This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 2.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Obłączki
Dlatego myślę, czy nie "pobiegać" sobie przy ścianie najpierw, żeby przyzwyczaić stawy i ścięgna. Ale też bez przesady, dziennie kilkanaście kilometrów robię piechotą, nie mam całkowitego zaniku.

Chyba najlepiej zacząć od prostych ćwiczeń, z BARDZO małym obciążeniem, co trzeci dzień, na każdy ważniejszy mięsień / staw, albo 2 dni rozbite po połowie i 3 dzień odpoczynek. Po kilku tygodniach, a nawet miesiącach stawy i ścięgna powinny być gotowe na zwiększenie obciążenia. W moim wieku to wszystko bardzo powoli się regeneruje.

Najlepsze efekty miałem jak tak rozbijałem na 2 dni, góra / dół, żeby co 3 dni każdy mięsień był trenowany. Tylko wtedy nie było w ogóle biegania.
Odpowiedz
Kilkanaście kilometrów to sporo - ja się sugerowałem Twoimi wpisami o kolanach, chód i bieg jednak inne obciążenie dla stawów. Ja mam starą kontuzję pleców - nie czuję jej w ogóle na co dzień, ale za każdym razem gdy próbowałem wrócić do martwych ciągów i przysiadów z obciążeniem, odnawiało się i przez tydzień nie mogłem chodzić, więc Ja odpuściłem to całkowicie. Nie wiem jak jest z Twoimi kolanami.

Moim zdaniem na początku najważniejsze jest wyrobienie rutyny i uniknięcie kontuzji, nawet to czy dany trening jest optymalny jest drugorzędne. Później, gdy ćwiczenie przynosi już radość i nie trzeba się do tego motywować, można się już bawić. Zresztą sam wiesz na pewno, przy tym ile kiedyś biegałeś.
Taki plan jaki opisałeś ma sens, teraz kwestia egzekucji - powodzenia!
Odpowiedz
No z motywacją u mnie najgorzej, ale to w dużej mierze jest zapewne kwestia tego samego mechanizmu, który odpowiada za zanik obłączków czy za objaw Terry'ego. Słabsze ukrwienie mózgu, słabszy metabolizm, mniej energii do czegokolwiek. I z jednej strony siłownia zwiększa ogólną chęć do życia daje więcej energii, z drugiej ćwiczenia jednak coś kosztują. Boję się, że więcej siłowni doprowadzi do spadku aktywności w innych dziedzinach.

Z kolanami mam tak, że nigdy mnie po biegu nie bolały, ale za to mocno daje o sobie znać nawet robienie kilku przysiadów bez obciążenia. To jest raczej krzywe prowadzenie rzepki i tu trzeba ćwiczenia korekcyjne robić. Kilka lat już codziennie, bez chyba jednego dnia wyjątku robię podstawowe rozciąganie rzeczy odpowiedzialnych za kręgosłup i częściowo za kolana, efekty są, kręgosłup już nie pamiętam kiedy mnie bolał tak na poważnie.

A, co do innych dziedzin, a konkretnie giełdy, rozwaliło mnie to, że koleś, który w jakimś tam roku wykręcił rekord, najwyższa stopa zwrotu wśród traderów, po kilku latach przerwy wrócił do zabawy i... miał straty. Kurcze no, skoro NAJLEPSZY gość po lekkiej zmianie zasad nie jest w stanie sobie poradzić i nawet wyjść na zero, to jakie szanse mam ja? To było w tym cyklu, market wizards czy jakoś tak.
Odpowiedz
To fakt. Sam na pewno mógłbym pokierować energie w bardziej produktywne działania, niż trening - który jest głównie zabawą.

Jednak jeśli faktycznie dorobiłeś się Korwinowego brzucha, tutaj to jest już moim zdaniem kwestia zdrowia i ja bym podał inny przykład - ludzi którzy zajechali się przy pracy, może zarobili pieniądze, ale stracili zdrowie.
Korwin to cyborg, może Sobie dożyć do 80-tki bez większych problemów zdrowotnych słodząc po 20 łyżeczek, ale jednak statystyka jest nieubłagana i taka budowa często łączy się z nadciśnieniem, cukrzycą, chorobami serca itp. A nam Tomakin jest potrzebny jeszcze na długie lata ).
Odpowiedz
No wiadomix, ale jest tyle ważnieeeeejszych zajęć, granie w farm rpg, granie w wiedźmina, granie w rimworld, granie na pianinie, granie na gieł... a nie, na giełdzie nie gram.
Odpowiedz
Eh, dobra, skręcam sztangę i jadę z koksem. Małe obciążenia, mało serii. Niech ścięgna się wzmacniają, pamiętać o glukozaminie, chondroitynie i kolagenie.
Odpowiedz
(08-06-2023, 02:26 PM)Nawaphon napisał(a): Moja teoria - odnośnie ogólnie podejścia do treningu ludzi, jest taka że często wpadają oni w pewną pułapkę strukturyzacji. Znaczy, że trening to musi być określona jednostka, czy to siłownia, bieganie, rower... a jeśli ktoś w ogóle nie ma nawyku treningu, to najlepiej - moim zdaniem - zacząć od zwykłych prostych ćwiczeń jak przysiady, pompki, podciągania(jeśli jest drążek), ćwiczenia z gumami itp. - rzeczy które nie obciążają stawów, można robić nawet bez rozgrzewki(chociaż zawsze lepiej trochę się rozruszać) - i można w ciągu dnia, bez żadnego planu - walnąć tutaj 5-10-15-20 pompek/przysiadów, podciągnięć, wstając do toalety, pisząc na forumie, w trakcie albo pomiędzy oglądaniem jakichś filmów czy pracując.

To jest bardzo dobry pomysł. Sam takie właśnie ćwiczenia zacząłem wprowadzać. Lajtowe ćwiczenia bez wielkiego planowania. Nie chcę się jeszcze mocno przesilać po operacji przepukliny, no a przede wszystkim właśnie nie chcę wyrabiać sobie kolejnego nawyku, tak jak mówisz. Bo już tych nawyków mam dużo i dorzucanie kolejnych może być przytłaczające.
Odpowiedz
Ale właśnie nawyki nie są przytłaczające, są jak mycie rąk po wyjściu z kibla czy mycie zębów przed pójściem spać, zerowy wysiłek. To wyrobienie sobie nawyku jest trudne, jego utrzymanie to bajka.

Na początek najlepiej co kilka dni zrobić trening całego ciała, delikatny, 2 serie po 12 powtórzeń małym ciężarem. To wystarczy, żeby ścięgna i przyczepy zaczęły się wzmacniać. Kilka miesięcy i będą gotowe na duże wysiłki.
Odpowiedz
O, ktoś pamięta jak jego obłączki wyglądały zanim zaczął brać mocne dawki supli zwiększających poziom NAD+. Żadnych zmian, więc ta hipoteza raczej upada.

Co zostaje... hmm

1. zmiana aktywności współczulnego i przywspółczulnego układu nerwowego, zielonego pojęcia nie mam, jak to konkretnie sprawdzić. Temper, tam był taki suplement co mocno podnosi działanie przywspółczulnego, to co przy okazji miało bardzo mocno pamięć poprawiać, pamiętasz co to było? Pisałeś, że będziesz brał.

2. ogólna zdolność komórek do podziału, zdolność i "chęć". Tu już w ogóle nie wiem nawet, czy istnieje coś takiego, a jeśli tak, to jak to jest opisywane w literaturze, próby wyszukania prowadzą do miliona wyników o nowotworach.

/edit o mam, cell turnover rate, chyba to daje najmniejsze ryzyko wyłapania miliona wyników dotyczących guzów.
Odpowiedz
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7226727/

kurcze... depresja, gdzie za cholerę nie wiadomo, czemu zanikają obłączki (i czy na pewno zanikają, bo to jedno chińskie badanie może być zmyślone), ale tu np wykryto znacznie obniżone zdolności "oddychania" niektórych komórek skóry i osób z depresją.

Oooo. wiem, przecież w łuszczycy komórki skóry dzielą się dosłownie kilka razy szybciej! Gdyby był jakiś związek, to można podejrzewać, że obłączki rosłyby jak opętane. Nie rosną.

Eh, jeden znajomy alkoholik ma GIGANTYCZNE obłączki, na pół paznokcia dosłownie, to wręcz jakiś objaw chorobowy. Ale totalnie uciąłem z nim kontakt, zresztą jego nie dałoby się namówić na żadne badania.

Po tych suplach co teraz biorę dalej mam ten jeden jedyny widoczny obłączek taki jakby większy, ale nawet jak się okaże, że to kwestia przeciwutleniaczy, dalej nie będzie znany dokładny mechanizm. Wolne rodniki rozwalają połowę rzeczy w naszym ciele.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości