Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Wyszedłem z kąpieli, niesamowite jest, że objaw Terry'ego znika po tym, jak człowiek się wykąpie i pojawia się dopiero ileś godzin potem.
Kurcze... dokładny mechanizm jest taki, że na skutek obniżonego poziomu sodu w tkankach (sód przechodzi ze skóry do wody w czasie gorącej kąpieli), odpalają się współczulne nerwy, następuje obkurcz naczynek krwionośnych. Jeśli ktoś ma z jakiegoś powodu te nerwy uszkodzone, to palce w kąpieli się nie marszczą.
Dwie rzeczy nie pasują, po pierwsze, czemu współczulny? Wszystkie objawy wskazują, że u mnie jego aktywność jest zbyt wysoka, a nie zbyt niska. A mimo to delikatne jej zwiększenie likwiduje objaw, który nie występuje u zdrowych ludzi.
Druga, obkurcz naczynek? Właśnie obkurcz zdaje się być przyczyną problemów, które mam, bo krew nie dociera tam, gdzie powinna. Ale właśnie zwężenie, a nie rozszerzenie sprawia, że wszystko wraca do normy.
Coś mi się zdaje, że gdzieś tutaj może być rozwiązanie. Zagadka obkurczu / rozszerzenia jest w miarę prosta, objaw bierze się stąd, że jest zablokowany przepływ krwi, która płynie w stronę serca. Tętnice pchają tak, jak trzeba, ale to żyły, które odprowadzają krew z powrotem, nie mają odpowiedniej przepustowości. W efekcie żyły ulegają dosłownie rozdęciu, a to, co widać pod płytką paznokcia w objawie Terry'ego, to rozszerzone żyły, wypełnione krwią. Nerwy współczulne obkurczają nie żyły (bo te nawet za bardzo nie mają jak się obkurczyć), tylko tętnice, w efekcie krew nie jest pchana tak silnie, w efekcie żyły nie są już rozdęte jej nadmiarem, objaw Terry'ego znika.
Dla przypomnienia dla tych, co to czytają, a spali na biologii - serce pompuje krew tętnicami, ona jest pchana pod dużym ciśnieniem, serce pompuje, ale tętnice też pomagają, kurcząc się rytmicznie, one mają swoje mięśnie. Krew przechodzi do coraz mniejszych i mniejszych naczynek, a potem wraca z powrotem, już żyłami, znowu gromadząc najpierw w najwęższych, potem przechodząc do coraz szerszych.
Objaw Terry'ego w marskości wątroby to połączenie zapchania żyły wrotnej, która przepycha krew przez wątrobę (przez co krew jest pchana tam, gdzie trzeba, przez serce i tętnice, ale nie może wrócić z powrotem), oraz wysokiego poziomu tlenków azotu / serotoniny, odpowiedzialnych za rozszerzenie naczynek.
O, ktoś dzwoni, potem dokończę
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
E, ktoś już odpowiedział.
Glicyna jednak działa, drugi raz po jakimś czasie, gdy nie mogłem zasnąć, wziąłem glicynę i spałem bez jednej przerwy przez resztę czasu.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
12-24-2023, 06:41 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-24-2023, 06:43 PM przez tomakin.)
Czytam o glicynie, jak działa, bo tego nie wiedzą. U szczurów zrobili serię badań
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4397399/
wyszło, że rozszerza naczynka krwionośne położone przy samej powierzchni skóry, przez co spada temperatura ciała. Jeśli jest za gorąco, nie można spać, dopiero glicyna to umożliwia, poprzez obniżenie temperatury.
Pytanie, czy to jedyny mechanizm? I czy faktycznie u mnie tak to działa?
Może bezsenność wiąże się u mnie z problemem z naczynkami krwionośnymi, mają niższą przepustowość, przez co temperatura ciała nie spada mi tak, jak powinna?
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
A, chyba nie napisałem.
Kwas foliowy nie pomagał na skórę głowy. I raczej nie pomaga też na to cholerne uczucie zmęczenia, które ciągle mi towarzyszy. Jakbym ostatni tydzień rył w kopalni, śpiąc po 3 godziny dziennie. Książkowy objaw niskiego magnezu w komórkach nerwowych, tylko magnez prowadzi do jeszcze większej bezsenności. A może po prostu jestem ciągle niewyspany i dlatego takie zmęczenie?
Muszę pamiętać o 100 mg magnezu dziennie, nie więcej. Pod osłoną B1, po coś to w końcu kupiłem.
Może glutamina byłaby tu pomocna? Zgodnie z tym, co na reddicie pisali, że glutamina paradoksalnie u osób z reakcją na magnez może pomóc na problemy z bezsennością, zamiast je pogłębić? Kupiłem tego pół kilo przy covidzie, spróbuję, co się ma marnować.
Liczba postów: 728
Liczba wątków: 33
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
4
A jak wytłumaczysz to, że kiedyś alkohol u mnie nie powodował senności, a od jakiegoś czasu powoduje? Chodzi oczywiście o duże ilości.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
(nie to, że nie mogę spać, po prostu o tej godzinie dalej jestem normalnie aktywny)
Jeśli glicyna działa tak, że obniża temperaturę ciała, rozszerzając drobne naczynka pod powierzchnią skóry, to dużo rzeczy tu się układa w logiczną całość. To, że okresy bezsenności wypadały na czas największych upałów. To, że mam problem z rozszerzaniem drobnych naczynek. Nawet to, że mogę mieć problem z nadaktywną tarczycą, co też podnosi temperaturę ciała.
Przydałby się jakiś dokładny termometr, taki, którego nie trzeba 15 minut trzymać pod pachą. Sprawdziłbym, jak z tą temperaturą, czy nie jest za wysoka. A potem znaleźć przyczynę, czy to wina tego, że zbyt mało krwi dopływa pod samą powierzchnię skóry, czy może tego, że organizm za mocno się nagrzewa z powodu np zbyt silnego wysycenia hormonami tarczycy, czy jeszcze coś innego.
W ogóle swego czasu jeden z największych autorytetów sportowych, jakiś taki mega znany trener, już nie pamiętam kto, stwierdził, że wśród wegetarian powszechne są niedobory właśnie glicyny. Totalnie nie zgadza się to z badaniami, w których wege mają we krwi glicyny sporo więcej, a im mniejsze spożycie produktów odzwierzęcych, tym jej stężenie bardziej rośnie
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4705437/
W marskości poziom glicyny jest mocno obniżony,
https://www.sciencedirect.com/science/ar...7723000621
ale w chronicznej niewydolności nerek, gdzie też znikają obłączki, glicyna jest podniesiona. Podobnie jak wszystko inne.
Eh, wszystko myślę rozbija się o rozszerzenie / zwężenie drobnych naczynek, o objaw Terry'ego. Znalezienie jego przyczyny pozwoli rozwikłać wszystko inne.
Kurcze, wczoraj pisałem o tym, że objaw znika po kąpieli, gdy organizm robi "kontrę" do "pomarszczonych palców", zwężając naczynka krwionośne. Własnie sobie przypomniałem, że gdy miałem objaw naprawdę silny, na początku problemów, to miałem też... pomarszczone palce! No ale to mogło wynikać po prostu z rozwolnień i utraty sodu.
Jejku no, to wydaje się takie proste, rozwiązanie może być tuż tuż, mam wrażenie, że wystarczy rękę wyciągnąć, by się znalazło. Z jakiegoś powodu krew nie jest odprowadzana żyłami i stoi w nich. Nie ma zbyt wielu powodów, które mogą to wywołać. Ale żeby było śmieszniej, nie mam żadnych objawów zastoju krwi w żyłach nóg, gdzie zazwyczaj to się objawia.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
12-25-2023, 02:51 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-25-2023, 02:51 PM przez tomakin.)
Eh, zamawiam glicynę jednak, zaraz po świętach, bo powoli się kończy, a działa  Tylko to jedna z tych sytuacji, gdy człowiek nie wie, czy pomogła mu glicyna, czy może miedź, albo np karnityna.
Liczba postów: 6,808
Liczba wątków: 19
Dołączył: Aug 2020
Reputacja:
59
Kurcze no... najczęstsze niedobory, jakie pokrywają się z chorobami gdzie znikają obłączki, to kwas arachidonowy, końcowy produkt przemian omega 6, obok gamma linolenowego. Jego poziom spada też we wszelkiego rodzaju nerwicach i depresjach. Żeby to gdzieś dało się kupić.
Średnie spożycie to 150 mg dziennie. Ile musiałbym jajek... popatrzmy...
100 gramów jajek to 150 mg kwasu arachidonowego. Jedno jajko waży trochę ponad 60 gramów (właśnie zważyłem te, których używam), oznacza to, że każde 2 jajka to 100% średniego spożycia w społeczeństwie.
ALE
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5305705/
stężenie kwasu arachidonowego drastycznie spada, jeśli jajka są smażone na patelni. Dwudziestokrotnie.
https://aocs.onlinelibrary.wiley.com/doi...m%3Apubmed
popatrzmy jeszcze tutaj
surowe jajka około 150 mg, w gotowanych... zwiększyło się? Co jest? Temperatura powoduje przemiany kwasów tłuszczowych?
No dobra, można założyć, że gotowanie na miękko daje najlepsze rezultaty. Wtedy przynajmniej nie będzie gotowania do momentu 'o kurde, jajka!', czyli do wygotowania się wody.
6-8 jajek dziennie powinno być dobrą metodą, by uzupełnić arachidonowy. I zalać organizm choliną, ze wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami. Cholesterolem bym się tak nie przejmował. I kto wie, czy moja pojawiająca się czasami poprawa nie wiązała się często z tym, że zaczynałem jeść więcej jajek, bo próbowałem zwiększyć cholinę.
Trafiłem na dobry olej sezamowy, aż się chce pić. Może arachidonowy wymaga obecności innych kwasów tłuszczowych, by był prawidłowo wykorzystany, a nie po prostu spalony?
Będę musiał berberynę kupić, w normalnej dawce, jeśli chcę się bawić taką ilością jajek. Dużo nie kosztuje, a korzyści prozdrowotne ciężko wyliczyć, tyle ich jest.
|