This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Nie no, zaraz dziurę w nosie będę miał na wylot. Niedzielę poświęcę na sprzątanie.
Odpowiedz
Aaaa, sezon grzewczy się zaczyna, próbne odpalenie kaloryferów było, może po prostu cały ten syf, który się na kaloryferze i za nim gromadził przez ostatnie pół roku, poleciał radośnie do góry? Teraz co prawda nie grzeją, ale co się rozpyliło to już zostało. No nic, kaloryferowi od dawna należało się malowanie.
Odpowiedz
Na reddicie jest trip report po piracetamie, gdzie gościowi zaczęły dużo szybciej rosnąć paznokcie. W tym uszkodzeniu nerwów, gdy w jednej ręce jest inny stosunek współczulnego do przywspółczulnego niż w drugiej, też jest różne tempo wzrostu paznokciu dla obu rąk.

No kurcze... bardzo dużo rzeczy wskazuje na przywspółczulny układ nerwowy. Tylko tego nie da się w żaden sposób sprawdzić, nie ma tu jednoznacznych badań które można wykonać pacjentowi by wiedzieć, jaką ma równowagę, więc nawet nie ma jak ogarnąć, czy osoby z np marskością wątroby mają to zaburzone. Nie ma też za bardzo leków czy chorób, które to bardzo mocno zmieniają, żeby wyszukać zdjęcia dłoni pacjentów przed / po.

Jest to coś, co Temper mówił że będzie brał i nie może się zabrać, a mi szkoda kasy na setny suplement. Nie pamiętam, jak się nazywa, jakieś zioło czy coś, mocno stymuluje acetylocholinę.

Potwornie mnie wymęczyło to coś, co mam. Nie wiem nawet, czy to alergia czy infekcja, za kilka dni zobaczymy, czy reszta domowników się zarazi. Ale ja od 2 tygodni już chyba mocno kicham, dziś jakieś chore apogeum, zdarzała się seria ponad 20 kichnięć pod rząd, oprócz tego brak objawów, zero gorączki czy bólu gardła. Pamiętam takie jazdy z przeszłości, zgrywały się też z początkiem sezonu grzewczego, a najwięcej było, gdy miałem tego grzyba w sypialni co go dziewczyna znalazła.

Wszystko odkurzone, starte na mokro gdzie się dało, kaloryfer odmalowany i czyściutki, a było na nim naprawdę dużo niespodzianek, zwłaszcza między żeberkami. Dobrze, że miałem pod ręką ukośny pędzel do malowania kaloryferów. Jeden pozytyw z tego wyszedł, pokój ogarnąłem. Zawsze mam tak, że odkładam różne rzeczy na kupę i ta kupa rośnie. Na dolnej półce stolika na pianino jest taka kupka nut, chyba z 500 stron i ileś gazet i książek. To idealna wręcz hodowla kurzu i roztoczy, każda kartka z nutami jest oddzielnie, setki powierzchni gdzie może kwitnąć życie. To też trzeba będzie ogarnąć, ściągnąć wszystko i przerzucić do szafki.

Kilka dni piracetamu i odmalowany kaloryfer, który powinien być pomalowany z 15 lat temu. Strach pomyśleć, co będzie dalej.

Z supli cysteina, glutamina, miedź, na wypadek, jakby to jednak była infekcja, a nie alergia.
Odpowiedz
Kolejny dzień piracetamu, przeglądam oferty łóżek na allegro. Mam materac bezpośrednio na podłodze, co jest zdrowsze dla kręgosłupa, ale niekoniecznie dla higieny, nie ma wentylacji od spodu i materac może zbierać wilgoć.

Temper można zastanowić się, ile zmian w życiu, które wprowadziłeś, wynika właśnie z piracetamu. Bo tak poza tym to nie czuję nic specjalnego, co dałoby się jasno zdefiniować. Na początku trochę lepszy humor, ale już tego nie czuję - może po prostu się przyzwyczaiłem?

To jest problem z oceną działania supli, ludzie się przyzwyczajają do stanu, w którym są. Po tygodniu już nie widzą różnicy. W 2020 zobaczyłem co się dzieje dopiero, gdy próbowałem uczyć się na pianinie tego samego kawałka co wcześniej i zobaczyłem, jak kosmiczna jest różnica w postępach i w kontroli nad rękami. Na co dzień nie dostrzegałem. Podobnie teraz, niby nic się nie dzieje, a codziennie jakąś zmianę wprowadzam w życiu, nawet tak niewielką jak pomalowanie tego kaloryfera, niby nic, a kilkanaście lat czekało.
Odpowiedz
Pomalowanie kaloryfera niepotrzebne
Odpowiedz
bardzo potrzebne...

https://imgur.com/a/u3M355o

jako usprawiedliwienie powiem, że trzeba małe przemeblowanie zrobić, by w ogóle do niego się dostać, normalnie go w ogóle nie widać ani nic.
Odpowiedz
No i co z tego? Kaloryfer nie jest do oglądania. Jak rodzice czasem coś malują, to się denerwuję, że robią rzecz niepotrzebną.
Odpowiedz
To zdjęcie już po malowaniu?
Odpowiedz
Big Grin

https://imgur.com/a/R

ta, wiem, wszystko zafajdane, ale to są rzeczy które normalnie są zastawione całym zestawem innych rzeczy i nikt tego nigdy nie będzie oglądał, a jak skończą żywotność to idą na śmietnik, bo są w stanie no... do niczego innego się nie nadają.
Odpowiedz
No i zdrowy. Cholera wie, co to było, infekcja czy alergia. Trochę nie w porę, bo czy przy infekcji, czy przy alergii wszystko się w organizmie przestawia, a obserwuję cały czas czy będą efekty piracetamu.

Ooo, grzać zaczęli, czyli w samą porę pomalowałem kaloryfer, w tym od środka, gdzie było najwięcej kurzu i syfu.

I tak kminię, na ile to efekt placebo, a na ile faktycznie coś się poprawia i zmieniam pomału drobne elementy życia. Nowa podkładka pod myszkę (pierdoła, ale też czekała ileś lat), nowe prześcieradło próbowałem kupić, w żadnym sklepie nie ma na rozmiar mojego materaca, a byłem w jysku, leroy, kauflandzie, auchan i biedronce. Jutro, jak dobrze pójdzie, uprzątnę tę kupę makulatury spod pianina i zrobię porządek w szafce na gazety, co też latami czeka na swój wielki dzień.

Nawet jeśli to placebo, jeśli oczekuję, że piracetam coś zmieni i dlatego tak się zachowuję, to dobrze, niech to trwa.

Żelaza dalej nie biorę, nie powinno się podczas infekcji, niech się spokojnie wyrówna poziom substancji które będą wykorzystywane podczas uzupełniania.

Sen dalej bardzo dobrze, chociaż gdy wezmę 20k witaminy D3, to potem się budzę nad ranem i mam problem z ponownym zaśnięciem. Gdzieś w tym musi być problem, na linii magnez - wapń - D3, bo najmniejsze zmiany w tym układzie doprowadzały do bezsenności. Ale liczę, że jak podniosę ferrytynę o jeszcze 50-100 jednostek, to wszystko się wyrówna. Może właśnie żelazo było tym brakującym elementem, wywalającym dopaminę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: subzero, 4 gości