This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Nie bardzo chce mi się wierzyć, że tak niewielkie dawki soli kwasu mlekowego mogą wywołać tak silną reakcję, prędzej stawiałbym na proste zbicie poziomu wapnia. No ale fakt pozostaje faktem, wziąłem przed snem wapń w formie jakiegoś rozpuszczalnego z marketu, nie mleczan, 2 ostatnie tabletki mi zostały. Spałem po nim jak dziecko.
Odpowiedz
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1490900695

Popatrzmy... ludzie dostawali tam nawet 12.8 mmol/kg kwasu d-mlekowego. 115 mg/kg, 9 gramów jak dla mnie. Wszystko było ładnie eliminowane i taka ilość nie powodowała ataków paniki. Z krwi znikało po godzinie, góra dwóch.

Nie no, nie ma opcji, żeby za problemy odpowiadała forma mleczanu. To musi być efekt zbicia poziomu wapnia we krwi.
Odpowiedz
Odkąd zacząłem jeść probiotyk, z jelitami jest gorzej, a nie lepiej. Chyba te szczepy nie bardzo się zgadzają. Ex poleciła mi jakiś szczep, HN001, cholera wie, czy to w ogóle można dostać, podobno bardzo dobrze działa.

Mieszanka babki, kwasu masłowego i probiotyku, z dodatkiem glutaminy od czasu do czasu, nie jest tym, co mi w lipcu czy kiedy to było zmniejszyło intensywność objawu Terry'ego. Kurcze, może on nie zanikł, tylko sobie to wmówiłem, jest słabiej widoczny po obcięciu paznokci, może też zależy od np tego, ile jest wody w organizmie, może zanika przy odwodnieniu, albo zbytnim wysyceniu. Może całe te moje śledztwo było totalnie niepotrzebne.

Wydaje mi się, że najlepszą drogą jest wysycenie organizmu wapniem tak, że suplementacja magnezem nie wrzuca mnie w stan tężyczki utajonej, a jak już wysycę, to kilka miesięcy uzupełniania tego magnezu. To, co obserwuję, w 100% pokrywa się z tym, co pisałem na stronce o nerwicy, w działach o magnezie i tężyczce. Nawet niewielka zmiana poziomu wapnia we krwi sprawia, że pojawiają się silne objawy nerwicowe, bo organizm nie potrafi tego wapnia wykorzystać. A przyczyną tego braku niemożności wykorzystania jest... niedobór magnezu wewnątrz komórek.

To nie tłumaczy oczywiście ani zagadki obłączków, ani zagadki objawu Terry'ego, ale na pewno poprawi stan zdrowia, przede wszystkim psychicznego. I kto wie, czy wysycenie magnezem nie sprawi, że wszystko się jakoś zacznie układać, bo poprawi się równowaga współczulny vs przywspółczulny?

Bardzo jestem ciekaw, co PQQ pokaże, czy faktycznie będzie tak, jak opisują to niektórzy na reddicie, jak to czasem wychodzi w badaniach. Czy w opakowaniu jest to, za co zapłaciłem. Sensacji póki co nie ma, chociaż... może to, że tak nagle przeskoczyłem z "w ogóle nie mogę spać" do "przespałem całą noc i wstałem wypoczęty" to właśnie zasługa PQQ? Ludzie pisali, że tak na nich działa. Zazwyczaj wyregulowanie tego zajmowało mi parę tygodni, gdy stopniowo każdego dnia trochę lepiej spałem. Teraz jest przeskok z tragicznie na super w jedną noc.
Odpowiedz
o, Ansn, widzę że często czytasz, dobrze pamiętam, że wróciły Ci obłączki? Co tam było... potas w formie cytrynianu (a więc i kwas cytrynowy, elementy cyklu Krebsa), wyprowadzka do Japonii, czyli fitoestrogeny w diecie i zapewne kilka razy więcej jodu, ale przede wszystkim...

...wyleczyłaś cukrzycę. Jakie konkretnie leki dostałaś? Jest przypadek powrotu obłączków po wyleczeniu cukrzycy, z fotkami robionymi przez lekarzy, bodajże po metforminie. I myślę czasem, czy nie zacząć tego brać w małych dawkach, tak o, metformina przedłużała życie zwierząt w badaniach, wygląda na to, że po prostu jest zdrowa.

Wracając do tematu

https://dpcj.org/index.php/dpc/article/view/2370

zobaczyłem obrazek 3 i napaliłem się jak szczerbaty na suchary, że niby obłączki rosną po jakimś leku. A takiego wała. To paznokcie 3 różnych osób.

Wapń to to, czego mi było trzeba, czuję się lepiej i lepiej, po stanach lękowych nie ma śladu.

Podobno jak piracetam zużyje całą cholinę, zaczyna boleć głowa. Właśnie boli mnie pierwszy raz od kiedy zacząłem to brać. Może i prawdą jest co piszą, że bez wapnia piracetam działa tylko troszkę?
Odpowiedz
Wchodzę na berberynę. Trochę za szybko, powinienem odczekać z PQQ, no ale trudno, najwyżej będę się głowił, które zadziałało, czy może wapń.
Odpowiedz
...a może to AOL wtedy zadziałało? Przy tym zaniku objawu Terry'ego kilka miesięcy temu. Lizyna, która blokuje argininę, odpowiedzialną za wytwarzanie nadmiaru tlenków azotu. Ornityna, którą podaje się w marskości wątroby. Ketoglutaran argininy, który cholera wie, czy może mieć jakiś związek, na pewno negatywny z uwagi na to, że zawiera argininę, ale też może być bardzo duży pozytywny.

Hmm, jeszcze raz, jakie to było w przekroju czasowym, w 2010. Z rzeczy mogących mieć związek z tym, co teraz robię, bardzo dużo choliny oraz dużo wapnia.

6 czerwca była bardzo duża poprawa ogólnego stanu zdrowia. 16 czerwca zamówiłem przez internet hepatil. Czy jest możliwe, że brałem wcześniej taki z apteki, a tańszy z internetu zamówiłem jak zobaczyłem, że coś mi daje?

"..no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia."

Wyraźnie piszę o 4 rzeczach - białko, żeńszeń, cholina, witaminy C+E. Jajka zawierają cholinę, ale wtedy jadłem ją w proszku. Tylko że potem wielokrotnie testowałem cholinę i nie było spodziewanych efektów.

No dobra, jeszcze inaczej. Cholina nie przyswoi się, jeśli jest nadmiar bakterii wytwarzających z niej TMAO. Po prostu zjadają ją, zanim zostanie wchłonięta. To samo dotyczy karnityny.

I co tu rzuca mi się w oczy, poprawa po karnitynie i po cholinie była za pierwszym razem, jak to brałem. Potem już nie bardzo. Rozmnożyły się bakterie, które się żywią choliną i karnityną? Hmm, szkoda, że nie ma tamtego archiwum, bo przydałoby się sprawdzić, co robiłem, gdy pomogła karnityna. Tzn gdzieś to może jest... poszukam. To była błyskawiczna i mega silna poprawa, chyba z minutę na kilometr szybciej zacząłem biegać w kilka dni, gdy normalnie zajmuje to kilka lat. Założyłem, że to karnityna, ale może jednak nie ona...

Kurcze no, wtedy nie prowadziłem dokładnych zapisów. Dużo mogło zniknąć. Jakiś czas przed poprawą pisałem, że biorę wapń, potem nic nie wspominałem, raz że biorę białko, raz że ciągle o nim zapominam.

O hepatilu raczej bym napisał, tak o nim myślę, bo AOL zawiera tę samą substancję aktywną, ornitynę.
Odpowiedz
Ooo, mam, 20 lipca 2009

"Miałem nie pisać codziennie (chociaż to niby dziennik), ale dzisiejszy trening muszę skomentować. A w zasadzie rozgrzewkę. Zawsze na niej mierzę czas na tętnie poniżej 80%, mam wyznaczony stały odcinek, 1.62 km. Na początku dochodzenia do formy biegałem to po 10'30'' albo i wolniej, potem regularnie pomiędzy 10'15'' a 9'40''. Ostatnie treningi zdarzało się biegać po 9'20-25''. Dziś poleciałem na 8'35'' wyprzedzając po drodze rowerzystów, przypuszczam że mogło być nawet szybciej gdyby nie lekkie podziębienie. W ciągu kilku dni poprawa o 50 sekund.

Dla zainteresowanych, co się przez ostatnie kilka dni zmieniło. Po pierwsze, to o czym pisałem - kuracja krwiotwórcza, czyli kwas foliowy, witamina B complex, B12, cynk, miedź. Druga rzecz, morderczy trening łydek, który zmienił nieco styl biegu. Ale przypuszczam, że prawdziwym kluczem do sukcesu była l-karnityna."

Kiego, skąd niby miałem wtedy MIEDŹ, ona była niedostępna w Polsce, można kupić na wagę, ale to zrobiłem hmm, 2 lata później? Jakoś tak. Chyba po prostu jadłem orzechy z wysoką zawartością miedzi, już nie pamiętam, które to.

Równo miesiąc wcześniej:

"Jakby kogoś interesowały suplementy diety - typowo sportowe, czyli wapń, zestaw witamin z grupy B, selen z witaminą E, witamina C po cięższych treningach, wodorosty jako źródło jodu, dorzuciłem ostatnio koenzym Q10. W pochmurne dni witamina D."

Popatrzmy, co ja zamawiałem na allegro?

28 maja - bardzo fajne buty do biegania
1 czerwca - wyczesane słuchawki, koss porta pro, bardzo niewygodne, bardzo dobra jakość dźwięku
7 czerwca - komplet bielizny termoaktywnej
11 czerwca - 3 tomy historii filozofii Tatarkiewicza
...jakieś jeszcze książki.

No nie, karnityna. To musiała być ona. Może jednak to była tarczyca, karnityna blokuje hormony tarczycy na poziomie komórki.

Nic mądrego nie wymyślę z mielenia setny raz tych samych danych. No, nie tych samych, dziś do 2009 sięgnąłem.

Pozostaje zapisać, co robię. Do południa 2 razy miedź w sumie 4 mg, 2 razy PQQ w sumie 40 mg, piracetam 1200 mg, cholina z jajek. Myślę nad kupnem dwuwinianu choliny, 22 zł chyba kosztuje za paczkę na kilka miesięcy. Po południu 3 razy wapń, jakieś rozpuszczalne tabletki jeszcze jedne znalazłem. Kilka razy dziennie AOL. Gdzieś pośrodku berberyna, przed choliną najlepiej. Przed snem karnityna i potas, 1 gram. I tyle. Jeszcze do wczoraj brałem rzeczy na jelita, ale zamiast lepiej, było gorzej, przypuszczam że źle dobrany probiotyk. O, jeszcze czasem bor, który reguluje gospodarkę wapniem.

Ten wapń... może powinienem trochę zwiększyć jednak. 800 mg z supli, podczas gdy rekomendowane spożycie to 1000-1200 mg. W ogóle powinienem zacząć jeść jakieś wartościowsze rzeczy.
Odpowiedz
I jeszcze tak zastanawiam się, czy berberyna sprawi, że będę przyswajał więcej choliny / karnityny. Albo że w ogóle zacznę je przyswajać, ta poprawa po większych dawkach i brak później może wskazywać na to, że one są po prostu zżerane.

Gdybym miał pewność, że PQQ które kupiłem to faktycznie to, mógłbym pójść na całość z karnityną. Teraz trochę się boję, z uwagi na TMAO. Berberyna tu bardzo ładnie działa, ale coś mi mówi, że flora bakteryjna będzie ewoluować w kierunku unikania enzymu blokowanego przez berberynę i w końcu znowu zacznie żreć karnitynę i cholinę, wydzielając TMAO. PQQ działa tu lepiej, bo na poziomie komórki organizmu, rozkłada TMAO które się dostanie i żadna ewolucja bakterii tego nie zmieni. Karnityna nie kosztuje tak dużo, 1 dziennie to zaledwie 10 zł miesięcznie. Gdyby nie TMAO...

W sumie, póki biorę berberynę i PQQ, mogę spróbować karnityny w trochę większych dawkach. Jakoś chyba pół roku temu miałem robić z nią eksperyment, żeby sprawdzić, czy zablokowanie hormonów tarczycy na poziomie komórki zredukuje objaw Terry'ego, ale zaraz potem rozlałem jod na łóżko. No dobra, spróbuję ze 3 razy dziennie to brać, chociaż przez tydzień czy dwa. Mam spory zapas który powoli się już psuje.
Odpowiedz
Eeeeeee to nie ja, brak cukrzycy i przeprowadzki do Japoni Rolleyes . U mnie raczej odwrotnie tzn znikły, a raczej tak myślałam, ale niedawno sprawdziłam stare zdjęcia i na jednym widać brak obłączków na palcach (poza wskazującym i kciukiem) już w 2009. Teraz już nie wiem czy kiedykolwiek miałam na wszystkich czy po prostu przez duże, mocno widoczne obłączki na kciukach tak to zapamiętałam, a teraz już za dużo o tym myślałam, żeby sobie coś przypomnieć cokolwiek prawdziwego. Aktualnie wyglądają prawie identycznie jak w tym 2009, poza tym że wtedy na pewno nie miałam prążków wzdłuż. No i od niedawna coś dziwnego dzieje mi się z obłączkami na kciukach, od wewnątrz jakby zanikały tzn. biały został tylko łuk, a u nasady paznokcia jest już kolor różowy. Może ma to związek z tym, że od 3 miesięcy fatalnie się odżywiam (a wcześniej całkiem dobrze). Suple ciągle różne kupuję do testowania jak mi się jakiś w tym wątku spodoba  Big Grin ale nic nie miało do tej pory pozytywnego wpływu na obłączki.
Odpowiedz
Aaaa, to wiktoriamaria była. Pamiętałem, że ktoś czytający z przyczajki i rzadko piszący. Jak masz za dużo kasy, możesz hupercynę A wypróbować, to jest najbardziej obiecujące chyba, tylko że nie ma żadnego dodatkowego działania, typu zmniejszanie ryzyka chorób czy coś.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości