This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Niech powtórzą z prawidłowo zaprojektowanym placebo.
Odpowiedz
Tadam, prawie całkowicie znikł objaw Terry'ego.

COŚ robię bardzo dobrze. Wrażenie dużej poprawy wzroku, prawie jakbym nagle założył lepsze okulary (to da się wyjaśnić wpływem kreatyny na mięśnie kontrolujące akomodację soczewki, czyli faktycznie mogło po prostu poprawić krótkowzroczność), ale też czuję wyraźną poprawę przy grze na pianinie, dużo większe skupienie, dużo lepsza kontrola ruchów.

No zobaczymy, te wszystkie rzeczy na razie są bardzo subiektywne, ostrość wzroku to może być akomodacja soczewki, objaw Terry'ego zawsze jest słabiej widoczny po tym, jak obetnę paznokcie, a właśnie wczoraj obciąłem, ciężko też oceniać, na ile poprawiła się zdolność skupienia uwagi i pamięć.

Dwie rzeczy są całkowicie obiektywne, wielkość obłączków (o ile zmienią się w dużym stopniu) i prążki na paznokciach. Tu efekty, jeśli jakieś mają się pojawiać, będą dopiero za kilka tygodni.
Odpowiedz
Jeszcze mi się przypomniało, jak kiedyś badanie D3 robiłem, po tym, jak jadłem duże dawki dość długo i bałem się, że przedawkowałem. W badaniu wyszło prawie niewykrywalne Big Grin

Ktoś tu niedawno pisał, że żadna ilość D3 mu nie pomogła, póki nie zaczął czegoś jeszcze jeść, ryb bodajże. Czy raczej, podniosło się, jak zaczął je jeść, pomimo tego, że odstawił suple. Pewnie poszło o kwasy tłuszczowe, albo właśnie o taurynę, której w rybie jest bardzo dużo. Niektóre gatunki mają aż niemal 1 gram (!) w 100 gramach.

Może właśnie z D3 robię błąd, nie dostarczając czegoś, co jest niezbędne do jej przyswojenia. Znowu był wapń w moczu i to akurat dzień po tym, jak zjadłem raptem 20 000 jednostek, gdzie w badaniach ludziom potrafią i 500 000 jednostek dać jednorazowo, bez skutków ubocznych.
Odpowiedz
Pozytywny wpływ książek - kupiłem skoroszyt, taki gdzie strony są podzielone wg literek, zapisuję tam dane o ludziach, datę urodzin etc. W sumie na razie tylko datę urodzin. Nawet głupiego sms komuś wysłać z życzeniami...

Największy przypał jest z tym, że ja totalnie nie potrafię odróżniać twarzy. Jeden z powodów, dla których kiedyś chciałem spróbować nauczyć się rysunku, by wymusić rozwój tych struktur w mózgu które mogą za to odpowiadać. Żadna ilość książek o sztuce bycia miłym nie pomoże, jak nie zapamięta się gościa i nie pozna na ulicy Big Grin
Odpowiedz
...i zapiszę, żebym potem nie szukał i nie zastanawiał się, pozytywna zmiana nie nastąpiła po witaminie D3, tylko przed.

Jedyne, co się zmieniło, to pojawienie się kreatyny i tauryny. No i regularnie, codziennie glicyna przed snem, ale to nie powinno mieć wpływu, bo jest jej za mało w porównaniu do tego, co mam w diecie. W akcie desperacji z ostatnimi zakupami zamówiłem też kolagen rybi, ale to też raczej nie ma związku, bo bawiłem się już kolagenem w przeszłości. Hmm, z drugiej strony, bawiłem się też kreatyną i tauryną.

Yhh... witamina U? Sulforafan? Alkalizacja? Też są na liście podejrzanych. Czuję się nawet nie lepiej, ale po prostu inaczej. Już tak miałem parę tygodni temu, chyba przed tym covidem czy co to tam było.

Cofka do zapisu z czasów tamtej poprawy... popatrzmy

"- cały czas piracetam i cholina, to się nie zmienia
- PQQ + miedź, 2 razy dziennie, rano
- od wczoraj karnityna wielokrotnie w ciągu dnia
- od kilku dni berberyna
- od kilku dni kilka razy dziennie AOL (ketoglutaran argininy, ornityna, lizyna)
- B complex, obecnie moje jedyne źródło witaminy B1
- czasem brałem kreatynę
- dziś kwas alfa liponowy, zacznę brać regularnie bo on synergizuje się z karnityną
- magnez i wapń, dość chaotycznie, bo jedno i drugie wywołuje silne skutki uboczne"

Kreatyna się powtarza. I kwas alfa liponowy. Tauryny wtedy nie było, chociaż czasem ją brałem w małych dawkach, nie zapisując, że to robię.

Jeśli poprawa w obu tych okresach, teraz i wtedy jest związana z tymi samymi czynnikami, to raczej należy wykreślić karnitynę, na pewno miedź i berberynę. Ewentualnie to, że karnityna była połączona z kwasem alfa liponowym, bo tu zachodzi bardzo silna synergia.

Najmocniejszy podejrzany to kreatyna, która ma bardzo silne działanie poprawiające działanie mózgu, oraz piracetam, który być może dopiero przy dużych dawkach kreatyny działa jak trzeba.

Nikt nigdzie nie pisze, że kreatyna i piracetam mają jakieś synergistyczne działanie, nie ma tego też w żadnych badaniach, czasem jacyś ludzie na forach, że coś zaobserwowali, jak połączyli jedno z drugim.
Odpowiedz
(01-14-2024, 09:08 PM)tomakin napisał(a): Tadam, prawie całkowicie znikł objaw Terry'ego.

Brawo! Problem rozwiązany, czyli za niedługo możesz zamknąć ten wątek. Smile

(01-15-2024, 07:21 PM)tomakin napisał(a): Pozytywny wpływ książek - kupiłem skoroszyt, taki gdzie strony są podzielone wg literek, zapisuję tam dane o ludziach, datę urodzin etc. W sumie na razie tylko datę urodzin. Nawet głupiego sms komuś wysłać z życzeniami...

Brawo!^2 Może z czasem rozwiniesz to w zapisywanie myśli, emocji, snów itp.

A jak chcesz wymusić na sobie naukę zapamiętywania twarzy, to polecam oglądać koreańskie seriale dramatyczne. Big Grin
Odpowiedz
Już z 50 razy tak prawie rozwiązałem a potem okazywało się, że tylko mi się zdawało, np teraz może okazać się, że zwyczajnie zwiększyło się napięcie mięśni po kreatynie, zmieniając akomodację soczewki i korygując krótkowzroczność, a ja się podniecam że nagle lepiej widzę i zastanawiam, jaki supel naprawił mózg, że tak ładnie obraz przetwarza.

Z tym objawem też parę razy mi się wydawało że znika... może faktycznie znikał, ale nigdy nie ustaliłem, dlaczego. Na logikę, nie ma za bardzo powodu, by teraz zniknął, bo nie zacząłem nagle robić nic, czego nie robiłem wcześniej.

Mój główny problem to agorafobia, to przynajmniej mogę jasno i wyraźnie zdefiniować, bo coś takiego jak "słaba pamięć" czy "mgła umysłowa" to rzeczy subiektywne, ciężko ocenić, czy to naprawdę mam, czy po prostu takie mam geny, albo czy to nie jest efekt przedawkowania bodźców z internetu. I tak teraz myślę, że faktycznie powinienem skupić się na witaminie D3, magnezie i wapniu, bo to są rzeczy najmocniej powiązane z agorafobią. Oraz na ćwiczeniach, czyli co jakiś czas jazda autobusem, stopniowo zwiększając czas podróży, odległość i przyzwyczajając się do stopniowanych bodźców, łącząc to z czymś przyjemnym.

Co ciekawe, niedobór D3 to jedna z najczęściej wykrywanych rzeczy w zapaleniu skóry głowy, takim jak moje, a także jest powiązany z zespołem niespokojnych nóg

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25148866/

natężenie objawów spadło z 26 na 10, ale dopiero po wyrównaniu niedoboru, co w niektórych przypadkach zajęło aż 8 miesięcy. Pacjenci dostawali 400 IU dziennie plus dodatkowo 28 000 raz na tydzień, ewentualnie zastrzyki z 200 000 raz na miesiąc. Jest kilka badań, gdzie D3 nie pomagała za bardzo na zespół, ale tylko w tym jednym zastosowano kryterium "podajemy witaminę aż poziom we krwi pacjenta będzie odpowiednio wysoki". Przypomina mi się to badanie gdzie żelazo ładowali dożylnie, do wysycenia, czyli do momentu, gdy ferrytyna przestawała spadać od razu po podaniu. I wysycenie u każdego dosłownie pacjenta wyleczyło chorobę. A, co do żelaza, póki co ciągle czekam, aż się wszystko po covid (czy co to było) wyrówna.

D3 wielokrotnie brałem w dużych dawkach, ale jak pisałem, na początku brałem takie duże dawki i efektem był poziom we krwi ledwo wykrywalny. No i te moje duże dawki to często było kilka dni po 10 000, a potem przerwa na 2 miesiące, bo pojawiały się efekty uboczne.

Drugi problem to właśnie brak umiejętności społecznych, co negatywnie wpływa na wszystkie sfery życia. Na razie w nowej pracy nikogo chyba nie obraziłem, ale pamiętam, że jestem zdolny do takich odpałów, lepiej dmuchać na zimne i się uczyć, uczyć, uczyć. Tu suple CHYBA nie pomogą, to kwestia wyuczonych nawyków, chociaż faktem jest, że osoba znerwicowana jest z automatu agresywna. Praca zdalna, więc tu nie ma problemów z zapamiętaniem twarzy Big Grin

Serio myślę, że nauka rysunku mogłaby tutaj mocno pomóc. Tylko no... za dużo tego naraz. Z pianinem mam super sposób, dosłownie 5 minut dziennie na ćwiczenia i jest ciągły postęp. Mam te ćwiczenia gotowe, nie muszę się namyślać co robić, zastanawiać jak, po prostu jadę schematem. Ile razy próbuję się wziąć za rysunek, rozbijam się na braku takich właśnie jasno, wyraźnie ułożonych ćwiczeń, rób to i to 5 minut dziennie, a będą efekty.

Szukałem jakiejś apki, albo obrazków do kopiowania na podświetlanej desce, ale nie znalazłem nic odpowiadającego wymogom "5 minut dziennie, bez żadnego zastanawiania się co robić i jak robić". Jeśli poświęcę energię i czas na fachowy kurs, zabraknie jej na inne rzeczy.

/edyta

jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, może głupia, może nie. Stany lękowe wiążą się z wysoką histaminą, kwercetyna bardzo mocno obniża histaminę. W suplach które jem nie ma tego za dużo, ale tuż przed poprawą zrobiłem zupę cebulową, gdzie tej kwercetyny było tyle, ile przez tydzień mam z rozpuszczalnych tabletek (są tabletki wapń + kwercetyna).

Objaw Terry'ego to w dużej mierze zaburzenia krążenia w najdrobniejszych naczynkach, a histamina to jedna z substancji najsilniej działających na przepływ krwi. Nawet jak podali blokery histaminy sportowcom, to mieli o jakoś 10% większy przepływ krwi w nodze, w tej chwili patrzę na to badanie.

A tu uwaga uwaga, bloker histaminy zwiększył przepływ krwi przez wątrobę o 50% u osób z marskością!

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/8706560/

w zasadzie niwelując to, co jest przyczyną objawu Terry'ego. Co prawda chodzi o konkretne receptory histaminowe, ale obniżenie jej poziomu powinno dać identyczny efekt.

Samej histaminy nigdy nie badałem (bo i jak), ale kiedyś zrobiłem badanie IgE całkowitego, wyszło jakoś 400% ponad normę.

To wszystko jest do przemyślenia, coś tu może się dobrego z tego wykluć.
Odpowiedz
Tak myślę, jak to można sprawdzić... hydroksyzyna to antyhistaminowy lek I generacji, ale tylko na receptę. Blokuje receptory przekraczając barierę krew-mózg. Niemniej jest jednym z najskuteczniejszych leków przeciw atakom paniki i agorafobii. Nawet może bym to przetestował, gdyby nie było na receptę. Leki kolejnych generacji nie przekraczają bariery krew-mózg, ale jeśli miałyby blokować receptory w drobnych naczyniach krwionośnych i w żyle wrotnej, to i tak powinny doprowadzić do zaniku objawu Terry'ego, jeśli jest on powiązany z histaminą. Te leki są już bez recepty, nawet chyba mam gdzieś parę tabletek.

Jest jeszcze ekstrakt z imbiru, który nie ma efektów ubocznych, a jego skuteczność jest porównywalna z lekami antyhistaminowymi

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7171779/

6-gingerol - 70 mg.

Odpowiada to jakoś 100 gramom świeżego imbiru.

stop, źle. 125 mg ekstraktu, który zawiera 70 mg 6-gingerol (cholera wie, jak to po naszemu odmienić) na 1 gram.

Czyli z tego wynika, że standaryzowane produkty jakie można u nas dostać w aptece czy na allegro mają zawartość na tyle dużą, by efekt był podobny.

A teraz najlepsze, kupiłem kiedyś kurkuminę ostrovitu, ona ma w składzie... ekstrakt z imbiru Big Grin co prawda 1/4 tego, co mają tabletki docelowo z imbirem, ale to wystarczająca ilość, żeby był wyraźny efekt.

Biorę już kwercetynę razem z wapniem, dorzucę ten imbir z kurkuminą. Zabawy z lekami antyhistaminowymi na razie zostawię, ale muszę się temu przyjrzeć. Nawet na stronce o nerwicy napisałem, że najbardziej pomogło mi usunięcie źródła alergii z sypialni, ataki paniki znikły niemal natychmiast. Tylko że ja nigdy tego źródła nie usunąłem tak całkowicie do końca. No i osoby z nerwicą mają zazwyczaj bardzo duże problemy z usuwaniem histaminy, gdy ta już się pojawi, więc nawet niewielkie natężenie pyłków może wystarczyć do wywołania ataku lękowego histaminozależnego. Teraz cały czas mam katar, czyli coś tu lata, za słabo posprzątałem.
Odpowiedz
Ale się syfu nazbierało w pokoju od czasu tego covid... sprzątam i kicham, kicham i sprzątam.

Ale jedna rzecz jest mocno na plus, po tych wszystkich remontach mam kilka razy mniej powierzchni.
Odpowiedz
O, też dobre, sprzed kilku lat.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7416373/

spirulina vs objawy alergii. Jeśli wyniki nie są zmyślone, a mogą być, biorąc pod uwagę chociażby nazwiska autorów, to jest to naprawdę BARDZO dobry rezultat, 2 gramy spiruliny dziennie okazały się dużo skuteczniejsze od cetyrezyny, która jest jednym z najpopularniejszych leków. Tak ze dwa razy skuteczniejsze. Wcześniej też były jakieś badania, ale też na jakimś zadupiu.

Jeśli stany lękowe zależą od histaminy, jeśli spirulina w dawce zaledwie 2 gramy tak ładnie blokuje działanie histaminy, to wyszłoby, że spirulina byłaby skuteczniejsza od hydroksyzyny, bez żadnych skutków ubocznych. Dwa gramy... brzmi nierealnie, kupiłem 100 gramów, czyli porcję na prawie 2 miesiące, za nie wiem.... 10 zł? Jakoś tak, dorzuciłem do którejś paczki w przeszłości, bo to jak za darmo było, wziąłem na próbę. I stoi. No to teraz dorzucę, jak już walczę z histaminą.

W sumie... tauryna też ma działanie przeciwalergiczne, na tyle silne, że proponuje się ją jako lek, tylko oczywiście nie ma chętnych by sponsorować badania.

No nie wiem, histaminą się zajmę, bo to chyba dobra droga do walki z agorafobią, dużo wskazuje na to, że przynajmniej u mnie agorafobia jest w dużej mierze efektem chronicznej alergii, ale poprawę działania mózgu miałem już od 12 stycznia, a wtedy nie dotykałem niczego, co ma związek z histaminą, za wyjątkiem tauryny, która ma ten związek dość... luźny.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości