This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
No i jest nieźle po magnezie, ciężko powiedzieć, czy lepiej i czy przez niego, ale na pewno nie jest gorzej.
Odpowiedz
(07-30-2023, 04:42 PM)tomakin napisał(a): Ani nie mam super nintento, ani nie wierzę, że można pod to podpiąć tablet graficzny, a tylko wtedy ma to jakiś sens. O, wygooglałem to, kurcze Big Grin Przecież to jest "kliknij żeby wypełnić kolorem obszar" Big Grin

Eh, jest tyle apek, kursów i w ogóle do nauki języka, słówek czy tego typu rzeczy. Przecież to bajecznie proste, jakaś budowa nie wiem, zamku, wioski, a rzeczy do budowy (drewno, kamienie etc) zbiera się wbijając na pianinie akordy, powiedzmy idzie się przez las i czasem pojawia się możliwość podniesienia gałęzi, trzeba C dur wcisnąć szybko żeby ją podnieść. Jakieś proste melodie z nut, żeby z tych gałęzi coś wybudować, albo przerobić je na deski, jakieś przewroty potem dodać, no jest potencjał.

Z rysowaniem... cholera wie, bo tu się nie znam, ale pewnie też da się rozłożyć proces nauki rysunku na podstawowe umiejętności, rysowanie równej kreski, równego okręgu, absolutne podstawy horyzontu i tak dalej.

Jest mnóstwo książek do nauki rysowania. Moja córka ma ich tony. Trochę z nich korzystała, ale bardziej uczyła się od przerysowywania innych rysunków. Efekt niekiedy bardzo dobry. Teraz już mało rysuje, ale doszła do całkiem dobrego poziomu. Ja w jej wieku rysowałem chyba gorzej.
Ogólnie uważam, że rysować chyba się każdy powinien nauczyć. To bardziej techniczne od nauki muzyki. Przy muzyce musisz mieć słuch, choćby minimalny, no i wyczucie rytmu. Przy rysowaniu potrzeba Ci tylko wyuczenia ręki.
Odpowiedz
Powtórzenie ręką na papierze tego, co masz w wyobraźni jest mniej więcej tak łatwe, jak zaśpiewanie tak, jak pamiętasz piosenkę. Niektórzy nigdy nie nauczą się ładnie śpiewać, a są tacy, co nigdy nawet nie nauczą się rozpoznawać dźwięków.

To jest specyficzny rodzaj wyobraźni, który trzeba wyćwiczyć, jeśli nie jest się tym jednym z miliona który ma wrodzony, inaczej to, co rysujesz będzie mniej więcej tak podobne do oryginału, jakbyś chciał zaśpiewać jak Suzanne Vega i do tego jej głosem. Ba, nawet jakbyś miał taki sam głos, i tak nie zaśpiewasz tak jak ona, bo tylko wydaje Ci się, że dobrze pamiętasz piosenkę, a tak naprawdę pamiętasz jakąś swoją wersję, gdzie zakodowałeś kilka rzeczy.

U mnie tego rodzaju wyobraźni brakuje i mam nadzieję, że nauka rysunku mogłaby to naprawić, co przełożyłoby się na inne sfery życia. Ale no... męczy mnie to po prostu. A nie chcę się zmuszać, bo w efekcie będę mniej robił innych rzeczy, ważniejszych. Dlatego szukam jakiejś gry czy czegoś, co będzie uczyć, ale nie będzie zżerać "zasobów".

Zresztą, to ma marginalne znaczenie, rysunek zawsze był gdzieś na końcu kolejki rzeczy "do zrealizowania gdy będzie więcej czasu".

--

Po magnezie spało się w miarę OK, nic tu nie rozumiem. A zagadka o tyle ważna, że już kilka osób o to pytało, to często spotykany problem, gdy magnez działa odwrotnie od tego, jak jest opisywany we wszystkich możliwych źródłach medycznych. I takie osoby (w tym ja) wymagają jakiejś innej taktyki regulacji tego wszystkiego. Kurcze, raz spróbowałem wyższych dawek magnezu i 10 godzin nie mogłem zasnąć, powtórzyłem ten eksperyment kilka razy i zawsze ten sam efekt, kumpel tak samo, bierze magnez i spać nie może, a teraz spróbowałem takich samych i spałem nawet lepiej, niż dzień wcześniej. Gdzieś tu jest jakaś zależność, ale gdzie? Zapewne rozwiązanie jej byłoby też rozwiązaniem problemu mojej bezsenności.

Cały czas biorę żelazo, co 2 dzień po 100 mg. Powinienem to ponad 3 miesiące robić, najlepiej pół roku, żeby ferrytyna wzrosła jak trzeba. Goście w końcu pojechali i można w miarę regularnie brać też pozostałe rzeczy. Teraz dołożę jeszcze miedź, jako że w zeszłym roku bezsenność minęła jakoś tak parę dni po rozpoczęciu suplementacji miedzi.
Odpowiedz
O, no właśnie, miedź. Zarówno witamina C, którą biorę codziennie, jak i żelazo, mocno wybijają miedź z organizmu. Gdzieś tam w zeszłym roku doszedłem do informacji, że niski poziom miedzi może powodować takie objawy.
Odpowiedz
Szukam sobie o keratynocytach, o tempie wzrostu paznokcia w chorobach, w których zanikają obłączki, bo to mogłoby pomóc namierzyć mechanizm, który sprawia, że keratynocyty przestają funkcjonować jak trzeba, a stąd już krok do konkretnych czynników, które wpływają na obłączki. W efekcie pewnie dałoby się je przywrócić osobom z marskością (nie wiadomo po co), dałoby się powiedzieć, jaki konkretnie problem wywołuje zanik obłączków. Gdyby były jakieś badania. No ale...

depresja? Wszystkie wyniki dotyczą pomiaru kortyzolu w płytce paznokciowej

niewydolność nerek? Kilkaset wyników o tym, jak to kreatynina w paznokciu pozwala ocenić, czy mamy do czynienia z przewlekłą,czy nagłą niewydolnością

A tak ogólnie to nikt tego nie bada, zresztą słusznie bo po co.
Odpowiedz
A może tak

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5397031/

W czasie stresu włosy potrafią lecieć garściami. Być może podobny mechanizm blokuje wzrost paznokci. U zwierząt to był wzrost cytokin TH1 w stosunku to TH2.

...nie, bez sensu, raz że mechanizm jest zapewne nieco bardziej złożony, a dwa że th2 potrafi rosnąć w niektórych chorobach wątroby.
Odpowiedz
https://www.sciencedirect.com/science/ar...5704001996

Opis przypadku gościa, który miał zespół niespokojnych nóg, pomimo ferrytyny 90. Dopiero badanie szpiku wykazało, że w tym szpiku w ogóle praktycznie nie było żelaza. Podniesienie ferrytyny do 136 sprawiło, że natężenie objawów spadło z 29 na 16.

Przyczyną prawdopodobnie był stan zapalny, który zafałszował wyniki. Nie zmienia to faktu, że w wątrobie prawdopodobnie żelazo było, tylko nie przechodziło tam, gdzie trzeba. Szkoda, że tego dokładniej nie przebadali, problemy z przyswajaniem i metabolizmem żelaza są dość powszechne.

Ehh, to co wszystkim powtarzam, a sam nie potrafię się zmusić. Jak jest jakaś konkretna diagnoza, to się tę diagnozę leczy, a dopiero po całkowitym wyleczeniu patrzy, czy zostały jakiekolwiek objawy. Podnosić pół roku żelazo i dopiero potem patrzeć, co się dzieje, czy obłączki aby nie odrosły, czy pamięć się nie poprawiła, czy nie znikła bezsenność i stany lękowe.
Odpowiedz
Żelazo się akumuluje, więc nawet jeśli nie uzupełniałeś przez 6 miesięcy konsekwentnie, tylko miesiąc tu, miesiąc tam w ciągu paru lat - tak czy inaczej efekt powinien być taki sam, czy nie?
Odpowiedz
No właśnie nie, w zespole jak sprawdzali, poziom żelaza dość szybko spadał. Tu na przykład

https://www.sciencedirect.com/science/ar...5705000559

ferrytyna spadała o 20-30 co miesiąc. Potem to zwalniało i spadek ferrytyny stawał w końcu zbliżony do tego, jaki ma średnia populacji, czyli 1-3.

Dziwna sytuacja w ogóle, bo niby gdzie żelazo miałoby znikać? Organizm nie ma za bardzo sposobów na pozbywanie się go. a tu poziom spadał. Nikt tam nie menstruował, nikt nie miał krwawień z przewodu pokarmowego. A żelazo leciało. I to MOCNO, bo spadek poziomu ferrytyny o 30 mcg/l oznacza ucieczkę 240 mg żelaza. To naprawdę DUŻO.

I czemu ten spadek się nie utrzymywał? Jeśli się ładowało organizmy tych ludzi żelazem, to po jakimś czasie przestawali je tracić.

Objawy mijały im, gdy przyjęli dawkę 1000 mg żelaza, potem poziom spadał i znowu dostawali 1000 mg, dożylnie. Po każdej takiej kroplówce tempo spadku poziomu zmniejszało się, rekordzista wymagał aż 4 wlewów w ciągu 2 lat.

Każda dawka 1000 mg dożylnego żelaza podnosiła poziom ferrytyny o ~120 mcg/l.

No to trochę przechlapane, bo biorę niecałe 100 mg co drugi dzień, zakładając przyswajalność rzędu 10%, mam miesięcznie 150 mg żelaza. W badaniu ludzie tracili 240 mg miesięcznie.

Nie no, dawkę muszę zwiększyć, do... ile to, 6 tabletek... 140 mg.
Odpowiedz
Ciekawe - może to jest mechanizm samoregulacji? Znaczy organizm dąży do optymalnego poziomu?

...ja ferrytynę podbiłem efektywnie dużo mniejszymi dawkami, teraz biorę 42 mg. Chelatu po ostatniej donacji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości