This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Prawdę internet mówił, że odchodzące skórki przy paznokciach, tak że robią się wręcz małe rany, to kwestia braku kwasu foliowego. Jak zacząłem brać żelazo (które zużywa DUŻO kwasu), to robiły mi się wręcz koszmarne. Kilka dni brania kwasu foliowego i wszystko przeszło. Potem oczywiście olałem sprawę, zresztą kwas foliowy nie jest wcale taki zdrowy w nadmiarze, ale cały czas brałem żelazo. Problem wrócił.

No to wracam do kwasu foliowego. On zresztą miał być razem z betainą i B12, jako integralna część terapii żelazem, bo właśnie on może wymuszać wbudowania żelaza w struktury mózgu, tam gdzie niedobór powoduje zespół niespokojnych nóg.

Muszę się temu przyjrzeć, czemu tylko niektórzy ludzie mają objawy zespołu przy niedoborze żelaza, a inni nie.
Odpowiedz
Bez większych zmian, spokojnie, pomału podnoszę żelazo, to zajmie jeszcze z miesiąc albo dwa. Ciągle zdarza się, że nie mogę spać przez objawy zespołu. Ale ogólnie sen w miarę OK, 10-12 godzin w łóżku i budzę się wyspany, wolałbym, żeby było bliżej 9, no ale już nie 15-18 i do tego samopoczucie jak zombie, jak niedawno.

Ciągle odnoszę wrażenie, że o czymś zapomniałem, czymś ważnym - tak jak z żelazem, nie powinno się go brać bez kwasu foliowego, bo przeleci przez organizm. Nie wiem już, na ile to obsesja i coś w rodzaju nerwicy natręctw, a na ile rozsądek, bo regułą jest, że duże dawki jakiegokolwiek suplementu nie będą wykorzystane, jeśli nie dostarczy się razem z nimi innych rzeczy, zużywanych przez organizm do przerabiania dużych dawek tego pierwszego.
Odpowiedz
https://link.springer.com/article/10.100...23-03481-w
Odpowiedz
Minęło 17 dni, odkąd zrobiłem kreski na paznokciach żeby sprawdzić, jak szybko rosną. Te kreski jak się okazuje, są ledwo widoczne i za cholerę nie jestem teraz pewien, gdzie dokładnie się znajdowały, powycierało się. Ale na oko, rosną mi o 30-50% szybciej, niż średnia populacji.
Odpowiedz
Polecam się pobawić odżywką do paznokci i polerką. Efekt jest kosmetyczny, ale łapy ładniej wyglądają.
Odpowiedz
No już bez przesady Big Grin
Odpowiedz
Żadna przesada. Ja tak robię. Ładne paluszki to podstawa. Smile
Odpowiedz
Zastanawiam się, czy zacząć brać piracetam. Miałem wstrzymać się z tym do chwili, gdy będę miał pewność, że inne rzeczy które robię nie działają na wielkość obłączków. No ale ile można czekać? Piracetam bardzo by mi się przydał w kwestiach zawodowych i do szeroko pojętego samorozwoju. Ale... no własnie, a co, jeśli na przykład stopniowe podnoszenie poziomu ferrytyny jest tym, co odblokuje jakieś procesy niezbędne do poprawy stanu zdrowia? Na podobnej zasadzie, na jakiej przekroczenie pewnej granicy wysycenia organizmu żelazem likwiduje zespół niespokojnych nóg? Albo trzeba podnieść odpowiednio mocno poziom glutationu, co też zajmuje trochę czasu i co powoli, ale systematycznie teraz robię?

Cały problem w tym, że chciałbym trafić w przyczynę problemów, to, co leży na samym dnie, a potem iść dalej w tym kierunku, na przykład w przypadku glutationu zastosować większe dawki i bardziej skupić się na jego podnoszeniu. Piracetam może wymusić poprawę samopoczucia czy lepsze krążenie, bez likwidacji tego, co leży na samym początku łańcucha problemów.

Ale no, ile można czekać?
Odpowiedz
A kij, idę pobiegać. Pierwszy raz od... od dawna. Bardzo dawna.
Odpowiedz
Eh... codziennie, od wielu lat już, rozciągam zginacze biodra i dwugłowe. To za mało, dalej kręgosłup boli przy wejściu w sprint, dalej czuję szarpnięcia i potem ból górnych przyczepów dwugłowych. Konieczny jest trening siłowy mięśni, które trzymają miednicę w prawidłowej pozycji. Żebym tak chociaż raz w tygodniu robił to przez te lata, gdy robiłem rozciąganie.

A ogólnie, nie jest tak źle, jeśli chodzi o wydolność tlenową, spodziewałem się dużo gorszych sensacji. Stawiam, że to żelazo, ogólnie lepiej się czuję, odkąd je biorę, nie jakaś mega duża zmiana, ale trochę wolniej się męczę, trochę lepsze samopoczucie.

Dać ścięgnom i przyczepom odpocząć, niech się wzmacniają, za jakiś czas znowu takie krótkie wybieganie jak dziś, czyli w ramach rozgrzewki odcinki biegu przeplatane odcinkami marszu, potem kilka sprintów, powrót na podobnej zasadzie.

I daję sobie jeszcze czas do końca września, jak nie będę miał obłączków na lewej ręce, wchodzę w piracetam i trzymam się go przez kilka miesięcy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości