This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Może się przyda, chociaż nie o obłączkach tylko depresji.
https://bmcpsychiatry.biomedcentral.com/...23-05271-0
Odpowiedz
No, coś mi mówi, że oleinowy rośnie na skutek jakiegoś procesu, np gdy są stany zapalne, albo gdy rośnie homocysteina. Że jest bardziej wskaźnikiem, niż przyczyną.
Odpowiedz
Masakra, ja już praktycznie zdrowy, lekki kaszel ale typowy dla ozdrowieńców. Brat dopiero dziś w stanie był w miarę normalnie jeść, sporo mocniej go trafiło. Ale matka... to że ledwo ciągnie to jedna sprawa, ale to, że uparła się żeby w nocy samej iść do kibla, oczywiście wywaliła się i rozwaliła nogę, czort wie, czy jakieś zerwane struktury, czy nawet jakieś złamanie drobnej kości w stopie, czy może po prostu taki wielki siniak. Do toalety trzeba ją nosić, bo sama nie dojdzie, wcześniej jeszcze szło prowadzić, zanim rozwaliła nogę. Nikt nie jest w stanie z domu wyjść, zakupy na telefon tak nie bardzo funkcjonują w tym mieście, trzeba się znajomych prosić żeby coś kupili i przynieśli. Brat dwie lewe ręce, więc wszystko ja muszę robić, gotowanie, pilnowanie żeby do toalety trafiła, pilnowanie żeby jadła, leki brała. Odnoszę wrażenie, że cysteina ją na nogi stawia, póki brała było OK, dwa dni jej nie dawałem i było spore pogorszenie, dziś znowu zacząłem i jest wyraźna poprawa.

Masakryczna sytuacja, bo nie bardzo wiadomo, co zrobić. Niby do szpitala, ale czy wezmą kobietę, która po prostu jest trochę słaba, nie ma jednak żadnego zagrożenia życia? Prywatna wizyta? Co lekarz poradzi na wirusówkę? Nie istnieje na to lek Kroplówka by się przydała, ale tego nie zrobią na prywatnej. No i nawet jak wezmą, to przecież na covidowy. I jeśli to covid, może złapać tam grypę, teraz wyjątkowo mocna krąży. Jeśli to grypa, może złapać covid.

Z tą nogą to z jednej strony niedobrze, z drugiej - to jedyna rzecz, która faktycznie powstrzyma ją przed próbami łażenia o własnych siłach, bez wołania kogoś na pomoc. Zaraz na początku, tydzień temu polazła do kuchni, wywaliła się jak długa, zaniosłem do sypialni, dałem co tam chciała z tej kuchni, z pół godziny opierdalałem i kazałem wołać, jak czegoś potrzebuje, nie wiem, 15 minut minęło, znowu do kuchni polazła i znowu się wypierdoliła. Prędzej czy później złamałaby sobie szyjkę kości udowej, a to już gruba sprawa. A tak, jakaś może malutka kostka śródstopia, a może nawet zwykłe stłuczenie, upierdliwe, ale jej nie zabije. I może życie uratuje, wymuszając siedzenie na dupie.
Odpowiedz
Musielibyście jechać na SOR z matką i trochę symulować, że jest gorzej, niż faktycznie jest. Omdlenia, osłabienia itp. Moja jak osłabła po antybiotykach, to dostała dwie kroplówki, które ją postawiły na nogi.
Odpowiedz
No tak, tylko jedź na SOR ze starszą osobą, która ma chorobę zakaźną, nie może chodzić przez tę nogę i wymaga ciągłej opieki, posiedź tam sobie w zimnie ze 12 godzin, samemu mając chorobę zakaźną. Chyba z dwojga złego lepiej, żeby siedziała w domu i chociaż miała ciepło i jedzenie pod nos.

Zresztą już chyba po kryzysie, normalnie kontaktuje, ruszać się zaczyna.
Odpowiedz
No, już psychicznie całkiem dobrze, praktycznie zdrowa. Tylko ta noga, naprawdę źle to wygląda. I z cholerę nie chce lekarza, boi się szpitala, zresztą nie dziwię się, kiedyś na wizycie karetki zrobili jej zastrzyk, po którym wpadła w śmierć kliniczną. Jakby brat nie usłyszał jak rano oddycha tak ledwo ledwo, jakbym nie zaczął robić reanimacji...

No ale minął ten okres, gdy wizyta w szpitalu na chirurgii byłaby zagrożeniem zdrowia z uwagi na osłabienie, jest już silna.

Obserwuję paznokcie, czy ta wysoka gorączka i choroba jakoś na nie nie wpłyną. Objaw nie zanikł, pomimo tego, że prawie nic nie jadłem, a już na pewno dużo mniej cukru było w diecie. Jeśli gorączka wpłynęłaby na prążki, to będzie to widać, jak nagle wszystkie zanikną lub wzmocnią się na chwilę, ale to jak parę milimetrów urośnie i to, co było tworzone w czasie gorączki, wyjdzie spod skórek.

Co ogólnie ciekawego zaobserwowałem, w czasie gorączki całkowicie, ale tak totalnie znikły mi stany lękowe. Widocznie jakoś wpłynęło to na stan chemii mózgu, blokując mechanizmy ataków lękowych, bo spodziewałbym się raczej odwrotnej sytuacji, gdy choroba i niepewność co dalej (bo matka mogła przejść chorobę dużo gorzej) nasilą stany lękowe. Dziś czułem się dużo lepiej fizycznie, stan zdrowia matki też bardzo się poprawił, a stany lękowe wróciły od wczoraj wieczorem naprawdę silne, jak w tych okresach latem, gdy zdarzało mi się, że musiałem ze strachu wracać do domu z grzybobrania.

No ale chociaż śpię w miarę OK, pewnie dlatego, że organizm jest wymęczony chorobą i tym, że na początku w ogóle nie spałem dwie noce, ból nie pozwalał. Dziś od rana magnez wciągam, węglan, mleczanów żadnych nie ruszam. No i cynk. Nic więcej nie dotykam, nie chce ingerować za mocno w naturalne procesy samoleczenia i regeneracji, jakiś suplement "pobudzający" mógłby to po prostu wyłączyć.

A, olej z wiesiołka, to jeszcze powinienem pilnować.
Odpowiedz
No i zdrowa, jutro domowa wizyta i decyzja lekarza, czy lecimy na chirurgię z nogą, spróbuję też zagadać czy będzie możliwość zrobienia kroplówki. Ja jeszcze się boję startować z piracetamem. 300 mg magnezu dziennie leci, niewielkie tylko dawki wapnia przed snem, jak na razie nie ma za bardzo skutków ubocznych jak ostatnio. Może i faktycznie chodziło o formę magnezu...

Powoli trzeba myśleć o powrocie do planu i obserwacji organizmu, co tam ostatnio było... pamiętam 6 razy dziennie karnitynę brałem?

A, mam wypisany cały zestaw, po którym była poprawa:

"- cały czas piracetam i cholina, to się nie zmienia
- PQQ + miedź, 2 razy dziennie, rano
- od wczoraj karnityna wielokrotnie w ciągu dnia
- od kilku dni berberyna
- od kilku dni kilka razy dziennie AOL (ketoglutaran argininy, ornityna, lizyna)
- B complex, obecnie moje jedyne źródło witaminy B1
- czasem brałem kreatynę
- dziś kwas alfa liponowy, zacznę brać regularnie bo on synergizuje się z karnityną
- magnez i wapń, dość chaotycznie, bo jedno i drugie wywołuje silne skutki uboczne"
Odpowiedz
No jak nie wiadomo, co jej jest...

chyba tylko oleje mają takie "ogólne" działanie, EPA. DHA i GLA. Przy konkretnie już schizofrenii jakieś jeszcze rzeczy testowali i miały niezłe działanie, z tego co pamiętam cynk, ale tu już warto mieć diagnozę.
Odpowiedz
No niestety, po węglanie magnezu też słabo śpię. Albo to efekt coca coli, pierwszy raz od dawna to piłem przed snem. Nie no bez sensu, colę piję cały czas, a bezsenność jest tylko po magnezie.

Chlorek wapnia, 147 gram / mol, sam wapń ma masę atomową 40, czyli w 1 gramie chlorku jest 272 mg jonów wapnia.

2 gramy przed snem powinny być OK. No, niecałe, trochę mam rozstrojony jeszcze organizm.
Odpowiedz
W biedronce jest białko wpc, jakoś niecałe 80 zł kg, przecena, promocja i w ogóle. Najtańsze na allegro wychodzą coś 65 zł kg no i wiadomo, wysyłka. Może w końcu to kupię. Kurcze, a może 80 zł to przed przeceną i promocją? W dalszym ciągu za cholerę nie wiem, co wywołuje objaw Terry'ego, a największa różnica między ludźmi z marskością wątroby gdzie on występuje, a zdrowymi, to właśnie białko we krwi.

Powoli trzeba chyba wprowadzać ten zestaw, który miałem przed chorobą. Stopniowo, bo nie wszystko się zregenerowało, nie wiadomo, czy nawrotu nie będzie, nie wykształciła się jeszcze odporność długotrwała. Piracetam mocno rozszerza naczynka, to może dawać wirusom np możliwość penetracji głębiej, po covid jest zwiększone ryzyko powikłań naczyniowych, też nie wiadomo, czy piracetam tu nie namiesza. Z nim jeszcze się wstrzymam, ale inne rzeczy powolutku można. PQQ, witamina B1, tego typu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 6 gości