zmierzyć mi wydechu, bo oddychałem w jakiś dziwny sposób przeponą. Nie wiem, czy to jakoś mocno nie wpływa na nerw błędny. Kiedyś nauczyłem się jakiegoś dziwnego sposobu oddychania i jakoś mi to zostało.

Są jeszcze te obłąkane ćwiczenia, gdzie patrzy się w lewo a potem w prawo i to ma niby na nerw błędny wpłynąć, ale nigdzie nie widzę żadnego naukowego uzasadnienia tego, nikt tego nie badał.
Odpowiedz
O, tu jest już konkret

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34654028/

2x20 minut dziennie oddychania w tempie 6 na minutę wyrównało zaburzenia częstotliwości bicia serca, czyli znacznie poprawiło aktywność układu przywspółczulnego.

No i to rozumiem, bez konieczności uczenia się technik medytacji, jakiegoś kłopotliwego rozciągania, po prostu oddychanie w określonym tempie. To jest coś, co warto zamieścić na stronce o nerwicy.
Odpowiedz
Po tryptofanie wręcz zabójczy zespół niespokojnych nóg. Nie rezygnuję z niego, będę czasem brał tyrozynę.
Odpowiedz
Metod oddechowych jest w ciul i trochę. Czytałem o oddychaniu pudełkowym jako metodzie relaksacyjnej. Próbuję i coś w tym chyba jest.
Odpowiedz
No ale znakomita większość to metody stosowane w czasie ataku, żeby zmienić stężenie CO2 we krwi, mi chodzi o aktywację przywspółczulnego układu nerwowego. , a nie o zmianę pH. Tu przebadanych rzeczy jest bardzo mało.
Odpowiedz
Właśnie Temper, brałeś hupercynę? Jakieś efekty widoczne na obłączkach?

Myślę ciągle o tym przywspółczulnym, w jaki sposób tu ugryźć. Jakie mogą być choroby, gdzie nagle jest on mocno aktywowany, albo nagle jest wyłączony, jakby taką chorobę znaleźć, to może byłyby w necie fotki przed / po? Jakie leki mogą mocno na to wpływać?

Jedyne, co w miarę jest przebadane, to hupercyna, gdzie u ludzi, którzy to brali, były nawet poważne zaburzenia wywołane nadmiernym działaniem przywspółczulnego.

Myślę jeszcze, co ja takiego mogłem robić w 2010, gdy była taka duża poprawa. I jedyne, co mi jakoś się z czymkolwiek zgadza, to cholina plus żeńszeń. Działają synergicznie, silnie podnosząc aktywność przywspółczulnego. Potem testowałem cholinę bez szczególnie dużych efektów, ale wtedy mogłem już mieć nadmiernie dużo bakterii, które cholinę rozkładają. No OK, brałem też bardzo dużo antyoksydantów, które też mogą wspomagać przywspółczulny. Może też być tak, że organizm może cholinę wykorzystać tylko wtedy, gdy wyciszy się stres oksydacyjny antyoksydantami. Może cholina, żeńszeń i antyoksydanty były takim combo? Cholina to żaden problem, we wtorek powinna przyjść berberyna, która blokuje działanie tych bakterii, witaminę C teraz zacznę brać w większych dawkach, bo ponoć wycisza zespół niespokojnych nóg, chroni też przed skutkami ubocznymi wysokich dawek żelaza. Z żeńszeniem największy problem, bo tego jest od cholery gatunków, a nawet konkretny gatunek musi być odpowiednio przygotowany, zupełnie inne też działanie ma korzeń, który rósł 2 lata, a inne który rósł 5 lat, nawet tego samego gatunku. Kurcze.... kupiłem jakiś żeńszeń z przeceny ze 2 lata temu, leży i kurz zbiera. Dorzucam.

W 2020 też robiłem dużo rzeczy, które mocno aktywują przywspółczulny, przede wszystkim brałem spore dawki piracetamu razem z choliną, teraz biorę mniejsze.

Eh, przydałby się jakiś domowy sposób na sprawdzenie aktywności przywspółczulnego, albo jakaś prosta metoda na znaczne zwiększenie tej aktywności. No niby hupercyna jest taką metodą...
Odpowiedz
Oooo

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/29923035/

zmiany w wyglądzie paznokci nóg na skutek uszkodzenia nerwów autonomicznego układu nerwowego, czyli na skutek zaniku aktywności przywspółczulnego układu nerwowego. Pojawił się... objaw Terry'ego!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości