Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://www.ahajournals.org/doi/full/10.....92.8.2113
hummm... kwas arachidonowy rozszerza naczynka krwionośne. Mechanizm to produkcja specyficznych substancji przez komórki nabłonka, bez arachidonowego substancje nie są produkowane. Czy może być tak, że chroniczny niedobór arachidonowego powoduje zbytni obkurcz naczynek, ale tylko niektórych?
https://aspenjournals.onlinelibrary.wile...2016004359
poziom arachidonowego u zdrowych osób to 14, spada do średnio 7-8 w zależności od typu marskości wątroby. To dość kosmiczna różnica.
https://biomedgrid.com/pdf/AJBSR.MS.ID.002388.pdf
tu z kolei w chronicznej niewydolności nerek, spada z 1.36 do 0.88
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC10385810/
w hiv/aids spada jeszcze mocniej.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/...m%3Apubmed
w reumatoidalnym zapaleniu stawów też leci w dół dość mocno, z 35 na 21.
To jeszcze trzeba sprawdzić, ile tego kwasu trzeba w diecie, by zmienił się poziom we krwi. I to akurat sprawdzili:
https://www.researchgate.net/publication..._in_Humans
500 mg AA dziennie zwiększyło poziom we krwi z 11 na 17. Powiedzmy, że wystarczająco.
Eh, szkoda, że nie można zrobić po prostu badania wysycenia błon komórkowych. Nawet jakby jakimś cudem któreś labo to robiło, to w życiu bym nie uwierzył w ich wyniki.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
30 zł na miesiąc, tak pi razy drzwi. Niewiele, dopóki nie bierze się 10 takich rzeczy i nagle już wychodzi całkiem sporo. Można trochę taniej kupić, ale poniżej 80 raczej się nie zejdzie.
Nie wiadomo też, czy branie przez całe życie glicyny nie będzie miało skutków ubocznych. Człowiek zjada średnio 2,5 do 3 gramów glicyny dziennie.
Zawsze lepiej znaleźć przyczynę, niż maskować objawy, bo to tylko robi glicyna. Po żelazie (chyba po żelazie) miałem dużą poprawę, niedługo do niego wrócę, tylko po infekcji się do końca pozbieram, wysycę organizm miedzią, na wypadek jakby to jej brakowało, żelazo mocno obniża przyswajanie miedzi i chyba też potrafi usuwać ją z organizmu, więc lepiej poczekać tydzień czy dwa, biorąc tylko ją. Jeśli przyczyną mojej bezsenności jest na przykład niski poziom żelaza, to oprócz problemów ze snem, mam też słabszą regenerację mieliny, co może powodować szybsze starzenie się mózgu.
Jeśli przyczyną jest niski poziom omega 6, w tym arachidonowego (jeden z objawów niedoboru arachidonowego to problemy ze snem), to negatywnych konsekwencji będzie dużo więcej. To w ogóle wywala połowę rzeczy, które powinny przebiegać w organizmie, każda jedna komórka byłaby w jakimś stopniu zdegenerowana.
Staram się pamiętać, żeby kilka razy dziennie pić ten olej sezamowy i jak na razie, skóra głowy czyściutka.
I teraz pozostaje jedno bardzo, bardzo ważne pytanie. Czy ta poprawa stanu skóry głowy wiąże się z tym, że zmienił się lekko skład łoju, przez co drożdżaki odpowiedzialne za objawy przestały produkować substancję, która wywołuje alergię (tak medycyna tłumaczy te stany zapalne), czy może z tym, że po prostu brakowało mi omega 6, bo jeden z objawów niedoboru to zmiany podobne do łupieżu? Jeśli ta pierwsza odpowiedź jest prawdziwa, skończy się na tym, że będzie lepiej na głowie, ale tylko dopóki piję olej. Jeśli ta druga, to będzie ciągła poprawa wszystkiego, w miarę wysycania organizmu.
Nie chce mi się wierzyć w opcję nr 2, bo medycyna po prostu nie zna przypadków niedoboru ogólnie omega 6, jeśli nie układa się diety w laboratorium. Organizm potrzebuje tego mikroilości, w diecie miałem pewnie z 10 razy więcej, niż wynosi zapotrzebowanie. No ale zawsze można mieć nadzieję.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kurcze fakt, nie wiem, jak ja to wczoraj liczyłem, że 30 dawek po 3 gramy dało mi 300 gramów  Faktycznie, jak za darmochę.
Dziś na próbę nie wziąłem glicyny i spało się fatalnie, prawie w ogóle. Oczywiście musiałem coś popsuć, bo byłoby za dobrze jakbym zrobił jak trzeba, nie wziąłem też wapnia.
Ten chlorek wapnia, kupiony na allegro, śmierdzi niemożebnie. Niby spożywczy i dopuszczony, ale no... nie podoba mi się to wcale. Nigdy nie ma pewności, czego tam dodają. Miałem brać ten wapń dwa razy dziennie, na zmianę z miedzią, jako że podejrzewam, iż mogła u mnie zajść zależność "bez miedzi nie przyswaja się wapń, bez wapnia nie przyswaja się miedź". Samo w sobie nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt, że jednocześnie brałem sporo rzeczy blokujących przyswajanie miedzi, a wapń mogłem wypłukać np nadmiarem coca coli, do tego niski poziom magnezu w komórkach też utrudnia przyswajanie wapnia. Miałem brać dwa razy dziennie, nie biorę niemal w ogóle. Chyba faktycznie przydałaby się jakaś apka, odpalająca alarm o konkretnej godzinie, gdy mam wziąć proszek.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Magnez raczej jak dłużej biorę, wapń nie powoduje żadnych problemów ze snem, za to jak biorę za dużo i za długo, to pojawia się w nadmiarze w moczu.
Te zależności nie powinny mieć znaczenia, jeśli ktoś jest ogólnie zdrowy i nie robi czegoś bardzo dziwnego. U mnie coś ze zdrowiem jest, cholera wie co, ale pewnie wpływa to jakoś na równowagę wapnia i magnezu, skoro tak reaguję. Może po prostu geny, może jakaś dziwna choroba się pojawiła, typu niezłośliwy guz któregoś gruczołu, przez co organizm jest zalewany nadmiarem jakiegoś hormonu, może rozwalona flora jelitowa tym, że mam jakiegoś gościa którego powinno się eksmitować, a może wieloletni błąd dietetyczny, typu nadmiar omega 3 przy niskiej podaży omega 6. Coś jest, co wywołuje te zmiany na paznokciach.
Dziś spróbuję wapń i glutaminę, bo to też brałem jak ostatnio spokojnie przespałem całą noc. Bez glicyny na razie. Najważniejsze to ustalić przyczynę problemów. Jedna nieprzespana noc różnicy nie zrobi.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
O, glutaminy też dużo jadłem w czasie tego niby covidu. Jakoś niedługo po chorobie miałem wrażenie, że obłączki lekko się powiększyły, co prawda największy podejrzany to odwodnienie i wywołane nim cofnięcie się skórek, drugi w kolejności to sama gorączka i wywołane nią zmiany metaboliczne, ale chyba warto sprawdzić wszystkie tropy. Z nietypowych rzeczy, pojawiła się wtedy glutamina, melatonina, witamina C i cysteina. Melatoninę biorę od kilku dni, 5 mg przed snem. Witaminę C kiedyś przetestuję w dawkach 5+ gramów dziennie, jak wysycę organizm miedzią. A z cysteiną uważam, bo ona miała ponoć powodować bezsenność, według niektórych mędrców z reddit. Odstawiłem, gdy pogłębiły się problemy z zasypianiem. Zobaczymy, jak dziś będzie, ze 20 gramów glutaminy w sumie zeżarłem.
Cały czas biorę miedź, PQQ, karnitynę, AOL, berberynę, piracetam, cały czas piję olej sezamowy. To mniej więcej taki zestaw, jaki był tuż przed tą dużą poprawą jakiś czas temu. Jedyne czego brakuje, to kreatyna i kwas alfa liponowy. Kreatynę testowałem już parę razy w naprawdę dużych dawkach, ale... tu chodzi o jej aktywność w mózgu, nie w mięśniach. Może ona wchodzi w jakąś synergię z piracetamem na przykład? Coś mi się kołacze, że były badania i wege mieli obniżoną zawartość w mózgu, ale chyba właśnie były problemy z uzupełnianiem, czegoś tam wymagała, żeby działać, czy raczej żeby prawidłowo została przyswojona przez komórki w mózgu. Albo to o karnozynę chodziło, już nie pamiętam. Tylko kreatyna też ponoć powoduje problemy ze snem. Eh, dorzucę małe dawki.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
No nie, glutamina to stanowczo nie to.
Jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem. Potas. Z jednej strony, jego niski poziom wiąże się z bardzo silną nerwowością i bezsennością, z drugiej, wysoki poziom bardzo mocno wspomaga działanie piracetamu.
Przypomina mi się to badanie na szczurach, gdzie zmniejszenie potasu w diecie podniosło poziom adrenaliny o chyba 300%, i drugie, gdzie niski poziom witaminy E sprawił, że potas uciekał z komórek kilka razy szybciej. I nawet magnez by tu pasował, bo jest w ścisłym związku z potasem.
No i znowu pytanie, nawet jeśli potas jest tu w jakiś sposób istotny, to czy u mnie będzie niski poziom w diecie (całkiem możliwe, plus coca cola która może go wypłukać), czy bardziej jakiś powód medyczny, który sprawia, że dużo go ucieka?
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Jak już zapisuję wszystko, co robię, co do najmniejszego supla, to dodam, że oprócz potasu, biorę też taurynę, która jest niezbędna do jego przyswojenia na poziomie komórki, a także przeterminowany sprzężony kwas linolowy, bez żadnego konkretnego powodu, znalazłem w szafie jak baterii szukałem i pomyślałem, że można dojeść do końca. Ciekawa rzecz z nim, już kiedyś pisałem, miałem po nim dawno temu śmieszny objaw, 15 minut po tabletkach zaczynała mi lecieć krew z nosa. I tylko po jednym konkretnym produkcie, potem już nie byłem w stanie dogrzebać się do info, co to konkretnie była za marka, w aptece kupiłem a nie przez neta, chyba nawet oddałem komuś opakowanie bo bałem się tych krwotoków.
Może chodzić o to, że on występuje w dwóch formach. Suplementy często zawierają tylko jedną. Czy wtedy brałem tę właściwą? Weganie (a wtedy byłem długo na tej diecie) mają o wiele, wiele niższy poziom tej substancji. Podejrzewałem, że to może mieć związek z tym, że obłączki często zanikają na weganizmie. A to, że od razu następowały bardzo silne zmiany w działaniu naczynek krwionośnych mogło być dobrym tropem, skoro objaw Terry'ego to nic innego, jak właśnie zmiana w działaniu drobnych naczynek.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
12-28-2023, 02:35 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-28-2023, 03:15 AM przez tomakin.)
Przeklejam tłumaczenie wpisu na reddicie, nie mojego, ale dobry jest.
"Całkowicie zgadzam się z tą opinią! Miałem przykre doświadczenie, w którym odwiedziłem 12 lekarzy, w tym 3 na ostrym dyżurze, którzy nie zdiagnozowali u mnie najczęstszego niedoboru na świecie: niedoboru żelaza bez anemii! To była przerażająca męka, ponieważ zmagałam się z zaburzeniami widzenia, oceny przestrzennej, nudnościami, zawrotami głowy, migrenami, dezorientacją i dusznościami, a także wieloma innymi objawami. Aby ratować własne życie, nieustannie googlowałam i robiłam notatki.
Podczas wizyt informowałam każdego lekarza, że mam wrażenie niedoboru żelaza, ale nie pomyśleli o przeprowadzeniu testu na najbardziej rozpowszechniony niedobór na świecie. Nie wiedzieli, że niedobór żelaza może istnieć bez anemii. Żaden z nich nie potrafił rozwikłać tej tajemnicy. Niektórzy mówili mi, że to stany lękowe! Inni przepisywali mi leki na migrenę, takie jak beta-blokery, które musiałabym przyjmować "do końca życia".
Moje ciało stopniowo wyłączało różne procesy, co doprowadziło do tego, że moja pamięć przypominała pamięć złotej rybki, ale priorytetem było wytwarzanie komórek krwi, więc nie miałem anemii.
Po kilkukrotnym błędnym zdiagnozowaniu siebie (początkowo podejrzewając brak równowagi elektrolitowej, a później niedobór magnezu), w końcu natknąłem się na niedobór żelaza po 2 tygodniach niestrudzonych poszukiwań w Internecie. Wziąłem sprawy w swoje ręce, zacząłem przyjmować żelazo i natychmiast poddałem się badaniu ferrytyny, i okazało się, że miałem rację. W ciągu dwóch dni mój oddech się unormował, a w ciągu czterech dni mogłem wstać z łóżka, a nawet iść do skrzynki pocztowej. Aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości, słucham teraz podcastów naturopatycznych i regularnie czytam o prawidłowym odżywianiu. Jesteś swoim własnym adwokatem!"
nie chce mi się poprawiać błędów gramatycznych ani nawet czytać tłumaczenia, może być paskudne czasami, jest z autotłumacza. Przypomina mi moją historię sprzed lat, tylko u mnie był niedobór witaminy D i częściowo też cynku. Ile czasu, kasy państwowej i mojej poszło wtedy w błoto...
Myślę teraz o tym potasie, o jego związku z magnezem i wapniem. Niski poziom magnezu w organizmie sprawia, że nerki nie są w stanie utrzymać potasu i znika on z organizmu. Poziom we krwi jest utrzymywany jak trzeba, ale powoli znika z komórek. Ale czy to może mieć jakiś związek z tym, że po magnezie pojawia się bezsenność?
Hmm, popatrzmy...
https://www.goldjournal.net/article/S009...8/fulltext
Podanie tylko magnezu NIE sprawiło, że zwiększyła się ucieczka potasu z moczem
Podanie tylko magnezu sprawiło, że zwiększyła się ucieczka wapnia z moczem
Podanie magnezu razem z potasem sprawiło, że wapń przestał uciekać z moczem
Podanie magnezu razem z potasem sprawiło, że mniej magnezu uciekało z moczem
Kurcze no... jeśli jest tu jakaś zależność, to najszybciej taka, że potas chroni przed spadkiem poziomu wapnia.
No i to, że jeden z lepiej rozpoznawalnych objawów niedoboru potasu to zmęczenie. I tu też kreatyna mogłaby mieć znaczenie, bo ona jest niezbędna do tych przemian energetycznych, które wymagają bardzo dużych ilości potasu. Nie wiem no, zobaczymy za kilka dni. Próbuję utrzymać sporo ponad 100% zapotrzebowania na potas, ale bez wpadania w ekstrema. No i u mnie to nie będzie niedobór potasu w diecie, bo mam mało, ale nie jakoś tragicznie mało, jeśli już, to może być efekt uboczny tego samego procesu, który doprowadził do powstania paznokci Terry'ego, ewentualnie skutek dużego niedoboru magnezu wewnątrz komórek, bo wtedy też potasu się nie przyswoi.
(a, pojawił się znowu zbyt wysoki wapń w moczu, czyli z wapniem trzeba trochę przyhamować)
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Ustawiając sobie stołek do pianina, sięgnąłem po coś, tak precyzyjnie, że idealnie trafiłem paznokciem w samiutki skraj blatu stołu. Tak idealnie i precyzyjnie, że farba, którą był ten blat pomalowany, wbiła mi się pod paznokieć. Jakbym dosłownie o pół milimetra w jedną lub w drugą stronę miał przesunięty palec, nic by się nie stało.
No nieważne, co chciałem napisać - oczywiście wszystko lekko opuchło, zaczerwieniło się, ALE - objaw Terry'ego na tym jednym, konkretnym paznokciu jest teraz wielokrotnie mocniej widoczny, niż na innych.
https://imgur.com/a/YTwOgqp
Na zdjęciu robionym chińską atrapą telefonu nie widać tak mocno, ale różnica jest bardzo duża. No i teraz... jaki konkretnie proces odpowiada za to, że ta krew tam tak podeszła? To mogłoby pozwolić wyjaśnić zagadkę, skąd bierze się dokładnie objaw Terry'ego. Paznokieć ma specyficzne ukrwienie, przy niektórych uszkodzeniach krew potrafi zbierać się pod jego powierzchnią i wtedy pomaga jej przewiercenie, po prostu na skutek opuchnięcia przestaje ona odpływać.
Jakieś substancje się wydzielają podczas takiego uszkodzenia tkanek, zapewne wymuszające większy obkurcz, by powstrzymać krwotok, gdyby jakiś krwotok był, a także by powstrzymać wnikanie tego całego syfu, jaki był na uszkadzającym przedmiocie, głębiej do ciała.
Jeśli te substancje powodują tak duże natężenie objawu Terry'ego, to kto wie, czy rozwiązaniem zagadki nie będzie to, że mam ich za dużo? Kolor zmienił się od razu, czyli to RACZEJ nie chodzi o to, że po prostu wszystko spuchło i krew nie ma jak odpływać. Hmm... substancje albo po prostu aktywność komórek nerwowych. Nie no, bez sensu, mechanizm który za tym stoi to niemal na pewno obkurcz naczynek. Substancji, które obkurczają naczynka, są setki.
I chwila, moment, objaw całkowicie zanika po kąpieli, a kąpiel sprawia, że naczynka się... kurczą? Co jest? Skurczenie się po uderzeniu i zranieniu sprawia, że objaw się pogłębia, skurczenie się po kąpieli sprawia, że objaw znika?
Może faktycznie chodzi o równowagę między obkurczem drobnych tętnic, a obkurczem drobnych żył?
No i może niezbyt dobrze odczytuję to, co się dzieje w tym palcu, jak pisałem, opuchnięcie może po prostu blokować przepływ krwi, może nastąpić dodatkowe rozszerzenie naczynek, a nie ich obkurcz.
"Upon tissue injury, damaged cells release inflammatory chemical signals that evoke local vasodilation, the widening of the blood vessels. Increased blood flow results in apparent redness and heat."
No i tu by się zgadzało, nadmierne rozszerzenie naczynek.
No OK, co dalej? Mam nadmiernie rozszerzone naczynka, ale co z tego? Co jest przyczyną? Zaburzenie jakiejś chemii, np zbyt wysoki poziom tlenków azotu, jak w marskości wątroby? Jakaś zmiana w organizmie, np uszkodzenie jakiejś zastawki żylnej, przez co krew musi być silniej pompowana? W pierwszym wypadku rozszerzenie jest patologią, która mi szkodzi i powinno się to zlikwidować. W drugim - to reakcja organizmu, który próbuje się dostosować, co może mi ratować zdrowie.
Ciekawa sprawa i do dogłębnego rozpatrzenia, na kiedyś tam. Trzeba zapamiętać, że na 100% problemem jest nadmierne rozszerzenie naczynek, tylko nie wiadomo, czy ono nie jest reakcją organizmu próbującego ratować się przed czymś.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
https://sci-hub.se/https://pubmed.ncbi.n.../13621281/
srsly, warto poczytać, jak sobie eksperymenty robili na dzieciach, obcinając im w diecie podstawowy kwas omega 6. Szczególnie chętnie eksperymentowali na czarnych dzieciach. Jedno dostało omega 6 dopiero jak prawie się przekręciło. Jak im skóra gniła, to po prostu obserwowali dalej.
Próbuję ogarnąć, czy ktoś gdzieś kiedyś sprawdzał wpływ niskiego poziomu omega 6. I owszem, im niższy poziom, tym bardziej rozszerzone naczynka, ale nie jest to jakaś bardzo duża różnica.
Wszędzie przewija mi się nadaktywna tarczyca, jako potencjalna przyczyna zbytniego rozszerzenia. Będę to musiał w końcu zbadać.
|