This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Ziom dzwoni w środku nocy że gnije i pomocy, no masakra. Facet ma mocne problemy z uzależnieniem od stymulantów, ale też chore serce i w zasadzie jest na granicy śmierci cały czas. I faktycznie, gnić zaczął pomału, skóra nie dostaje tlenu i substancji odżywczych, robią się wrzody.

A obłączki dalej są duże.

Dałem mu jakieś suple na wzmocnienie odporności zmniejszenie ryzyka sepsy, witaminę C i takie tam. Ale nie wygląda to za dobrze.

To właśnie ten przypadek, gdzie za cholerę nie rozumiem, co jest, czemu on ma obłączki. Jaki mechanizm sprawia, że znikają u osób z depresją, a gość, którego skóra i paznokcie dostają tak mało substancji odżywczych, że zaczyna to gnić, ma radośnie obłączki na pół paznokcia.

Stres oksydacyjny? No tego facet ma na pewno dużo więcej, niż przeciętny ziom z ulicy. Niedobory pokarmowe? Ma pewnie wszystkie możliwe, bo jelita nie pracują jak trzeba, chociaż gruby jest i to nawet mocno gruby. Zdolność organizmu do podziału komórek? No bez przesady, jemu komórki się chyba w ogóle nie dzielą.

Jest jeszcze hipoteza, że to kwestia równowagi układów "uciekaj albo walcz" vs "odpoczywaj i rośnij". To, gdzie wyszukiwałem zdjęcia dłoni osób ze specyficznym porażeniem nerwowym, gdy w tylko jednej ręce jest dużo większa aktywność jednego z tych układów. To mogłoby nawet jakoś się tu zgrać, bo gość stymulantami może sztucznie wymuszać nadaktywość układu nerwowego, w tym układu "odpoczywaj i rośnij".

Za cholerę nie wiem, jak się za to zabrać, to bardzo skomplikowana rzecz.

Aaaa, Temper wiem, że czytasz, miałeś robić eksperyment z tym czymś, co zwiększa wydzielanie czy tam hamuje rozpad acetylocholiny. Hupercyna, dobrze pamiętam? To cholerstwo tak mocno stymuluje system "odpoczywaj i rośnij", że niektórzy mieli problemy z samopoczuciem po większych dawkach hupercyny. Większych, te co zalecają producenci można brać bez strachu Big Grin

Jedna z tych rzeczy, gdzie najchętniej bym z kimś się złożył na pół, bo jak znam siebie i tak nie zjem całego opakowania, tylko połowę. A dość drogie jest, obiecałem sobie, że przestanę kupować wszystko, o czym przeczytam. No i same jakieś dziwne firmy no-name mają to w ofercie.
Odpowiedz
No, efekt byłby taki, że uzależniłby się od obu. I pokaż mi tych 80 letnich heroinistów Big Grin

Zdaje się zresztą, że w to gówno wdepnął, bo chciał z alkoholu wyjść, jakoś tak to było.

W sypialni stanowczo jedzie grzybem, teraz już nie mam pojęcia, skąd konkretnie. W szafie, gdzie była ta zapleśniała szmata, wszystko jest albo wyrzucone, albo schowane w foliowe worki. Dwa dni temu wyniosłem do piwnicy ostatnią rzecz z materiałów organicznych, kartonowe opakowanie od pianina cyfrowego. Przedostatnią, jeszcze jest gitara w kartonowym pudle, ale to też obwąchałem i było git. Można podejrzewać, że to podłoga, na której po zalaniu przez sąsiada było kilka cm wody, to mogło wleźć pod parkiet i tam latami żyć swoim życiem, ale parkiet nie śmierdzi. Zresztą parkiet nie trzyma wilgoci, przepuszcza. Więcej kandydatów za bardzo nie ma, a jedzie jakby z szafy, głównie w okolicy drzwi (to bardzo nieszczelna konstrukcja, więc jest swobodny przewiew).

Skoro czasem czuję zapach, to znaczy, że wdycham też zarodniki, a to powoduje reakcję zbliżoną do alergicznej.

I tu pojawia się pytanie, na ile taka chroniczna niby-alergia może sprawić, że organizm będzie w ciągłym stanie "uciekaj lub walcz", a przynajmniej nie będzie swobodnie wchodził w stan "odpoczywaj i rośnij". Ba, może i ta bezsenność, która teraz znikła, to też nie tyle efekt uzupełnienia żelaza, co właśnie porządków, które zrobiłem, przez co jest mniej zarodników w powietrzu?

Kurcze, mam problem z wytropieniem, bo nos bardzo szybko przyzwyczaja się do zapachów, to wyczuwam jak wejdę do pokoju po dłuższym przebywaniu gdzie indziej, w efekcie nie bardzo mam jak obwąchiwać różne rzeczy, bo po chwili nic już nie wyczuwam. Idiotycznie to zresztą musi wyglądać, jak z nosem przy ziemi obwąchuję szczeliny w parkiecie.

Pewnego pięknego dnia w ogóle wywalę całą tę konstrukcję, ale to na dłuższy weekend zadanie, to jest przyśrubowane do sufitu i do podłogi.
Odpowiedz
Najczęściej to nie substancja zabija, ale konsekwencje zmiany trybu życia. A te przy opiatach są niewąskie.

No i ten problem, że ze stymulantów można czasem wyjść, z opiatów to kilka przypadków w skali kraju.
Odpowiedz
(09-25-2023, 01:56 AM)tomakin napisał(a): Aaaa, Temper wiem, że czytasz, miałeś robić eksperyment z tym czymś, co zwiększa wydzielanie czy tam hamuje rozpad acetylocholiny. Hupercyna, dobrze pamiętam? To cholerstwo tak mocno stymuluje system "odpoczywaj i rośnij", że niektórzy mieli problemy z samopoczuciem po większych dawkach hupercyny. Większych, te co zalecają producenci można brać bez strachu Big Grin

Będzie, będzie. Zapomniałem o tym, mimo że mam zapisane w notatkach z tego forum.
Odpowiedz
Trochę kusi mnie, żeby hupercynę z piracetamem i bakopą połączyć, bo te rzeczy się ze sobą zgrywają.

Teraz będę większe zamówienie robił, biotyna dla siebie i dla rodziny, kwas foliowy w większej dawce, magnez dla rodziny i sąsiadki. Jakby jakaś hupercyna była ofercie, nie kosztując tyle, co wszystkie te pozostałe rzeczy razem wzięte, to pewnie bym się zdecydował.

Widzę jakaś zadyma jest, bo piszą, że hupercyna jest w huperzia serrata, czyli widłaku goździstym, problem w tym, że widłak goździsty to lycopodium clavatum, też zawiera substancje wpływające na acetylocholinę, ale obok huperzia serrata nawet nie rósł. Nie przeszkadza to jednak ludziom sprzedawać go jako źródło hupercyny.

Szkoda, że nie przebadano efektów widłaka, tzn że nie wyszli poza szczury, bo to 1/10 kosztuje. A może wyszli i przebadali?

A obłączki cholera jakby jeszcze mniejsze Big Grin
Odpowiedz
Zastanawiam się, czy brać wapń, chociaż w małych dawkach, razem z tą D3. Boję się, że tak duże dawki + wapń mogą zwiększyć wapń w moczu, co może z kolei doprowadzić do kamieni nerkowych. Z drugiej strony, taka ilość D3 może wręcz wyciągać wapń z komórek nerwowych i przenosić go do kości. Jakby gorzej się czuję, odkąd ta D3 zaczęła się akumulować.

Kurcze... ja jadłem wapń jakoś niedawno. I chyba tego nie zapisałem.

O, 3 tygodnie przed tą poprawą obłączków z lipca napisałem, że regularnie brałem przez poprzedni miesiąc wapń. To chyba wtedy było.

Myślę o nim, bo znowu w diecie mam poniżej rekomendowanej i to pewnie sporo poniżej. Ale kurcze, 20 000 IU D3 łączyć z wapniem...

A, z korzenia lukrecji oczywiście zrezygnowałem po jednym dniu. Za kłopotliwe, zaparzać to, czekać aż ostygnie, odcedzać, do tego smak...

Cały czas biorę cysteinę, antyoksydanty i zestaw do ochrony przed skutkami ubocznymi cysteiny - kurkuminę i czasem molibden (to spokojnie można brać np raz na miesiąc w większej dawce).

Biorę też ciągle bardzo duże dawki kwasu foliowego, wychodząc z założenia, że poprawa pod koniec lipca to mógł być właśnie on. Żelazo mogło go znowu zbić.

W ogóle to żelazo to był naprawdę super pomysł, poprawa jakości snu jest bardzo duża. Szkoda, że nie przekłada się na inne rzeczy. No ale może być tak, że dopiero po uzupełnieniu tego żelaza organizm zacznie przyswajać i wykorzystywać inne rzeczy. Może dopiero wysycenie tkanek żelazem sprawi, że prawidłowo przebiegnie metylacja, tak jak to było w stwardnieniu rozsianym?

Ciągle kminię, co mogło zostać jeszcze wyssane z organizmu takimi dawkami żelaza, co sprawia, że włosy, po chwilowej poprawie, znowu są słabsze. Gdzie tu jest wąskie gardło. Kwas foliowy to jedna rzecz, ale pewnie nie jedyna.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/....tb00006.x

selen! Po kilku tygodniach suplementacji żelazem, jego poziom spadł bardzo wyraźnie. Po kilku tygodniach, a ile ja to już biorę? No i selen jest niezbedny do prawidłowych przemian cysteiny i glutationu, od początku powinienem go brać razem z nią. Ale nie bardzo chce mi się wierzyć, żebym miał niedobór na tyle silny, by leciały włosy. Chociaż... jeśli żelazo powoduje, że jest on wyciągany z tkanek "mniej ważnych" i wykorzystywany tam, gdzie potrzeba go najwięcej, to kto wie, może doszło do niedoboru w skórze głowy?

Na szczęście selen to coś, co można zeżreć "na zapas", jest dość skutecznie magazynowany przynajmniej na parę miesięcy. Tu mój brak solidności nie będzie przeszkadzać.
Odpowiedz
No i problem ze skórą głowy znowu znikł, praktycznie z dnia na dzień. I znowu za cholerę nie wiem, dlaczego. Może jednak selen, bo jakby nie patrzeć, jeden z najskuteczniejszych leków to właśnie szampon z selenem. Może kwas foliowy, chociaż ostatnio tak nie zadziałał.
Odpowiedz
...smyram się po głowie i nie dowierzam, no czysto, niemal zero problemu. A od kilku tygodni było naprawdę źle.

Selen bywa czasem podawany jako przyczyna zaniku obłączków, ale są dokumentacje zdjęciowe silnego niedoboru i zmian, jakie powoduje, obłączki były na swoim miejscu. I żeby było śmieszniej, niedobór selenu powoduje też problemy z tarczycą oraz bardzo duży wzrost wolnych rodników, dwie kolejne rzeczy, które podejrzewa się o wywołanie zaniku obłączków. Jednak u tamtej kobiety, której lekarze robili zdjęcia, nie znikły, ani nie urosły jakoś po uzupełnieniu, jeśli dobrze pamiętam.

I to jest cholernie dziwne, bo niedobór selenu powoduje kompletny rozstrzał we wszystkich chyba funkcjach organizmu, tych, które zazwyczaj są kojarzone z brakiem obłączków. No i jak to jest, że kobieta, która trafia do szpitala z powodu niedoboru czegoś tak podstawowego jak selen, ma obłączki, gość, któremu gnije skóra, bo krew nie dostarcza substancji odżywczych i tlenu, ma obłączki, mój świętej pamięci ojciec miał obłączki, gdy umierał z powodu wycieńczenia organizmu, a ludzie z depresją nie mają.

Co u mnie jest nie tak, że znikły, a gdy na jakiś czas się pojawiają, to czuję się wtedy dużo lepiej? Ogólny stan zdrowia mam ze 20 razy lepszy od wymienionych wyżej osób, a praktycznie każdy objaw, który mam, można wytłumaczyć słabszym krążeniem, wynikającym zapewne z obkurczu naczyń krwionośnych, czego widocznym gołym okiem efektem jest objaw Terry'ego. Ale to krążenie i tak jest o całe eony lepsze od tego, jakie ma ten mój kumpel albo miał ojciec. Zmiany w krążeniu mogą być skutkiem, ale nie przyczyną.

W tę stronę byłoby najlepiej iść, znaleźć przyczynę objawu. Mechanizm mniej więcej znam, skoro zanika po tym, jak nastąpi aktywacja nerwów układu współczulnego w czasie kąpieli. Ale to tak, jakby znać mechanizm powstawania gorączki, jakieś tam komórki wytwarzają pirogeny czy coś. Za cholerę nie pomaga to ustalić, co gorączkę wywołuje.

Zacznę brać jednak wapń, niezbyt dużo, tak z 500 mg dziennie, pod osłoną potasu, najlepiej cytrynianu, o ile go znajdę. No i w ogóle trzeba o potas zadbać, jak się bierze tyle kwasu foliowego, są przypadki, gdy pacjentów dosłownie zabiła reakcja gwałtownej utraty potasu po suplementacji B12 i kwasem foliowy. Pierwszy raz od dawna miałem problemy z zaśnięciem i może to efekt zbyt niskiego potasu.

A w ogóle jakaś infekcja, siedzę, kicham i smarkam. Bez gorączki, bez złego samopoczucia, jakby alergia.
Odpowiedz
No i po tym niby przeziębieniu, śladu już nie ma.

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../bjd.15772

o, tu jest ten przypadek niedoboru selenu. Ale już widzę, że coś pokręciłem, pamięć płata mi figle. Przecież tutaj nie ma obłączków nawet na kciukach! I co więcej, wygląda na to, że po uzupełnieniu selenu zaczynają się pojawiać.

Kurde, dobrze, że mnie tknęło i postanowiłem to wyszukać.

Aaaaaa, bo wtedy opierałem się na tym przypadku

https://jamanetwork.com/journals/jamader...le/1845683

z 2014, tamten poprzedni jest z 2017 i widocznie po tym, jak znalazłem pierwszy, drugiego już nie szukałem. Czyli dobrze pamiętałem.
Odpowiedz
Jeszcze raz, krok po kroku

https://zdrowiej.vegie.pl/showthread.php...97#pid6597

25 lipca, zanik objawu Terry'ego. I to chyba najważniejsze, bo ten objaw znika i pojawia się bardzo szybko, w przeciwieństwie do obłączków, które rosną długo i powoli.

w ten sam dzień jadłem miłorząb. Kurcze, miłorząb bardzo szybko, wręcz błyskawicznie może zwiększyć ukrwienie i właśnie zlikwidować objaw Terry'ego.

I... może to było to? Może obłączki calutki czas miałem tej samej wielkości, bo tego nie da się sprawdzić, starczy że skórka się lekko cofnie i optycznie wyglądają na większe, a ta chwilowa poprawa objawu Terry'ego, którą zauważyłem, to efekt miłorzębu?

Ale dużo wskazuje na to, że w okresie od powiedzmy 20 lipca do 5 sierpnia delikatnie rosły.

(ale mam dziury w pamięci, w tamtym okresie pisałem, że w czasie wycieczki z kumplem totalnie rozwaliłem sobie kolano podchodząc pod górkę, myślę, myślę i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, z kim i gdzie wtedy byłem, co gorsza ani w telefonie, ani na fb nie mam żadnych wiadomości z 27 lipca)

(a, mam, było schowane na fb w konwersacji grupowej)

24 lipca, piszę o poprawie w pamięci i o odczuciu lekkości ruchu

No stanowczo wtedy coś było na plus! COŚ zrobiłem przed 24 lipca, co dało w efekcie poprawę pamięci, zmniejszyło niemal do zera objaw Terry'ego, a potem lekko powiększyło obłączki.

(oczywiście jest opcja, że nic nie zrobiłem, a poprawa to efekt jakieś zmiany w organizmie niezależnej od supli, no ale trzymam się oceny tego, co zrobiłem)

24 lipca pisałem o dużych dawkach betainy i kwasu foliowego, co wprowadziło mnie na granicę ciężkiej nerwicy, z powodu stanów lękowych. Brałem też wtedy na pewno dużo B12, chociaż o tym nie napisałem.

21 lipca - piszę, że zjazdy po żelazie to zapewne efekt wyssania z organizmu kwasu foliowego, podałem przykłady ludzi z reddita, którzy mieli po żelazie takie coś i właśnie kwas foliowy postawił ich na nogi. Zacząłem brać go w dużych dawkach.

Przed 21 lipca miałem też fatalne samopoczucie po większych dawkach żelaza, dlatego zresztą szukałem sposobu na jego poprawę.

O właśnie, fatalne samopoczucie... to mogło nie mieć nic wspólnego z suplami, tylko z jakimś cyklem w organizmie, są takie związane np z hormonami, przez miesiąc jest coraz gorzej, potem coraz lepiej, jak idzie w drugą stronę i tak w kółko.

Też 21 lipca brałem cysteinę.

też 21 - przestałem brać cynk, a brałem go w dużych dawkach

20 - pisałem sporo o omega 6, pewnie wtedy też brałem

19 - tak, brałem bardzo dużo omega 6

17 lipca

mega rozpiska której przez jakiś czas bardzo mocno się trzymałem

"Wolne rodniki:

- witamina C, 0,5 do 1 grama
- witamina E, 1 tabletka tokovit 370
- NAC, kilka razy dziennie po 1 gram
- karnityna, kreatyna, tauryna, raz dziennie porcja
- melatonina
- AOL (AAKG plus parę dodatków, to to co niby przedłuża młodość)
- kurkumina

przekopię jeszcze szafę, bardzo by się przydała luteina z zeaksantyną, to za grosze kiedyś kupiłem, luteina w dawce 20 mg obniżała poziom MDA o połowę. Jak w szafie nie znajdę, to to zamówię, bo tak czy tak jest w miarę korzystne dla zdrowia, a kosztuje grosze, przy dawce 20 mg dziennie wystarczy brać tabletkę co drugi dzień, wychodzi 7 zł miesięcznie

Jelita:

- błonnik z babki jajowatej, kilka łyżeczek
- maślan sodu, parę tabletek
- glutamina, kilka do kilkunastu gramów
- chondroityna
- glukozamina

Dodatkowo

- co drugi dzień żelazo
- co drugi dzień małe dawki miedzi"

Jeśli to suple doprowadziły do poprawy, jest w zasadzie tylko kilka możliwości

1. kwas foliowy i betaina, jutro dorzucę betainę w dużej dawce do kwasu foliowego i zobaczę, czy coś da
2. duże dawki omega 6, bardzo wątpliwe, bo sezam niewiele pomagał
3. coś z tej listy wyżej

Pierwszy punkt właśnie testuję, drugi odpada. Z listą jest problem, bo jest długa. I drogo by wyszło, jakby wszystko próbować, zresztą nie ma opcji, żebym wytrzymał to wszystko.

ALE

Właśnie w tej chwili eliminuję z listy walkę z wolnymi rodnikami, co efektywnie skróci ją o połowę. Żelazo i miedź też można wywalić poza plan.

Zostają jelita, najbardziej kłopotliwy zestaw, bo zawiera kilkanaście łyżek glutaminy czy kilka łyżek lepijącego się jak smoła błonnika, oraz, uwaga uwaga

Melatonina!

Ta sama melatonina, którą brałem w 2020 i którą podejrzewałem o to, że mi naprawiła wtedy obłączki. Ta sama, która w polskich badaniach wykazała efekt obniżający MDA kilka czy nawet kilkadziesiąt razy silniejszy, niż klasyczne antyoksydanty. Ta sama, która silnie wpływa na komórki tworzące keratynę. A także ta sama, która całkowicie cofała niektóre uszkodzenia wywołane nadczynnością tarczycy.

Jezu, muszę w końcu te badania tarczycy zrobić...

A wracając do MDA, polskie wyniki są wręcz niewiarygodne, ale tu u szczurów też wyszło całkiem ładnie

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9933727/

1.6 vs 4.9

Inne badania nie potwierdzają aż tak silnego efektu.

Melatonina regulowała też przepływ krwi, wpływając na zwężanie i rozszerzanie drobnych naczyń krwionośnych.

Zdaje się, że ją testowałem jako samodzielny suplement, chyba na początku grudnia 2021, wtedy zamówiłem 300 tabletek które okazały się koszmarnie duże, jako że trzeba było brać aż 5. I chyba też trochę wcześniej, jak miałem resztę tej z 2020. Niby bez efektu, ale ile ja ją wtedy brałem, ile wytrzymałem?

Jak będę następne zamówienie robił, to wezmę tej samej firmy co wtedy, w 2020. To jakieś 6 czy 7 zł kosztuje i będzie jedna wygodna malutka tabletka, a nie 5 wielkich które trzeba rozpuszczać w gębie.

No i jeden zasadniczy problem z melatoniną, zacząłem ją brać 26 czerwca, więc niemal na pewno przerwałem jakoś krótko potem, znowu pewnie zacząłem później, skoro o niej pisałem, ale kiedy konkretnie?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości