This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Tylko ta samoregulacja nie w tę stronę, im wyższy poziom (czyli im bardziej organizm powinien chcieć to usunąć), tym mniej traci. Nawet ludzie z hemochromatozą, gdzie ferrytyna czasem idzie w dziesiątki tysięcy, nie tracą tyle żelaza.

Najbardziej by mi pasowała wersja, że to żelazo jest wbudowywane w tkanki, dlatego wydaje się, że jest tracone (bo spada zasób w wątrobie), ale też wyjaśniałoby to, czemu ten spadek zmniejsza się w miarę uzupełniania niedoboru, aż w końcu żelazo przestaje uciekać. Tylko no... 4000 mg żelaza rekordzista wchłonął.

Ludzkie ciało w ogóle zawiera jakieś 4000 mg żelaza, z czego 1500-2000 mg jest we krwi.

A co do tego, jakie dawki brałeś, fizyki nie oszukasz, jeśli ferrytyna skoczyła Ci o ~120, to musiałeś zwiększyć zasoby w organizmie o 1000 mg. Mogłeś mieć większe przyswajanie albo coś, ale tak czy tak, musiałeś dużo tabletek wciągnąć.
Odpowiedz
Kurcze, szkoda, że ich wagi nie podali. Badanie było robione w US&A, tam pacjenci mogą mieć po 600 kg i wtedy faktycznie te 4000 mg mogło zostać wykorzystane do uzupełnienia zapasów wewnątrz komórek.

Nie no źle w ogóle liczę, ona skończyła ten eksperyment z poziomem ferrytyny o 260 wyższym, niż zaczęła, więc z tych 4000 mg, 2000 tam właśnie zostało zmagazynowane.

Ale i tak za dużo tego, w innych tkankach ile tego żelaza, 50 mg jest? Nawet jak 500 mg, to i tak nie powinno aż tak spadać.
Odpowiedz
Też sporo miałem w diecie. Tak teraz przeliczyłem - 20-30 mg dziennie też było... no i jednak tempo nie było jakoś zawrotne, w ciągu 4 miesięcy konsekwentnej suplementacji ferrytyna skoczyła o trochę ponad 30 "punktów". Później po następnych 7 miesiącach, o kolejne 70 - ale przez cały ten okres już nie suplementowałem.
Odpowiedz
Czyli o 10 punktów miesięcznie, co odpowiada 80 mg przyswojonego żelaza, spokojnie do ogarnięcia dietą, szczególnie gdy nie masz jakiegoś problemu z przyswajaniem ani nic, a po prostu (dobrze pamiętam?) oddawałeś krew.

No ale ja wolałbym jednak szybciej, niż 70 w 7 miesięcy Big Grin I do tego jeśli to, co tam wyszło jest prawdą, ferrytyna będzie mi szybko spadać, dopóki nie wysycę organizmu powyżej pewnej granicy.
Odpowiedz
No tak, fakt - pewnie można to było szybciej załatwić.
Ja miałem jednak potwierdzony testem niedobór(albo chociaż niski poziom), razem z dość oczywistą przyczyną (Oddawanie krwi) i wyraźnymi objawami (Większe zmęczenie, niskie ciśnienie) - bez tego wydaje mi się, że ładowanie dużych dawek żelaza na ślepo może być dość ryzykowne. Wyższy poziom żelaza też jest łączony z wieloma problemami (Na przykład z cukrzycą, którą też się martwisz).
Odpowiedz
Zespół niespokojnych nóg jest na tyle dokuczliwy, że te inne rzeczy schodzą na dalszy plan. No i mam test skuteczniejszy od pomiaru krwi, poprawa stanu włosów po suplemencie. Masz zresztą wyżej opis przypadku, gdy gość z ferrytyną 90 prawie w ogóle nie miał zapasów żelaza w szpiku kostnym.

Magnez znowu wariuje, no niestety, jego uzupełnianie powoduje bezsenność, właśnie wstałem na chwilę po iluś godzinach prób zaśnięcia. Mam hipotezę. Zespół niespokojnych nóg jest wywołany brakiem możliwości syntezy dopaminy, niedobór żelaza w mózgu sprawia, że nie jest produkowana substancja będąca swoistym wąskim gardłem całego procesu syntezy.

Ale w tej samej grupie substancji, katecholamin, jest noradrenalina, obie są syntetyzowane z tyrozyny, obie mają sporo wspólnych szlaków metabolicznych.

Może bezsenność po magnezie to efekt tego, że organizm, próbując na siłę wytworzyć dopaminę, jako skutek uboczny, produkuje zbyt dużo noradrenaliny? Następuje zasilenie szlaków metabolicznych i heja, lecimy. Tak właśnie na reddicie to tłumaczyli, że magnez może zwiększać produkcję katecholamin, pytanie pozostało otwarte, czemu tylko u niektórych osób. No własnie, może u tych, którzy mają niedobór żelaza w mózgu?

https://www.reddit.com/r/StackAdvice/com...values_of/

tu nawet gość pisze, że glutamina (która mi rok temu pomogła) przeciwdziała nadprodukcji noradrenaliny. I że n-acetylocysteina zmniejsza poziom dopaminy (a więc pogarsza objawy zespołu niespokojnych nóg), zamiast tego zaleca kwas alfa liponowy.

Tylko noradrenalina jest wytwarzana właśnie z dopaminy.
Odpowiedz
A spróbuję poradę tego gościa, zacznę wciągać beta alaninę i zobaczę, jak to wpłynie na sen.
Odpowiedz
W ogóle po tym magnezie jakaś masakra była totalna, zresztą nie wiem, czy to magnez, czy akurat coś się nałożyło, może na wycieczce jak gości oprowadzałem to mi zatoki przewiało albo co. Może w końcu wyszło niedospanie albo stres, który nakładał się w czasie wizyty znajomych, może po rozmowie o nową pracę, gdzie nie poszło najlepiej (pytali mnie, czy zrobię im cms od zera w kilka tygodni, a najlepiej kilka dni, co jest ZNACZNIE powyżej moich możliwości), tak czy tak jak poszedłem spać o 20, tak wstałem o 14. Nie, to nie pomyłka, 18 godzin Big Grin Z czego przespałem niewiele. Cały czas myśli nerwicowo depresyjne, na dodatek znowu odezwał się ząb. Miałem iść z nim do dentysty jakoś jak tylko pandemia się zaczęła, oczywiście wszystkie gabinety zamknięte albo ceny x3 i kolejki ponad pół roku, plus ryzyko że przywlekę coś do domu. No i tak łaziłem do końca pandemii z dziurą, dentysta jak to zobaczył powiedział, że może być kanałowe, ale póki co zalepimy i zobaczymy, czy będzie się paprać. Za cholerę nie mam ochoty na kanał, raz że to koszty idące w tysiące, dwa że ma się w gębie martwy ząb, który i tak dość szybko się połamie, bo nie jest regenerowany. Liczę, że nic tam nie postępuje, że odzywa się czasem, bo plomba jest przy samym nerwie, no ale chyba sobie to wmawiam.

Żelazo robi robotę, czuję fizycznie znacznie więcej energii, włosy są cały czas dużo mocniejsze, niż były przez ostatni rok, ale coś tam jest nie tak, co mi totalnie rozwala możliwość normalnego funkcjonowania i to nie jest niedobór żelaza.

Może jednak cynk, bo to pogorszenie było też po tym, jak zacząłem znowu z miedzią.
Odpowiedz
Jeśli chodzi o kanałowe - mam jeden taki martwy ząb. W młodości niestety o zęby nie dbałem. Martwię się czasem o to, jaki to ma ogólny wpływ na moje zdrowie, czy nie od tego wzięły się moje problemy zdrowotne - ale to takie zgadywanie, żadnych większych przesłanek do tego nie mam
.
Jeśli chodzi o sam ząb, to przez już blisko 15 lat - zero problemów - tak więc przy dobrym dentyście powinien Swoje wytrzymać.
Teraz czekam na rewolucje w stomatologii, podobno u szczurów już potrafią stymulować odrastanie zębów Wink.
Odpowiedz
Była kiedyś taka teoria spiskowa, że zęby po kanałowym zatruwają organizm, ale nic tego nigdy nie potwierdziło, a i na logikę nie wygląda to sensownie, jakby się tam jakieś bakterie mnożyły, to przez te 15 lat raczej wyżarłyby dziurę na wylot. Przynajmniej byłoby to widoczne u niektórych pacjentów, nic takiego nie zaobserwowano.

Tych rewolucji było całkiem sporo, ale coś mi się zdaje, że lobby stomatologiczne (całkiem mocne) będzie blokować wynalazki, które mogą być tanie i skuteczne. Z tymi zębami i komórkami macierzystymi może być jak z aferą z zastosowaniem ich do leczenia paraliżu powypadkowego, gdzie były bardzo dobre efekty, ale... z użyciem komórek z organizmu pacjenta. I pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował, bo takiej terapii nie da się opatentować, żeby była taka możliwość, trzeba użyć konkretnej linii komórkowej i to właśnie się patentuje. Tylko takie komórki z "obcej" linii są atakowane przez system odpornościowy.

Może z zębami będzie podobnie.

Kurcze, tak ciągle myślę, co odpowiada za te okresy całkowitej niezdolności do funkcjonowania, teraz i w przeszłości. Wszystko wskazuje na to, że magnez, ale jak, dlaczego? Uzupełnienie niedoboru pozwala organizmowi odpalić produkcję noradrenaliny? Ciągle mam subkliniczny niedobór wapnia i nawet małe dawki magnezu go potęgują? Tak jak gość tam na reddicie pisał, niski poziom GABA? Tylko magnez akurat bardzo mocno podnosi GABA. Jeszcze coś innego, o czym nie mam pojęcia? Ostatnie kilka dni wizyty gości to były duże pizze serowe, gdzie wapnia jest naprawdę sporo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości